Category Archives: Felietony

Klony a monarchia – jak ślepa bywa „zagranica”

Poniższy artykuł został przygotowany jako reakcja na pewne głosy które pojawiły się w dyskusji w Skarlandzie, w wątku Kryzys klonerski w Skarlandzie. Otóż przedstawiono tam tezę, że to ustrój demokratyczny odpowiada za problem, a za monarchii rodu apo Zep „nie tolerowano klonów” (słowa Daniela von Witta z Dreamlandu)  Postanowiłem trochę pogrzebać w archiwach w tej kwestii.


Awatary osób, którym zarzucano klonowanie. Niektórym to udowodniono.

Monarchia była wolna od klonów? Wolne żarty! Nawet osoba tak krótko będąca w mikronacjach jak ja zna na tyle historię swojego państwa aby powiedzieć, że to bzdura.

Otóż, jeżeli mogę sobie pozwolić na krótkie śledztwo – cały kryzys tkwi głęboko właśnie w okresie II Królestwa Surmeńskiego. Za jego ustanowienie w pewnej mierze odpowiada aktywny działacz późnej Demokracji: Nikolaos Zorbas, dwukrotny Pierwszy Tesmoteta. Jego karierę ciężko prześledzić, z uwagi na zniknięcie w niewiadomym momencie historii Surmenii jego profilu ze strony, a co za tym idzie – części postów na forum. Zachowały się jednak nieliczne posty, które można przypisać jemu (z kontekstu).

Analiza zachowanych adresów IP wskazuje, że dostojny Zorbas korzystał ze zmiennego źródła IP. Choć w bardzo skromnym zbiorze nie ma bezpośrednich powiązań, to powtarzające się początki adresów wskazują, że był to internet od tego samego dostawcy co w przypadku Konstantinosa Mikisigosa. To oczywiście żaden dowód, a jedynie poszlaka. Tak jak i to, że Zorbas był dla Mikisigosa wujem.

W lutym 2013 r. Zorbas ogłasza swoją śmierć (sprawując nadal funkcję Archonta Królestwa Surmeńskiego). Warto zauważyć, że śmierć następuje w momencie kryzysu i krytyki Archonta przez opozycję. Władzę przejmuje wówczas Celestyna Sinalenno vel. Konstancja Albertosiga. Ta – jak wynika z analizy prasy mikroświatowej – również zamieszana była w posiadanie drugiej tożsamości w Rotrii (Gaganelli) i w Rzeczypospolitej Obojga Narodów (Zamoyska).

Co potem? Po Zorbasie aktywny staje się Konstantinos Mikisigos, który daży do władzy – którą objął pod koniec 2014 roku. Warto jednak wspomnieć, że wcześniej (lipiec 2014, proces zakończył się w październiku) Surmenią wstrząsnęła jeszcze jedna afera kloningowa – z udziałem (najwazniejsze nazwiska) Markazenisa, Florosigosa i Bartolomeosa I (przywódcy Cerkwi Narodowej).

Afera Konstantinosa Mikisigosa jest najbliższa, choć nie wszystko łatwo ustalić. Ale powtarza się model działania. Szeroka „rodzina” Mikisigosów (Konstantinos Mikisigos, jego żona Aspazja z domu Bakojas), syn Nikolaos oraz córka Ejkaterini. Po kryzysie międzynarodowym który spowodowany był działaniami Mikisigosa względem podziału ziem na Orientyce mamy znowu: śmierć głównych aktorów (Konstantinos, wkrótce potem Aspazji) i pozostanie „dziedzica” Nikolaosa, działającego w podobny sposób jak ojciec – i  Ejkaterini, która, wżeniona w arystokrację Skarlandzką tam sie zakorzeniła („zmarła” niedawno, jednak nie przed pozostawieniem po sobie… córki jako dziedziczki)

To wszystko czasy Monarchii i panowania rodu apo Zep. Nie argumentuję jednak że działo się to za przyzwoleniem monarchów. W wykryciu afery Markazenisa tron brał zresztą aktywny udział. Jednak działania rodu apo Zep były na dłuższą metę nieskuteczne, choć zapewne utrudniające działanie klonów. Być może dlatego, aby pozbyć się „niewygodnego” władcy, Mikisigos posłużył się potem rękami swojej „opozycji”, która ustanowiła demokrację.


