03 Lis 2023, 17:32:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04 Lis 2023, 13:16:46 przez Artur Kardacz.)
Zaraz po zapoznaniu się z dokumentacją Thufir Hawat zdał sobie sprawę z beznadziejności swojego zadania.
- cholerni politycy - zaklinał z rozgoryczeniem. Kręcąc ze zrezygnowania głową, rzucił plik dokumentów na stół. Z ogromnym grymasem niezadowolenia usiadł i schował twarz w dłoniach.
- urządzać takie wydarzenie w sercu piekła - mówił do siebie - i to jeszcze z tymi piratami nad głową.
Nie mogąc usiedzieć Hawat wstał i zaczął krążyć po swoim gabinecie. Thufir uważany jest za najlepszego agenta winkulijskich służb. Odpowiedzialny jest za planowanie najważniejszych operacji oraz za bezpieczeństwo Jego Królewskiej Mości. Ze swoich zadań wywiązuje się perfekcyjnie, przez to zyskał taki, a nie inny status. Hawatowi powierzono misję zabezpieczenia Wysp Przyjaźni, na których miała odbyć się skromna uroczystość podpisania konwencji o ochronie tych ziem. Sytuacja była bardzo trudna. Po upadku bialeńskiego rządu na Wyspach Przyjaźni zapanował chaos. Piraci oraz nieznane grupy bandytów stanowiły poważne zagrożenie dla delegatów. To zadanie nie należało do najłatwiejszych, nic dziwnego więc że sięgnięto po Hawata. Po chwili krążenia agent miał już w głowie zalążek planu. Nie czekając ani chwili dłużej, skierował się ku drzwiom. Wyszedł z gabinetu i ruszył w kierunku schodów. Po paru minutach stał już przed wejściem do gabinetu dowódcy sił specjalnych. Mijając po drodze sekretarkę, której prostety nie zrobiły na nim wrażenia, wszedł do środka.
- dzień dobry Beck - rzucił Hawat wchodząc do środka.
Zbity z tropu dowódca potrzebował chwili na odpowiedź.
- witaj Thufir - odpowiedział zdezorientowany - nie powinieneś sobie wchodzić tutaj od tak - zganił po chwili przyjaciela, odzyskując powoli orientację.
Hawat zaśmiał się tylko i zajął miejscem naprzeciwko Becka. Ten gestem dłoni odprawił sekretarkę i nakazał jej zamknięcie drzwi.
- jest nowa. Nie powinieneś jej tak straszyć - nadal protestował Beck. Hawat machnął tylko ręką.
- mam coś dla ciebie - zmienił temat Thufir - Marszałek pragnie, abyśmy zabezpieczyli Wyspy Przyjaźni na potrzeby jakiejś uroczystości - kontynuował - musimy zadbać o bezpieczeństwo VIPów.
- przecież to bez sensu - odpowiedział Beck - Wyspy Przyjaźni to obecnie strefa wojny. Wody Cieśniny Tokugawskiej roją się od piratów, na lądzie grasują bandy watażków i kryminalistów - wymieniał dalej - jak do cholery mamy to zrobić?
Hawat wzruszył ramionami. Mimo beznadziejności zadania wiedział, że wspólnymi siłami zdołają rozwiązać ten problem.
- to nie pierwszy raz, gdy wykonujemy takie zadanie Beck. Doskonale to wiesz.
Dowódca opadł na fotelu i wypuścił głośno powietrze.
- trzebaby zebrać chłopców, stworzyć grupę operacyjną - odpowiedział po chwili, przyznając tym samym rację swojemu przyjacielowi - nie zawadzi odezwać się do wojska i kumpli z Volkianu - ciągnął dalej - masz z nimi kontakt?
Hawat kiwnął głową.
- o tym właśnie mówiłem - pochwalił rodzący się zapał Becka - powiadomię też Króla o całej sytuacji. Potrzebujemy Jego zgody.
- cholerni politycy - zaklinał z rozgoryczeniem. Kręcąc ze zrezygnowania głową, rzucił plik dokumentów na stół. Z ogromnym grymasem niezadowolenia usiadł i schował twarz w dłoniach.
- urządzać takie wydarzenie w sercu piekła - mówił do siebie - i to jeszcze z tymi piratami nad głową.
Nie mogąc usiedzieć Hawat wstał i zaczął krążyć po swoim gabinecie. Thufir uważany jest za najlepszego agenta winkulijskich służb. Odpowiedzialny jest za planowanie najważniejszych operacji oraz za bezpieczeństwo Jego Królewskiej Mości. Ze swoich zadań wywiązuje się perfekcyjnie, przez to zyskał taki, a nie inny status. Hawatowi powierzono misję zabezpieczenia Wysp Przyjaźni, na których miała odbyć się skromna uroczystość podpisania konwencji o ochronie tych ziem. Sytuacja była bardzo trudna. Po upadku bialeńskiego rządu na Wyspach Przyjaźni zapanował chaos. Piraci oraz nieznane grupy bandytów stanowiły poważne zagrożenie dla delegatów. To zadanie nie należało do najłatwiejszych, nic dziwnego więc że sięgnięto po Hawata. Po chwili krążenia agent miał już w głowie zalążek planu. Nie czekając ani chwili dłużej, skierował się ku drzwiom. Wyszedł z gabinetu i ruszył w kierunku schodów. Po paru minutach stał już przed wejściem do gabinetu dowódcy sił specjalnych. Mijając po drodze sekretarkę, której prostety nie zrobiły na nim wrażenia, wszedł do środka.
- dzień dobry Beck - rzucił Hawat wchodząc do środka.
Zbity z tropu dowódca potrzebował chwili na odpowiedź.
- witaj Thufir - odpowiedział zdezorientowany - nie powinieneś sobie wchodzić tutaj od tak - zganił po chwili przyjaciela, odzyskując powoli orientację.
Hawat zaśmiał się tylko i zajął miejscem naprzeciwko Becka. Ten gestem dłoni odprawił sekretarkę i nakazał jej zamknięcie drzwi.
- jest nowa. Nie powinieneś jej tak straszyć - nadal protestował Beck. Hawat machnął tylko ręką.
- mam coś dla ciebie - zmienił temat Thufir - Marszałek pragnie, abyśmy zabezpieczyli Wyspy Przyjaźni na potrzeby jakiejś uroczystości - kontynuował - musimy zadbać o bezpieczeństwo VIPów.
- przecież to bez sensu - odpowiedział Beck - Wyspy Przyjaźni to obecnie strefa wojny. Wody Cieśniny Tokugawskiej roją się od piratów, na lądzie grasują bandy watażków i kryminalistów - wymieniał dalej - jak do cholery mamy to zrobić?
Hawat wzruszył ramionami. Mimo beznadziejności zadania wiedział, że wspólnymi siłami zdołają rozwiązać ten problem.
- to nie pierwszy raz, gdy wykonujemy takie zadanie Beck. Doskonale to wiesz.
Dowódca opadł na fotelu i wypuścił głośno powietrze.
- trzebaby zebrać chłopców, stworzyć grupę operacyjną - odpowiedział po chwili, przyznając tym samym rację swojemu przyjacielowi - nie zawadzi odezwać się do wojska i kumpli z Volkianu - ciągnął dalej - masz z nimi kontakt?
Hawat kiwnął głową.
- o tym właśnie mówiłem - pochwalił rodzący się zapał Becka - powiadomię też Króla o całej sytuacji. Potrzebujemy Jego zgody.

