Ja nie mówię, że nie trzeba tego rozwinąć dalej, ale nie można wmawiać, że gospodarka teraz, na tą chwilę to Yeti. Nieuczciwe i nieoddające faktycznego stanu twierdzenie według mnie.
Coś mi się zdaje, że kompletnie odmiennie pojmujemy kwestie ekonomii i gospodarki. Dla mnie to jest jakiś system zależności, system w którym obrót środkiem wymiany musi istnieć by można było funkcjonować i egzystować w v-świecie. Musi istnieć system zarabiania itd. Na obecną chwilę tego nie ma i jak widzę nie planujesz takiego systemu w przyszłości. OK - mnie to pasuje, zacząłem się w tym udzielać tylko dlatego, że to w Twojej strony wyszła jakaś propozycja ruszenia gospodarki. Jeżeli mamy zostać tylko przy systemie opisowym to Ok, jak chcesz możesz to sobie nawet nazwać "gospodarką" czy "ekonomią" nie widzę problemu...
Co do obrotu gospodarczego to według mojej oceny powinno wyglądać tak (jest to hierarchia, ale jak to w hierarchii każdy element jest ważny):
- Rozwijanie inicjatyw kulturalnych
- Funkcjonowanie państwa Bialeńskiego
- Działalność wynikła z uwarunkowań rozwojowych stworzonych przez prawo (system zależności)
Powiem tak z powyższego to rozumiem poszczególne słowa - ale nijak całości tego co napisałeś... Zaczynam się gubić co Ty naprawdę chcesz stworzyć. Może staja się używać mniej "mądrych słów", a pisać bardziej jasno - bo ja dalej kompletnie nie widzę Twojej wizji mechanizmów gospodarczych i w ogóle tej całej "gospodarki"
Piszesz o "obrocie gospodarczym", ale w tym co daje piszesz nie ma żadnego "obrotu"...
Na przykład teraz mieliśmy główny obrót z funkcjonowania państwa. To znaczy przepływ podatków oraz wpłaty dokonywane za pełnione funkcje. I tutaj ktoś mi powie, że no dobra ruch w gospodarce był, ale gdzie inne? Powiem wam, że na początku przesadą było to 50000 środków wymiany. Okazało się za dużo. Mniejsza ilość oznaczała by szybsze przejście do pracy, a w ogóle to na początku każdy był powinien wylegitymować się pracą, a nie na "dzień dobry" dostać tak potężny zastrzyk środków wymiany. To sprawiło, że nie pracując można v-żyć i nie wysilać się przez dłuższy czas. Tutaj upatruję obecnego gospodarczego marazmu.
Wybacz, ale kompletnie nie chwytam co chcesz osiągnąć i do czego zmierzasz. Jakiekolwiek dywagacje nad "środkiem wymiany" są pozbawione sensu bo tak naprawdę w gospodarce takiej jaka jest w tej chwili i która jak widzę pasuje ten "środek wymiany" nie jest kompletnie do niczego potrzebny, tak samo mogę funkcjonować z kontem o stanie "0", jak i z kontem z 10 tys. ŚW. Ten cały "środek wymiany" nie jest potrzebny do niczego, mogę doskonale egzystować bez niego.
Środek Wymiany (a tak na marginesie może tą walutę jakiś "klimatycznie" nazwać bo od tej nazwy to żeby bolą) miałby sens, gdy gospodarka została oparta na jakiś zależnościach finansowych, które zostałyby wymuszone. W gospodarce opisowej, tylko z mechanizmem wymuszającym nie robienie z niczego, waluta tak naprawdę do niczego potrzebna nie jest.
To sprawiło, że nie pracując można v-żyć i nie wysilać się przez dłuższy czas.Oczywiście - można przecież żyć bez ani jednego środka wymiany, bo nie jest do niczego potrzebny. Czy jest go po 5000 tyś. czy po 5 jest bez znaczenia. Byłby potrzebny gdyby istniał system ekonomiczno-gospodarczy oparty np. na jakieś konsumpcji (np. energii), na konieczności wydawania i zarabiania (bo to ze sobą powiązane). Tymczasem niczego takiego nie ma i niczego takiego nie proponujesz.
Może na wstępie warto by uzgodnić kwestię podstawową:
Nad jakim będziemy pracować systemem czy ma być to system oparty na jakiś wskaźnikach, konieczności wydatkowania waluty, przelicznikach itd., czy po prostu ma być to system narzucający tylko sytuację, że nic nie powstaje z niczego (czyli musi być zależność produkt-wytwórca).To jest kwestia podstawowa - bez niej nie ruszymy dalej, a w końcu warto, bo kręcimy się w kółko i zaczynamy dywagować o niczym.
Proponuję podjąć natychmiast decyzję - nad jakim systemem pracujemy i iść dalej... bez tego robi się to marmoleniem bez sensu. Skończmy w końcu z tymi
nic nie znaczącymi sloganami (o jakiś "Bialeńskich Szkołach Ekonomii, o jakiś "gospodarkach" itp., itd. - bo na razie to konstrukcje "magiczne") i przejdźmy do konkretów, bo przez rok tego nie opracujemy...