Wiele z tego co jest sformułowane to domysły i spekulacje, co jasno przyznaję. Widać jednak pewien wzór – być może przypadkowy. Ale gdyby pójść jeszcze dalej, to czy kloning Markazenisa nie wydaje się być analogią do Skitjosa? Czy kontrolowanie „dwóch” stron polityki nie jest metodą do utrzymania władzy dla tego typu „klonera”? Uśmiercenie postaci tracącej poparcie, przejęcie władzy „opozycją”, jednocześnie wprowadzając „dziedzica” dla triumfalnego powrotu… teoria brzmi kusząco. Zapewne nieprzypadkowo umoczonego przez wpływanie na sąd Skitjosa zastąpił… syn, Skitjos jr, tak jak Mikisigosa sr. zastąpił Mikisigos jr.

Ciężko jednak uznać to za fakty historyczne. Udowadnianie tej teoretycznej możliwości nie jest też kwestią, której jest niniejszy tekst poświęcony. Tym, co jest głównym celem tego artykułu jest obalenie przekonania o stanowczej postawie rodu apo Zep i Monarchii jako okresie wolnym od afer „klonerskich”. Nie tylko nie jest to prawdą – i dawnym Królestwem te afery wstrząsały regularniej niż młodą II Demokracją – ale ponadto w przypadku Królestwa mamy sytuację, w której władcy pozwolili klonerowi wyhodować sobie wystarczającą gromadkę, aby mógł ich obalić.

Dopiero Demokracja okazała się na tyle silna, żeby się z nimi zmierzyć. Historia się powtórzyła – i tym razem kloner zgotował sobie swój własny koniec. Oby na dobre.

2 Komentarze

Filed under Felietony, Surmenia, Zagranica

Adam Dura – zbrodniarz czy ofiara? cz.2

Aby odkryć prawdziwego Durę, trzeba dokładniej przeanalizować dzieła historyczne opisujące jego karierę polityczną i upadek. Tu w dużej mierze skazani jesteśmy na dwa źródła – opis z klasycznego podręcznika akademickiego: „Historia Surmenii i państwowości surmeńskiej” autorstwa P. Petrosigosa i M. Viktorjosigosa, a także relację – głównie okoliczności śmierci i upadku z Encyklopedii Surmeńskiej, która wzbogacona jest o wiele szczegółów i „smaczków”.

Analizując to co zostało napisane „między wierszami” tej historii, widzimy, że pewne cechy jego władzy były wyolbrzymiane – a pewne umniejszane. Nawet stronnicze przekazy nie mogły zaprzeczyć gwałtownemu rozkwitowi surmeńskiej gospodarki. Jedyne, co mogli zrobić dla wypaczenia tych osiągnięć jest oskarżenie oparcia ich na rabunku innych państw – Słomagromu  i Kukrii oraz wykorzystaniu niewolniczej siły roboczej.

Tego typu oskarżenia nie wytrzymują poważnej analizy. Państwa te były stosunkowo niewielkie, a w przypadku Kukrii – równie zacofane w stosunku do średniej Istokii. Nawet całkowite splądrowanie tych krajów – a nie mogło być takie, biorąc pod uwagę to, że wkrótce potem Alba, państwo na terenie Kukrii, sprzymierzyło się z Surmenią – nie dostarczyłoby środków na budowę surmeńskiego przemysłu.

