Na śmierć zajeżdżon khand, byłże mój: historyczna wersja
Podgląd
[poem] khand się mi zastrzelił jeździć nie mam na czem grób bym mu pobielił może łajnem ptaczem?
zajeżdżon zdychał długo wzdychając między jęki "długoś jeździł na mnie bez słowa podzięki"
rzeknąc to wyzionął resztki czasu ducha w pełni go pochłonął Pacynkarz Pietrucha
"stety czy niestety" - krzyknąłżem w rozterce "do sarmacji krety eksportują serce.
"khandy czy wandery" ciągnąłm niezmieszany "jest już ich tam cztery tam z nich robią pany"
widać tak se wolą spędzać wolne chwile tam gdzie mózgi bolą gdzie krążą debile
a na przedmieściach małpy chodzą kręcą dźwigienką, muzyka gra PIERDOLONY LOS KATARYNIARZA KTÓREGO MAŁPA MARKSA ZNA [/poem]
Metadane
autor: Prezerwatyw Tradycja Radziecki
data: 3 listopada 2014 r.
link: wandea
uwagi: ewidentne nawiązanie do "Jadąc na Khandzie" tego samego autora.