Szanowni Obywatele Brytanii!
Dzisiejszego dnia w me ręce została przekazana władza nad Zjednoczonym Królestwem Brytanii i Irlandii. Pragnę zawiadomić każdego obywatela brytyjskiego, iż państwowość brytyjska zacznie funkcjonować ponownie na forum Królestwa Hasselandu: http://hasseland.eu/forum/index.php
Na dowód prawdomówności, iż jestem nowym Królem Brytanii przedstawiam zdjęcie z forum Królestwa Surmenii:
http://www.gg.pl/dysk/Rsj-UC4X_BSXR8j-UC4f1IY/surmos.png
(-) Iwan I Romanow-Phillips-Mountbatten-Windsor, Król Hasselandu, Pan na Angemont, Z Bożej łaski, Zjednoczonego Królestwa Brytanii, Irlandii i Wielkich Dominiów Król, Obrońca Wiary
(http://alisalagroue.files.wordpress.com/2011/08/uk_royal_coat_of_arms.png)
(http://hasseland.eu/static/images/herb.jpg)
Co do ZSKHiW nie wiem skąd Pan Minister ma takie informacje. :) Zachęcam do lektury: http://hasseland.eu/forum/viewtopic.php?f=95&p=8118#p8116
Dziwię się, że Wandystan tak interesuje się, wręcz oburza sytuacją, która ma miejsce na innym kontynencie. Sprawy Orientyki to sprawy państw, które faktycznie na tym kontynencie istnieją i działają.Sprawa bezpośrednio dotyczy najbliższego sojusznika Wandystanu - Winktown. Tak więc myślę, że zainteresowanie jest jak najbardziej na miejscu.
Faktycznie jedynym państwem przeciwnym podziałowi ziem niczyich są Austro-Węgry.Z tego co wiem - a nie jest trudno się dowiedzieć, przeszedłszy się po różnych forach - przeciwne są z państw Orientyki Austro-Węgry, Trizondal, Winktown i Elderland. Czyli połowa aktywnych państw na Orientyce. Tak więc mówienie o jednostkowym sprzeciwie, czy o przyzwoleniu większych państw jest błędne. Oczywiście tak byłoby najwygodniej dla tow. Noqterna, ale cóż świat nie zawsze układa się po naszej myśli :)
Ja sam nie rozumiem całego oburzenia... Ziemie będą dobrze zagospodarowane i zaktywizowane. Z pewnością jest to lepsze rozwiązanie niż pozostawianie ich na pastwę losu.Oczywiście, wszystko będzie dobrze... Wierzymy na słowo premierowi państwa, dla którego respektowanie zasad międzynarodowych zależy tylko od tego, czy jest to wygodne w danym momencie.
Z tego co wiem - a nie jest trudno się dowiedzieć, przeszedłszy się po różnych forach - przeciwne są z państw Orientyki Austro-Węgry, Trizondal, Winktown i Elderland. Czyli połowa aktywnych państw na Orientyce. Tak więc mówienie o jednostkowym sprzeciwie, czy o przyzwoleniu większych państw jest błędne. Oczywiście tak byłoby najwygodniej dla tow. Noqterna, ale cóż świat nie zawsze układa się po naszej myśli :)
Zdanie Trizondalu jest trudne do określenia, ale w każdym razie konwencje podpisał. A co do Elderlandu - premier Witt był negatywnie nastawiony do pomysłu, ale nie był przeciwny.Myślę, że zdanie obu tych państw nie jest trudne do określenia po lekturze forów obu tych państw. Ale rozumiem, że niepolitycznie byłoby to towarzyszowi przyznawać :)W końcu to ma być sukces na miarę stereotypowych państw Nordaty, pixelkrieg bez pokrycia. Ilu obywateli ma Hasseland, że tak rwie się do zagospodarowywania aż trzech nowych terytoriów, z którego każde jest wielokrotnie większe niż centrala? W sumie to czterech, jeżeli doliczyć do tego niedawną agresję na solardzką Cyberię. Dochodzicie chyba do punktu, gdzie będzie więcej prowincji niż obywateli... no, chyba że zastosujecie tradycyjne hasselandzkie rozwiązanie.
Dyskutować chyba można? :) A co do rozwiązywania to ja wpadłem spytać o opinie Bialeńczyków, co widać w moim pierwszym poście. Jako osoba prywatna, bo juz nie jestem KLDSZ.
Ja zwrócę uwagę na problem iż obywatele innych mikronacji rozwiązują swoje problemy u nas a nie u siebie. Od kiedy jesteśmy siedzibą ONZ ( a może nowego OPM)?Póki się nie żrą, tylko kulturalnie wymieniają argumenty, to niech sobie dyskutują... Od tego jest Plac Zielony.
