Category Archives: Zagranica

Klony a monarchia – jak ślepa bywa „zagranica”

Poniższy artykuł został przygotowany jako reakcja na pewne głosy które pojawiły się w dyskusji w Skarlandzie, w wątku Kryzys klonerski w Skarlandzie. Otóż przedstawiono tam tezę, że to ustrój demokratyczny odpowiada za problem, a za monarchii rodu apo Zep „nie tolerowano klonów” (słowa Daniela von Witta z Dreamlandu)  Postanowiłem trochę pogrzebać w archiwach w tej kwestii.


Awatary osób, którym zarzucano klonowanie. Niektórym to udowodniono.

Monarchia była wolna od klonów? Wolne żarty! Nawet osoba tak krótko będąca w mikronacjach jak ja zna na tyle historię swojego państwa aby powiedzieć, że to bzdura.

Otóż, jeżeli mogę sobie pozwolić na krótkie śledztwo – cały kryzys tkwi głęboko właśnie w okresie II Królestwa Surmeńskiego. Za jego ustanowienie w pewnej mierze odpowiada aktywny działacz późnej Demokracji: Nikolaos Zorbas, dwukrotny Pierwszy Tesmoteta. Jego karierę ciężko prześledzić, z uwagi na zniknięcie w niewiadomym momencie historii Surmenii jego profilu ze strony, a co za tym idzie – części postów na forum. Zachowały się jednak nieliczne posty, które można przypisać jemu (z kontekstu).

Analiza zachowanych adresów IP wskazuje, że dostojny Zorbas korzystał ze zmiennego źródła IP. Choć w bardzo skromnym zbiorze nie ma bezpośrednich powiązań, to powtarzające się początki adresów wskazują, że był to internet od tego samego dostawcy co w przypadku Konstantinosa Mikisigosa. To oczywiście żaden dowód, a jedynie poszlaka. Tak jak i to, że Zorbas był dla Mikisigosa wujem.

W lutym 2013 r. Zorbas ogłasza swoją śmierć (sprawując nadal funkcję Archonta Królestwa Surmeńskiego). Warto zauważyć, że śmierć następuje w momencie kryzysu i krytyki Archonta przez opozycję. Władzę przejmuje wówczas Celestyna Sinalenno vel. Konstancja Albertosiga. Ta – jak wynika z analizy prasy mikroświatowej – również zamieszana była w posiadanie drugiej tożsamości w Rotrii (Gaganelli) i w Rzeczypospolitej Obojga Narodów (Zamoyska).

Co potem? Po Zorbasie aktywny staje się Konstantinos Mikisigos, który daży do władzy – którą objął pod koniec 2014 roku. Warto jednak wspomnieć, że wcześniej (lipiec 2014, proces zakończył się w październiku) Surmenią wstrząsnęła jeszcze jedna afera kloningowa – z udziałem (najwazniejsze nazwiska) Markazenisa, Florosigosa i Bartolomeosa I (przywódcy Cerkwi Narodowej).

Afera Konstantinosa Mikisigosa jest najbliższa, choć nie wszystko łatwo ustalić. Ale powtarza się model działania. Szeroka „rodzina” Mikisigosów (Konstantinos Mikisigos, jego żona Aspazja z domu Bakojas), syn Nikolaos oraz córka Ejkaterini. Po kryzysie międzynarodowym który spowodowany był działaniami Mikisigosa względem podziału ziem na Orientyce mamy znowu: śmierć głównych aktorów (Konstantinos, wkrótce potem Aspazji) i pozostanie „dziedzica” Nikolaosa, działającego w podobny sposób jak ojciec – i  Ejkaterini, która, wżeniona w arystokrację Skarlandzką tam sie zakorzeniła („zmarła” niedawno, jednak nie przed pozostawieniem po sobie… córki jako dziedziczki)

To wszystko czasy Monarchii i panowania rodu apo Zep. Nie argumentuję jednak że działo się to za przyzwoleniem monarchów. W wykryciu afery Markazenisa tron brał zresztą aktywny udział. Jednak działania rodu apo Zep były na dłuższą metę nieskuteczne, choć zapewne utrudniające działanie klonów. Być może dlatego, aby pozbyć się „niewygodnego” władcy, Mikisigos posłużył się potem rękami swojej „opozycji”, która ustanowiła demokrację.


Wiele z tego co jest sformułowane to domysły i spekulacje, co jasno przyznaję. Widać jednak pewien wzór – być może przypadkowy. Ale gdyby pójść jeszcze dalej, to czy kloning Markazenisa nie wydaje się być analogią do Skitjosa? Czy kontrolowanie „dwóch” stron polityki nie jest metodą do utrzymania władzy dla tego typu „klonera”? Uśmiercenie postaci tracącej poparcie, przejęcie władzy „opozycją”, jednocześnie wprowadzając „dziedzica” dla triumfalnego powrotu… teoria brzmi kusząco. Zapewne nieprzypadkowo umoczonego przez wpływanie na sąd Skitjosa zastąpił… syn, Skitjos jr, tak jak Mikisigosa sr. zastąpił Mikisigos jr.

Ciężko jednak uznać to za fakty historyczne. Udowadnianie tej teoretycznej możliwości nie jest też kwestią, której jest niniejszy tekst poświęcony. Tym, co jest głównym celem tego artykułu jest obalenie przekonania o stanowczej postawie rodu apo Zep i Monarchii jako okresie wolnym od afer „klonerskich”. Nie tylko nie jest to prawdą – i dawnym Królestwem te afery wstrząsały regularniej niż młodą II Demokracją – ale ponadto w przypadku Królestwa mamy sytuację, w której władcy pozwolili klonerowi wyhodować sobie wystarczającą gromadkę, aby mógł ich obalić.

Dopiero Demokracja okazała się na tyle silna, żeby się z nimi zmierzyć. Historia się powtórzyła – i tym razem kloner zgotował sobie swój własny koniec. Oby na dobre.

2 Komentarze

Filed under Felietony, Surmenia, Zagranica

Z Austro-Węgier: Odbudowa Bośni i Hercegowiny

Tekst autorstwa Miroslava Barbareza, mieszkańca Monarchii Austro-Węgierskiej. Artykuł jest przedrukiem tekstu, którego oryginał można znaleźć tutaj. Zachęcamy do zaglądnięcia na tymczasowe forum oraz stronę Austro-Węgier!

