KUS

   |Teologia Chrześcijańska  | Filozofia Nowego Świata | Ekonomia Wirtualna | Historia | Internetowe Nauki Geograficzne | Wojsko | Stosunki Międzynarodowe | Prawo i Administracja | Kultura Scholandzka
 

NUMER I

NUMER II

NUMER III

NUMER IV

STRONA GŁÓWNA



 

GNOZA         PRASA W SCHOLANDII         PODSTAWY TEORETYCZNE POLITYKI   

 
UWAGI - KULTURA ELFICKA         SPISANIE BIBLII


 

Jerzy Gołowanow

Drogi rozwoju prasy w Scholandii

            Ostatnio ukazał się na stronach Instytutu Kultury Scholandzkiej wykład dra Wiktora Kolińskiego (Ariela Szuala) pt. Prasa w Scholandii. Analiza poszczególnych tytułów doprowadziła autora do wniosku, że odtąd w Scholandii będzie się rozwijała przede wszystkim prasa regionalna. Prognoza ta jednak może się spełnić jedynie pod tym warunkiem, że media regionalne znajdą dla siebie „niszę rynkową”, czyli będą czymś różnić od prasy ogólnokrajowej i będą przekazywały przede wszystkim informacje i wiadomości regionalne. Na razie jednak życie w prowincjach nie dojrzało aż do takiego poziomu samodzielności. Mimo to widać wyraźne posunięcia, prowadzące do większej aktywności życia na poziomie prowincji. Dodam jedynie, że być może czeka Scholandię też wprowadzenie większej liczby płatnych tytułów. Dotyczy to przede wszystkim prasy ogólnokrajowej, albowiem regionalna może być finansowana przez poszczególne prowincje. Pozostaną zapewne bezpłatnymi biuletyny urzędowe i instytucjonalne, takie jak „Universitas” i „Scholander”. Pozostał niestety bez odpowiedzi apel o stworzenie ogólnokrajowego bezpłatnego pisma informacyjnego (z udziałem dziennikarzy z różnych czasopism). Ciekawym zjawiskiem nadal jest koncentracja dziennikarzy na sensacjach. Jest to jednak oczywiste i zdumienie autora chyba nie powinno mieć miejsca. Prasa zawsze się koncentrowała się na sensacjach i to jest czymś naturalnym również w Scholandii.

            Brak zainteresowania większości gazet w Scholandii wydarzeniami kulturalnymi (poza sportem naturalnie) jest również tendencją, która ma miejsce też w świecie realnym. Nauka i kultura są dziedzinami, interesującymi zawsze dla jedynie wąskiego kręgu elity, a więc dla zwykłej gazety, a szczególnie gdy jest to prasa płatna, są to informacje nieopłacalne.

            Komentarze autora nie były wartościujące (jak spodziewała się przykładowo p. Redaktor Karina Stachowiak). Jest tym bardziej oczywiste, że w wykładzie chodziło nie tyle o pokazanie, jaki tytuł jest lepszy, a jaki gorszy, lecz ukazać syntetyczny wizerunek prasy scholandzkiej jako całości. Dlatego też autor koncentrował się przede wszystkim na pozytywnych cechach każdego z tytułów, albowiem ich braki niewiele dodawały do ogólnego krajobrazu. Pozytywnym wnioskiem było też to, że stosunkowo niewiele tytułów zaprzestało działalności, a tylko jeden („Spectator”) chwilowo zawiesił wydawanie nowych numerów. Wydaje się więc, że prasa w Scholandii odznacza się względną trwałością i każdy z tytułów ma też swoich czytelników. Podstawą prasy w Scholandii jest niewątpliwie proces przekazywania informacji. Trudno więc mówić o mediach w Królestwie jako o „Czwartej Władzy”. Wpływ na politykę i gospodarkę bardziej zależy od polityków (często też wydających gazety, jak np. Michał Strudziński, czy też Karina Stachowiak), niż od lobby medialnego. Powiązanie jednak jest oczywiste, albowiem aktywni obywatele równocześnie włączają się w pracę medialna i w życie polityczne.