Bajtusiu, przepraszam, ale naprawdę nie Tobie oceniać, zwłaszcza tak kategorycznie, czy to był wypadek, czy zamach, czy cokolwiek jeszcze innego.
Zbadała to i oceniła Komisja Badania Wypadków Lotniczych - instytucja do tego powołana i badająca nie pierwszą i niestety zapewne nie ostatnią katastrofę lotniczą. Tak się składa, że przesłużyłem w lotnictwie ponad 20 lat, potem jeszcze kilka pracowałem - a część z mojej służby to była praca związana z kontrolą lotów wojskowych... Pseudoeksperci, co to "widzieli samolot" (może nawet kiedyś z bliska) mogą sobie wysnuwać milion "teorii spiskowych", ku uciesze polityków i gawiedzi o lotnictwie pojęcia nie mającej - prozaicznej rzeczywistości tym nie zmienią. No, ale spiskowe teorie są ciekawsze od "nudnej" i prozaicznej rzeczywistości.
Sprawa w zasadzie prozaiczna jak większość (niestety) katastrof lotniczych - niedostatecznie wyszkolona załoga, podejmująca decyzję o próbie lądowania wbrew ich własnym uprawnieniom (które zresztą mieli tylko na papierze "co to przyjmuje wszystko") i zdrowemu rozsądkowi, która popełniła kilka następujących po sobie błędów... doprowadzając do czegoś co od dawien dawna nazywane jest w lotnictwie "kontrolowanym lotem ku ziemi" (w wolnym tłumaczeniu z angielskiego "Control Flight To Ground) i finalnie "zaliczyła dzwona".
Życie niestety - nie pierwszy i nie ostatni zapewne taki wypadek. Wszystko działa jak należy, a załoga popełniając i potęgując kolejne błędy doprowadza do katastrofy. Tylko, że tym razem z udziałem polityków na pokładzie to od razu musi się to przeradzać w jakiś "spisek", "zamach" czy inną niewydarzoną teorie, na której politycy zbijają kapitał. Bo ludziska nie mający pojęcia o lotnictwie (bo niby skąd mieliby mieć?) łykają brednie o "sztucznych mgłach" itp. Trochę rozsądku proponuje zachować...
Ot tragiczny wypadek lotniczy... nie pierwszy (niestety zdarzyło mi się osobiście zbierać ofiary wypadku lotniczego do foliowych worków), nie ostatni i wcale w Polsce nie największy. Choć zwykle to mniejsze maszyny - jedno, dwu czy paromiejscowe i nikt się tym nie podnieca, bo ginie "tylko" pilot, załoga, czy "zwykli" pasażerowie - a jak trafiło na polityków to zaraz już mamy 6 lat bezsensownych "przepychanek" i politycznej wojenki ze "spiskiem w tle". Żałosne...
PS. A tak z ciekawości (bynajmniej nie złośliwie pytam... naprawdę jestem ciekawy) zapytam, kto z dywagujących tutaj na ten temat przeczytał cały raport MAK i ten polskiej KBWL - dysponując własną wiedzą (na temat lotnictwa) pozwalającą zrozumieć w pełni to co tam zostało napisane?