 

Po kryzysie, który sparaliżował całą Monarchię Austro-Węgier, wszyscy obywatele i obywatelki Naddunajskiej Monarchii, bez względu na wiek, narodowość, wyznanie, zawód czy status społeczny, ramię w ramię przyczyniają się do ponownego rozkwitu Naszej Ojczyzny. Podobnie, oczywiście, dzieje się w Bośni i Hercegowinie.

Bosna_Mostar

Odbudowana starówka w Mostarze wraz z zabytkowym mostem

Od największych miast, takich jak Sarajevo, Banja Luka czy Tuzla, aż po najmniejsze i najbardziej zaniedbane wsie, mieszkańcy żwawo i ochoczo przystępują do pracy. Urzędy państwowe i samorządowe powoli odzyskują swoją dawną świetność, coraz bardziej przybliżając się do stanu używalności. Szkoły wszystkich poziomów, zakłady produkcyjne każdego rodzaju przemysłu, świątynie wszystkich wyznań pną się powoli ku niebu, wydostając się spod czeluści niebytu, zwyciężając w odwiecznej wojnie z marazmem, obojętnością i beznadzieją na rzecz solidarności, rozwoju i braterstwa.

Cała kraina staje się świadkiem niesamowitych scen, stawiających w jak najlepszym świetle wszystkich mieszkańców BiH. Przede wszystkim, ludzie zaczęli się na powrót organizować. Wizja wspólnego celu połączyła ze sobą zwaśnione rodziny i pogodziła sąsiadów, od wieków ze sobą skłóconych. Jeden z naszych czytelników z górskiej wsi Brić ta opisuje zdarzenie które, według niego, nie miało prawa się zdarzyć:

– Mam siedemdziesiąt osiem wiosen, prawie nigdy wsi nie opuszczałem, zatem tym baczniej konflikt obserwowałem między domami Ahmedoviciów i Emiroviciów, który bez mała dwieście lat już ma od owiec, które skubały trawę nie na tym co trzeba pastwisku, jako jeszcze, gdym małym urwipołciem był, mój pradziad Selim opowiadał, niech mu Allach w raju błogosławi – pisze we wstępie Mirza Ćorbanović. Kryzys Monarchii, siłą rzeczy również Bośni i Hercegowiny, spowodował jednak, że stare animozje poszły w niepamięć: sąsiedzi wzajemnie pomagali sobie w odbudowie stodół i obór, zaś całą akcję uczcili kilkoma butelkami rakiji. Jednak to, co zdarzyło się dalej, przerosło jakiekolwiek wyobrażenia. Seniorzy rodów zdecydowali się bowiem na pomoc nie tylko w odbudowie meczetu w Travniku, ale też, niemalże za jednym zamachem, współorganizowali odbudowę świątyń katolickich, prawosławnych i żydowskich. Kiedy zaś wszystko się zakończyło, do Travnika zjechali się mieszkańcy wszystkich wsi leżących w promieniu 30 km od miasta na wielkie, ekumeniczne przyjęcie. – Ja też tam byłem, i Państwo Szanowni uwierzą, miałbym ja co opowiadać, gdybym ze śliwowicą nie przesadził, co mi umysł zamroczyła. Na Proroka, nigdym takiej nie pił! – kończy swój list Pan Ćorbanović.

Jedność przejawia się także w aspekcie społecznym. Przy odbudowie Sarajevskiej Fabryki Papierosów swój pot i znój po równo dzieliły wszystkie osoby związane z zakładem: pracownicy fizyczni wespół z działem logistycznym, dystrybucyjnym, marketingowym i finansowym, a także dyrekcją, zarządem i najważniejszymi akcjonariuszami z takim samym zaangażowaniem i trudem wznosiła na powrót przedsiębiorstwo, zatrudniające 2000 pracowników z Sarajeva i okolic.

Sarajevo_zepce_train_station_1890

Mieszkańcy Sarajeva i żołnierz Domobrany odpoczywają przy odbudowie dworca kolejowego Žepče

Jak wytłumaczyć fenomen kolektywnego zaangażowania Bośniaków w dzieło odbudowy? O komentarz poprosiliśmy prof. Dušana Jovanovicia, kierownika Zakładu Psychologii Społecznej przy Wydziale Psychologii Uniwersytetu Wielkiego w Wiedniu, także Bośniaka.

– Składają się na to trzy główne elementy. Po pierwsze, Bośnia od zawsze wyróżniała się na tle Monarchii Austro-Węgier pod wieloma względami: politycznym, bowiem wedle Ugody, art. 92 ust. 1 „Bośnię i Hercegowinę uznaje się za wspólny kraj anektowany”, a zatem, nie będąc częścią ani Przed- ani Zalitawii, nie posiada również swojej autonomii; gospodarczym, bowiem to tam jest największy wskaźnik ubóstwa w całej Monarchii, to tam struktura gospodarcza w największym stopniu oparta jest na rolnictwie, to tam jest najsłabiej rozwinięty przemysł; społecznym, bowiem to tam społeczeństwo jest najgorzej wykształcone, to tam jest największa mozaika religijna w skali całych Austro-Węgier; nie należy też zapominać o czynnikach zewnętrznych, które utrudniają życie Bośniakom, takim jak radioaktywne burze, które zdarzają się w momencie, gdy front atmosferyczny przechodzi tam znad Pustkowi Winków. Po połączeniu tych wszystkich zmiennych, w społeczeństwie bośniackim wytworzyło się pewne specyficzne zapatrywanie na rzeczywistość, polegające na maksymalnym zawierzeniu się własnym możliwościom oraz samodzielnej poprawie egzystencji, nie czekając na działania władz w Wiedniu i Budapeszcie. Zamiast czekać na interwencję z centrum, przechodzą do działania samodzielnego, co przynosi lepsze lub gorsze skutki.

