Ab Ovo 2: historyczna wersja
Podgląd
nr 2 z dnia 9 lutego 2003 roku
Spis treści:
W ramach wstępu
Początki bywają trudne, nie inaczej jest w przypadku "Ab Ovo". Redakcja, w postaci mojej skromnej osoby, przeżywała kryzys w związku z niewielkim zainteresowaniem czasopismem. W sukurs przyszła nam moderacja Magdy Hasse. W jej następstwie pojawiła się notka i link w "Trybunie" co zaowocowało dużą liczbą nowych czytelników. Z tego miejsca pragnę podziękować zarówno Wieńkowi jak i Magdzie. Wynikiem tego wydarzenia jest także felieton, do którego lektury zachęcam, choć nie zgadzam się ze wszystkimi postawionymi w nim tezami. W numerze także wywiad, tym razem z "martwą duszą" mam nadzieje ze przypadnie wam do gustu, podobnie jak i inne rubryki. W numerze czwartym przyznamy dwie nagrody: "Sarmata miesiąca" - dla najbardziej aktywnego, pomysłowego, błyskotliwego mieszkańca Księstwa oraz "Oszołom miesiąca" - czyli nagroda imienia Krzysztofa Pacyńskiego, dla mieszkańca, mówiąc poprawnie politycznie, "błyskotliwego inaczej". Już teraz można zgłaszać kandydatury z krótkim uzasadnieniem pod adresem mirthandil@poczta.onet.pl. Pozostaje mi tylko życzyć wam, drodzy czytelnicy, miłej lektury. Do następnego numeru!
Mirthandil
Fakty i mity
motto: "Fama crescit eundo." - Wergiliusz
Cytat tygodnia - "Wykształcenie wcale nie zabija kobiecości: lekarki są takie głupie jak inne kobiety." - W. H. Auden
Na liście pojawił się temat piractwa komputerowego,rozpatrywano jego wady i zalety - rzecz szła o to czy to kradzież czy "pozbawienie potencjalnych korzyści". Rozmowa, mimo buńczucznych deklaracji była tak sztampowa jak zwykle gdy poruszany jest temat panów z przepaskami na oku i hakami w miejscu prawej dłoni.
W Sarmacji pojawił się znany z KRP Pan AGJ, pojawił się jako szpieg, pod pseudonimem "Giordano Bruno", plany miał ambitne, jednak, jak każdemu socjaliście, gorzej wyszła mu ich realizacja, już w jednym z pierwszych listów podpisał się "AGJ". Ta barwna postać v-świata wniosła nieco ożywienia do sarmackich dyskusji, z przykrością stwierdzamy że przede wszystkim idiotycznymi wypowiedziami, być może związanymi z "kryzysem wieku średniego" jakiego prawdopodobnie Pan AGJ doświadcza.
Pan Lewandowski, człowiek wątpliwego zdrowia psychicznego, podczas jednego tygodnia, zdołał spróbować rozpętać wojnę między Leblandią a Sarmacją, wysyłając na listę fałszywe oskarżenia pod adresem Cesarstwa, oskarżenia te odwołać, odłączyć od Sarmacji swoją jakże cenną dla nas osobę, tworząc wraz z innymi sobie podobnymi osobnikami (plotka głosi że nie istniejącymi) nowe v-państwo, korzystające jednak nadal z listy Sarmacji, a także oskarżyć Sarmatę, będącego prawdopodobnie wytworem własnej chorej wyobraźni o zniesławienie samego Księcia Piotra Mikołaja! Po co to wszystko? Zdaniem redakcji Pan Lewandowski chciał za wszelką cenę dostać się na łamy "faktów i mitów". Jak widać cel udało mu się zrealizować. Gratulujemy, także nominacji do tytułu oszołoma miesiąca, antynagrody imienia Krzysztofa Pacyńskiego, którą "Ab Ovo" przyzna w nr 4.
Działania Pana Lewandowskiego miały także skutek uboczny. Hetman wielki Pan Michał Łaski, oświadczył, że armia domaga się wyjaśnień ze strony Leblandii, oraz zobligował Księcia Sarmacji do działań dyplomatycznych mających na celu zapobiegnięcie ewentualnej wojnie. Oświadczenie miało miejsce już po odwołaniu przez Pana Lewandowskiego oskarżeń skierowanych w stronę Leblandii. Książę oniemiał, nasza redakcja też.