Również propagandę o „niewolnej sile roboczej” złożonej z jeńców tych „wypraw rabunkowych” można wsadzić między bajki. Nie od dziś wiadomo, że jednym z elementów przejścia od feudalizmu do kapitalizmu jest bezrobocie – nadmiar rąk do pracy i migracja ze wsi do miast. Po cóż sprowadzać więcej robotników do kraju, który przy dopiero powstającym przemyśle, wcale ich nie potrzebuje?

Pomimo, że na skrajność rządów Dury, ich „totalitaryzm” i „rasizm” kładziony jest tak wielki nacisk, jednocześnie milczy się na temat oporu, jaki musiała stawiać choćby i mała cząstka społeczeństwa. Wręcz przeciwnie – opór, wg. historyków, zaczął się pod sam koniec rządów, pod wpływem wojny – i to dopiero po przegranych w tej wojnie.

Warto podkreślić jeszcze jedno: „totalitaryzm” jest pomysłem współczesnym, opartym na inwigilacji i kontroli całego życia obywatela przez państwo. Gdy Dura był u władzy, po ustanowieniu Ciżby Surmeńskiej, było to niemożliwe. Telegraf i telefon, radio, a także pierwsze automobile były wtedy ciekawostkami, nowinkami technicznymi – i nie miały charakteru powszechnego. Dura, nawet jeśli by chciał, nie miał środków do kontroli obywateli w tym stopniu, w jakim sugerowali to późniejsi autorzy.

Te i inne przykłady manipulacji wskazują, na umniejszanie wybitnej roli Adama Dury. Jest też wiele przykładów znaczących przemilczeń. W kolejnej części zajmę się z kolei kwestią bardziej poważnych kłamstw i fałszerstw, które miały go zohydzić.

Dodaj komentarz

Filed under Felietony, Surmenia

Znaki czasu

Autorem felietonu jest p. Matheos Libras.

Niemal każde współczesne v-państwo krocząc własną, pieczołowicie wytyczoną ścieżka rozwoju i postępu, spotyka się na tejże drodze z dziejową symboliką. Ojcowie narodów na każdym kroku przypominają nam o konieczności wyciągania wniosków z minionych wieków i nie powtarzania błędów przeszłości. Historia to wielki skarb każdego narodu. Niestety, skarb najczęściej zapomniany.

Nie podoba się nam interpretowanie słów „mądrej głowy z obrazka”, ani zgłębianie tajemnic naszego kraju. Na ogół nie podoba się nam także nauka płynąca z dzieł sztuki. Ale mi osobiście najbardziej nie podoba się… właśnie to „nie podobanie”. I w związku z tym pragnę dziś zaapelować do wszystkich mediów mikronacyjnych o krzewienie kultury oraz klimatu państwa z którym są oficjalnie związane. O rozpalanie w sercach młodych Obywateli ducha patriotyzmu i poszanowania dziedzictwa narodowego. A żeby nie być gołosłownym, chętnie przedstawię dziejowy dorobek Surmenii i z nieskrywaną przyjemnością zaproszę do obejrzenia wystaw największych surmeńskich Muzeów: Narodu Surmeńskiego i Powstania Skawlandzkiego.

Pierwsze z wyżej wymienionych Muzeów, jest miejscem szczególnej kontemplacji dorobku artystycznego Surmeńczyków. 4 wielkie komnaty zawierają eksponaty uporządkowane tematycznie i chronologicznie. Są to kolejno: „Rzeźba antyczna”, „Malarstwo do 1468”, „Miniatury nowożytne” oraz „Zdobnictwo nowożytne”. Nie ma drugiego takiego miejsca w mikroświecie. Nigdzie indziej nie znajdziecie tak wielkiego natłoku wrażeń estetycznych. Surmenia stanowi swoistą twierdzę historyzmu! Niezwykle często zarzuca się nam, że jesteśmy zaściankowi, zamknięci, uwstecznieni. Brednie. Brednie wskazujące na jawną dyskryminację narodu wyróżniającego się niczym innym, jak tylko szczerym szacunkiem wobec własnej historii. A przecież „Nie znać historii, znaczy na zawsze pozostać dzieckiem”.

