Miejmy nadzieję, że to się spełni, że Surmenia stanie na nogi i będzie nadal pełna blasków. Mam nadzieję, że dojdzie do restauracji mojego ojca na surmeńskim tronie lub mój wuj. Nie ma innej drogi dla Surmenii. Niestety, jedyną osobą, która na razie nadaje się na przewodzenie Surmenię jest Don Surma, a obecny szef państwa nie raz źle wyrażał o nas i jest zbyt kontrowersyjny. Monarchia w skandynawskim stylu, która była przed Demokracją Surmeńską gwarantowała przeogromne uprawnienia obywatelom, a król był arbitrem i ważnym punktem odniesienia. To do czego dążą elity w republikańskiej Surmenii, czy to skitjosowscy, czy to mikisigiści, czy to domestosigosiści to utrzymanie za wszelką cenę wpływu i zamordyzm społeczny. My, demokratycznym państwem nie jesteśmy w rozumieniu współczesnym, ale u nas w Kortezach każdy obywatel ma prawo głosować. W Surmenii elity, jak się odnosiły do swoich rywali, jak do wrogów kraju, jak do wyrzutków. Taki niski upadek kultury politycznej w Surmenii jest niebezpieczny. Rozbito w społeczeństwie ideologiczne zapatrzenie na partie, wyrobił się klientelizm i co ważne, Surmenia etnicznie różnorodna, jak nigdy nie ma silnego lidera, który mógłby połączyć obywateli, mimo różnic. Król mógłby być tym, który zjedna naród, a jak nie on to Don Surma. Reszta jest nie do przyjęcia, bo ekipa Mikisigosa chciała zabić tą różnorodność i ja się obawiam teraz przy tym wirtualnym kotle bałkańskim. Ja liczę na powrót mego ojca, a jak nie on i mój stryj to powinien mój bratanek zaproponować Surmenii swoją pomoc. Mówię to z pełnym przekonaniem, dlatego że ma w sobie krew surmeńską i na pewno byłby dobrym królem również w Surmenii. Mógłby uratować ją przed wojną domową.