1
Wyspa Bialenia / Odp: Sączyn - Perła Południa
« dnia: Nie, 21 Wrz 2014, 00:02:56 »
W Sączynie nastała ciemna noc. Wszyscy mieszkańcy od dawna siedzieli w swych domach. Nie licząc oczywiście bezdomnych i robotników reperujących makiety zabytków. Tylko ci ostatni zauważyli 4 okręty podpływające do portu rybackiego. Statki przybiły do mola… wszystkie oprócz największego, który osiadł na falochronie i niebezpiecznie przechylił się na jedną burtę. Nie powstrzymało to jednak dzielnych żołnierzy ukrytych w jego wnętrzu. Wspólnymi siłami nadmuchali oni ponton, którym ich oficerowie dopłynęli do brzegu. Dopiero wtedy bialeńscy bezdomni mogli przekonać się kim są przybysze.

-Uff, wreszcie stały ląd. Nigdy więcej nie wsiądę na statek. W celu powrotu do ojczyzny będziemy musieli zająć lotnisko – Laszk Młynariew, Ataman Królewskich Lądowych ZSKHiW wygłosił symboliczną mowę. Jego zaufani towarzysze pokiwali głowami z uznaniem.
-Hej dobrzy ludzie! – Laszk zauważył bezdomnych – wiecie może która godzina?
-Ja nie tutejszy jaśnie panie! – odparł speszony bezdomny.
-Ach tak? Ale czy to Bialenia?
-Może, może. Ale o suchym pysku nie będę gadać!
-Dajcie mu lola.
-Panie, ale ja chcę pieniądze, a nie takie coś.
-Ale tym właśnie będziecie tu płacić, jeśli uda nam się zrealizować nasze plany. Teraz w naszym zwycięstwie masz swój prywatny interes.
-Taa?
-Owszem. Pomożesz nam teraz? Pokaż nam domostwa tutejszych najznamienitszych obywateli, a nie pożałujesz.
Wkrótce noc wypełniły krzyki gniewu i strachu. Żołnierze ZSKHiW rozbiegli się po okolicy, by trochę poplądrować. Co prawda czuli się trochę nieswojo w tak wielkim mieście ale nie przeszkodziło im to w wyłapaniu kilkudziesięciu wałęsających się ulicami miejscowych i zaprowadzeniu ich na okręty. Zajęli strategiczne punkty takie jak pogański chram. Zastrzelono 3 dzikie psy i dziwne urządzenie wypluwające banknoty. Monarchsocjaliści zwyciężyli! Wielkie Bialeńskie Miasto należało do nich! Uradowani tym wiekopomnym zwycięstwem Hirshbergowie i Weerlandczycy zorganizowali na ulicach metropolii wspaniałą ucztę. Przyniesiono grill i wędliny.
-Dziś kiełbaski smażą się na grillu, jutro władze Bialenii będą się smażyć w piekle – obiecał dowódca Młynariew.
Z domów powychodzili mieszkańcy, zaniepokojeni hałasami. Dzielni monarchosocjaliści przystąpili do następnej fazy bitwy. Obili mordy co niższym i pokorniejszym, obrzucili wyzwiskami większych. W końcu wystąpił sam wódz Młynariew, który odczytał co następujący manifest:
-Dobrzy Bialeńczycy! Zostaliście podstępnie oszukani i zmuszeni do podstępnego zniszczenia naszego majestatycznego Laszkbergu. Moglibyśmy odpłacić wam tym samym… lecz znajcie naszą łaskawość! Oszczędzimy was, a ponadto, za niewielką opłatą uwolnimy od podstępnych intrygantów, którzy nielegalnie odebrali władzę waszemu prawowitemu dyktatorowi – panu Swarzeskiemu! Pokażemy panu MvP gdzie raki zimują i oddamy władzę nad Bialenią w ręce naszego i waszego drogiego przyjaciela Andrzeja!
Po tych pięknych słowach zgromadzeni, a przynajmniej żołnierze ZSKHiW, ostatecznie przekonali się do słuszności inwazji. Rozgonili autochtonów do domów, biorąc jeszcze kilkudziesięciu jeńców – ich też zaprowadzono na okręty, posłużą jako zabezpieczenie przed ewentualnym atakiem sił powietrznych RB. Natomiast przed atakiem na naszą kwaterę lądową zabezpieczymy się tworząc tam wielki szpital wojskowy, którego po prostu nie wypada atakować. Ponadto pan Judasz Szela (okazało się że tak właśnie nazywa się wyżej wspomniany bezdomny) został mianowany wojennym nadzorcą Sączyna. Obecnie siły inwazyjne demontują miasto celem pokrycia kosztów Oswabadzania Bialenii. Następny cel - Adamiec.