 Z kolei Muzeum Powstania Skawlandzkiego jest manifestem odwagi oraz przywiązania do prawdy, która powinna być rozwijana w sercach Obywateli dzień po dniu. Surmenia nie ucieka od tematów trudnych, przeklętych oraz powszechnie uznanych za „niewygodne”. Surmenia nie wstydzi się mówić o brutalnych epizodach swojej historii. I właśnie tego wyrazem jest wspomniane wyżej Muzeum. Jedno z najbardziej tragicznych i najkrwawszych wydarzeń w dziejach Narodu, zostało udostępnione do powszechnych rozważań. Żywy pomnik pod którym codziennie są zapalane kolejne znicze, może stać się również wyrazem Twojej obecności oraz pamięci.

Odwiedź i przekonaj się sam:

2 Komentarze

Filed under Felietony, Surmenia

Co z tym Gensekiem?

Felieton Timoteosa Stefanosigosa. Reprezentuje tylko jego poglądy i opinie.

Od czasu kiedy ustąpiłem ze stanowiska Sekretarza Generalnego OPM, sytuacja w Gmachu nieco się poprawiła. Tak jak miałem nadzieję, był to pewien impuls do dyskusji nad przyszłością Organizacji. Dyskusji toczącej się w gronie dość wąskim, ale wystarczającym, żeby uznać ją za stosunkowo wiążącą.

W międzyczasie dyskusji (realizowanej po równo w Gmachu, jak i w Kawiarni „Pod Geoidą”) minęły dwa terminy zgłaszania kandydatur na mojego następce. Dopiero w drugiej turze wpłynęła jedna kandydatura – Johana Calgariego, zgłoszona przez Imperium Tyrencji, której jest obywatelem. W organizacji p. Calgari pojawiał się już wcześniej – jako reprezentant Królestwa Wurstlandii, zanim to nie zostało z Organizacji usunięte. Był również obecny na ostatnim realnym zjeździe OPM (Mój błąd, pomyliły mi się nazwiska, na zjeździe był p. Edward Windsor, obu panów serdecznie przepraszam. T.S.)

Pomimo tego, a także pomimo przedstawionego na forum OPM programu, p. Calgari nie zdobył zaufania delegatów. Większość z tych, którzy głosowali przeciw, jak i wstrzymali się od głosu nie uzasadniała swojego działania, jednak mam wrażenie, że opinia, którą przedstawiłem uzasadniając swój głos wstrzymujący była przynajmniej częściowo wspólna – nawet państwa, które ostatecznie poparły p. Calgariego (jak Austro-Węgry), wyrażały pewną wątpliwość co do zawartości przedstawionego przez niego programu. Znaczenie mogło mieć także podobieństwo do poprzednich wyborów, w których zaproponowano kogoś zupełnie z zewnątrz – wówczas był to Kryspin von Lichtenstein, który nadal nie jest w Organizacji najlepiej wspominany.

Piszę to kilka godzin po tym, jak przedstawiłem w Gmachu kolejną kandydaturę – tym razem jest to Piotr Kościński, były SG OPM. Ktoś mógłby powiedzieć, że Organizacja zatacza koło. Ja tak nie uważam – Ekscelencja Kościński jest osobą, która łączy konkretny program reformy OPM – program, który zdążył już wcześnie przedstawić w Gmachu – z doświadczeniem w zakresie funkcjonowania Organizacji, umiejętnościami administracyjnymi i szerokimi dyplomatycznymi znajomościami. Jego kadencja miałaby mieć charakter techniczny, służący przeprowadzeniu reformy w kierunku, który póki co, głośno czy milcząco, jest akceptowany przez większość państw OPM – tj. z powrotem w kierunku FPM, z zachowaniem tylko kilku dotychczasowych elementów. Być może to, paradoksalnie, doprowadzi do tego, że polityka zacznie odgrywać w tej organizacji większą rolę.