Przez 24h Książę Piotr Mikołaj nie dawał znaków życia, o dziwo, Księstwo przez ten czas nie upadło.
Minister Wieniek nałożył moderację. Nie, o dziwo nie na Pana Lewandowskiego, ale na Magdę Hasse, problem polega na tym, ze ona zachowywała się tak samo jak zwykle, co nie znaczy dobrze, jednak moderacja nie jest od tego aby dobrego zachowania uczyć, moderacja jest karą, żeby była kara teoretycznie musi być zbrodnia, z tą zbrodnią był problem, bowiem nijak w postach Magdy doszukać się jej nie dało, w związku z tym Książę zdjął moderacje, na całej aferze najwięcej zyskała redakcja "Ab Ovo" - felieton Pani Hasse pod mrożącym krew w żyłach tytułem "Moderator".
Jeden z Sarmatów zaproponował stworzenie w Księstwie policji. Dlaczego? Bo jej nie ma. Sarmacja to raj na ziemi, nie wiadomo jeszcze jak będzie wyglądała przestępczość, a już chcemy zakładać komisariaty, jak miała by działać policja? Nie wiadomo. Redakcja proponuje znane z Warhammera testy sporne, sarmata decyduje się na np. kradzież, system oblicza trudność, sarmata rzuca k100, w wypadku wyniku niższego niż trudność aktu przestępczego, kradzież kończy się sukcesem. Wtedy do akcji wkracza policjant, system oblicza trudność testu (trudność testu kradzieży minus IQ policjanta), policjant rzuca k100, w wypadku wyniku niższego niż trudność testu, przestępca zostaje złapany i postawiony przed sądem.
W gospodarce przez pierwszy tydzień lutego nie wydarzyło się nic. Nikt nie jest tym zaskoczony.
Felieton
MODERATOR
Kim jest, czym się zajmuje - każdy wie. Jest jakby policjantem stojącym na najważniejszym skrzyżowaniu v-państwa. Zasługuje na szacunek, jest obiektywny, niezależny i konsekwentny. Pod jednym warunkiem: że nie jest to parafia sarmacka. Lista dyskusyjna normalnego państwa internetowego to dostępna dla wszystkich aleja spacerowa, gdzie można spotkać hrabiego, przedsiębiorcę i żebraka. Z każdym można porozmawiać, pod warunkiem jednak, że nie będziemy pomagać sobie pięściami. Obserwuję dość uważnie pracę moderatorów na dostępnych mi listach, a jest to jakieś 75% znanych powszechnie państw i muszę powiedzieć, że nie każdy może być dobrym moderatorem. Ale dwa przykłady nieco się od siebie różniące mogę chyba zaprezentować. Dobrym moderatorem jest w mojej ocenie mój chyba największy wróg sieciowy - red. Adam Pietrasiewicz.
Dlaczego jest dobry? Ano bo go nie widać w mundurze. Różne na liście WKRP dyskusje się zdarzały i nie brakowało wśród nich bardzo ostrych, wkurzających czy takich, które miały prawo urazić jakieś tam uczucia niejednego z rozmówców. Ale red. Pietrasiewicz nie chce być bardziej papieski od papieża i z własnej inicjatywy moderacji stara się nie nakładać, jeśli jest to możliwe a poszkodowany o to nie zabiega. Tak rozumiana moderacja daje uczestnikom listy pewien komfort i poczucie swobody, dobrze się czują na liście i dobrze się bawią. Po kilku miesiącach uczestnicy znają się jak łyse konie i przekomarzają się na luzie jak kumple od piwa i wszystko gra. Oto jedna z przyczyn, dla których WKRP nie tylko przetrwał różne burze, zawieruchy i próby przewrotów ale z całą pewnością będzie sobie spokojnie istniał dalej.