– Po drugie – kontynuuje profesor – pomimo rzeczonych wcześniej różnic na tle religijnym, społeczeństwo bośniackie od zawsze darzyło się wzajemnym, acz ostrożnym, zaufaniem. Jest to charakterystyczne szczególne wśród ludności wiejskiej, gdzie chrześcijanie, muzułmanie i żydzi współżyli ze sobą od wieków. Mając inne zapatrywania na kwestię zbawienia duszy, woleli oni organizować swoje życie głównie w ramach swojej grupy religijnej, w każdym przypadku niezwykle ekskluzywnej, przez co w ramach każdej z religii wytworzył się monolit. To wzmacniało ich konserwatyzm oraz szacunek do tradycyjnych wartości. Wiedząc jednocześnie, że innowiercy także kultywują stare zwyczaje i idee, nie dążyli do solidarności z nimi, ale akceptowali ich obecność. Wiedzieli, z kim mają do czynienia i dawało im to poczucie stabilizacji, bowiem lepiej jest zawsze mieć do czynienia z czymś obcym, ale względnie dobrze znanym, niż z niewiadomą im siłą.

– Po trzecie wreszcie – ciągnie uczony – mamy ostatnio do czynienia z wytworzeniem się wśród liberalnej części ludności bośniackiej zaczątków społeczeństwa obywatelskiego, czego symbolem było powołanie kilka miesięcy temu Inicjatywy Samopomoc przez Pana Borbanovicia. Z jednej strony, liberalni Bośniacy, głównie młodzi mieszkańcy większych miast, nie zgadzali się na zakonserwowanie, zapeklowanie życia społecznego w Bośni, ale z drugiej strony, co jest fenomenem na tle ośrodków miejskich Monarchii, w większości zachowali wiarę swoich przodków. W Inicjatywie wspólnie działają prawosławni, katolicy, muzułmanie i żydzi, w zarządzie ruchu jest także jeden mormon. Są tam także ateiści i agnostycy, jednak w większości są oni pochodzenia niemieckiego czy węgierskiego. Mamy zatem do czynienia z wytworzeniem w BiH-u specyficznej formy miejskiego liberalizmu, opartego na idei zrównoważonego rozwoju, tolerancji i ekologii, z podejściem proinnowacyjnym, ale jednocześnie nie zarzucającym tradycyjnych wartości, działającym wespół z religią, a nie przeciwko niej. Dlatego też idee Inicjatywy Samopomoc zaczynają docierać także na bośniacką wieś.

Patrząc na coraz więcej bośniackich budynków, wydobywających się spod gruzów, oraz na coraz większą ilość zmęczonych, utrudzonych, ale też szczęśliwych obywateli Bośni i Hercegowiny, możemy z całą pewnością żywić nadzieję na dalsze trwanie tego pięknego snu społecznego zaangażowania i solidarności, rozlewającego się na całą Monarchię. Pięknego jak Bośnia i Hercegowina. Pięknego jak Austro-Węgry.

 

Dodaj komentarz

Filed under Zagranica

Rating państw Istokii – wydanie pierwsze

Poniżej prezentujemy raport z aktualnego stanu państw Istokii. W ratingu pod uwagę wzieliśmy zarównie czynniki obiektywne (ilościowe) np. liczba obywateli i ogólna aktywność w miejscach publicznych, ale i czynniki subiektywne – stabilność państwa, liczba obywateli „współdzielonych” z innych państwami (wielokrotne obywatelstwa), jakość aktywności itd.

Skala ocen (od AAA do C, gdzie AAA oznacza mikronacyjne mocarstwo, a C – państwo całkowicie upadłe i nieaktywne) zaczerpnięta jest z realowych ratingów kredytowych agencji Standard & Poor’s oraz Fitch, z drobnymi modyfikacjami: + i – użyto jako wskaźników kierunkowych, wskazujących na przewidywaną tendencję zmiany, a = jako wskaźnik względnej stabilności.

Dla uproszczenia można przyjąć, że kraje w kategorii A są krajami prosperującymi, w kategorii B – walczącymi, a w kategorii C – upadającymi.


herb

Rating: AA=

Demokracja Surmeńska – własne państwo najtrudniej ocenić, jednak postaramy się zrobić to możliwie uczciwie. Statystycznie rzecz ujmując Surmenia jest najaktywniejszym (wg. rankingów) oraz najliczniejszym (ponad dwudziestu aktywnych obywateli) państwem kontynentu. Aktywne są różne aspekty państwa – od kultury, przez politykę po naukę i sport.

Nie wszystko jednak układa się idealnie. Istnieją zastrzeżenia do jakości części wypowiedzi i działań, a w polityce widać głębokie podziały i spory.  Jest to problem z którym Demokracja będzie musiała się zmierzyć.


godlo_wielkie_m

Rating: CCC-

Monarchia Austro-Węgierska – największe terytorialnie państwo Istokii jest od dłuższego czasu w stanie głębokiego kryzysu. Brak aktywności obywateli zmusił panującego od zeszłego roku Leopolda Augusta do odwołania urzędującej Rady Ministrów, ogłoszenia stanu wyjątkowego, zawieszenia konstytucji i powołania specjalnej rady.

Znaczącym jest że poza samym monarchą w skład rady wszedł tylko jeden obywatel Monarchii – będący jednocześnie obywatelem Skarlandu. Nad Dunajem gromadzą się czarne chmury, a światełka w tunelu nie widać.


godlo

Rating:  A+

Trizondal – obchodzący 9 rocznicę powstania Trizondal nadal podnosi się po utracie dorobku na przełomie 2014 i 2015 roku w  związku z problemami serwerowymi. Oficjalna lista wymienia 10 obywateli, jednak ostatnio zmieniana była w listopadzie ubiegłego roku – i może wymagać aktualizacji.

Aktywność na forum wg. ostatniego rankingu kugarskiego to ok. 100 postów tygodniowo, która to tendencja obecnie się utrzymuje. Warto uwzględnić sporą aktywność międzynarodową – m.in. aktywny udział w szczycie ekonomicznym w Rosseln, szczególnie na polu trizondalskiej specjalności – kolei.


wrwt_godlo

Rating: CC-

Pustkowia Winków – choć wieści stamtąd czasem dochodzą, obecnie ten kraj pogrążył się w cichej wegetacji, chyba nawet gorszej od tej za swoją północną granicą, w Monarchii Naddunajskiej. Od miesiąca na forum nie pojawił się żaden post rdzennego Winka (których swoją drogą jest niewielu).