Wierzymy na słowo premierowi państwa, dla którego respektowanie zasad międzynarodowych zależy tylko od tego, czy jest to wygodne w danym momencie.Mogę poznać kodeks tych zasad? :) Z tego co pamiętam, to markiz Noqtern był zainteresowany stworzeniem międzynarodowego trybunału i organizacji, która polubownie załatwiałaby konflikty. A kraje najgłośniej teraz krzyczące nie zrobiły nic w kierunku uporządkowania polityki międzynarodowej... :)
Mogę poznać kodeks tych zasad? :) Z tego co pamiętam, to markiz Noqtern był zainteresowany stworzeniem międzynarodowego trybunału i organizacji, która polubownie załatwiałaby konflikty. A kraje najgłośniej teraz krzyczące nie zrobiły nic w kierunku uporządkowania polityki międzynarodowej... :)Zasady międzynarodowe co do lokowania się na ziemiach niczyich, przynajmniej od czasów mapy Zeppa do momentu kiedy ja zaprzestałem ją prowadzić wymagały co najmniej zgody najbliższych sąsiadów zajmowanych ziem. Część kontynentów stosowała ponadto własne, ostrzejsze kryteria - na Vaarlandzie i Orientyce wymagana była zgoda wszystkich krajów kontynentu (co do Orientyki to zasadę tę wprowadziło UKW, ale utrzymała się ona w mocy nawet po zakończeniu istnienia tej organizacji - była stosowana np. przy lokowaniu Brytanii na terenie dawnej brugijskiej Mersji, którym jeszcze jako dysponent mapy, zarządzałem).
Ja bym powiedział tak - obecne Hasselandzkie jęki o trybunałach i pokojowych organizacjach są pustosłowiem w obliczu agresji na Solardię, podejrzanego "przejęcia" Brytanii i chamskiej aneksji ziem niczyich. To trochę tak, jakby podpalać komuś dom i narzekać, że nikt nie chciał zorganizować ochotniczej straży pożarnej.
Przypomnę, że Hasseland proponował ich powołanie jeszcze przed całym tym zamieszaniem, we wrześniu lub październiku 2014 r. ;)
Czyli to jest tak jakby podpalić komuś chatę, w zemście za niepowołanie straży ochotniczej? :D
Najwygodniejszy jest tzw. Manewr S****cki, tj. jednostronne uznanie mikronacji, które się z nami nie zgadzają za martwe.\
Najwygodniejszy jest tzw. Manewr S****cki, tj. jednostronne uznanie mikronacji, które się z nami nie zgadzają za martwe. Może Klonoland na czele z tow. de Zaym, tow. de Zaym i tow. de Zaym go wykorzysta? ;)
Heh. Król-Senior na czele Hasselandu? Do tego jako towarzysz? Ciekawe. Szkoda, że ani trochę prawdziwe.
Z tym jednym z najbardziej zasłużonych lekka przesada.No to już kwestia bardziej subiektywna, ale wielu bardziej zasłużonych wymienić bym nie potrafił.
Z tym jednym z najbardziej zasłużonych lekka przesada. Nie zgodzę się z wyrażoną opinią o klonach, acz wydaje mi się, że bez klonowania to nie ma raczej szans żeby oni te tereny zagospodarowali ;)
Obawiam się, że tow. Zaym w chwili obecnej jest w pewnym stopniu zakładnikiem nordackiego stylu polityki obecnego władcy, ale musi go popierać, bo inaczej hasselandzki wagonik się wykolei. A może szczerze popiera tą politykę - to jednak kładbym na karb jego zmęczenia i braku refleksji względem obecnego Mikroświata.
Szanowny Panie Radziecki,
proponuję powstrzymać się od takich komentarzy. Królestwo Hasselandu nie popiera stosowania multikont w celu "rozwoju" państwa. Po raz kolejny powtarzam, iż pod Konwencją podpisy złożyła większość państw Orientyki. Oznacza to, iż owa większość w tamtym momencie zaakceptowała postanowienia i zezwoliła na podział ziem niczyich. Bawi mnie to, iż na dzień dzisiejszy największy lament podnoszą osoby lub państwa, które nie brały bezpośredniego udziału w rozmowach w Kaharonei. Proszę również Szanownego Pana o to, aby nie martwił się tematem zagospodarowania nowych ziem przez KH. Z moich obserwacji wynika, iż Mandragorat Wandystanu ma własne problemy aktywnościowe i ludnościowe. Czasami odnoszę wrażenie, iż Królestwo Hasselandu jest jedynym elementem, który oddziałuje na jakąkolwiek aktywność w tym jakże...nietypowym państwie.