4 Komentarze

Filed under Felietony

GazCorp – jednodniowa megakorporacja


Loga GazCorpu i GazPharmacy, de facto kopie loga Gazpromu

Ostatnim głównym – i najgorętszym – tematem rozmów na surmeńskim forum jest kwestia wprowadzenia gospodarki wg. jednego z licznych w mikroświecie wzorów. aczęło się dość „niewinnie” – inicjatywą nacjonalizacji istniejącej od stosunkowo niedawna korporacji GazCorp, założonej przez jednego z młodszych obywateli – Nicolasa Filaretosa (od pewnego czasu nieaktywnego). Kariera korporacji była mocno kontrowersyjna – i to na niej chcielibyśmy się tu skupić.

Wkrótce po swoim przybyciu, p. Filaretos założył i prowadził Pub „Piwnica”, miejsce spotkań surmeńskiej śmietanki. Jak się szybko okazało, posada barmana to zbyt mało, aby zaspokoić jego ambicje. 4 maja powstał GazCorp – w obliczu braku jakichkolwiek regulacji życia gospodarczego w Surmenii, korporacja ta wyrosła niemal z podziemi i szybko puchła. Zgodnie ze słowami twórcy, GazCorp składał się z wielu spółek-córek, przy czym tylko ta właściwa, o tej samej nazwie co cała korporacja, zajmowała się  wydobyciem, rafinacją i obrotem gazu i paliwa. Inne utworzone (czy, zważywszy na stan posiadania, raczej ujawnione) spółki to m.in. GazPharmacy działająca na rynku medyczno-farmaceutycznym i GazSecurity – firma ochroniarska.

Zbudowana w jeden dzień siedziba GazCorpu.

GazCorp, choć jako jedno z nielicznych aktywnych surmeńskich przedsiębiorstw zostało powitane z entuzjazmem, od początku nie przekonało do siebie całego społeczeństwa. Pomijając protesty organizowane przez protestującą przeciwko wszystkiemu Partię Kobiet Niezależnych, pojawienie się całej, wielkiej korporacji spod ziemi wzbudziło pewne kontrowersje – wszak surmeńską cnotą jest umiar. Być może pod wpływem takiej a nie innej opinii, sam twórca postanowił sam wpędzić się w kłopoty – niemalże „organizując” tzw. incydent kaharonejski, w którym doszło do uwolnienia się (pod wpływem pożaru w laboratorium badawczym GazPharmacy) przechowywanych tam wirusów. Ostatecznie, już po akcji ratowniczej, całe laboratorium zostało zamknięte i objęte śledztwem Żandarmerii Surmeńskich Sił Obronnych.

Incydent, który prawdopodobnie miał przyciągnąć uwagę do GazCorpu, był też początkiem jego stopniowego upadku. Choć wkrótce potem otwarto Instytut Medyczny GazPharmacy, który miał być początkiem sieci luksusowych prywatnych szpitali, to aktywność GazCorpu spadła znacznie w trakcie zaangażowania się p. Filaretosa w politykę – z ramienia Partii Demokratycznej ubiegał się w ostatnich wyborach o mandat eklezjasty. Wkrótce potem spadła do zera – wraz z aktywnością samego Filaretosa, który, po tym jak z pewnym opóźnieniem złożył przysięgę,  w parlamencie (ani w Surmenii) więcej się nie pojawił.

Posłuszeństwo rodzi dyscyplinę, dyscyplina rodzi jedność, jedność rodzi siłę, siła to życie

Kontrowersyjne motto korporacyjne GazCorpu

Historia GazCorpu, korporacji która w ciągu miesiąca powstała, rozprzestrzeniła się na wiele rynków po czym równie szybko zniknęła z kart stała się ostrzeżeniem i impulsem dla uregulowania zasad surmeńskiej gospodarki – jak się bowiem okazało, samo promowanie cnoty umiaru to za mało, aby taka swobodna gospodarka mogła funkcjonować i pozostać realistyczna.

