Numer 8/1
Arona 03.09.2001
PWW "PRASA"
Copyright © eMBe
Wywiad z rektorem Uniwersytetu
redaktor Luna : Witam Pana Rektora
rektor Atilla : Witam
Panią o raz wszystkich czytelników.
r.L.: Nie minęło dużo czasu od objęcia
przez pana stanowiska rektora na Uniwersytecie Królewskim, a tu mamy już sześć
instytutów naukowych, w jaki sposób udało się Panu tyle zrobić w tak krótkim
czasie ?
r.A.: Nieskromnie sprostuje, że jest ich już siedem. Natomiast
jeśli chodzi o sukcesy uczelni, to nie tworze ich ja, lecz grono specjalistów
zatrudnionych właśnie w tych siedmiu instytutach.
r.L.: Czy Uniwersytet
nawiązuje kontakty z innymi takimi instytucjami ?
r.A.: Na dzień dzisiejszy
mamy już nawiązaną współprace z trzema obcojęzycznymi uniwersytetami, z których
z dwoma prowadzimy nawet wymianę na szczeblu profesorów. Jest to sukces, którego
pozazdrościć nam mogą wszystkie kancelarie tego kraju, nie wyłączając MSZ-tu.
r.L.: Na czym polega współpraca i wymiana profesorów z innymi
Uniwersytetami?
r.A.: Na obecnym poziomie rozwoju wirtualnych państw wszelka
współpraca ma przede wszystkim na celu wzajemne poznanie się, zrozumienie
specyfiki innych narodów. Bariery językowe niekiedy nie pozwalają na rzeczywistą
współprace na poziomie ogólno studenckim, chodzić musi przede wszystkim o
interpersonalne kontakty konkretnych osób. Warto też zauważyć, że współpraca
międzyuczelniana może być znakomitą okazją i zapoczątkowaniem późniejszych
stosunków, całych krajów, rządów, prowincji, miast, firm i innych, nienaukowych
instytucji. To szansa dla naszych dreamlandzkich władz, a czy ją wykorzystają,
to już inna historia.
r.L.: Czym maja się zajmować instytuty naukowe na
Uniwersytecie ?
r.A.: Pozostawiamy sporo miejsca na twórczą inwencje
poszczególnych szefów instytutów, ponieważ każdy z nich ma swoją niepowtarzalną
specyfikę. Instytuty, a raczej uczelnia, którą przecie? tworzą, jest w
Weblandzie miejscem integrującym wybitne jednostki kraju. Jest jedną z niewielu
konkretnych, nie absurdalnych i w pełni konsekwentnych płaszczyzn, na której
mogą znaleźć oparcie ludzi, dla których wiedz, kultura i pewne wyższe idee
życiowe więcej znacz1 niż korzyści materialne. Z punktu widzenia obywateli
niezwiązanych ze światem nauki, uniwersytet jest instytucją pozwalającą chętnym
osobom na podwyższenie swoich kwalifikacji i pogłębienie wiedzy w wybranej
dziedzinie. Natomiast z punktu widzenia ludzi nauki i kultury jest instytucją
integrującą ich na płaszczyźnie wolnej od niedorzeczności i absurdów codziennego
życia Dreamlandu. Dreamland to wprawdzie kraj wirtualny, ale nie baon, wiec nie
powinno się tu wydarzać wszystko, co tylko się komuś przyśni.
c.d...
Uniwersytet jest jedną z niewielu instytucji, która trzyma się w
pewnych nieprzekraczalnych i zdroworozsądkowych ramach. Mam nadzieje, że idea
zdrowego rozsądku i wytyczania ram obyczajowych dla życia w Dreamlandzie
przejdzie z czasem również na inne jego aspekty. Do tego trzeba jednak ogólnego
zrozumienia sprawy, oraz zaangażowania ze strony władz.
r.L.: Jak wygląda
sytuacja finansów Uniwersytetu, czy otrzymaliście wystarczające wsparcie od
Weblandu ?
r.A.: Oczywiście. Webland już jest centrum życia naukowego
naszego kraju. To nie ulega wątpliwości. Jednak od uroków finansowych za
ważniejsze uważam zdrowe stosunki na linii uczelnia- władze prowincji.
Dotychczas spotkaliśmy się ze strony władz jedynie z pełnym zrozumieniem i
poparciem. Sukcesy uczelni są w dużej mierze sukcesami władz.
r.L.: Czy
Uniwersytet włączy się do pracy nad konstytucja Weblandu ?
r.A.: Sprawy
polityki nie wchodzą z zakres statutowych zadań uczelni, dlatego nie ma ona
prawa się w nie mieszać. Zwłaszcza nieproszona. Gdyby jednak pracownicy nasi
mogli być pomocni w czymkolwiek władzom prowincji lub innym instytucjom, to nie
widzę żadnych przeszkód w tego typu działalności dla dobra kraju, bez względu na
to, czy będzie chodziło o konstytucje czy inne mniej ważne sprawy.
r.L.:
Jakie ma Pan podejście do polityki i polityków w Dreamlandzie ?
r.A.:
Pozytywne. Wszyscy chcą najprawdopodobniej dobra tego kraju. Jednak do żadnej z
istniejących partii politycznych nie zapisałem się jak dotąd, mimo bardzo
interesujących propozycji, głównie ze względu na to, że mimo dzielących ich
różnic reprezentują zbliżony sposób rozumowania oraz aż nazbyt dobrze znane z
'realnego życia' podejście do polityki. W rozmowie z jednym z wiodących
polityków użyłem porównania istniej1cych tu partii do sportowców na bieżni,
którzy biegną każdy wprawdzie po swoim torze, ale wciąż w jednym kierunku, przy
czym jeden skacze przez płotki, inny miota przy okazji kulą, a jeszcze inni
grają korespondencyjnie w szachy. Ja, oraz inni, myślący podobnie, chcielibyśmy
z czasem obrać jedną dyscyplinę, pobiec właśnie w kierunku przeciwnym niż
dotychczas, a może nawet - kontynuując przenośnie - zmienić bieżnie, trampki i
reguły zawodów. No ale do tego trzeba by więcej osób chcących budować Dreamland
na jakiej idei, a nie na zasadzie, w której dozwolone jest wszystko to, co nie
jest zabronione.
r.L.: Dziekuje za wywiad.
r.A.: Ja również bardzo
dziękuje i zapewniam Panią, że mało jest rzeczy w Dreamlandzie, które sprawiają
mi przyjemność porównywalną z wywiadami dla Pani.
Skład redakcji "Głosu Weblandu" :
Redaktor Naczelny eMBe,
Redaktor Luna, Redaktor Evo, Redaktor
Jacques de Brolle,