(26 Wrz 2023, 16:07:42)Burek napisał(a): Z perspektywy czasu - szkoda, że zwyciężyła dyplomacja i rozsądek. Wzajemnie się usatysfakcjonowano i o wszystkim zapomniano. Meh.
No cóż, brak złotego środka. W Mikroświecie idzie się albo aż za bardzo i są "trupy", albo zadowala się kompromisami.
To nie wina dyplomacji, tylko tego samego, co przyczyniło się do tego, że nie wojowaliśmy z ZSKHiW - taktyka na "przeczekanie problemu". Trochę szkoda, że nie udało nam się dogadać na dokładne zasady z Budzimirem i w sumie zastanawiam się, kto zawinił (zgaduję, że ja, ale mogę się mylić). A tak RON przeczekało problem, Edlom się odechciało czekać na kolejne ustalenia i zapomniano o wszystkim. To bynajmniej nie jest zdroworozsądkowe rozwiązywanie ustawianych konfliktów zbrojnych.
Każdy Winkuliczyk ma te trzy cechy
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
(26 Wrz 2023, 22:32:20)Alfred Fabian napisał(a): [...] To bynajmniej nie jest zdroworozsądkowe rozwiązywanie ustawianych konfliktów zbrojnych.
Zależy od celu. Jeśli tym jest zachowanie status quo - jest to chyba najbardziej racjonalne rozwiązanie. Ale najnudniejsze, przynajmniej dla postronnego obserwatora.
Zachować status quo można i po kilku dniach/tygodniach wojowania. Abstrahując, że w ten sposób kończy się większość konfliktów w mikroświecie, a tylko ostatnie wydarzenia na Nordacie pokazują, że czasami bywa inaczej
Każdy Winkuliczyk ma te trzy cechy
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
26 Wrz 2023, 23:44:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26 Wrz 2023, 23:46:51 przez Burek.)
(26 Wrz 2023, 23:31:12)Alfred Fabian napisał(a): Zachować status quo można i po kilku dniach/tygodniach wojowania. Abstrahując, że w ten sposób kończy się większość konfliktów w mikroświecie, a tylko ostatnie wydarzenia na Nordacie pokazują, że czasami bywa inaczej
Zakładam, że w przypadku takiego konfliktu istniałaby przynajmniej możliwość zmiany stanu zastanego (jeżeli taka możliwość byłaby w ogóle zdjęta z tacy - wątpię żeby strona dążąca do zmiany tego stanu była tym przesadnie zainteresowana). Najbezpieczniej jest wciąż po prostu nic nie robić.
(26 Wrz 2023, 22:32:20)Alfred Fabian napisał(a): Trochę szkoda, że nie udało nam się dogadać na dokładne zasady z Budzimirem i w sumie zastanawiam się, kto zawinił (zgaduję, że ja, ale mogę się mylić).
Zawinił to sam Budzimirat, który dał funkcję wojskową Piechocie i ten odwalił pseudo-desant. Po prostu to było nieprofesjonalne z ich strony xD
(26 Wrz 2023, 16:07:42)Burek napisał(a): Z perspektywy czasu - szkoda, że zwyciężyła dyplomacja i rozsądek. Wzajemnie się usatysfakcjonowano i o wszystkim zapomniano. Meh.
Z perspektywy czasu - żałuję tego wątku. Niesłusznie krytykowałem Edelweiss za najprawdopodobniej "dogadany" konflikt (nie mam co do tego 100-procentowej pewności). Aczkolwiek moje oburzenie można wpisać w narracyjną reakcję. Szkoda, że wszystko stanęło na niczym. Potencjalny dogadany konflikt byłby czymś ożywczym dla mikroświata. Niósłby za sobą możliwość protestu (moje oburzenie), pomocy humanitarnej, wojskowej itp. Sam wyścig zbrojeń może zdrowo napędzić aktywność. Niektórzy krytykują narracyjne wojaczki. Uważają, że to niezbyt dojrzała forma narracji. Wręcz utożsamiana z yoyonacjami. Ja jednak w dogadanym konflikcie (bądź coś w rodzaju zimnej wojny) widzę ogromne pole do ciekawiej narracji. Grunt aby wykorzystać taką okazję z głową i nie wplątać w to realnych emocji.
Konflikt rozpoczął się chyba spontanicznie (tzn. nie było to konsultowane z RON) , potem zawarto chyba jakieś porumienienie, ale to już chyba w ramach kontroli szkód przez ichniejszego wodza.
Wadą dogadanego konfliktu jest to, że będzie się cieszył raczej nikłym zainteresowaniem. A na jakąkolwiek reakcję zagranicy nie ma co liczyć. A niedogadany konflikt będzie bezsensowny - bo bez dobrej woli z drugiej strony nie będzie się w stanie nic zrobić. Zostaje schizofreniczna narracja (ala Sarmacja i Sklawinia). Ale może wywołać jakieś poruszenie w sferze publicystyki czy właśnie reakcji międzynarodowych, etc. + może doprowadzić do umocnienia się wspólnoty obywatelskiej w obliczu wspólnego wroga.
Być może dałoby się tu znaleźć jakiś rodzaj złotego środka. Albo po prostu dać sobie spokój.