Losy jednodniowej korporacji są już niemal przesądzone – w związku z „wirtualną śmiercią” Nicolasa Filaretosa (i brakiem jakiegokolwiek testamentu), na podstawie uchwalonej niedawno ustawy o przejmowaniu własności prywatnej, GazCorp zostanie najprawdopodobniej przejęte przez państwo. Celem tej nacjonalizacji jest „urealnienie” firmy – które ma zostać osiągnięte przez jej podział na pomniejsze przedsiębiorstwa i ich indywidualną prywatyzację. Możliwe, że te mniejsze przedsiębiorstwa będą działać już w autorskim, „narracyjno-ręczno-bankowym” systemie gospodarczym (o roboczej nazwie Emporios), którego projekt został przedstawiony niedawno na forum Surmenii.

4 Komentarze

Filed under Felietony, βηιεστε - Wieści

Pierwsze głosy do urny…

Bez większych fanfar wchodzimy w nową, demokratyczną rzeczywistość. Dopiero co rozpoczęte wybory niewiele różnią się od tych wcześniejszych – tyle że oddajemy nie tylko trzy głosy na eklezjastów, ale i jeden na potencjalnego Archonta. Można by powiedzieć, że Demokracja niewiele zmieniła w tej kwestii. Przynajmniej jak dotąd – wszak głosujemy jeszcze wg. dawnej ordynacji wyborczej.

O wyborach do Eklezji niewiele można powiedzieć. Tylko czterech kandydatów – i tylko jeden potencjalny zwycięzca. Tylko Partia Demokratyczna wystawiła dwóch kandydatów – a w obliczu przeciwników (Partia Prawa i Partia Kobiet Niezależnych) jej szanse na kolejne zwycięstwo jest duże, pomimo ostatniego osłabienia (kilka dni przed wyborami ze statusu sympatyka zrezygnował hr Aleksandros apo Vu). Jeżeli to jeden z kandydatów PD odpadnie, będziemy mieli podzieloną Eklezję i najprawdopodobniej – chwiejny sojusz rywalizujących ze sobą PD i PP, pod patronatem wzmocnionego w ten sposób archonta.

Co do kandydatów na archonta – obaj zdają się być atrakcyjnymi propozycjami. Tym niemniej większe szanse ma ewidentnie dotyczasowy monarcha, Paulos Petrosigos. Sam był architektem Demokracji – stąd zarzuty, że jego wybór byłby przedłużeniem panowania nie odstraszą raczej wyborców. Tym bardziej, że w konfrontacji z Patrikjosigosem (Partia Prawa), zdaje się być kandydatem znacznie solidniejszym i sprawdzonym. Ten drugi niedawno powrócił po dłuższej nieobecności – a jego dawne zasługi są chwilowo przyćmione nowszymi dokonaniami innych. Patrikjosigos stara się przekonać wyborców składając liczne obietnice i generalnie będąc najaktywniejszą stroną kampanii wyborczej, jednak jego szanse są stosunkowo małe, choć nie niemożliwe – szczególnie, że władze Partii Demokratycznej nie zdecydowały się na poparcie jednego z dwóch kandydatów.

Jaki jest najprawdopodobniejszy wynik wyborów?  Dwa mandaty PD w Eklezji, jeden PP i Petrosigos jako Archont. Taki wynik jednocześnie jest najbardziej stabilny – Partia Demokratyczna wielokrotnie współpracowała z Petrosigosem jako Królem, więc i tu obeszłoby się bez zgrzytów. A inne scenariusze? Wygrana Patrikjosigosa w wyborach na Archonta, bądź podział Eklezji między trzy partie byłby testem dla systemu politycznego – czy sprawdza się w sytuacjach mniej stabilnych. Nikt nie mówi, że taki test nie byłby zdrowy. Ale obywatele nie głosują „testowo”.