Przeciwieństwem dobrego moderatora jest natomiast Wieniek. Facet ten dla odmiany był w moim pojęciu dobrym kumplem. Znamy się kilkanaście miesięcy z różnych list, rozmawiamy na przeróżne tematy - przynajmniej tak było do czasu aż nie otrzymał dającej autentyczna władzę funkcji moderatora Sarmacji. Wieniek nie jest kimś złym albo głupim, na pewno nie. Ale jest słaby i pożąda sławy. Sławy i władzy. Kiedy książę Piotr Mikołaj na każdym gmachu wyższym od kurnika ustawił krzyże jedynie prawdziwej wiary rzymskokatolickiej a ulice zaludnił duchownymi podejrzanej nieco marki, moderator Wieniek nie namyślał się długo, lecz zaczął naśladować swego pana, z rąk którego otrzymał wymarzoną zabawkę. Widząc, że książę nakłada moderację tam, gdzie jego katolicka, przewrażliwiona świadomość mu nakazuje, niewiele myśląc zaczął robić podobnie. A to zablokował komuś skrzynkę pocztową na serwerze, ponieważ miał dostęp a to nałożył moderację na wymyślony przez siebie okres liczony nie w godzinach ale w dniach - przy czym nie miało dla niego znaczenia, czy jest to moderacja zasadna, czy nie. Istotne było tylko jedno - czy książę i Bóg będą zadowoleni. Tak więc można było bezkarnie wrzucać różne rzygowiny na listę bez obawy, że coś się stanie ale wystarczyło tylko krytycznie wyrazić się na temat jedynie słusznej wiary rzymskokatolickiej względnie samej parafii sarmackiej, by Wieniek się uaktywnił jak zaschnięty ropień na tyłku AGJota. Całkiem słusznie baronet R.Czekański poczuł się nieco zaszczuty zmieniającą się gwałtownie sytuacją i próbował przemówić niektórym do rozsądku. Próbowali i inni - nie tak jak ja to robię ale uprzejmie, grzecznie, delikatnie, w rękawiczkach. Fiju - minister parafialny - z dużym taktem wskazał coś, co wszystkim jakby umknęło a co było w tym wszystkim najważniejsze - że nie powinniśmy bawić się w prawdziwy kościół i mieszać do tego prawdziwego Boga. Oczywiście miał rację i to na obie strony - Katolicy powinni bardziej szanować to w co wierzą i nie szargać swych przekonań na liście, nie demonstrować - a wówczas przeciwnicy nie będą mieli powodu do kontrataku. Sęk jednak w tym, że rozsadek nie jest najmocniejszą stroną parafian sarmackich. Wystarczyło że ich książę uwierzył, iż jest wybrańcem Bożym, powołanym jak świadek Jehowy do czynnej walki o zasady, by zaczęli robić to samo. O ile im można to wybaczyć o tyle nie można moderatorowi, który zapomniał, że powinien pozostać obiektywnym bez względu na okoliczności i poglądy swego władcy. Niestety - Wieniek, pomimo zwracania mu uwagi przez różnych mieszkańców - mocno tkwi w przekonaniu, ze postępuje słusznie. Lista sarmacka przypomina spacerownik więzienny a mieszkańcy posługujący się więcej rozumem niż dogmatami czują się niepewnie. A było tak dobrze...
Magda Hasse
Wywiad
Z "Martwą duszą", jakich wiele...
[AO] Witam.
[MD] Cześć.
[AO] Większość osób zapisujących się do Sarmacji, nie wykazuje żadnej aktywności na liście dyskusyjnej ani w Syriuszu, jesteś jedną z nich dlaczego?
[MD] Hmm... Zapisałem się po przeczytaniu o wirtualnych państwach w gazecie, na początku czytałem maile, ale nie wiedziałem za bardzo o co w tym wszystkim chodzi, w menu mieszkańca, były jakieś ogłoszenia o pracę, na kilka odpisałem, ale nie otrzymałem odpowiedzi, w****iłem się i wypisałem.
[AO] Próbowałeś coś napisać na listę, wziąć udział w dyskusji?
[MD] Napisałem kilka słów o sobie, ktoś nawet coś odpisał, ale na tym się skończyło, aha, opieprzyli mnie jeszcze za to że źle "formatuję" listy.
[AO] Zapisałeś się do innych v-państw?
[MD] Tak, zapisałem się do Dreamlandu, ale tam jest jeszcze większy syf, w Sarmacji wszystko jest bardziej uporządkowane, w Dreamlandzie nikt nawet nie zauważył pojawienia się nowego mieszkańca, po prostu mnie "olali".
[AO] Czy uważasz ze to że stałeś się "martwą duszą" to wina Księstwa?
