Teraz te statystyki to już nie na mojej głowie i sumieniu w sumie, ale chciałbym poruszyć pewną kwestię.
Może zrobilibyśmy coś rzeczywiście ciekawego? Ale nie takiego, że jedną osobę to by interesowało, a reszta siedziałaby z boku i patrzała (i to też przez jakiś czasu, bo później oznaczaliby jako przeczytane

). Może to być np. reaktywacja metra, jakaś wyprawa badawcza do Anatolii lub na Nordatę, czy nawet kontrolowana wojna domowa w Jahołdajewszczyźnie. Ale może macie znacznie lepsze pomysły. To nie musi być projekt na nie wiadomo jak długo. Jeśli zabawa zamknęłaby się w dwóch tygodniach, ale przez te dwa tygodnie byłoby ciekawie i fajnie, to też OK!
Brakuje nam narracji (tak, wiem, że wojsko i gospodarka to też narracja i doceniam jej twórców, ale oprócz tego przydałoby się coś, co przyciąga szerszą uwagę i w czym z chęcią uczestniczyłoby więcej ludzi), a bez tego nie odbudujemy wcześniejszej aktywności i liczebności. Obecnie większość mikroświata jest- obiektywnie patrząc- nudna, razem z nami. Jeśli stalibyśmy się znowu ciekawi, to znowu wyruszyłyby pielgrzymki znudzonych mikronautów do Bialenii. I w tym nasza szansa.

Bo jesteśmy szeroko obserwowani, mamy publiczność, ale nie mamy zbyt wielu uczestników. Ale możemy mieć!