Nr 28
Arona 26.07.2003
PWW "PRASA"
© Dani v 3.0
kontakt: dani10@o2.pl

Wkładki:
redakcja
reklama / ogłoszenie
współpraca

archiwum    |    salon prasy

  strona  1  2

Impreza z okazji drugich urodzin

    Dzisiaj, czyli 26 lipca, odbędzie się impreza z okazji drugich urodzin Głosu Weblandu. Na spotkanie zos- tała zaproszona cała elita Dreamlan- du z samym Królem na czele, który jest założycielem GW. I zapowiedział swoje przybycie!

    Jest w tej chwili godzina 19:30, a więc zostało jeszcze 30 minut do rozpo- częcia wielkiego balowania. Pomimo że również zostałem zaproszony na zabawę, jako dobry dziennikarz postaram się, spe- cjalnie dla Państwa, rozdwoić dzisiejszego wieczoru.

    Najpierw sprawdzimy, co gwiazdy Dreamlandu będą jadły. W tym celu uda- my się prosto do kuchni. Będę rozmawiał z szefem kuchni Panem Alfonso Mari-Maco-Mackaronii, który gotuje na najważ- niejszych imprezach w naszym Królest- wie.

GW: Panie Alfonso, co nasi szanowni goś- cie będą jedli?
Alfonso: Oooo, Przyjacielu! Jest teraz prawie 20.00, pora kolacji, więc nasi goś- cie zjedzą coś lekkiego. Jajka przepiórki brazylijskiej, które są znane z bardzo niskiej zawartości holesterolu oraz mało tłuste, w moim kraju mawia się: "jeżeli jesteś na diecie to pewnie jejecznej :)", jajka będą na twardo w sosie łososiowym i przyprawione nutką madery.
GW: Panie Alfonso, będzie jakiś deser?
Alfonso: Ależ oczywiście, posiłek bez deseru to tak jak Król bez korony :), na deser zostanie podana również lekuśka sałatka owocowa z miętą, która działa dobrze na trawienie.
GW: Bardzo Pan pilnuje, aby wszystko było lekkostrawne, dlaczego?
Alfonso: Prosta sprawa, otóż aby dob- rze się bawić trzeba mieć dobre samopo- czucie, a jak się jest pojedzonym i nie- zmdlonym to wtedy jest dobre samo- poczucie :)!
GW: A co nasi goście będą pili?
Alfonso: A, dobrze że Pan zapytał. Do kolacji będzie podany Koktajl Winogrono- wy z niewielką ilością białego wina wy- trawnego i odrobinką likieru maraskiego. Ten drink idealnie współgra z jedzeniem, które będzie podane na kolację.
GW: A po kolacji będzie coś jeszcze?
Alfonso: Będzie to kuchnia tzw. "szwe- dzki stół", a znajdą się na nim różnego rodzaju przekąski i małe dania, m.in. wo- łowina po burgundzku, różnego rodzaje śledzie, śliwki marynowane w czerwonym winie, jest sałatka rybna w muszelkach oraz cały bar sałatkowy, oczywiście musi być moje ulubione danie Risotto z kury, tylko że w troszkę innej formie, będą zapiekane pomidory, owoce smażone w cieście, róznego rodzaju ciasta i ciastecz- ka, w sumie będzie ponad 100 potraw i deserów, których nie jestem tak z pamię- ci wymienić.
GW: Dziękuję Panu za rozmowę.
Alfonso: To ja dziękuję i życzę smaczne- go! :)



    Dziękuję, Proszę Państwa dochodzi właśnie 20:00 i zaczynają się już zjeżdżać pierwsi goście, właśnie w tej chwili pod- jechał w czerwonym Porshe Redaktor Naczelny Głosu Weblandu Radosław "Da- ni" baron Klimczak wraz z małżonką, jest oblegany przez paprazzich, ale postaram się do niego dostać.

