|
Prof. Dr Jerzy Gołowanow
Kościół Elficki
Kościół Elficki został stworzony
przez Elfy w VIII wieku n. e. w celu rozpowszechnienia swojej
duchowości wśród rasy ludzkiej. Elfy wtedy po prostu otworzyły
swoje instytucje edukacyjne dla ludzi. Wiedząc jednak o odmiennej
nieraz mentalności ludzkiej, postanowiły Elfy zbudować Klasztor
Elfidy, w którym ludzie mogliby oddawać się ćwiczeniom duchowym,
albowiem dla Elfów o wiele lepszym miejscem dla takich ćwiczeń był
las.
Kościół Elficki nie posiadał ani
hierarchii, ani struktur zarządzających. Każdy, kto zgłosił chęć
rozpocząć życie duchowe na wzór elficki stawał się członkiem Kolegium
Wiedzy. Nikt takim Kolegium nie kierował, albowiem Elfy były
przekonane, że każda niepotrzebna władza niszczy wolność i miłość.
W przypadku życia duchowego Elfy nie widziały potrzeby stworzenia
struktur kierowniczych, albowiem droga do duchowości każdej istoty
inteligentnej jest tak unikatowa, że nikt nie może jej pomóc w
wyborze tej drogi. Jednak w kwestii przygotowania się do podjęcia
tego zadania pomoc była zarówno potrzebna, jak i konieczna.
Elfy były przekonane, że problemy
duchowe ludzi biorą się ze zaśmiecenia ich umysłu przez błędne
mniemania, przywiązania, światopoglądy i zasady. Dlatego też na
początku drogi duchowej należy umysł całkowicie oczyścić.
Zaczynała się wtedy rola baelal (elf. bael-al
– "opiekun (stróż) harmonii"). Ten mędrzec, doświadczony
w życiu duchowym prowadził serię rozmów z delikwentem, aby
swoimi pytaniami spowodować weryfikację wszystkich dotychczasowych
poglądów. Okazywało się najczęściej, że interesant nie
posiada żadnej prawdziwej wiedzy, a jego przekonania są bezwartościowe
[1]. Oczywiście, taka "kuracja szokowa"
powodowała, że większość z tych, którzy pragnęli oczyścić
swoje umysły i posiąść prawdziwą mądrość odchodziła, zanim
osiągnęła stan pożądany. Często baleal musiał znosić
wyzwiska i gniew swojego rozmówcy, ale znosił to z radością,
albowiem wiedział, że proces oczyszczenia jest bolesny i że niełatwo
jest rozstać się z własnymi poglądami, oraz odrzucić wszystkie
autorytety i przekonania [2]. W czasie takich rozmów
żądano od rozmówcy, aby był całkowicie szczery i aby odpowiadał
używając jedynie racjonalnych argumentów. Nie przyjmowano
odpowiedzi typu: "albowiem mam takie zasady", "tak mówił
mój mistrz", albo: "taka jest nasza tradycja". Baleal
ciągle powtarzał interesantowi, że on nie przyszedł do Kościoła
Elfickiego, aby ktoś go nauczył jak żyć, tylko po to, aby odkryć
śpiącą w nim samym mądrość i wielkość. Szanowano każdą
religie, ale nie dyskutowano na tematy religijne. Duchowość była
uważana za sprawę ponad wszystkimi religiami, a raczej jako
element łączący wszystkie religie. Ci z poszukujących, którzy
mieli już jakieś mistyczne doświadczenie często ze zdumieniem
odkrywali, że elficka mądrość i duchowość jest zgodna ze
wszystkimi twierdzeniami mistyków ze wszystkich szkół religijnych
[3].
