|
|||||
Kryzys morlandzki
Morland nie jest już taki, jak dawniej. Kiedyś był kwitnącą prowincją, z jedną z najbardziej popularnych gazet, prężnie działającym wydawnictwem, jeziorem i centrum kultury. Jednak namiestnik zginął w wypadku lotniczym, gazeta upadła, o wydawnictwie słuch zaginął (chociaż Wielka Księga Dreamlandu wciąż jest dostępna). Wtedy skończył się pomyślny okres dla Morlandu. Po jakimś czasie władzę przejął kanclerz Morlandu Marcin markiz Kamola. Ale pod jego rządami nic się nie zmieniło. Zrezygnował z posady i... no właśnie, co? Nie ma nikogo do rządzenia Morlandem. Co prawda namiestnikiem mógłby zostać minister Pavel, ale nie wiem czy by się zgodził. Hrabia Bzerolek de Kakuć? Niestety, ostatnio nie daje znaku życia. Więc kto? Może kogoś z lokalnych burmistrzów czy ministrów? Może Lady Marion, albo Oscar de Drago? Król wybiera na namiestników tylko osoby które zna i ufa. Jeśli naprawdę wszystkie opcje zawiodą, wybór będzie tylko jeden - poseł William Cromwell. Tak więc losy Morlandu są bardzo niepewne. (Jakub)
OGŁOSZENIE:
Głos Weblandu poszukuje redakto- rów. Oferujemy b. wysokie wynagro- dzenie i doskonałe warunki pracy. Oczekujemy przede wszystkim umiejęt- ności pisania artykułów i aktywności. Kontakt: dani10@o2.pl
Redaktor Naczelny
Recenzja - "Święty spokój"
Tym razem chciałabym Wam przedsta- wić kolejne opowiadanie Edwarda Kriega pt. "Święty spokój". Jest to, ku mojemu zaskoczeniu, utwór o tematyce fantasy, co jest dla mnie miłą niespodzianką po tych wszystkich opowiadaniach sensacyj- nych, które stały się w pewnym sensie specjalnością Kriega. Dla tych z Was, którzy nie czytali mojej poprzedniej recenzji, czy też kompletnych laików dodam jeszcze, że autor ten jest jednym z najpopularniejszych pisarzy Dreamlandu.
Akcja "Świętego spokoju" rozgrywa się w realu. W malowniczej Szwajcarii, a dokładniej w dawnym klasztorze cyster- sów w Chateau-d'Oex, mieszka pewien osobliwy Niemiec, Walther von Treskent, który przy bliższym poznaniu okazuje się być lekko podstarzałym magiem. Do tego dołóżmy jeszcze "niedawno ożywionego" lokaja Emila, niejako wyssanego, a raczej odtworzonego z własnego palca oraz niesamowity tudzież brzemienny w skut- kach seans spirytystyczny i już czuje się tę specyficzną atmosferę tajemniczości...
Fabuła opowiadania jest ciekawa, cha- rakteryzująca się różnymi niespodziewany- mi sytuacjami i pełna humoru - przeważ- nie czarnego. Wydarzenia, jakie nastąpu- ją po seansie spirytystycznym przybierają nieoczekiwany obrót, co dodaje utworo- wi charakteru odrobinę sensacyjnego. Zaskakujące akcje są wplatane w fabułę zarówno w części realistycznej, jak i fantastycznej.
Autor w interesujący sposób kreuje wymyślone przez siebie postacie. Fantas- tyczni bohaterowie, jakimi są czarnoksięż- nik i jego lokaj, kontrastują ze zdecydo- wanie realistyczną postacią kobiety, zamawiającą usługę u maga. Duch zmarłe- go męża stwarza niesamowite wrażenie na czytelniku przez swoje dowcipne wypowiedzi i pomysły.
Język utworu jest bardzo bezpośredni i zrozumiały dla każdego. Pełne humoru, potoczne dialogi gwałtownie zmieniają odczucia co do ustalenia czasu akcji. Podczas gdy w wykupionym klasztorze panuje tajemnicza atmosfera, a staro- świeckie sprzęty przywodzą na myśl czasy średniowieczne, nowoczesne samochody i współczesne problemy kobiety wytrąca- ją nas z tego przekonania.
Można by się zastanowić, kogo doty- czy tytułowy święty spokój. Na wstępie ma się wrażenie, że odnosi się on do głównego bohatera, który zamieszkał w starym klasztorze, odcinając się od świata, by móc w spokoju poświęcić się swojej pasji, jaką była dla niego wiedza tajemna. Jednak w miarę czytania ma się co do tego coraz większe wątpliwości, aż w końcu wychodzi na jaw zaskakująca prawda...
Zachęcam do przeczytania tego opo- wiadania. Wydaje mi się, że ze względu na swoją humorystykę oraz ciekawą fabułę przypadnie do gustu większości z Was. (Soran)