Ab Ovo 5
nr 5 z dnia 10 marca 2003 roku
Spis treści:
W ramach wstępu
Był to ostatni numer wydany w starej, koszmarnej szacie graficznej, wstępniak numeru piątego, jest jedynym tekstem z tamtych czasów który nie dotrwał, na moim dysku, do powstania archiwum, tym samym, nie mogłem go tutaj umieścić :-), jeżeli Ty, drogi czytelniku, tym artykułem dysponujesz, bardzo proszę o kontakt pod adresem mirthandil@poczta.onet.pl, przewidywane atrakcyjne nagrody! ;-)
Mirthandil
Fakty i mity
motto: "Fama crescit eundo." - Wergiliusz
Cytat tygodnia - "Na oburzenie moralne składa się 2 procent moralności, 48 procent oburzenia i 50 procent zawiści." - Vittorio de Sica.
Nasz ulubiony poseł, zwany przez niektórych "buntownikiem bez powodu" a przez innych "buntownikiem z wyboru" Pan Michał Łaski, został redaktorem założonej przez siebie gazety, "Obiektyw Sarmacki" wydaje się być tubą propagandową SdKS, redakcja "AB Ovo" bardzo cieszy się z rozwoju sarmackiej prasy, życzymy naszemu ulubionemu posłowi powodzenia na nowej, już cywilnej, drodze życia.
Powstają, swoją drogą, te tytuły jak grzyby po deszczu, w ostatnim tygodniu został wskrzeszony Biuletyn Sarmacki, gazeta z dużą tradycją, a także dobrymi, niezależnymi od wszelkich wpływów tekstami, polecamy Biuletyn w ramach relaksu po lekturze żydomasońskiej propagandy rodem z "Ab Ovo".
Baron Czekański, znany jako ortodoksyjny fan netykiety, wysyłając na listę reklamę nowego telefonu firmy XXX, rozpoczął trwającą przez tydzień rozmowę o telefonach, dla jednych pasjonującą dla innych nudną jak flaki z olejem, jak się okazuje ten sprytny wynalazek budzi żywe emocje nie tylko u chłopców z ferajny.
Nie wyszedł numer "Ab Ovo" w poprzednim tygodniu, ale może to i dobrze, bo był to prawdziwy sezon ogórkowy, jeżeli chodzi o rozmowy na liście, ale z drugiej strony zawsze możemy plotkować o intymnym życiu Księcia i takie tam, ale w tym obecnym, zblazowanym v-świecie, nawet szczyty na szczytach nikogo nie wzruszają.
Już pewien Żyd powiedział pewnemu egipskiemu faraonowi, że po latach tłustych nadchodzą chude i vice versa, tym samym nikogo nie zdziwi, że ostatni tydzień poraża ilością wątków.
W Księstwie pojawiła się kolejna kobieta, zjawisko tak nie zwykłe, ze warte odnotowania, Magda Hasse wykazała się w związku z tym ogromna podejrzliwością, mówiąc wprost, oskarżyła Panią Pandorę ze z niejednego pieca chleb jadła i że wcale taka świeża w naszym światku nie jest. Stawiamy orzechy przeciwko dolarom, że podejrzenia Magdy są związane z typową kobieca cechą zazdrością. Nikt nie lubi tracić monopolu, ale powszechnie wiadomo, że świetnie wpływa on na konkurencyjność. Więcej Magdy w Magdzie?
Zazdrosna Magda, zapewne celowo, rozpętała dyskusje o seksie, myśląc w swej naiwności (kolejna kobieca cecha), że przyciągnie tym samym do siebie rzeszę zainteresowanych Sarmatów. Nic z tych rzeczy, Sarmacja to kraj kulturalny i my tutaj takie sprawy omawiamy w domowych pieleszach lub z kolegami przy piwie, ale żeby z kobietami??? W całym procesie pełnią funkcje utylitarną, robią to znakomicie, ale rozmawiać z nimi o tym? Jeszcze by sobie pomyślały, że są tak ważne jak piłka nożna, samochody, albo, co gorsza, Adam Małysz.