Szanowny Panie Radziecki,Towarzyszu Iwanowicz,
proponuję powstrzymać się od takich komentarzy. Królestwo Hasselandu nie popiera stosowania multikont w celu "rozwoju" państwa.Proponuję ogarnąć takie pojęcia jak sarkazm. Jak powiedziałem wyżej - nie zgadzam się z oskarżeniem o kloning w chwili obecnej. Natomiast podtrzymuję swoją opinię, że hasselandzkie deklaracje o aktywizacji zagarniętych ziem są obietnicami bez pokrycia. Hasseland nie ma dość potencjału ludnościowego.
Po raz kolejny powtarzam, iż pod Konwencją podpisy złożyła większość państw Orientyki.Policzmy... Surmenia, Hasseland, Rotria i Trizondal. Cztery. Austro-Węgry, Winktown, Elderland i Hirsbergia-Weerland nie. Też cztery. Czyli nie większość, a równo połowa. A jakby doliczyć nie przez wszystkich uznawaną, ale obecną na kontynencie Ciprofloksję, to mamy nawet mniejszość. Czy Towarzysz Król liczy inaczej?
Bawi mnie to, iż na dzień dzisiejszy największy lament podnoszą osoby lub państwa, które nie brały bezpośredniego udziału w rozmowach w Kaharonei.No tak, to przecież dziwne, że ktoś kogo dotyczą podjęte decyzje, a kto nie został zaproszony do udziału w podejmowaniu decyzji ma o to pretensje. Przecież gdyby ktoś zwołał konferencję i ustalił na przykład że Razuri i Zegisa zostaną otoczone lądem który zajmie ktoś inny, to jako niezaproszony Towarzysz Król wcale by nie protestował?
Czasami odnoszę wrażenie, iż Królestwo Hasselandu jest jedynym elementem, który oddziałuje na jakąkolwiek aktywność w tym jakże...nietypowym państwie.Cóż, mawiają że ignorancja jest przywilejem Królów.
Towarzyszu Iwanowicz,
Proponuję ogarnąć takie pojęcia jak sarkazm. Jak powiedziałem wyżej - nie zgadzam się z oskarżeniem o kloning w chwili obecnej. Natomiast podtrzymuję swoją opinię, że hasselandzkie deklaracje o aktywizacji zagarniętych ziem są obietnicami bez pokrycia. Hasseland nie ma dość potencjału ludnościowego.
Policzmy... Surmenia, Hasseland, Rotria i Trizondal. Cztery. Austro-Węgry, Winktown, Elderland i Hirsbergia-Weerland nie. Też cztery. Czyli nie większość, a równo połowa. A jakby doliczyć nie przez wszystkich uznawaną, ale obecną na kontynencie Ciprofloksję, to mamy nawet mniejszość. Czy Towarzysz Król liczy inaczej?
No tak, to przecież dziwne, że ktoś kogo dotyczą podjęte decyzje, a kto nie został zaproszony do udziału w podejmowaniu decyzji ma o to pretensje. Przecież gdyby ktoś zwołał konferencję i ustalił na przykład że Razuri i Zegisa zostaną otoczone lądem który zajmie ktoś inny, to jako niezaproszony Towarzysz Król wcale by nie protestował?
Cóż, mawiają że ignorancja jest przywilejem Królów.
jeżeli już to "Towarzyszu Romanow". Jeżeli Szanowny Pan chce być bardzo dokładny, to powinno być "Towarzyszu Romanow-Phillips-Mountbatten-Windsor"Wstydzicie się swojego 'otczestwa?
Być może potencjału ludnościowego brakuje, jednakże nie brakuje chęci i zaangażowania. Tak jak powiedziałem wcześniej, proszę się tą sprawą nie martwić.Nie martwię się, bo wątpliwe "panowanie" Hasselandu nad tymi ziemiami skończy się wraz z kolejnym Kongresem Orientyki - takim, w którym wezmą udział wszystkie państwa Orientyki, a nie tylko te wybrane. Na waszym miejscu zastanawiałbym się już jak wykorzystać chęci i zaangażowanie na już posiadanych ziemiach.
Nie zmienia to jednak faktu, iż ZSKHiW popiera podział ziem - voilà: http://hasseland.eu/forum/viewtopic.php?f=95&t=978Za to Trizondal już nie popiera, co nadal dawałoby ten sam wynik. Zresztą jak może doczytać Towarzysz kilka postów wyżej, tow. Ametyst wyraził wątpliwość co do niestosowania zwyczaju powszechnej zgody co do zajmowania nowych ziem na Orientyce. Tego tematu jakoś wolicie unikać, ciekawe dlaczego.