Słaba organizacja władz i rozdrobnienie państwa między frakcje zdaje się być lokalną specyfiką, jednak jak donoszą same władze, państwo to pozbawione jest obecnie służbo charakterze informatycznym – co może być dużym problemem. Brak jest nawet rozmowy o kryzysie i prób odrodzenia.


1-herbwielkielderlandu

Rating: BBB+

Królestwo Elderlandu – niezależnie od dyskusji nt. słusznością przypisywania Elderlandu do Istokii, nie można go tak po prostu zignorować. Tym bardziej, że w obliczu średniej aktywności pozostałych państw, to Elderland często inicjuje różne wspólne działania.

Oficjalnie Królestwo liczy osiemnastu obywateli, z czego dziewięciu o statusie aktywnego. Rzeczywistość – patrząc na obecne forum – wydaje się nieco mniej optymistyczna, choć z uwagi na wspólne forum brak lokalnych danych statystycznych. Tym niemniej sytuacja się raczej poprawia.


59999

Rating: B-

Federacja Slawonii – najmłodsze państwo Istokii trudno nazwać nieaktywnym, choć jego osiągi w zakresie aktywności są stosunkowo niewielkie (kilka do kilkunastu postów tygodniowo). Brak formalnej listy obywateli, ale można stwierdzić że jest ich trzech-czterech, z czego nie wszyscy aktywni. Slawonia najbliższe stosunki utrzymuje z Trizondalem (z którego pochodzi cześć obywateli).

Sytuacji państwa nie można nazwać kryzysową, jednak kraj ten pozostaje na niższym poziomie aktywności.  Nie widać też specjalnie szans na wzrost.


rotria_herb

Rating: B+

Rotria – losy tego Państwa Kościelnego są dość pogmatwane. Spory, o charakterze wewnętrznym przerodziły się w międzypaństwowe. Doszło do podboju Rotrii przez Skarland, później do całkowitego upadku. Częścią Skarlandu nadal jest dawne rotryjskie lenno – Urbino.

Dziś Rotria powoli odtwarza się, choć nie bez problemów. Poprzedni patriarcha zrezygnował, mówiąc o problemach z odtworzeniem państwa. Niedawno wybrany Pius V wziął urlop. Aktywność jest większa niż choćby w Slawonii, ale na odzyskanie pozycji potrzeba więcej pracy, niż na jej utratę. Mimo to – plus.


gerb

Rating: BB-

Hirsbergia i Weerland – odizolowane państwo będące miksem socjalizmu i monarchii, położone przy północnej granicy Austro-Węgier. Na tle kontynentu aktywność wypada średnio, choć lepiej niż w krajach upadających – choć i to państwo tak chwilowo określano.

Lista obywateli (?) liczy 23 pozycje, jednak ciężko stwierdzić, na ile jest aktualna. Wiadomo, że nie w pełni przekłada się to na aktualną aktywność – odnaleźć można zaledwie kilku obywateli, niespecjalnie przekonanych co do potrzeby zachowania aktywności. Po skoku w styczniu – spadek w lutym.


W rankingu nie uwzględniono terenów zależnych leżących na Istokii – Królestwa Hasselandu, jako państwa stowarzyszonego z Republiką Bialeńską, oraz Księstwa Urbino – części Królestwa Skarlandu.

 

2 Komentarze

Filed under Zagranica

Kontrasty: o feralnej wizycie w La Palmie

Wczoraj, dnia 24 lutego 2016 roku nadano mi w Republice Palmowej status persona non grata. Powody? Rzekome „obrażanie narodu La Palmy”. Pozwólcie więc, Drodzy Państwo, że postaram się wyjaśnić, z pozycji tesmoteckiej, o co tutaj chodzi.

Mianowicie… 3 lutego, wraz z opublikowaniem mojego terminarza wizyt [1], zwróciłem się kanałami nieoficjalnymi (via kanał IRC #lapalma) do Minister Spraw Wewnętrznych Juliette da Firenza o zaakceptowanie proponowanego terminu (tj. 17-19 lutego), na co strona palmowa przystała. 12 lutego został mi przesłany, za pośrednictwem Poczty Surmeńskiej, plan wizyty. Zgodziłem się na ten plan.

Nadchodzą dni wizyty. 17 lutego jeszcze nic nie zwiastowało problemów (gdyż wszystko było OK), ale potem… Tak, to z mojej niekompetencji nastąpiło odpuszczenie wizyty, a następnie mój „urlop”. Strona palmowa nie ma tu nic do rzeczy. Faktem jest, iż często w tym okresie przebywałem na różnych kanałach IRC.

Sprawa została przeze mnie jednoznacznie rozwalona. Jednakże zobowiązałem się, przepraszając dopiero w dniu wczorajszym, po uzyskaniu informacji z sarmackiego kanału IRC o nadaniu mi statusu persona non grata, do odbycia wizyty w innym terminie [2]. Ubolewam nad tym, że przeprosiłem dopiero wczoraj.

Wydaje mi się jednak, że zachowanie władz Republiki Palmowej (persona non grata) i oświadczenie Archonta [3] są jednak zbyt ostre. Wizyta nastąpiła z mojej inicjatywy. Chciałem dobrze, ale nie wyszło. Doskonale o tym wiem. Ale czym może być „obrażanie narodu La Palmy”? Może wypowiedziałem zbyt ostre słowa na kanale #lapalma, ale wszystko mogę upublicznić. Posiadam materiały.

Ale właśnie z tej wizyty mam morał – wszelkie formalności związane z v-światem muszę załatwiać wieczorem. Wtedy mam najwięcej czasu. Mój brak konsekwencji spowodował takie, a nie inne rezultaty. Gdybym konsekwentnie realizował punkty wizyty, prawdopodobnie dzisiaj nie byłoby tego artykułu.

Moje oświadczenie na ten temat znajduje się tutaj: [4].

