...jednocześnie zgadzam się z pomysłem 1000 bialenów na obywatela, ale obywatela już tego, który się wykazał i uzyska te 1000 bialenów.
No i tutaj mamy pewien problem - bo aby egzystować w RB trzeba ponosić pewne koszty (inaczej pewnych typów działalności w gołe nie dało by się utrzymać - bo w przeciwieństwie do reala nie generują zysków sposób gospodarczo naturalny) - jeżeli nic nie damy, to obywatel w ogóle nie będzie mógł egzystować. Natomiast te 1000BLN pozwala funkcjonować około 20 miesięcy, bez prowadzenia działalności zarobkowej.
Musimy jednak zakładać, że część społeczeństwa nie będzie miała dochodów - bo przecież jak chyba widać działalność w gospodarce interesuje niewielu i to obojętnie czy była ona swego czasu "fociowo-opisowa" (gdzie ten "środek wymiany w zasadzie był w gołe bezsensu bo nie służył niczemu) czy tak jak teraz wymaga operowania
bialenami. Tego nie zmienisz - po prostu nie wszystkich będzie gospodarka interesowała, a nie porobisz ze wszystkich ministrów by im pensje płacić.
Ten 1000 na start powinien być... aby egzystować. Kryterium uzyskiwania obywatelstwa to już inna sprawa... warta rozważenia, ale nikt się drzwiami i oknami nie pcha... w sumie - masowy napływ to była ta głupota z przyłączaniem tutaj RLS.
W gospodarce jest inny problem... w ogóle nie ma chętnych by się w to bawić. Zobacz np. firma energetyczna - ma kupę kasy, ale nie robi nic (nawet BIW na nich rozlicza księgowość), a mogłaby "fabularnie" np. elektrownie zbudować, dać zarobić firmie budowlanej (która też nie ma porządnego właściciela...).. itd. Tyle, że obojętnie czy z kasą czy bez kasy po prostu brak chętnych do zabawy w gospodarkę - a nikogo nie zmusisz, bo przecież v-państwo to właśnie zabawa, jak kogoś coś nie bawi to na siłę tego robił nie będzie.
Dlatego cały poruszony przez Ciebie problem jest tych startowych
bialenów jest drugo- czy nawet trzeciorzędny. Obojętnie czy są czy ich nie ma, obojętnie czy w ogóle funkcjonuje jakiś system gospodarczy oparty na płatnościach czy jest to system "fociowo-opisowy" to sprawa rozbija się o chętnych do zabawy w gospodarkę... i tyle - to jest problem podstawowy.
W zasadzie cały ten system finansowy służy tylko temu by od razu nie budować czego dusza zapragnie, by wygenerować jak w przypadku programu kosmicznego jakąś konieczność zdobycia środków, rozwiązań prawnych czy inwestowania osób zainteresowanych. W zasadzie mogłoby go nie być... i też by to wyglądało tak samo.
A więc problem leży gdzie indziej - dopiero gdy to się rozwiąże warto dyskutować nad tym ile, komu i dlaczego. Same zmiany w tych kwotach startowych itd. niczego nie zmienią.