W trakcie oczyszczenia wprowadzano poszukującego prawdy o sobie
do wspólnoty, która rządziła się zupełnie odmiennymi zasadami,
niż są przyjęte w społeczeństwach ludzkich. Nie istniała żadna
zwierzchność, nikt nie mówił nikomu, co ma robić. Panowała całkowita
swoboda działania. Nie wolno jednak było przeszkadzać w tej wolności
innym. Nikt nie zmuszał poszukującego ani do rozmów, ani do ćwiczeń,
ani do pracy. Po prostu po kilku dniach (albo tygodniach) interesant
sam włączał się całkowicie we wspólnotę i dobrowolnie
przyjmował obowiązki, co do których był pewien, ze im podoła i
które były ważne dla dobra wspólnoty.
Baleal’owie wcale nie
podkreślali, że są zwierzchnikami wspólnoty, czy też są lepsi
od innych. Wręcz przeciwnie, uważali siebie za zwykłych członków
wspólnoty, którzy po prostu wykonują swoja pracę. Do nich należała
koordynacja i doradzanie, a także nauczanie.
Gdy po wielu dniach, albo też miesiącach
(w przypadkach ciężkich – gdy rozmówcą był fanatyk albo
gorliwy adept jakieś religii) interesant tracił całkowicie
oparcie w swoich poglądach i przekonaniach, stawał się jak
nowonarodzone dziecko [4].
Później interesant rozpoczynał naukę
na nowo. Wszystkie dawne informacje okazały się bezużyteczne,
poglądy – odrzucone, a zasady – zniszczone. Pod
kierownictwem baleal’a poszukujący oczyszczenia odbywał
długie studia (trwające przeciętnie kilka lat). Celem tych studiów
było przede wszystkim ćwiczenie umysłu, aby był przygotowany na
zrozumienie wewnętrznych prawd. Treść studiów tez miała
znaczenie, albowiem każdy był nauczany inaczej, w dziedzinie,
wybranej zgodnie z własnymi zdolnościami i uwarunkowaniami. Elfy
przywiązywały wielka wagę do wiedzy. Tajemnicy świata
niezmiernie fascynowały każdego Elfa. Poznawanie świata było dla
nich tożsame z miłosnym dotknięciem, z zanurzeniem się w
powszechna harmonię. Dla Elfa "żyć" oznaczało
"poznawać". W tym samym duchu nauczano też ludzkich
adeptów elfickiej duchowości. Oni w krótkim czasie zaczynali
zdawać sobie sprawę, że za sprawą żmudnych i wyczerpujących
nieraz dla leniwych ludzkich umysłów studiów ich świadomość
staje się coraz bardziej elastyczna. Umysł, ukierunkowany na
poszukiwanie wiedzy staje się coraz bardziej krytyczny i odporny na
błędy. Ważnym elementem studiów była nauka o naturze, nauka języków,
literatura piękna, poetyka, a także inne dziedziny naukowe.
Gdy poszukujący wiedzy kończy studia,
następował moment, gdy pozostawiano go samemu sobie. Interesant
usuwał się do Klasztoru Elfidy i zagłębiał się w medytacje,
celem której była obserwacja samego siebie, zrozumienie procesów,
zachodzących w głębinach ludzkiej świadomości. Nikt wtedy nie mógł
pomóc takiemu człowiekowi, albowiem jego wnętrze, jego umysł i
jego droga była unikalna i nikt poza nim samym nie mógł odkryć
tajemnicy, od której zależało jego życie i szczęście. Proces
ten trwał różnie w zależności od osobowości i od zdolności
umysłowych każdego człowieka. Momentem zwrotnym była chwila, w
której taki człowiek odkrywał swoja prawdziwą istotę i widział
wyraźnie, do czego jest powołany. Czuł on wtedy swoja pełna łączność
ze światem, braterstwo wszystkich istot, rozumiał wreszcie, jaka
potęga i mądrość drzemie w jego wnętrzu. [5]
Następnym etapem było Wejście do
Lasu, traktowane jako prawdziwe wtajemniczenie. Samotna wędrówka
wiązała się ze wzmocnieniem więzi z naturą. Człowiek zaczynał
rozmawiać ze zwierzętami i ze drzewami, stawał się ich
przyjacielem. To, że taki człowiek był w stanie w ogóle samotnie
bez broni wejść do strasznej i niebezpiecznej dla intruzów
puszczy Elfidy było najlepszym świadectwem jego przemiany. Gdy wędrówka
dobiegała końca, oświecony członek Kolegium Wiedzy powracał do
stóp Góry Elfów, gdzie miała miejsce jego edukacja, stając się
pomocnikiem Baleal’a, a z czasem również sam mógł
się stać Baleal’em. Nie zdarzało się natomiast, że
taki człowiek wracał do swojego kraju. Był teraz zbyt odmienny,
zbyt inny. Jego umiłowanie wolności, duch braterstwa, brak chciwości
i pragnienia zaszczytów, a także krytyczny stosunek do autorytetów
mogły doprowadzić do bardzo niemiłych konsekwencji.