(-) Orjon Surma
Tesmoteta Dyplomacji

1 komentarz

Filed under Zagranica

Wieści z Kongresu Wiedeńskiego

Bez większego rozgłosu i powoli, ale wciąż toczą się obrady II Kongresu Wiedeńskiego, czyli szczytu państw Kontynentu Wschodniego. Biorą w nim udział przedstawiciele wszystkich siedmiu państw, które leżą na kontynencie (zaproszone nie zostały państwa posiadające na Orientyce kolonie), a także, w charakterze obserwatora, Sekretarz Generalny OPM. Osobno, na nieformalnych zasadach w gmachu wypowiadali się także reprezentanci rotryjskiej opozycji.

Główne tematy rozmów

Kongres działa niejako w dwóch osobnych trybach. W głównej Sali Obrad toczą się bardziej ogólne debaty – przede wszystkim nad preferowanymi formami współpracy międzynarodowej na Orientyce. Jak dotąd, głównym pomysłem jest stworzenie jednego, wspólnego forum, które z jednej strony miałoby służyć jako miejsce permanentnych obrad reprezentantów państw – na wzór dawnego Forum Polskich Mikronacji – a z drugiej strony, w części mniej oficjalnej, umożliwiałoby i ułatwiało nawiązywanie kontaktów między zwykłymi obywatelami tych państw – jako swoisty wspólny punkt spotkań.

Z drugiej strony – większość dyskusji toczy się w komisjach zadaniowych, powoływanych na wniosek poszczególnych reprezentantów biorących udział w dyskusji. W chwili obecnej komisji jest już aż siedem, a zajmują się sprawami terytoriów zamorskich, ziem niczyich, Meridlandu, historii przedinternetowej, wspólnej gospodarki, mapy i kultury.

Tak współpraca, jak i spory

Niektóre kwestie budzą więcej emocji – inne to tylko sprawa wzajemnego dogadania się. Sukces może „odtrąbić” komisja ds. Meridlandu, która zajmowała się rozwiązaniem sporu, jaki wynikł z jednostronnej aneksji tego rejonu przez Winktown, która wywołała zrozumiały sprzeciw sąsiedniej Monarchii Austro-Węgierskiej. Choć wydawać by się mogło, że spór będzie ostry – obie strony, po intensywnych dyskusjach, szybko i sprawnie doszły już do konsensusu.

Kwestią bardziej kontrowersyjną była sprawa Państwa Kościelnego Rotrii – dotycząca rebelii, jaka miała miejsce w tym państwie i powstaniu konkurencyjnych władz, z osobnym, konkurencyjnym patriarchą na czele. Pominąwszy spór między dwoma delegacjami, który miał miejsce w ogólnodostępnym dziale „powitalnym”, również pozostali uczestnicy podzielili się wokół kwestii ustosunkowania się do zaistniałej sytuacji. Część delegatów postulowała zaproszenie również strony „rebelianckiej” na Kongres i powołanie komisji, która zajęłaby się mediacją w sporze, inni utrzymywali, że jest to kwestia wewnętrzna Rotrii i Kongres, a także poszczególne państwa nie mogą interweniować wbrew woli jej prawowitych władz. Ognisty z początku spór wkrótce jednak wygasł – z racji braku aktywności obydwu stron.

Powoli toczą się rozmowy w różnych komisjach – w komisji ds. mapy prace skupiły się wokół wyznaczenia spójnej wizualizacji przebiegu dróg państwowych. W komisji ds. terytoriów zamorskich końca dobiega dyskusja nad projektem uchwały, która wzywa państwa kolonialne do zatroszczenia się i zagospodarowania posiadanych ziem – bądź przekazanie ich pod opiekę państw kontynentu jako ziem niczyich. W komisji ds. ziem niczyich głównym tematem okazała się Tauchira i państwo kipryjskie – dyskutowano wspólne stanowisko wobec tego problemu. Komisje ds. gospodarki i kultury nie zaczęły de facto jeszcze działania.

To koniec, czy dopiero początek?

Trudno powiedzieć, jak długo potrwa jeszcze Kongres. Stosunkowo niska aktywność niektórych delegacji, a także ograniczenie się innych do konkretnych spraw i komisji, spowalnia proces dochodzenia do konsensusu i ustalania wspólnych stanowisk. Planowo miał on potrwać nie dłużej, niż do końca roku – i jeżeli prace przyśpieszą, możliwe, że ten termin zostanie dotrzymany.

Dodaj komentarz

Filed under Zagranica

„Organizacja potrzebuje odprężenia” – wywiad z Timoteosem Stefanosigosem

Fona: Aby przybliżyć Czytelnikom sylwetkę kandydata na urząd Sekretarza Generalnego OPM majora Timoteosa Stefanosigosa, jednego z najważniejszych polityków w Demokracji Surmeńskiej, postanowiliśmy porozmawiać z Dostojnym Panem w redakcji „Fony”. Witam bardzo serdecznie i dziękuję za przyjęcie zaproszenia!

Stefanosigos: Również serdecznie witam i chcę z tego miejsca zapewnić, żeby nikt się nie czuł pokrzywdzony, że nawet jeżeli zostanę Sekretarzem OPM, to nie ważne są przekonania polityczne – porozmawiam z każdym. Z Wurstlandczykami, z Węgrami, Sarmatami… Nikomu nie odmówię.

Fona: To bardzo ważna deklaracja. Cieszę się, że Dostojny Pan złożył ją właśnie na łamach „Fony”. Pozwolę sobie zatem przejść do pierwszego pytania. Odniósł Dostojny Pan sukces w wyborach, przewodząc partii o najwyższym wskaźniku poparcia w surmeńskim społeczeństwie. Niedawno został Pan eforem. Spekulowano, że czeka na Dostojnego Pana stanowisko w Radzie Tesmotetów Paulosa Petrosigosa… Aż tu nagle, wręcz nieoczekiwanie, zgłosił Pan swoją kandydaturę na urząd Sekretarza Generalnego. Skąd taka decyzja? Nie doszło przypadkiem do zgrzytu na linii Archont-PD?