Dyskusja miała skutki znacznie większe niż zdrowy rozsądek podpowiada, w statystycznej polskiej podstawowej komórce społecznej, mężczyzna (Wieniek) powiedziałby kobiecie (Magda) "Do garów babo" i wszyscy żyliby długo i szczęśliwie, a tutaj musiał, co by się zamknęła, nałożyć moderacje, jako obrońca moralności i strażnik dziecięcej (sztuk 2) niewinności zrobił to bez wahania, wpisując się złotymi zgłoskami na listę sarmackich stróżów prawa. Książę udzielił mu 100% poparcia, stwierdził także, w odpowiedzi na protesty naiwnych zwolenników wolności słowa, że policjantów nikt nie lubi, ten argument ostatecznie przekonał redakcję. Proponujemy także rozważyć powołanie Sarmackiego GUKPiW pod komendą ministra informacji.
Równolegle toczyła się pasjonująca rozmowa o higienie odbytu ze szczególnym uwzględnieniem technik pielęgnacji tego użytecznego narządu, przodowali AGJ, Michaś, swoje trzy grosze dorzucił Wieniek, AGJ po zakończeniu rozmowy i otrzymaniu zwyczajowej w takich okolicznościach moderacji opuścił Sarmację, wrogi element KRP głosi, iż właśnie taki był cel wizyty Pana Artura w Księstwie, wszak wymiana doświadczeń związanych z tym istotnym zajęciem mogła go nurtować, zapewne chciałby wiedzieć czy ową czynność wykonuje prawidłowo, niestety z góry założyliśmy, że Pan AGJ nie powie nam czy wyniósł coś z ww. rozmowy.
Nasz ulubiony poseł, co jakiś czas mruczy coś pod nosem o niezgodności z konstytucją, co poniektórych ustaw sarmackiego prawa, twierdząc, że jest jeszcze hetmanem, bo sejm go nie odwołał, biedny, chyba zapomniał, że przestał nim być z chwila objęcia stanowiska posła.
Lud pracująco-kapitalistyczny rozprawiał także o filmie i literaturze, jednak owe rozmowy zostały tak przyćmione przez tematy, o których pisaliśmy wyżej, że nie warto o nich pisać, wystarczy odnotować sam fakt ich prowadzenia, co niniejszym czynię.
Felieton
W osiem tygodni dokoła v-świata
Wstęp
Wirtualne państwa starają się upodobnić do swoich odpowiedników z realnego świata. Nie będziemy tutaj rozważać czy to dobrze czy źle, zostawimy to filozofom i socjologom, zastanowimy się nad problemem wirtualnej turystyki, jeżeli chodzi o migracje, na tle politycznym czy gospodarczym to jest ona możliwa, ba, jest nawet powszechnie stosowana, przykłady wirtualnych emigrantów można mnożyć, czy istnieją jednak wirtualni turyści? Hm... To trudne pytanie, miast szukać na nie odpowiedzi, podpierać się przykładami, dowodzić słuszności postawionych tez, postanowiłem spakować manatki i niczym pierwszy turysta Świata Dysku - Dwukwiat, wyruszyć na wirtualne wojaże, zwykła wycieczka to jednak dla mnie za mało, korzystając z niespożytych zasobów energii wyruszyłem w podróż dokoła v-świata, na swojej trasie zaplanowałem wizytę w ośmiu państwach, jako redaktor Ab Ovo nie mogłem nie podzielić się z wami spostrzeżeniami, tym samym powstał cykl, w każdym z kolejnych ośmiu numerów przedstawię jedno państwo, mam nadzieję, że te artykuły będą dla was drogowskazem w wirtualnych wędrówkach
Etap pierwszy - Scholandia
