[ThHmns]
Stworzenie v-człowieka wg ʿĀliji
(1.1) Na początku nie było niczego, tylko towarzysz Wanda przechadzał się ulicami Genosse-Wanda-Stadt. (1.2) I tak sobie chodził i chodził, ale nudziło mu się, bo ile to można tak chodzić w tę i we w tę? (1.3) Ciemno się w końcu robić zaczęło, a latarki przy sobie nie miał, więc krzyknął: (1.4) „A niech się stanie tutaj jakieś światło, bo jeszcze się o krawężnik wyrżnę, heloł?” (1.5) I jak powiedział, tak się stało. (1.6) Ale zdziwił się bardzo, bo kto by pomyślał, że ma takie moce? (1.7) I nazwał to światło Jutrzenką Postępu, bo drogę mu oświetlało, jak po mieście stępał. (1.8) I widział towarzysz Wanda, że to było dobre, i tak minął mu dzień pierwszy.
(2.1) Wzeszło wreszcie na nowo Słońce, a towarzysz Wanda nadal sobie chadzał i chadzał. (2.2) Zmęczył się tym chadzaniem mocno, więc w końcu stanął sobie na chodniku i się rozejrzał. (2.3) „A tutaj żadnej żywej duszy nie ma? To ja sobie tak tylko chadzam, wot, dla siebie?”, pomyślał. (2.4) I zobaczył na ulicy stojący wóz z gnojem, i postanowił, że sobie z tego jakiegoś człowieka ulepi. (2.5) Gnój śmierdział bardzo, ale cóż innego miał towarzysz Wanda do roboty? (2.6) Gdy już tego człowieka ulepił, kichać się mu zachciało od tego smrodu. (2.7) Więc Wanda kichnął siarczyście, i tak tchnął w jego nozdrza oddech życia. (2.8) Lecz po tym zobaczył, że to co zrobił, nie było dobre. (2.9) Więc nazwał Wanda tego ulepionego z gnoju człowieka burżujem, i wygonił go z Genosse-Wanda-Stadt aż do Grodziska, wołając do niego: (2.10) „Z gówna powstałeś, w gówno się obrócisz!” (2.11) I tak minął towarzyszowi Wandzie dzień drugi.
(3.1) Następnego dnia, towarzysz Wanda znalazł sobie jakąś lepszą glinę. (3.2) Szukał jej we wszystkich sklepach w Genosse-Wanda-Stadt gdzieś z sześć godzin, aż w końcu znalazł. (3.3) Była ona taka dobra, precelourbańska. (3.4) Nawet znak jakości Q miała, oraz oznakowanie CE. (3.5) A także była nietoksyczna, wegańska i bezglutenowa. (3.6) Ulepił więc sobie drugiego człowieka, i kichnięciem tchnął w jego nozdrza życie. (3.7) I widział towarzysz Wanda że to, co uczynił, było wreszcie bardzo dobre. (3.8) Nazwał tego człowieka proletariuszem, i rzekł do niego: (3.9) „To wszystko, co widzisz wokół, jest twoje. Tylko nie jedz owoców tego drzewa co rośnie na środku Placu Żenady, bo niedobre i gorzkie.” (3.10) I tak minął towarzyszowi Wandzie dzień trzeci.
(4.1) Czwartego dnia, towarzysz Wanda tylko odpoczywał, bo zmęczył się straszliwie tym całym łażeniem i lepieniem. (4.2) Tak więc może i ja odpocznę, bo mnie ręka od tego całego pisania już boli.