Felieton Timoteosa Stefanosigosa. Reprezentuje tylko jego poglądy i opinie.
Od czasu kiedy ustąpiłem ze stanowiska Sekretarza Generalnego OPM, sytuacja w Gmachu nieco się poprawiła. Tak jak miałem nadzieję, był to pewien impuls do dyskusji nad przyszłością Organizacji. Dyskusji toczącej się w gronie dość wąskim, ale wystarczającym, żeby uznać ją za stosunkowo wiążącą.
W międzyczasie dyskusji (realizowanej po równo w Gmachu, jak i w Kawiarni „Pod Geoidą”) minęły dwa terminy zgłaszania kandydatur na mojego następce. Dopiero w drugiej turze wpłynęła jedna kandydatura – Johana Calgariego, zgłoszona przez Imperium Tyrencji, której jest obywatelem. W organizacji p. Calgari pojawiał się już wcześniej – jako reprezentant Królestwa Wurstlandii, zanim to nie zostało z Organizacji usunięte. Był również obecny na ostatnim realnym zjeździe OPM (Mój błąd, pomyliły mi się nazwiska, na zjeździe był p. Edward Windsor, obu panów serdecznie przepraszam. T.S.)
Pomimo tego, a także pomimo przedstawionego na forum OPM programu, p. Calgari nie zdobył zaufania delegatów. Większość z tych, którzy głosowali przeciw, jak i wstrzymali się od głosu nie uzasadniała swojego działania, jednak mam wrażenie, że opinia, którą przedstawiłem uzasadniając swój głos wstrzymujący była przynajmniej częściowo wspólna – nawet państwa, które ostatecznie poparły p. Calgariego (jak Austro-Węgry), wyrażały pewną wątpliwość co do zawartości przedstawionego przez niego programu. Znaczenie mogło mieć także podobieństwo do poprzednich wyborów, w których zaproponowano kogoś zupełnie z zewnątrz – wówczas był to Kryspin von Lichtenstein, który nadal nie jest w Organizacji najlepiej wspominany.
Piszę to kilka godzin po tym, jak przedstawiłem w Gmachu kolejną kandydaturę – tym razem jest to Piotr Kościński, były SG OPM. Ktoś mógłby powiedzieć, że Organizacja zatacza koło. Ja tak nie uważam – Ekscelencja Kościński jest osobą, która łączy konkretny program reformy OPM – program, który zdążył już wcześnie przedstawić w Gmachu – z doświadczeniem w zakresie funkcjonowania Organizacji, umiejętnościami administracyjnymi i szerokimi dyplomatycznymi znajomościami. Jego kadencja miałaby mieć charakter techniczny, służący przeprowadzeniu reformy w kierunku, który póki co, głośno czy milcząco, jest akceptowany przez większość państw OPM – tj. z powrotem w kierunku FPM, z zachowaniem tylko kilku dotychczasowych elementów. Być może to, paradoksalnie, doprowadzi do tego, że polityka zacznie odgrywać w tej organizacji większą rolę.
Pan Calgari z tego co mi wiadomo nie był obecny na realnym zjeździe OPM. Z Wurstlandii gościł Pan Edward Windsor.
Ciekawe jak historia oceni kadencję Pana Stefanosigosa, kadencja zresztą która doprowadziła OPM do sytuacji jaką mamy obecnie.
Faktycznie, mój błąd – pomylili mi się Wurstlandczycy ;-) Dziękuję za wskazanie.
Co do drugiej części komentarza – nie chcę się wdawać w jakieś głębokie polemiki co do mojej roli w obecnej sytuacji OPM. Oczywiście – w porównaniu do poprzednich SG o wiele mniej ciągnałem Organizację. Ujawnienie się kryzysu aktywności Organizacji to konsekwencja mojej polityki, ale wydaje mi się, że było to ujawnienie się czegoś, co było już wcześniej, tj. wycofania się większości państw z aktywnego kreowania swojej postawy i polityki w OPM.
Chciałem także zwrócić uwagę, że przełom lata i jesieni to był totalny marazm w ogóle w mikronacyjnych stosunkach. Cisza w OPM była efektem szerszej bierności i braku aktywności na forum międzynarodowym. To było widać nawet na Planecie Mikronacji.
Nie odrzucam odpowiedzialności za swoją kadencję jako SG OPM. O tym, że trudno nazwać ją udaną napisałem w oświadczeniu o rezygnacji. Otrzymałem – zrozumiałe w tamtej sytuacji – głosy poparcia od niektórych państw, Sam nie oceniam źle swojej działalności jako SG OPM, szczególnie jej technicznej strony oraz jej pierwszej części, kiedy uporządkowałem większość spraw instytucjonalnych Organizacji.
To czy przyjęta przeze mnie postawa – postawa która ujawniła kryzys – będzie przyczynkiem do odbudowy Organizacji, czy do jej upadku – zależy od państw Organizacji. Uważam jednak, że lepiej, że ów kryzys został odkryty i w pełni uświadomiony, niż gdyby miał zostać pogrzebany pod deszczem różnych inicjatyw GenSeka, robionych często na wyrost, rzucanych, „aby coś się działo” przy znudzonych głosach poparcia bądź obojętności ze strony państw.
Austro-Węgry jako jedyne prowadziły dialog z Ekscelencją Calgari odnośnie jego programu i ewentualnych wątpliwości co do niego, niektórzy postanowili nawet dać szansę osobie, która postrzega ogranizację z innej perspektywy, a niektórzy mając możliwość porozmawiania z kandydatem, zadania mu pytań odnośnie jego programu po prostu nie zrobili tego. Woleli brnąć w swych bezpodstawnych przewidywaniach i błędnie kreowanych twierdzeniach. Nie dali żadnej szansy wybronienia się danemu kandydatowi, a znając życie, to Piotr Kościński zostanie zaakceptowany, bo będzie popierać interesy sarmackie, bo sam był/jest Sarmatą…
Przedstawiona Karta OPM według mnie będzie takim samym niewypałem, jak ta obecna. Tak czy siak, rzesza prawników, dziennikarzy i socjologów zapewne uchodzi za najlepszych specjalistów w tej dziedzinie, więc zobaczymy, co Ci jajogłowi wymyślą, a w późniejszym czasie, co ustalą (o ile w ogóle coś ustalą). :-)
Czyli rozumiem, że wg. Pana program przedstawiony przez p. Calgariego w Gmachu OPM nie był w żadnym stopniu wiążący i żeby naprawdę poznać jego poglądy trzeba było zwrócić się do niego prywatnie? Cóż, nie każdy ma na to czas, skoro już rzeczony program został przedstawiony, to – przynajmniej ja – uznałem, że można się na nim oprzeć oceniając jakość kandydatury.
Ekscelencja Kościński nie jest Sarmatą. A poparcie Sarmacji w obecnym OPM-ie nie ma większego znaczenia – bo samej Sarmacji w nim specjalnie nie ma. Co do opinii na temat
Gratuluję daru wizjonera.