Stefanosigos: Nie, to zły trop. Współpraca z Dostojnym Petrosigosem układa się, na ile mogę ocenić, całkiem dobrze. Owszem – było dla mnie miejsce w Radzie Tesmotetów, które wstępnie przyjąłem – jednak po rozmowie z Dostojnym Archontem doszliśmy do wniosku, że objęcie tak prestiżowej i ważnej funkcji w Organizacji Polskich Mikronacji będzie równie dobre dla Surmenii, jak działanie wewnątrz państwa.

Fona: Czy to oznacza, że Dostojny Pan zamierza zrezygnować z pełnienia jakichkolwiek funkcji publicznych w Demokracji Surmeńskiej? Jest to jeden z wymogów, jaki stawia obecnie Karta Organizacji Polskich Mikronacji wobec Sekretarza Generalnego.

Stefanosigos: Jakichkolwiek – niekoniecznie. Z pewnością zachowam funkcję rektora Królewskiej Akademii Nauk – bo ograniczenie nie dotyczy działalności naukowej. Ponadto, Karta stanowi również, że SG OPM może pełnić funkcje publiczne, jeżeli pomimo ich sprawowania istnieje gwarancja bezstronności. W związku z tym pewne funkcje postaram sie zachować – szczególnie zależy mi tu na mandacie Eklezjasty, w związku z potrzebą dużej aktywności Eklezji w obecnym, przejściowym okresie. Sądzę, że będzie to możliwe – szczególnie z uwagi na precedens, jakim było zasiadanie przez JE diuka Kościńskiego w Izbie Senatorskiej Księstwa Sarmacji w trakcie sprawowania funkcji. Sądzę również, że problemem nie będzie stanowisko w administracji terytorialnej – tj. moja funkcja Autonomarchy Surmy i Skawlandii.

Fona: Przyjmijmy, że Dostojny Pan zostanie wybrany na urząd Sekretarza Generalnego, co na chwilę obecną wydaje się być niemal pewne, gdyż jest Pan jedynym kandydatem. Jaka jest wizja OPM-u kierowanego przez Timoteosa Stefanosigosa?

Stefanosigos: Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że niezależnie od liczby kontrkandydatów bądź ich braku, Sekretarz Generalny musi uzyskać wysokie poparcie 3/4 członków Organizacji. Czy takowe poparcie uzyskam – nie jest takie pewne. Zwrócę przy tym uwagę, że Dostojny Pan zadał mi niejako dwa pytania – bo wizja OPM-u Timoteosa Stefanosigosa, delegata Demokracji Surmeńskiej, niekoniecznie musi być zbieżna z działaniami Timoteosa Stefanosigosa, Sekretarza Generalnego. Odpowiem na te pytania, za Pańskim pozwoleniem, osobno.

Fona: Nie ma absolutnie żadnego problemu.

Stefanosigos: Jeżeli chodzi o wizję OPM – ostatnio poniekąd się ona w moim przypadku krystalizowała – i częściowo zmieniała. Już działalność dostojnego diuka Kościńskiego uważałem za zbyt formalistyczną, a obecne działania Ekscelencji von Lichtensteina idą jeszcze dalej. O ile rozumiem, że niekiedy oczywiście pewne rzeczy trzeba spisać i ustanowić – ale w obecnej chwili idzie to zdecydowanie za daleko. Organizacja potrzebuje odprężenia – skupienia na Zgromadzeniu Ogólnym jako ośrodku Organizacji, jako miejscu gdzie powinniśmy rozważać pewne sprawy i szukać rozwiązań. Mnożenie osobnych sal, powiększanie kadr sekretariatu OPM, tworzenie funkcji które albo nie są obsadzane, albo w ogóle nie działają – to wszystko rozdrobniło i osłabiło Organizację, bo instytucje te, pomimo że angażują osoby, niekiedy w ogóle nie wychodzą poza fazę organizacyjną. Koronnym przykładem jest tu Akademia Dyplomatyczna. Generalnie – zgodzę się z wnioskami Jego Cesarskiej i Królewskiej Mości Franciszka Józefa II z niedawnego wywiadu. Organizacja zamiast rozszerzać się na różne rejony działalności powinna skupić się na swojej właściwej funkcji – dyplomacji, stosunkach międzynarodowych i ich utrzymywaniu. Na reagowaniu na międzymikronacyjne sytuacje sporne. Przy czym w mojej wizji Organizacja powinna, przy zachowaniu bezstronności, działać stanowczo. Powinna nie bać się ocenić i potępić pewnych działań. Powinna wręcz angażować sie w pewne sprawy i wyjaśniać je „do końca” – zabrakło tego na przykład w przypadku kilkukrotnej agresji Samundy w rejonie Vaarlandu.

Fona: Co zatem zamierza Dostojny Pan zrobić w pierwszej kolejności?

Stefanosigos: Cóż, jeżeli uzyskam to stanowisko, to przede wszystkim postaram się dokładnie rozliczyć wszelkie instytucje Organizacji. Chodzi mi tu o zbadanie, czy ich istnienie przyniosło jakieś wymierne zyski w zakresie działalności Organizacji – i czy są w ogóle potrzebne. Na podstawie tejże oceny zaproponuję czy to zamknięcie niektórych instytucji, czy to ich radykalną reformę. Natomiast  zapewne ku rozczarowaniu niektórych zrezygnuję chyba z rozsyłania not gratulacyjnych – niestety, zdaje się że nie dysponuję jego kunsztem w tej kwestii.

Fona: Wspomniał Pan po raz wtóry obecnego SG Kryspina von Lichtenstein – osobę ostatnimi czasy dość mocno krytykowaną za sposób kierowania Organizacją Polskich Mikronacji. Na jaką różnicę między Dostojnym Panem a obecnie urzędującym Sekretarzem Generalnym wskazałby Pan, aby przekonać delegatów na Awarze, iż warto oddać na Pana głos? Czy jest to może odmienne podejście do szeroko pojętej biurokracji, o czym Dostojny Pan już mówił?