-Uff, wreszcie stały ląd. Nigdy więcej nie wsiądę na statek. W celu powrotu do ojczyzny będziemy musieli zająć lotnisko – Laszk Młynariew, Ataman Królewskich Lądowych ZSKHiW wygłosił symboliczną mowę. Jego zaufani towarzysze pokiwali głowami z uznaniem.
-Hej dobrzy ludzie! – Laszk zauważył bezdomnych – wiecie może która godzina?
-Ja nie tutejszy jaśnie panie! – odparł speszony bezdomny.
-Ach tak? Ale czy to Bialenia?
-Może, może. Ale o suchym pysku nie będę gadać!
-Dajcie mu lola.
-Panie, ale ja chcę pieniądze, a nie takie coś.
-Ale tym właśnie będziecie tu płacić, jeśli uda nam się zrealizować nasze plany. Teraz w naszym zwycięstwie masz swój prywatny interes.
-Taa?
-Owszem. Pomożesz nam teraz? Pokaż nam domostwa tutejszych najznamienitszych obywateli, a nie pożałujesz.
Wkrótce noc wypełniły krzyki gniewu i strachu. Żołnierze ZSKHiW rozbiegli się po okolicy, by trochę poplądrować. Co prawda czuli się trochę nieswojo w tak wielkim mieście ale nie przeszkodziło im to w wyłapaniu kilkudziesięciu wałęsających się ulicami miejscowych i zaprowadzeniu ich na okręty. Zajęli strategiczne punkty takie jak pogański chram. Zastrzelono 3 dzikie psy i dziwne urządzenie wypluwające banknoty. Monarchsocjaliści zwyciężyli! Wielkie Bialeńskie Miasto należało do nich! Uradowani tym wiekopomnym zwycięstwem Hirshbergowie i Weerlandczycy zorganizowali na ulicach metropolii wspaniałą ucztę. Przyniesiono grill i wędliny.
-Dziś kiełbaski smażą się na grillu, jutro władze Bialenii będą się smażyć w piekle – obiecał dowódca Młynariew.
Z domów powychodzili mieszkańcy, zaniepokojeni hałasami. Dzielni monarchosocjaliści przystąpili do następnej fazy bitwy. Obili mordy co niższym i pokorniejszym, obrzucili wyzwiskami większych. W końcu wystąpił sam wódz Młynariew, który odczytał co następujący manifest:
-Dobrzy Bialeńczycy! Zostaliście podstępnie oszukani i zmuszeni do podstępnego zniszczenia naszego majestatycznego Laszkbergu. Moglibyśmy odpłacić wam tym samym… lecz znajcie naszą łaskawość! Oszczędzimy was, a ponadto, za niewielką opłatą uwolnimy od podstępnych intrygantów, którzy nielegalnie odebrali władzę waszemu prawowitemu dyktatorowi – panu Swarzeskiemu! Pokażemy panu MvP gdzie raki zimują i oddamy władzę nad Bialenią w ręce naszego i waszego drogiego przyjaciela Andrzeja!
Po tych pięknych słowach zgromadzeni, a przynajmniej żołnierze ZSKHiW, ostatecznie przekonali się do słuszności inwazji. Rozgonili autochtonów do domów, biorąc jeszcze kilkudziesięciu jeńców – ich też zaprowadzono na okręty, posłużą jako zabezpieczenie przed ewentualnym atakiem sił powietrznych RB. Natomiast przed atakiem na naszą kwaterę lądową zabezpieczymy się tworząc tam wielki szpital wojskowy, którego po prostu nie wypada atakować. Ponadto pan Judasz Szela (okazało się że tak właśnie nazywa się wyżej wspomniany bezdomny) został mianowany wojennym nadzorcą Sączyna. Obecnie siły inwazyjne demontują miasto celem pokrycia kosztów Oswabadzania Bialenii. Następny cel - Adamiec.
Siły ZSKHiW zajmują okolice miasta:

