Przedmiotem zainteresowania był już ład konstytucyjny, ciągiem dalszym tamtych rozważań mu być ustrój aktów prawnych w systemie prawa - a zwłaszcza hierarchia źródeł prawa. Dziś postaram się rozpocząć wyjaśnianie czemu niezależnie od wcześniej wymienionych argumentów, praktyki i faktów istnienie organu o uprawnieniu sądu konstytucyjnego jest niezbędne.
Ocena ważności danego aktu prawnego powinna odbywać się wedle określonych kryteriów - określanych w konstytucji (o ile taki nadrzędny akt prawny stanowi system prawny) zwykle poprzez sposób ich uchwalenia.
Wedle wywodzonej z podstaw rozumienia prawa jako takiego - w istocie zasady pacta sunt servanda ” umów należy dotrzymywać” - przyjmuje się że umowy międzynarodowe jeśli są źródłem praw i obowiązków wobec obywateli Państw stron tych umów stanowią w hierarchii aktów prawnych nadrzędny akt prawa wyprzedzający ustawy.
Podstawowym aktem prawa jest jednak oczywiście ten który określa się mianem ustawy. Ze względu na położenie ustawy w porządku prawnym jako głównego źródła wszelkich regulacji - prawa kreującego obowiązek i uprawnienie oraz procedurę ich stosowania oraz egzekwowania, przyjmuje się domniemanie że kreator prawa - prawodawca jest racjonalny - czyli z zasady nie może popełniać błędów. Uelastycznieniu prawa służą delegowane w ustawach uprawnienia dla władzy wykonawczej do wydawania takich rozporządzeń prawnych nie będących ustawami które tworzą podobnie jak ustawa obowiązki, uprawniania oraz procedury ich stosowania i egzekwowani, lecz stanowią one PRZEDŁUŻENIE ustawy, i całą moc swego obowiązywania czerpią z niej. Uchylenie, brak, uznanie ustawy za nieobowiązującej w całości czy w zakresie w którym daje ona moc obowiązującą rozporządzeniu stanowi automatycznie uchylenie takiego rozporządzenia.
Wszystko wydawało by się proste i jasne gdyby nie pewien problem. Otóż jeśli brak jest organu sądowego któremu przysługuje prawo wydawania wiążącej wykładni prawa (w tym przede wszystkim konstytucji) oraz rozstrzygania o sprzeczności aktów prawnych ze sobą oraz z konstytucją z możliwością ich uchylania ze względu na możliwość takiej sprzeczności, powstaje możliwość nawarstwiania się w systemie prawnym norm sprzecznych ze sobą, uniemożliwiającą spójną ich interpretacją a potem stosowanie. Istnieje jeszcze jeden powód dla którego taka sytuacja może prowadzić do dalszego chaosu. Otóż jeśli akt prawny o randze ustawy może być wydawany jednocześnie w dwóch trybach - jako uchwalaną ustawę oraz akt władzy wykonawczej z mocą ustawy - racjonalność ustawodawcy staje się wyjątkowo trudną do przyjęcia zasadą. Jeśli bowiem dwa organy władzy wydają jednocześnie akty prawne o tej samej randze, w natłoku takich regulacji trudno jest założyć spójność - jednomyślność działania tychże. Komu przyznać prawo interpretowania takich równych sobie aktów ustawowych? Powstaje nieuchronna możliwość sprzeczności ustaw ze sobą, dublowania się delegacji do wydawania rozporządzeń w tym samym zakresie, prawo wydawania aktów z mocą ustawy rodzi pokusę regulowania nimi kwestii które powinny być stanowione rozporządzeniami wykonawczymi do ustaw. Akty z mocą ustawy stają się furtką do szybkiego tworzenia jakichkolwiek regulacji prawnych. Sytuacja tak zaś stanowi dalszą pokusę do powstania praktyki wydawania przez organ uprawniony do tworzenia aktów z mocą ustawy takich rozporządzeń, dekretów, decyzji, aktów władczych których rolą staje się kreowanie prawa w pełnym zakresie bez rozróżniania czy mają one charakter wykonawczy czy są wykorzystaniem nadzwyczajnych uprawnień kreowania prawa na poziomie ustawowym.
System prawny może zostać wtedy wypełniony niezliczoną ilością aktów prawnych które będą łączyły z sobą rangę ustawy, rozporządzenia wykonawczego oraz decyzji ściśle administracyjnej w jednym akcie prawa. Organ posiadający takie uprawnienie, uwolniony od jakiejkolwiek kontroli z czasem przestanie zwracać uwagę na powyższe rozróżnienia i w drodze wygodnej praktyki stworzy w systemie źródeł prawa specyficzny, samoistny akt prawny. Mogąc uregulować wszystko naraz będzie z tego uprawnienia korzystał, swobodnie kreując prawo na wszystkich płaszczyznach w każdym możliwym zakresie.
W systemie prawa Sarmackiego spór tego rodzaju istniał już w czasach gdy istniał jeszcze SN i ostatecznie zakończył się z chwilą pogrzebania SN. Pretensja naczelnego organu wykonawczego do wydania samoistnych aktów prawnych wyłączonych z wyżej omówionego rozróżnienia jest w tej chwili dla mnie nie do końca zrozumiała, nie bardzo potrafię więc się do niej ustosunkować merytorycznie, postaram się jednak zbadać o co chodzi. Z tego co wiem i pamiętam Książę jako roszczący sobie takie uprawnienie na tym tle pozostawał w bardzo emocjonalnym sporze z Prezesem Sądu Najwyższego i wzajemne odmawianie sobie prawa wypowiadania się w powyższej kwestii niczego wiążąco nie wyjaśniło. Ja zaś na dzień dzisiejszy jestem zbyt dużym laikiem by móc powiedzieć coś więcej.



Comments are closed.