GW: Panie Radosławie, Radku, jak się czujesz na urodzinach Głosu Weblandu, w końcu to Twoje dziecko :)
Radek: Właśnie przyjechałem, ale już z daleka widzę, że goście się dobrze bawią, co mnie - jako organizatora - bardzo cie- szy :-)
GW: Założycielem GW był JKM eMBe jeszcze jako namiestnik Weblandu, chcia- łem Cię zapytać, kto według Ciebie jest lepszy na stanowisku naczelnego: Ty czy eMBe?
Radek: Bez wątpienia mój poprzednik był bardziej odpowiedzialny i sumienny na tym stanowisku. Za jego "rządów" wyszło niecałe 20 numerów, więc stażem nie dorastam Mu do pięt, w dodatku często- tliwość wychodzenia kolejnych numerów była niesamowita - każdego tygodnia nowa porcja informacji, wywiadów, opinii i konkursów. Grzechem byłoby również zapomnieć o Redaktorze Naczelnym Jacques de Brolle. Wydał on kilka wspa- niałych numerów, o których zachęcam do porozmawiania z nim - został zaproszony na dzisiejszą imprezę, więc powinien się niedługo pojawić.
GW: No dobra, 100% to GW, ile tego jest od Ciebie?
Radek: Niestety nie da się tego przed- stawić w liczbach. Staram się wypełniać swoje obowiązki jak tylko mogę. W ostatnich czasach Głos został "ubrany" w nowe stronki, co uważam za swój duży sukces. Wciąż powstają nowe działy, co jest zasługą przede wszystkim Redakto- rów. Chciałbym Im, a przede wszystkim Tobie podziękować tu i teraz za całą pracę, którą włożyłeś i włożyliście w roz- wój Głosu.
GW: Masz piękny samochód, pewnie GW znakomicie się sprzedaje?
Radek: GW ma sporo stałych Czytelni- ków, lecz wciąż staramy się pozyskiwać nowych poprzez efektywną reklamę, dobrą jakość naszych tekstów i ciągłą modernizację pisma.
GW: Z kim do tej pory najlepiej Ci się pracowało? Oczywiście w GW, choć nie tylko :)
Radek: Od samego początku najlepiej dogadywałem się z hrabią Maryushckiem i vicehrabią Zakrzą. To Oni wprowadzili mnie do Dreamlandu. Potem poznałem Edwarda markiza Kriega, który jest i zawsze był wspaniałym przyjacielem i współpracownikiem. W ciągu ostatnich miesięcy poznałem również WaterMana, Jurka Tigera i Ciebie. Stosunki bardziej zawodowe, ale również doskonałe, łączą mnie z baronem Ghardinem i JKM eMBe.
GW: Dziękuję Radku za rozmowę, jak czas pozwoli to jeszcze sobie porozmawiamy.
Radek: Do usług.

    Proszę Państwa, stoję właśnie obok ochroniarza, jednego z wielu, jakich moż- na zauważyć w redakcji, porozmawiajmy z nim.

GW: Dobry wieczór Panu.

Ochroniarz #1: Dobry wieczór.
GW: Co może nam Pan zdradzić o ochro- nie naszej imprezy?
Ochroniarz #1: Niestety większość da- nych jest tajemnicą, ale powiem, że jest nas tutaj ponad 70-ciu. Czyli całkiem sporo, biorąc pod uwagę, że będzie 149 gości.
GW: Czy Pana praca jest niebezpieczna?
Ochoroniarz #1: Zazwyczaj jest "stan- dardowa", ale zdarzają się sytuacje, kiedy robi się gorąco...
GW: A może nam Pan opowiedzić o jakiejś takiej "gorącej sytuacji"?
Ochroniarz #1: Niezabardzo mogę, ale cóź..., na imprezie z okazji pierwszego roku panowania Króla eMBe była taka jedna "akcja". Król dostał jakiś czas wcześniej wiadomość-pogróżkę, w której była mowa o zamachu na życie JKM. Wszyscy byliśmy postawieni w najwyż- szym pogotowiu, stres i adrenalina sięgała zenitu i w pewnym momencie w po- mieszczeniu, w którym Król odpoczywał, wystrzeliły korki, huk był tak głośny i specyficzny, że większość moich kolegów po fachu wylądowała na grzbiecie Króla, a reszta, jak by to powiedzieć..., rozstrze- lała skrzynkę pomiarową z korkami :) Tak więc są w naszej pracy sytuacje zabaw- ne, choć było to zdarzenie bardzo niemi- łe... Przepraszam, ale dostałem właśnie "na ucho" wiadomość, że JKM eMBe podjeżdża do wejścia.