Panowie z Winktown prowadzą politykę zagraniczną w iście japońskim stylu (oczywiście mam na myśli politykę do XIX wieku). Nie moją winą jest, iż dzięki swojej polityce zostali zapomniani przez świat.Myślę, że z kolei Hasseland doskonale ilustruje politykę Japonii końca XIX i pierwszego czterdziestolecia XX wieku. Może trochę pokracznie i na poziomie około przedszkolnym, ale zawsze.
Myślę, że z kolei Hasseland doskonale ilustruje politykę Japonii końca XIX i pierwszego czterdziestolecia XX wieku. Może trochę pokracznie i na poziomie około przedszkolnym, ale zawsze.
BTW słyszałem, że w Hasselandzie używanie realnych nazwisk nie jest mile widziane. Rozumiem, że z kolei zabieranie ich realnym osobom/rodzinom jest już jak najbardziej w porządku? Cóż, a mówi się że mikronacje to rozrywka dla ludzi z wyobraźnią :)
Nie martwię się, bo wątpliwe "panowanie" Hasselandu nad tymi ziemiami skończy się wraz z kolejnym Kongresem Orientyki - takim, w którym wezmą udział wszystkie państwa Orientyki, a nie tylko te wybrane. Na waszym miejscu zastanawiałbym się już jak wykorzystać chęci i zaangażowanie na już posiadanych ziemiach.
Myślę, że z kolei Hasseland doskonale ilustruje politykę Japonii końca XIX i pierwszego czterdziestolecia XX wieku. Może trochę pokracznie i na poziomie około przedszkolnym, ale zawsze.Jakże ja uwielbiam te nieudolne porównania tworzone przez Towarzysza. Z drugiej strony, to nie spodziewam się nic więcej po obywatelu Wandystanu.
W moim mniemaniu polityka manewrów wojskowych i mobilizacji przy granicach austro-węgierskiej i trizondalskiej to jakoby zachowanie Hitlera w '39. Małymi kroczkami do wielkiej afery. Ciągłe prowokacje i walki np. z Winktown to ukazują.
P.S. Zbrojne podporządkowanie Rotrii jest zupełnie akceptowalne? To już nie jest działanie à la Adolf Hitler?
Zrobienie porządku w danym kraju, nie zajmowanie jego ziem, brak walki z jego żołnierzami, a w niedługim czasie i wyprowadzenie wojsk to w rozumieniu Waszej Królewskiej Mości zbrojny atak w wykonaniu Hitlera? Gratuluję rozumowania. Przywróciłem wszelką władzę Ojcu Świętemu, pozbyłem się jednostek oczerniających Rotrię i zakończyłem trwający od zamachu spór rotryjsko-rotryjski. Anything else?No to tak trochę jak wojna włoska w celu zwrócenia władzy Duce, jak już jesteśmy przy hitlerowskich analogiach. :P
Byłam i będę dalej nieobecna, ale pozwólcie, że poproszę o wyjaśnienie, skąd ta nagonka na Hasseland?
Byłam i będę dalej nieobecna, ale pozwólcie, że poproszę o wyjaśnienie, skąd ta nagonka na Hasseland?Bo Hasseland prowadzi ekspansję.
Byłam i będę dalej nieobecna, ale pozwólcie, że poproszę o wyjaśnienie, skąd ta nagonka na Hasseland?Hasseland "zajął" sobie pół Orientyki i Cyberie w iście brodyjskim stylu, a potem przy pomocy klona Archonta Surmenii ogłosił "unię-personalną" z Wielką Brytanią - mikronacją martwą od pół roku.
Hasseland nie zrobił nic aż tak skandalicznego i karygodnego. Owszem, złamał niektóre dawne porozumienia, aczkolwiek przejął jedynie obpp, a nie terytoria innych państw. Brytania była martwa, więc za zgodą innych państw kontynentu (w tym lokalnego mocarstwa, Surmenii) Hasseland mógł ją przejąć nawet jako obpp. Ale zdecydował się na krok narracyjny, czyli unię personalną.Tyle że wspomniany pixelkriegzostał dokonany bezprawnie. Hasseland złamał nie tylko stare postanowienia, ale samą konwencję o podziale (która jasno stanowiła, że wchodzi w życie po podpisaniu przez WSZYSTKIE państwa Orientyki). Powiedzmy sobie szczerze - konwencja jest słabą zasłoną dymną dla dziecinnego pościgu za terytoriami. Tak jak wątpliwa "unia". I w tych "dawnych porozumieniach" chodziło właśnie o ziemie niczyje, więc nie jest to omijanie, ale działanie wprost wbrew ustaleniom.