Stefanosigos: Myślę, że podejście do biurokracji jest faktycznie jedną z najbardziej znaczących różnic. Jednakże wynika ono z pewnej kardynalnej kwestii, która dzieli mnie i Ekscelencję Kryspina – stanowiska co do relacji Organizacji (w rozumieniu jej władz i instytucji) i państw członkowskich. Z działań JE Kryspina niejednokrotnie wynikało przekonanie o decydującej roli Organizacji reprezentowanej przez Sekretarza Generalnego – jak chociażby ostatnia sprawa kuriozalnej interpretacji zapisów Karty dot. delegacji państw. Ja z kolei od dawna podkreślałem, że rola Sekretarza Generalnego, zarówno w pierwotnym założeniu, jak i wynikająca z zapisów Karty jest raczej techniczna – a faktycznymi twórcami polityki Organizacji, jej „szefami”, powinny być poszczególne państwa.

Fona: Dostojny Pan miał już pewnego rodzaju styczność z funkcją Sekretarza Generalnego jako p.o. zastępcy JE Piotra diuka Kościńskiego, w tym jako faktyczny p.o. SG przez kilka dni po rezygnacji dostojnego diuka z urzędu. Warto wspomnieć o tym epizodzie w Pana działalności w Gmachu Narodów. Czy wyniósł Pan coś z tego okresu, jakieś doświadczenie, które przemawiałoby za Pańską kandydaturą?

Stefanosigos: Cóż, to był niespokojny okres – gwałtowny spór, który miał miejsce wokół próby odwołania Dostojnego diuka Kościńskiego, a w który to spór byłem zaangażowany, wywarł silny wpływ również na krótki czas, kiedy sprawowałem tę funkcję. Co z tego okresu wyniosłem? Z pewnością przekonanie, że niekiedy trzeba być bezkompromisowym i „się postawić” – chodzi mi tu o sytuację, w której grupa osób chciała ten okres „bezkrólewia” przedłużyć i wykorzystać do pośpiesznych zmian w Karcie OPM, do czego wówczas nie dopuściłem. Z drugiej strony, z perspektywy czasu widzę, że często moje wypowiedzi były nieco zbyt emocjonalne – i to też jest lekcja, którą, jak sądzę, przyswoiłem.

Fona: Kończąc tę rozmowę, czy chciałby Dostojny Pan rzec coś jeszcze, ewentualnie coś dodać, dopowiedzieć?

Stefanosigos: Cóż, jak mi się nie przerwie, to mogę gadać bez końca – może lepiej nie będę nic już dopowiadał, co by nie odstraszać czytelników od tego i tak już długiego wywiadu. Powiem po prostu – życzcie mi powodzenia!

Fona: Jak najbardziej! Miejmy nadzieję, że na zbliżającym się Szczycie OPM wszyscy delegaci będą mogli powitać Dostojnego Pana jako Sekretarza Generalnego. Redakcja „Fony” życzy tego Panu z głębi naszych dziennikarskich serc. Dziękujemy Dostojnemu Panu za przybycie!

Stefanosigos: Dziękuję serdecznie i pozdrawiam!

5 Komentarzy

Filed under Surmenia, Zagranica

Our Sound II – kolejna wpadka organizatorów?

W wielu mikronacjach ruszyły głosowania na utwory w ramach mikroświatowego konkursu Our Sound 2011 rozgrywającego się w Budapeszcie. Okazuje się, że przy kandydaturze Demokracji Surmeńskiej znajduje się błędnie przepisany link, w wyniku czego nikt nie może odsłuchać surmeńskiego utworu.

To nie była pierwsza wpadka organizatorów tegorocznego konkursu Our Sound względem Surmenii. Przypomnijmy: po zmianie ustroju 30 kwietnia opublikowano oficjalną listę uczestników, w której Surmenia figurowała jako… Królestwo Surmenii. Błąd został poprawiony dopiero po zauważeniu go przez osoby niezwiązane z organizacją festiwalu.

Gdy wydawało się, że surmeńskie problemy na Our Sound dobiegły końca, okazało się, że to dopiero początek perypetii kandydatury Demokracji Surmeńskiej w tym konkursie. Organizator odpowiedzialny za stworzenie ostatecznej listy uczestników Our Sound „zjadł” jeden znak z linku do utworu promującego Surmenię na festiwalu – i w takiej formie go opublikował. W niektórych przypadkach zastąpiono ten błąd linkiem prowadzącym do innego, znacznie gorszego pod względem jakościowym wykonania tej piosenki.

Oficjalny link do surmeńskiego utworu Bojna Čavoglave znajduje się tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=rBU8ZulIycw

Przedstawiciel Demokracji Surmeńskiej wysłał wiadomości do odpowiednich osób odpowiedzialnych za organizację Our Sound z prośbą o wydanie sprostowania zawierającego poprawny link do surmeńskiej piosenki.

AUTOSPROSTOWANIE:Okazało się, że jeden z organizatorów konkursu Krzysztof Poland opublikował skromne oświadczenie. Redakcja Fony obawia się jednak, że jedna wiadomość może nie dotrzeć do wszystkich uczestników Our Sound, dlatego też pozostawiamy artykuł ponad autosprostowaniem w niezmienionej formie.

Dodaj komentarz

Filed under Surmenia, Zagranica

Surmenia odchodzi z Trójprzymierza

Trzydzieści osiem minut po północy Archontea Królestwa Surmeńskiego wydała akt wypowiedzenia Paktu Trójprzymierza. Decyzja surmeńskiego rządu została notyfikowana Austro-Węgrom i Brugii w godzinach popołudniowych. – Sojusz był od jakiegoś czasu martwy, więc z powodu braku perspektyw jego ożywienia, należało z niego wystąpić – powiedział JKM Paulos Petrosigos, odpowiedzialny za politykę zagraniczną Surmenii.

Trójprzymierze zostało zawiązane 22 czerwca 2008 roku jako sojusz Surmenii, Austro-Węgier i Brugii. Celem porozumienia było „bronienie wysokich standardów w polskim świecie wirtualnym”. Wielu komentatorów uważało jednak, iż Państwa Paktu Trójprzymierza funkcjonują wyłącznie na papierze. Sojusznicy wydali kilka wspólnych oświadczeń, między innymi w sprawie nawiązania stosunków dyplomatycznych Dreamlandu z WRM w 2009 roku.