    Dziękuję za rozmowę. Proszę Państwa teraz udajemy się prosto za plecami security do wejścia. Już widać pierwsze pojazdy, na czele trzy motocykle oraz kilka dżipów, tuż przed limuzyną królew- ską konno jedzie straż przyboczna. Proszę Państwa, JKM eMBe właśnie wychodzi z pięknej czarnej limuzyny, proszę Królu eMBe możemy zadać kilka kruciutkich pytanek?
Król: Oczywiście, dla GW jestem zawsze do dyspozycji, witam!
GW: Skoro tak, to dlaczego Król jest sam? Gdzie się podziała małżonka?
Król: He... he... może na trzecią rocznicę GW postaram się wypaść lepiej?
GW: Jak się WKM czuje na urodzinach GW? Jak wszyscy wiemy, WKM jest jej założycielem.
Król: Jestem wzruszony i dumny, że uda- ło się doprowadzić, że GW jest najwięk- szym i najdłużej wydawanym pismem w Dreamlandzie, kto by pomyślał...
GW: Do której ma zamiar Król zostać? :)
Król: Widzę, że gości jest dużo, więc przypuszczam, że pierwszy nie wyjdę :-)
GW: Czy okazja, jaką są drugie urodziny GW na spotkanie się w tak doborowym towarzystwie będzie wykorzytana do roz- mów osobistych - takich po przyjacielsku, czy będą to rozmowy oficjalne i dotyczą- ce dobra Królestwa?
Król: Raczej chcę, by moja obecność nie spowodowała, by impreza stała się sztyw- na, więc nie ma mowy by to psuć.
GW: Są w tej chwili wakacje, pomimo wiecznego braku czasu, może wybiera się WKM gdzieś na wypoczynek?
Król: Oczywiście, mam zamiar schować koronę w skarbcu i ruszyć w długą pod- róż po Dreamlandzie, chcę odwiedzić wszystkie prowincje, może też na ryby i do lasów na grzyby?
GW: Czego WKM życzy GW na następne lata?
Król: Doczekania setnego numeru i by GW był nadal numerem jeden w Dream- landzie.
GW: Dziękuję za rozmowę i życzę miłej zabawy!
Król: Dziękuję.

    Proszę Państwa, podczas naszej roz- mowy z Królem podjechał, jak na księcia przystoi w karocie, sam Mistrz Folke G. Plęzsivlzciji. Karota jest zaprzęgnięta w dwanaście koni, nie wszyscy wiemy, ale Folke uwielbia konie oraz szybką jazdę.

GW: Mistrzu Folke! Można prosić na słów- ko?
Folke: Tak, chwileczkę, tylko wydostanę się z tego wozu.
GW: Podstawowe pytanie, kim jest ta tajemnizca Dama obok Pana?
Folke: Aa, to właśnie moja diuczessa, diuczessa Kamila.
GW: Czy GW, jako konkurencja Ech Te- merii, jest goroźny? A może GW jest lepszy lub gorszy od ET? :)
Folke: Echa Temerii były efemerydą, choć nie powinienem już wyrokować w tej sprawie, ale wydaje mi się, że zagra- żają już teraz GW. Choć zdradzę sekret, że z sentymentem wspominam pracę redaktora La Fourchette i coś mi nie daje spokoju od dłuższego czasu.
GW: Jak się dowiedziła redakcja GW szykuje Pan jakieś niespodzianki dla Dreamlandczyków. Jedną z nich są wyści- gi konne, kolejną wyścigi samochodowe, jest coś jeszcze, prawda? Poprosimy o bogaty komentarz.
Folke: Oj, chyba powiedziałem coś gdzieś za dużo, prawda...? No nic. Ja mam zawsze mnóstwo planów i staram się je konsekwentnie realizować, podzielając czas na różne projekty. Jakiś czas - rok może trochę więcej - często w Kakutach rozmawialiśmy na temat koni pana sołtysa de Kakucia, no i natchnęło mnie, aby przygotować wyścigi konne - raj dla spor- towców, ale także okazja dla zwykłego obywatela, by zarobić obstawiając gonit- wy. To jedno, dwa - mam w planach także przygotowanie wyścigów samocho- dowych, ale już pewnie zależnych od Triglava, czyli samochody, silniki produko- wane byłyby w systemie gospodarczym. Na razie pieśń przyszłości. W tej chwili jednak kuszę się z zamiarem przygotowa- nia zwierzyńca... No to taki program umożliwiający hodowanie sobie zwierzacz- ka: kotka, psa, papugi etc. Zwierzątka trzeba by było karmić, bawić się z nimi itp. To ma być taki mały system, ale zobaczymy, co wyjdzie :) Chęci mam, potrzebuję tylko czasu i mniej godzin snu...
GW: Bez chwili wytchnienia :) Mistrzu Folke, co sądzisz o dotychczasowej dzia- łalności GW?
Folke: GW już na trwałe wycisnęła swoje miejsce w historii Dreamlandu i na ryn- kach prasowych niezaprzeczalnie zajmuje należną jej pozycję. GW po wielu trud- nych okresach, kilku reanimacjach jest dzisiaj prężną, silną i stabilną gazetą. Daje się zauważyć stały rozwój GW, co rokuje