Sytuacji z podszywaniem się Archonta nie znam. Nie wiem, czy zwyczajnie się podszywał, czy wcześniej występował pod postacią Króla Brytanii. Ale nawet jeśli było to oszustwo, to pretensje można mieć do niego samego, a nie do Surmenii, czy tym bardziej do Hasselandu, który najpewniej także został wprowadzony w błąd.Andrzeju, smutno mi patrzeć jak decydujesz się przymykać oczy. Czy naprawdę można brać serio tłumaczenia że typowo nordacki intrygant wywiòdł w pole takie mikronacyjne wygi?
Należy zastanowić się, kto występuje przeciwko Hasselandowi. Czy głównym krytykiem nie jest okupant Awary?Nie. Głównym krytykiem są trzy państwa Orientyki graniczące (niemal jako jedyne) z zagarniętym terenem. Zabawne, że akurat Ty próbujesz wciągnąć w to Sarmację, tylko po to żeby powiedzieć że sprzeciw jest bezpodstawny.
Czy główni krytycy to nie osoby, które już wcześniej pogardliwie odnosiły się do Jego Królewskiej Wysokości de Zayma?Jeżeli jako pogardliwy stosunek uznajesz krytyczne podejście do jego osoby, dorobku i w szczególności ostatnich zachowań i działań...
Nad tym samym mógłby się zastanowić Wandystan i Trizondal. Ale czy chcą?Nad stosunkiem tow. K. do Wandystanu nie ma co się zastanawiać, bo jest jednoznaczny od 2007 roku. Natomiast nasza krytyka nie odnosi się w tym momencie do jego osoby czy jakiegokolwiek Hasselandczyka (choć zapewne opinie na ich temat jakieś mamy) a stricte działań i tendencji w hasselandzkiej i rotryjskiej polityce zagranicznej. I na tym się skupmy.
Osoba, która wpisała sobie do podpisu "II Prezydent Republiki" powinna być bardziej powściągliwą w stosunku do negatywnych wypowiedzi o naszym głównym sojuszniku.
Szanowni Obywatele!
Nasz kraj, Nasza wspaniała Ojczyzna Hasseland, została ze wszech stron otoczona przez ujadające kundle. Są nimi: Trizondal, Austro-Węgry i Winktown. Władze tychże państw poprzez politykę nienawiści i propagandy chcą w bezczelny sposób odebrać Nam nowe ziemie. Jest to jawne poniżenie Królestwa Hasselandu. Musimy zdecydowanie odpowiedzieć na te ruchy. Dlatego potrzebna jest pełna militaryzacja państwa. Jedynym sojusznikiem Hasselandu jest jego armia i dlatego musimy zwiększyć Nasz wkład w tę sferę. Każdy obywatel powinien wiedzieć, iż musi być gotów do obrony swojej własności, swojej Ojczyzny. Nie pozwolimy, aby kundle mówiły Nam jak mamy postępować! Zbliża się Święta Wojna, na którą musimy być gotowi! Niech żyje Hasseland!
Podpisano:
/-/ Iwan I Romanow-Phillips-Mountbatten-Windsor
A także polecam przyjaciołom Hasselandu lekturę :) Warto popierać?Ten- jak przyznaje JKM Iwan Romanow- emocjonalny tekst wg mnie niewiele zmienia. Taka narracja, jedni mają monarchofaszystów, inni niewiernych i wrogów Kościoła, a jeszcze inni "ujadające kundle". ;)
Weźcie się Wy wszyscy puknijcie w czoło i wojska wycofajcie. Potrzebna Wam kolejna wojna, która spustoszy mikroświat i spowoduje odejście kilkunastu mikronautów? Naprawdę tego chcecie?
Weźcie się Wy wszyscy puknijcie w czoło i wojska wycofajcie. Potrzebna Wam kolejna wojna, która spustoszy mikroświat i spowoduje odejście kilkunastu mikronautów? Naprawdę tego chcecie?Wojny na ogół przyczyniają się do aktywizacji (chociażby krótkotrwałej), a nie spustoszenia mikroświata.
Wojny na ogół przyczyniają się do aktywizacji (chociażby krótkotrwałej), a nie spustoszenia mikroświata.A konstruktywniejsze jest z tego powodu, że nikt nie umie bawić się w wojnę, jeżeli ma być tym, który przegra. ::)
Co nie zmienia faktu, że nie powinniśmy do nich dążyć, ponieważ konstruktywniejsze jest budowanie pokojowego mikroświata, który razem dąży do rozwoju. :)