1 komentarz

Filed under Felietony

Wybory do Eklezji – czy skazani jesteśmy na dogrywkę?

Już za niecałe dwa tygodnie w Królestwie Surmeńskim mają odbyć się kolejne wybory do Eklezji – wyczekiwane przez demokratyczną opozycję, która ostatnio przeważa poparciem. Pytanie – czy nowe wybory coś zmienią?

Przypomnijmy – w ostatnich, powtarzanych z racji podejrzenia o klonowanie wyborach, obie główne partie Surmenii (i wówczas jedyne) – Surmeńska Partia Rojalistyczno-Katolicka oraz Demokratyczna Partia Pracy, uzyskały identyczny wynik – obie wystawiły dwóch kandydatów, a wszyscy czterej zdobyli po dwa głosy. Nastąpił pat wyborczy, trudny do rozwiązania w sytuacji małej mobilności wyborców. Ostatecznie, aby nie przedłużać kryzysu parlamentarnego, i tak trwającego długo z racji śledztwa i kontrowersji wokół pierwszych wyborów, kandydat DPP, Aleksandros Patrikjosigos zdecydował się zrezygnować z ubiegania się o mandat.

Władzę objęła SPaRK, początkowo w koalicji z DPP (Timoteos Stefanosigos jako Tesmoteta Wojny, Patrikjosigos przez krótki okres czasu jako MSZ), po aferze „przepadowej” koalicja się rozpadła i od tamtego czasu rząd SPaRK opiera się tylko na jego dwóch członkach.

Mimo, że zdawać by się mogło, że w najbliższych wyborach SPaRK odniesie klęskę, z racji utraty dwóch „swoich” wyborców (Kinga Sudi, bohaterka ostatniego śledztwa wyborczego, ma zawieszone obywatelstwo z racji nieaktywności, z kolei Gratjanos Hristogoforos, były członek SPaRK,  sam z niego zrezygnował, odchodząc z Surmenii), jednak prosty rachunek wykazuje, że może to nie wystarczyć, aby uniknąć pata wyborczego, a przynajmniej dogrywki.

Na chwilę obecną, w wyborach może wziąść udział 7 obywateli. Najprawdopodobniejsze jest, że wystartuje pięcioro kandydatów – dwóch z DPP, dwóch ze SPaRK i p. Chartyna Papandreu z Partii Kobiet Niezależnych. Zakładając (zazwyczaj dość trafnie), że te osoby zagłosują na siebie, zostają dwa głosy niezależne – JKM Paulosa Petrosigosa oraz hr Aleksandrosa apo Wu. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa uznać, że oba te głosy oddane zostaną na Demokratów – hr Aleksandros jest sympatykiem DPP (mimo ostatnio deklarowanego poparcia dla monarchii elekcyjnej), z kolei JKM Petrosigos, mimo, że jako monarcha odcina się od poparcia dla konkretnej partii, jawnie demonstruje swoje demokratyczne poglądy i jest jednym z głównych autorów projektu demokratyzacji Surmenii, któremu sprzeciwia się SPaRK.

Czy to oznacza, że DPP ma zwycięstwo w kieszeni? Bynajmniej, choć trudno byłoby tej partii przegrać. Jeżeli jednak np. obaj wyborcy nie kandydujący oddadzą swój głos na jedną osobę z DPP, albo np. hr apo Wu nie odda głosu, to w drugiej turze walka rozegra się o dwa, nie jedno miejsce w Eklezji. Z drugiej strony, SPaRK może uznać swoją porażkę już przed wyborami – i np. wystawić tylko jednego kandydata. To chyba jedyna, choć mało prawdopodobna konfiguracja, w której te wybory mogłyby się zakończyć na pierwszej turze.