jej świetlaną przyszłość. GW jest starsza niż ja, więc ja mogę tylko skromnie uchy- lić czoła...
GW: I czego byś życzył GW na następne lata?
Folke: Przede wszystkim stałych czytel- ników, młodych i zdolnych dziennikarzy, a sukces na pewno się pojawi.
GW: Chciałbś coś jeszcze powiedzieć naszym Czytenikom, może o Triglavie?
Folke: Nie, o Triglavie już wystarczająco dużo zostało powiedziane. Chciałbym tylko powiedzieć, że cieszy mnie dzisiejszy jubileusz Głosu Weblandu, bo to znak, że wciąż się rozwijamy, a nikt nawet nie czerpie ze swojej pracy w Królestwie żadnych wymiernych korzyści. To nie przeszkadza wcale, aby pozostawić odcisk swojej stopy na piasku historii, ale historii Dreamlandu, wirtualnej historii. Tworzy- my grupę, dużą grupę ludzi - można powiedzieć nawet nowoczesną grupę ludzi, bo przecież komunikujemy się niemal w 100% poprzez internet - którzy nigdy przedtem nie znali się, każdy z nas ma przecież różne poglądy, różne idee. Jednocześnie wspólnie tworzymy coś, co wedle słownika pojęć zwie się "państwo wirtualne", jednak po 5 latach istnienia Dreamlandu wiem, że ta definicja jest uboga, ułomna, kaleka i adekwatna rap- tem w 5%. Jeżeli istnieje ktoś w Dream- landzie, komu z trudnością i niekłamanym zakłopotaniem przychodzi zdefiniowanie tego tworu, to wiem tylko tyle, że jest już bardzo szczęśliwym człowiekiem tu - w Dreamlandzie.
GW: Dziękujemy za rozmowę.
Folke: Dziękuję...

    Widzę już wszystkich pracowników GW, którzy przybyli jako pierwsi jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem. To się nazywa pracocholizm :) Minął mnie właśnie Pan Pietraczuk zajęty rozmową z Panem Klimczakiem oraz jego bratem macieklimkiem. Przy pączu stoi sam mistrz Dreamlandu w skokach narciarskich Jurek Tiger. Porozmawiajmy z nim.