Pierwszym etapem podróży jest Scholandia, wybór jak najbardziej uzasadniony, większość polskich mikronacji jest do siebie bardzo podobna, Królestwo Armina jest na tym tle bardzo oryginalne, pierwszym krokiem w podróży do określonego wcześniej państwa, jest wklepanie do przeglądarki adresu jego strony internetowej, to podstawa, od tego się zaczyna, wiemy jednak, po czym się poznaje prawdziwego mężczyznę, tym samym stronę należałoby obejrzeć, jako wierny wyznawca empiryzmu dokładnie przewertowałem stronę Scholandii, w oczy rzuciły mi się dwie rzeczy, biurokracja oraz ogromna chęć odwzorowania realnego państwa, wiąże się to na przykład z dość skomplikowanym i złożonym systemem podatkowym, co więcej Scholandczycy są z niego dumni, słusznie twierdząc, że mają najbardziej rozbudowany system podatkowy w v-świecie. Zgadzam się z tą tezą. Biurokracja występuje na każdym kroku, przy zapisie, rejestracji firmy etc. Słowem, realne państwo opiekuńcze w wirtualnym wydaniu, gospodarka mi się nie spodobała, jako że państwa opiekuńczego się boje prawie tak bardzo jak święconej wody. Nic to, pomyślałem, wszak ja tutaj na wakacje, a nie do pracy przybyłem, dokonałem prostego procesu zapisania się na listę dyskusyjną, nie dzieje się to, bowiem automatycznie, dokonałem i czekałem. Czekałem na listy, w międzyczasie dostałem wiadomość od prefekta prowincji, do której zostałem losowo przydzielony, z listu wynikało, że prowincja podobnie jak państwo jest bardzo młoda, wiadomość ta bardzo mi się spodobała, choć była zapewne szablonowa, to jednak dzięki niej poczułem się zauważony, co cieszy. Lista dyskusyjna wciąż milczała, nie zrażony tym faktem (sezon ogórkowy?) napisałem krótki list o sobie i moich celach, zadałem także kilka pytań, na które uzyskałem precyzyjne odpowiedzi, ale to wszystko, żadnych dyskusji, żadnych prywatnych wojenek, cisza, spokój, dobre miejsce na łowienie ryb, jednak do zabawy w v-państwo, dla tak ortodoksyjnego zwolennika v-państwowej polemiki jak ja, nie najlepsze. Nie spotkałem też żadnych ciekawych osobowości, które moim zdaniem o sile mikronacji świadczą, ot standardowa Magda Hasse, jedyną osobą, którą oprócz niej zapamiętałem, był wkładający wiele serca w swoją prace i rozwój Scholandii redaktor naczelny Spectatora, gazety prawdopodobnie bardzo ciekawej, prawdopodobnie, ponieważ dla takiego laika w sprawach Scholandzkich jak ja, artykuły w niej zamieszczone są nudne. Turystom z Sarmacji nie radzimy na wstępie starać się prowadzić dyskusji, Scholandczycy są bowiem, bardzo do swojego modelu państwa przywiązani, po kilku dniach pobytu w Scholandii byłem wyraźnie znudzony, w Królestwie nie wydarzyło się nic, co moją uwagę przyciągnąć by mogło, dlatego też nie mogę z czystym sumieniem polecić Scholandii wszystkim spragnionym wrażeń Sarmackim obieżyświatom, wydaje się jednak ona być dobrym miejscem do prowadzenia interesów, wprawdzie biurokracja i kilka głupich zasad mogą przyjemność z prowadzenia biznesu zepsuć, ale za to w przeciwieństwie do naszej ojczyzny, coś się na tym polu dzieje. Scholandia to państwo młode, z pewnością będzie się rozwijać, obawiam się jednak ze idea v-państwa, która stoi u podstaw tego rozwoju nie zgadza się z moją wizją v-państwowości.
Rozrywka: 30%
Biznes: 65%
Kultura: 50%
Legenda:
Skala: 0 - 100%
Rozrywka - jak dobrze się bawiłem :-).
Biznes - warunki do prowadzenia interesów.
Kultura - poziom inicjatyw kulturalnych (także prasa).
Naturalnie ocena jest całkowicie subiektywna.
Hyde Park
motto: "Non in solo pane vivit homo."
Zagadka
Czy na poniższych zdjęciach znajduje się na sama osoba?
:-)
Z publikacji zdjęć zrezygnowaliśmy, nie ma takiej potrzeby, biorąc pod uwagę liczbę osób, które będą przeglądały archiwum, było by to marnotrawstwo miejsca na serwerze, naturalnie jest to wyjątek, związany z kłopotliwym aspektem przenoszenia materiałów na nowy serwer. Przypominamy, że pięć pierwszych numerów "Ab Ovo" było publikowane w innej, koszmarnej szacie graficznej, na innym serwerze.