1 komentarz

Filed under Czerwonym Okiem, Felietony

Dwie wizje Surmenii – zderzenie konstytucyjne

Niniejszy felieton reprezentuje tylko i wyłącznie poglądy autora, nie redakcji.

Na forum Królestwa Surmeńskiego rozpoczęła się, zarządzona przez niedawno uchwaloną ustawę o zmianach do konstytucji, debata o zmianach ustrojowych. Pierwsze projekty złożyli Jego Królewska Wysokość Victorjos Paulosigos (projekt monarchistyczny) oraz Jego Królewska Mość Paulos Petrosigos – projekt demokratyczny i hellenistyczny. Są to oczywiście projekty założeń, a nie konkretnych aktów prawnych. Pojawiły się też pierwsze komentarze i propozycje modyfikacji.

O tym, że zmiany  Konstytucji są potrzebne, mówi się już od dawna – właściwie od czasu rozpoczęcia hellenizacji. Jednak do tej pory pojawiły się jedynie zmiany do konstytucji, które dotykały kwestii ustrojowych w niewielkim stopniu.

Pierwszy rzut oka na sytuację daje jasny sygnał – mamy rozłam w wizji Surmenii. Część obywateli, czyli rządząca partia Iskier (Surmeńska Partia Rojalistyczno-Katolicka, SPaRK) opowiada się za wizją monarchiczną, ewentualnie z niewielkimi ograniczeniami władzy królewskiej (np. w sferze polityki zagranicznej).  Z drugiej strony stoją zwolennicy demokratyzacji – obecny Król, były Archont i obecny Prokurator Generalny – Aleksandros Patrikjosigos a także pozostająca w obecnej rządzącej koalicji Demokratyczna Partia Pracy – czyli autor niniejszego felietonu.

Trudno z góry oceniać, czy tak jak zazwyczaj w Surmenii dojdzie do kompromisu między blokami. Warto pamiętać, że monarchiści, choć aktualnie mają większość w Eklezji, w następnych wyborach mogą utracić swoją pozycję. Ostatnie wybory ujawniły pat z racji równości głosów – i tylko wskutek rezygnacji Aleksandrosa Patrikjosigosa nie doszło do kryzysu wyborczego.   Sytuacja ta może się zmienić wskutek zmian w liście obywateli – z Surmenii odszedł były członek SPaRK Gratjanos Hristogoforos, a obywatelstwo utraciła nieaktywna Kinga Sudi, oskarżana o bycie maszynką do głosowania dla SPaRK.  Nie wiadomo też, jak głosować będzie nowa obywatelka – Chartyna Papandreu.

Wszystko to nie wróży powodzenia monarchistom – którzy, jeżeli nie przeforsują swojego projektu do końca tej kadencji, mają niewielkie szanse na zrobienie tego później. Tym gorzej dla nich, że połowa kadencji (która kończy się pod koniec lutego) już minęła, a próby sforsowania projektu na gwałt przed wyborami na pewno spotkają sie z oporem opozycji – a i zapewne ogółu obywateli – gdyż taki projekt musiałby przebrnąć przez ogólnonarodowe referendum.

Podsumowując – choć jeszcze do niedawna nikt głośno nie postulował zniesienia monarchii w Surmenii (choć tajemnicą poliszynela było to, że sam Król monarchistą nie jest), teraz wydaje się, że jest to najbardziej prawdopodobny kierunek zmian. Pytanie, kim w nowej rzeczywistości staną się monarchiści? Czy pozostaną przy swoich przekonaniach, dążąc do kroku w tył, czy też przekształcą się w partię mocno prawicową? A może złagodnieją i zajmą pozycje chadeckie? Nie wiadomo też, co nowa władza zrobi w sprawie sprawowania funkcji publicznych przez podwójnych obywateli…

4 Komentarze

Filed under Czerwonym Okiem, Felietony, Surmenia