[MD] Na pewno nie tylko. Znaczenie ma także to że miałem inną wizję v-państw, konfrontacja z rzeczywistością mnie zawiodła :), ale faktem jest że gdyby w Sarmacji był jakiś program "ochrony" nowych mieszkańców, lub gdybym miał w Sarmacji znajomych, którzy wprowadzili by mnie do "gry" to być może został bym na dłużej.
[AO] Jak oceniasz "techniczną" stronę Sarmacji?
[MD] Strony www Księstwa są bardzo dobre, dużo gorzej jest ze stronami instytucji i firm, ale to jest raczej niezależne od władz, co do systemu gospodarki, zarejestrowałem się jako mieszkaniec, ale nie miałem żadnej firmy, nie znam więc do końca jego możliwości, wydaje mi się "trudny". Symulacja wydaje się być zbyt "realistyczna", ale myślę że to rzecz gustu.
[AO] Powrócisz jeszcze kiedyś do Sarmacji?
[MD] Raczej nie, ale będę zaglądał od czasu do czasu na strony Księstwa, być może jeżeli pojawi się coś ciekawego, (np ruszy Liga Piłkarska) wrócę do Księstwa.
[AO] To było ostatnie pytanie, dziękuje za poświęcony mi czas.
[MD] Nie ma za co, było miło, cześć.
Celowo nie podajemy danych personalnych czy ID tej martwej duszy, nie ma to znaczenia, takich jak ta, jest znacznie więcej, stanowią 80% populacji Księstwa, ustawa o martwych duszach to jedno, ale myślę że równie ważne są działania mające na celu zwiększenie liczby aktywnych mieszkańców, aby tego dokonać, Księstwo musi być różnorodne, jak to mówią, "jedni lubią pomarańcze inni kozy z nosa, ludzi nie zmienisz", tym optymistycznym akcentem kończę ten krótki wywód.
Anonim
Kup Pan Cegłę
Czyli: Przychodzi Sneq do Troya (część 1)
Najpierw teoria. Komisarz rządowy to wyznaczony przez rząd Sarmacji zarządca. Dostaje on w pieczę jedną lub więcej prywatnych firm, które ze względów społecznych czy też gospodarczych muszą kontynuować produkcję. Komisarz jest odpowiedzialny za utrzymanie produkcji i sprzedaży. Kto może zostać komisarzem? Każdy. Ile komisarz zarabia? Teoretycznie nic. Jaka jednak jest praktyka?
Pod koniec 2002 roku Książę Piotr Mikołaj ustalił komisarza rządowego nad firmą nie biorącego aktywnego udziału w życiu Sarmacji barona Troya: "Cegielnią Grodzieńską".
"Cegielnia" była jedyną w Sarmacji firmą zajmującą się produkcją cegieł i betonu. W jej przepastnych magazynach spoczywało około 150 jednostek cegieł oraz zapasy gliny do wyrobu kolejnych stu. Linia produkcyjna cementu i betonu nie była jeszcze wówczas otwarta.
Decyzją Księcia komisarzem rządowym został Sneq. Jest to Dreamlandczyk mający na swoim koncie nieudany epizod jako namiestnik prowincji Blacklock za czasów króla TomBonda. W Sarmacji jest właścicielem m.in. kopalni skał, żwiru i piasku. Niektórzy z czytelników zauważą zapewne malutki zbieg okoliczności: do wytwarzania betonu potrzebny jest cement (robiony z piasku) oraz skały i żwir. Nie może dziwić, że prezes kopalni Sneq wysłał do komisarza rządowego Sneqa ofertę na dostawy kopalin po 2 lt od jednostki piasku, żwiru i skał. W tym samym czasie kopalnie Peecham oferowały te kopaliny po następujących cenach: skały (0,5), żwir (0,4), piach (0,4). Zgadnijcie kto został głównym i jedynym dostawcą kopalin dla "Cegielni"?
Śledztwo dziennikarskie trwa. W kolejnym numerze gazety poinformujemy o szczegółach operacji komisarza rządowego, opowiemy jakie lody można wykręcić z betonu i postaramy się dowiedzieć czy ludzka bezczelność ma jakieś granice.
Anonim
metadane
autor: Damian Konieczny, Magda Hasse
opublikowano: 9 lutego 2003 r.
link: http://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/ao/archiv.php