Sejm
Z (nie)życia sejmu
9 lutego 2003 roku oficjalnie zostały ogłoszone wyniki wyborów do Sejmu Sarmacji. Jak by nie patrzeć święto to było wielkie. Wszak sam wybór został poprzedzony licznymi problemami zarówno natury technicznej, jak i proceduralnej. Na szczęście same wybory przebiegły spokojnie... Martwi tylko niska frekwencja.
Jednakże tuż po samych wyborach szlag trafił komputer Posła Wojciecha wicehrabiego Zielińskiego, co skutecznie zablokowało obrady Sejmu na kolejne ponad 3 tygodnie. Nie byłoby w tym fakcie nic bulwersującego, gdyby nie fakt że Książę czekał ze zwołaniem Pierwszego posiedzenia Sejmu na powrót Posła Zielińskiego. Jednocześnie wydłużyła się w czasie procedura wyłonienia nowego Marszałka Sejmu. I tu niespodzianka... Marszałkiem zostaje nie kto inny tylko świeżo Sarmacji zwrócony Wojtek Zieliński. Pominę fakt, że nieobecność Pana Posła kosztowała Sejm ponad 3 tygodnie (nie)życia. Pominę też fakt, że jeden z posłów wyłonionych w tych wyborach kadencję ma skróconą. Otóż Poseł Michał Łaski startujący w wyborach z listy SDKS zastąpił Posła Czekańskiego, który z bliżej nie znanych powodów mandat swój porzucił. Pan Łaski zasiadywać w Sejmie będzie do 25 marca 2003 roku. Zatem przez zaledwie trzy tygodnie. Możemy śmiało powiedzieć, że nieobecność Posła Zielińskiego zabrała trzy tygodnie z aktywności Posła Łaskiego. Cała sytuacja jest co najmniej dziwna. Przypomnijmy również fakt, że Poseł Łaski oficjalnie 15 lutego zgłosił swą kandydaturę na Marszałka Sejmu. Zadziwiające jest to, że kandydatura ta pozostała bez echa. Sejm nadal nie obradował. Marszałek pozostał nie wybrany... aż do... Aż do dnia 28 lutego kiedy cudownie powrócił do nas Poseł Zieliński. Następnego dnia ponaglany przez Księcia ogłosił swą kandydaturę na Marszałka.
Pozwólcie że zacytuję:
01 Mar 2003 00:11:12 +0100 Piotr Kozanecki napisał:
A więc, zgłaszasz oficjalnie swoją kandydaturę na Marszałka Sejmu?
Tak. ;)
--
Wojtek Zieliński - PO burmistrza Internetii
Cytat ten pochodzi z listu wysłanego na listę Księstwa Sarmacji dnia 1 marca 2003 roku o godzinie 00:23, a zatem kilka godzin po cudownym powrocie. Żeby nie było wątpliwości autorem listu jest nie kto inny jak właśnie Poseł Zieliński. Zastanawiający jest ten tik nerwowy Posła, który pojawił się przy jego wypowiedzi (otóż mam na myśli emotikon ;)). Znak ten jest jednak w rzeczywistości wirtualnej rozumiany wszelako.
Nic to... nikt nie zauważył. A protest SDKS utonął w ogólnej radości spowodowanej Dekretem nr 64 wydanym przez JKM Księcia Sarmacji. I znów cytat Na podstawie art. 8. Konstytucji Księstwa Sarmacji powołuję Wojciecha wicehrabiego Zielińskiego na urząd Marszałka Sejmu Księstwa Sarmacji. Prawda, że to słodkie...
Zastanawiam się tylko kiedy to zostało ustalone? Czy jeszcze zanim doszło do wyborów, czy może w trakcie wrednej awarii komputera posła... Odpowiedzi na to pytanie nie poznamy niestety nigdy...
Z Sejmu Sarmacji dla czytelników "Ab Ovo" - Katarzyna Kolenda-Zaleska
metadane
autor: Damian Konieczny
opublikowano: 10 marca 2003 r.
link: http://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/ao/archiv.php