GW: Panie Jurku, jak tam przygotowania do nowego sezonu?
Jurek: Przygotowania idą mi bardzo dobrze i mam nadzieję, że nie stracę formy :) Muszę cały czas ćwiczyć, ale znalazłem czas aby pobawić się na tej imprezie!
GW: Chodzą słuchy, że podpisał Pan kontrakt z jednym z klubów sportowych, może nam Pan zdradzić kilka szczegółów?
Jurek: "Głos Weblandu" wszystkiego się dowie :) Niczego nie można ukryć... Zdradzę jedynie, że jest to całkiem nowy klub, a jego prezes pragnie, aby był to najlepszy klub w Dreamlandzie.
GW: Nie obawia się Pan, że przez tą zmianę na stanowisku Prezesa DAZSN mogą wyniknąć jakieś nieprzyjemności?
Jurek: Skoki narciarskie to najpopular- niejsza dyscyplina sportowa w Dreamlan- dzie i nie boję się o przyszłość DAZSN. Jedyne, co może zagrozić skokom to brak czasu ze strony nowego prezesa. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie!
GW: Pozwoli Pan, że zdradzę pewną tajemnicę. Jak się dowiedziałem, został Pan pierwszym Prezydentem Komitetu Olimpijskiego Polskich Mikronacji, poprosi- my dokładniej opisać nowe stanowisko i co się z tym wiąże.
Jurek: Tak?! A skąd pan to wie? Ow- szem, na początku lipca rozpoczął działal- ność KOPM. Dostaliśmy pozwolenie od JKM eMBe na przeprowadzenie międzyna- rodowych zawodów sportowych (Igrzys- ka Olimpijskie). Jako prezydent Komitetu zajmuję się głównie współpracą z innymi państwami, a także przeprowadzeniem I Igrzysk Olimpijskich. Swoje pytania od- nośnie KOPM proszę kierować również do rzecznika KOPM Artura Piotra Wewióry.
GW: To na kiedy jest planowana I Olimpiada?
Jurek: Termin nie jest jeszcze do końca ustalony, ale brane pod uwagę są dwie daty: 1 sierpnia lub 1 września. Trzeba nawiązać współpracę z jak największą liczbą krajów, a to może trochę potrwać.
GW: Ile i jakie kraje będą uczesniczyć w olimpijskich zmaganiach?
Jurek: KOPM planuje zaprosić do Olimpiady jak najwięcej polskich mikro- nacji. Zobaczymy ile krajów zdecyduje się wziąć udział w zawodach olimpijskich. Na dzień dzisiejszy Komitet nawiązał ścisłą współpracę ze Scholandią, a trwają negocjacje z pozostałymi państwami.
GW: A co sądzi Pan o Głosie Weblandu?
Jurek: To najlepsza gazeta w Dreamlan- dzie!
GW: I czego by Pan życzył GW na nas- tępne lata?
Jurek: Mam nadzieję, że GW przeżyje nas wszystkich, a wnuki Dreamlandczy- ków będą się relaksować przy tej gaze- cie :)
GW: Mam takie osobiste pytanie, z kim Pan przybył na urodziny GW?
Jurek: Na imprezę zaprosiłem moje kole- żanki: Marzenkę, Jolę i Jagodę (w końcu Dani przygotował basen :)
GW: I ostatnie pytanko, pącz ma taki nietypowy kolor, fioletowy, a jak smaku- je? :)
Jurek: Dziwny jest ten smak! Oby fiole- towy kolor nie był spowodowany dola- niem farby drukarskiej! :)
GW: Moim zdaniem jest troszkę za słaby :) Dziękuję za rozmowę.
Jurek: Ma pan rację! Więcej farby i procentów!

    Proszę Państwa, goście się zjeżdżają, szampan się przelewa, późny wieczór nas- tał, przy gorących rytmach Salsy i, co może wydawać się dziwne, ostrego rocka, goście rozmawiają, tańczą, piją i jedzą. Jednym słowem bardzo dobrze się bawią. Przypomnę, że są to już drugie urodzinki GW i jest to w tej chwili naj- starsza gazeta w Dreamlandzie oraz w całym polskim wirtualnym świecie. Ja oso- biście naszej ukochanej "staruszce" życzę po prostu Wszystkiego Najlepszego!

    Specjalnie dla Czytelników Głosu Web- landu prawie bezpośrednia relacja z imprezy urodzinowej - specjalny (swój) wysłannik Boguś. (boguś)

Zaproszenie

    Pragnę wszystkich gorąco zaprosić na spotkanie z redakcją. Rozpocznie się ono o godzinie 20.00, a trwać będzie dopóty, dopóki wszyscy się nie rozejdą. Zapra- szam! (RK)