Hmmm, spróbujmy po kolei wykluczyć nieodpowiednich kandydatów:
- Kowalski- kompletnie niemerytoryczny kandydat.
- Wilk - niezbyt wiadomo, kto to w ogóle jest.
- Palikot- w ciągu pięcioletniej kadencji zdążyłby kilka razy zmienić poglądy.
- Jarubas- Komorowski-bis
- Komorowski- pięć lat siedzenia pod żyrandolem starczy.
- Duda- polityka konfrontacji z Rosją kwalifikuje tego pana do Tworek, a nie Belwederu.
Zostaje więc pięć osób: Ogórek, Korwin, Tanajno, Braun i Kukiz. Ci kandydaci wydają się być w miarę sensowni. Jednak jako, że prezydent winien być w pierwszej kolejności reprezentacyjny, to trollujący Tanajno i rewolucjonista spod PKW Braun odpadają. Biorąc pod uwagę, że Korwin już swoje szansy miał i je zmarnował, to mamy już tylko dr Ogórek i Kukiza. I tutaj wybór należy do każdego z nas: czy wolimy opcję bardziej liberalną, czy bardziej bogoojczyźnianą.