W chwili odejścia Elfów z Elfidy ich
ludzcy uczniowie z Kolegium Wiedzy kontynuowali praktykę nauczania
i kształcenia duchowego nowych członków Kolegium. Ich praca trwała
aż do Katastrofy, ale materiały, dotyczące kształcenia zachowały
się w Klasztorze i w bibliotece zamku Lahnstein, właściciel którego
Elf Lermial sam był przez wiele lat baleal’em.
W czasach obecnych Kościół Elficki odżywa
na nowo. Funkcje baleal’a pełni obecnie potomek Lermiala
– Dyrektor Instytutu Kultury Elfickiej (autor niniejszego wykładu).
Jego pomocnikiem będzie natomiast Wiktor Koliński (Dyrektor
Instytutu Kultury Scholandzkiej). Zarządcą dobrami Kościoła
został natomiast Prefekt Elfidy – Paweł Pawełczak. W niedługim
czasie Kościół zamieści obszerne wyjaśnienia Wzniosłych Zasad
Elfickich, które nie są bynajmniej odpowiednikiem Dekalogu, tylko
efektem zmiany, która zachodziła w osobach oświeconych, którzy
przyjmowali te zasady jako swoje własne, a nie jako narzucone.
W najbliższej przyszłości Elficki Kościół
zostanie otwarty dla tych, którzy chcą zacząć trudna drogę oświecenia,
lub też po prostu interesują się duchowością elficką, bądź
pragną otrzymać poradę w kwestiach duchowych.
[1] Podobnie czynił Sokrates, gdy służył państwu
Ateńskiemu. On nazywał siebie "akuszerem", albowiem uważał,
że swoimi rozmowami powoduje, że człowiek "rodzi" mądrość,
ukryta w jego wnętrzu. Przeczył natomiast Sokrates twierdzeniu, że
czegoś naucza, albowiem uważał, że nic nie wie.
[2] Sokrates zapłacił za wieloletnią
bezinteresowna pomoc Ateńczykom własnym życiem, albowiem skazano
go na śmierć z powodu tego, że jego rozmówców gniewało, że
Sokrates bezlitośnie obnaża ich niewiedzę i ignorancję, połączoną
z przekonaniem o własnej mądrości.
[3] Przykładowo umiłowanie natury i odkrywanie
duchowych wartości przez nią było właściwe zarówno dla chrześcijanina
Franciszka z Asyżu, jak i dla wyznawcy judaizmu Izraela
ben Eliezera Baal Szem Towa. Symbolika przyrody posługiwał
się też Budda i Lao Ze. Podobnie twierdziły również
Elfy.
[4] Podobny efekt powinien być również wynikiem słynnych
Ćwiczeń Duchowych autorstwa Ignacego Loyoli, gdy osoba, która
uczestniczy w tych ćwiczeniach traci całkowicie swój system wartości
i buduje dla siebie nowy, oparty już na innych zasadach
[5] Było to doświadczenie pokrewne satori
("oświeceniu") z Zen, albo tez z chrześcijańskim nawróceniem.
|