Spoiwem sojuszu miał być wspólny, brugijski system gospodarczy Ulryk, który jednak nie został ostatecznie wdrożony w życie. Kryzys wewnątrz Trójprzymierza pogłębił się w wyniku faktycznego upadku Brugii. Rząd surmeński kilkakrotnie proponował reformę Trójprzymierza, która jednak nie spotkała się z szerokim zainteresowaniem.

Dodaj komentarz

Filed under Surmenia, Zagranica

Reżim kipryjski brutalnie tłumi bunt w Vacă. Są zabici

Tauchirscy autochtoni zamieszkujący okolice miasteczka Vacă rozpoczęli dziś rano otwarty bunt przeciwko reżimowi z Siemianowic na wieść o rozpoczętych niedawno działaniach antyterrorystycznych Surmeńskich Sił Obronnych. Do godziny 14:30 Tauchirowie opanowali główną arterię miasta tj. Strada Industrială i zajęli znajdujący się tam posterunek Głodującej Armii Ludowej. Kiprowie skierowali swój odwet na pobliski szpital dziecięcy.

Według informacji przekazanych redakcji Fony przez anonimowego żołnierza Surmeńskich Sił Obronnych, który nawiązał kontakt z tauchirskimi powstańcami, około godziny 15:00 do Vacă ściągnęły kipryjskie oddziały prewencyjne GUL, w tym siły powietrzne, którym udało się wydostać z pościgu podczas akcji SSO na kipryjski ośrodek zbrojeniowy (więcej informacji o samej akcji w tym miejscu).

Cel odwetu za bunt przeciwko reżimowi nie był wybrany przypadkowo. W kontrolowanej przez Kiprów części Vacă znajdował się miejski Szpital Pediatryczny, którego gros pacjentów stanowiło najmłodsze pokolenie autochtonów z całej Tauchiry, nie mogące egzystować w skrajnych warunkach permanentnego głodu narzuconych przez zbrodniczą ideologię Kiprów. O godzinie 15:45 usłyszano głośny i gwałtowny huk po tauchirskiej stronie miasta, po czym na horyzoncie zaczęły się unosić kłęby czarnego dymu. Gdy na teren zdarzenia przedostał się zwiad powstańczy, przekazał dowództwu szokujące wieści. Szpital uległ zbombardowaniu przez wojska kipryjskie, o czym świadczą odłamki po pociskach przeniesione przez zwiadowców do powstańczego dowództwa.

Straty nie są dokładnie znane. Według informacji podawanych przez miejscowych, w szpitalu znajdować się mogło od 300 do 400 młodych pacjentów. – Całość zdarzenia niezwłocznie zbada surmeńskie wojsko w trybie pilnym, gdy tylko podejmie współpracę z autochtonicznymi powstańcami i wejdzie do miasta – zapewnia nas rzecznik SSO.

Wieść niemalże natychmiast pochwyciła kipryjska gazetka „Tron ludu”, w której satrapa Aleksander Hergemon-Euskadi obarczył Surmeńskie Siły Obronne winą za dokonany nalot. – Jak długo opinia publiczna będzie się godzić na tak jaskrawe przypadki łamania praw człowieka? – grzmiał przywódca terrorystów. Głównodowodzący operacją antyterrorystyczną „Przełom Skawy” mjr Stefanosigos nie odniósł się jeszcze do tych rewelacji. – Major nie ma teraz czasu na dyskusję z państwem na temat kolejnych paszkwili wroga. Teraz najważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa Tauchirom po tym straszliwym wydarzeniu – powiedział rzecznik prasowy armii, przerywając tym samym konferencję prasową dotyczącą trzeciego dnia operacji w Kiprii.

Dodaj komentarz

Filed under Zagranica

Wieści 02/2010

Wybory ogłoszone

JKM Paulos Petrosigos, pełniący funkcję przewodniczącego Centralnej Komisji Wyborczej, wydał trzy dni temu postanowienie o zarządzeniu wyborów do Eklezji. Już wiadomo, że składanie kandydatur (rozpoczęte wczoraj) zakończy się 18 maja, a samo głosowanie potrwa w dniach 20-22 maja.

Zmiana ordynacji wyborczej wpłynęła też na nowe procedury przeprowadzenia wyborów. Założono osobne konto dla CKW, które zbiera zgłoszenia – obecnie muszą one zawierać o wiele więcej danych (nr paszportu, data zamieszkania i otrzymania obywatelstwa oraz biogram). Nieoficjalnie Fona dowiedziała się, że do godziny 7:45 wpłynęły do CKW dwie kandydatury.

RSiT odzyska wolność

Po ciągnącym się od paru tygodni sporze z władzami Księstwa Sarmacji, wiemy już, że Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu, która dążyła do ogłoszenia niepodległości i napotykała w tej sprawie utrudnienia ze strony Księcia Sarmacji, Michała Feliksa, odzyska upragnioną swobodę. Po tym, jak ogół mieszkańców Sarmacji (do których zwrócił się poprzez referendum Książę) przychylił sie do dążeń mieszkańców Rzeczypospolitej (którzy wcześniej niemal jednomyślnie opowiedzieli sie w wewnętrznym referendum za niepodległością), JKM ogłosił rozwiązanie Unii z RSiT, które wejdzie w życie 25 maja – w rocznicę powstania Księstwa Sarmacji.

Ws. dążeń Rzeczpospolitej w ostatnich tygodniach wypowiedziało się wiele głów państw i szefów rządów. Większość opinii międzynarodowej potępiła działania JKM Michała Feliksa, który opóźnił „rozwód” z RSiT, wbrew m.in. opinii rządu Mateusza Cezara.

Anarchia u Winków? Już nie!

Okres anarchii w Wolnej Republice Winktown, zapoczątkowany rezygnacją (wkrótce po wyborze) Prezydenta Harolda Radioactiva, ostatecznie dobiegł końca. Wiceprezydent Orzislav von Thorn-Todd przekazał władzę „samozwańcowi”, jednemu z założycieli i najbardziej zasłużonych Winków – Talerzowi de Tocqueville.

Choć nowa władza nie ma charakteru demokratycznego, to cieszy się poparciem większości Winków. Talerz zapowiada odbudowę państwa, w szczególności jego mikronacyjnej części, podupadłej w okresie anarchii.

Dodaj komentarz

Filed under βηιεστε - Wieści, Zagranica