Wydanie nadzwyczajne 19.11.2012
Dodaj komentarzListopad 19, 2012 - autor: cheewazz
Od redakcji:
Zakładając to pismo nasza redakcja postanowiła, iż będzie to dwutygodnik informujący z dziennikarskim spokojem i obiektywizmem o bieżących wydarzeniach w Eskwilinii i na świecie. Wierzyliśmy, iż pismo to stanie się platformą wymiany zdań i poglądów naszym mieszkańców. Chcieliśmy skłaniać do refleksji i dyskusji. Mieliśmy też nadzieję, iż pismo to współtworzyć będą wszyscy obywatele naszego państwa i nikomu prawo głosu w naszej gazecie nie zostanie odmówione.
Wierni tym postanowieniom, zważywszy na obecną sytuację w naszym kraju, łamiemy dwutygodniowy porządek naszych wydań i oddajemy do dyspozycji naszych Czytelników wydanie nadzwyczajne Res Publica. Wydanie to złoży się tylko z dwóch artykułów napisanych przez zaniepokojonych obywateli naszego państwa. Nasza redakcja postanowiła nie korygować nic w owych artykułach i oddać je do rozwagi Czytelników w nie zmienionej formie. Wnioski z lektury owego wydanie zostawimy pod Państwa rozwagę i zachęcamy do komentowania owego artykułu na stronie naszej gazety.
Kryzys przysięgowy
Tak, jak zapowiadał, prezydent de Wilczyno nie zamierza być prezydentem malowanym i chętnie korzysta ze swych szerokich kompetencji. Jednym z pierwszych posunięć było rozwiązanie Rady Narodowej. Prezydent wziął bat w swą twardą rękę i przegonił na cztery wiatry gnuśnych i niesfornych posłów. Gdy można było sądzić, że na krajowym podwórku panuje już spokój, pojawił się kolejny buntownik – don Khadil, minister gospodarki w powołanym przez prezydenta rządzie Tomasza Antera.
Forma buntu prosta – odmowa złożenia przysięgi ministerialnej. Przyczyna – rozwiązanie Rady Narodowej i brak demokratycznego mandatu dla rządu Antera. Gdyby tylko na tym poprzestał nasz buntownik, sytuacja byłaby dość prosta. Premier Anter zastępuje ministra gospodarki aż do złożenia przysięgi przez don Khadila albo do powołania nowego ministra. Ale don Khadil idzie dalej i zdaje się twierdzić, że wobec braku wotum zaufania dla Antera, to on – Khadil – wciąż pełni obowiązki premiera.
Konstytucja jest w tej mierze niejasna, nie zdążyła się też wytworzyć praktyka jej zastosowania. Sprawę powinien rozstrzygnąć Sąd Najwyższy. Tyle, że sędziami są… de Wilczyno i Khadil! Skoro więc tęgie głowy prawnicze nie mogą się dogadać, sytuacja wygląda na patową. Pozostaje czekać na dalsze kroki prezydenta albo wybory do Rady Narodowej.
Regulus
„Prostsze wyjście” prezydenta
W co gra prezydent Martinus de Wilczyno? Na dniach po dojściu do włazy dopuszcza się drastycznych kroków wobec eskwilińskiej demokracji. Rzekomy mąż stanu i zasłużony polityk założywszy białe rękawiczki majestatu swego urzędu, nagiął swoje prerogatywy przejmując niemal absolutną władzę w państwie.
De Wilczyno wykorzystał rządowy pat do objęcia jednowładztwa w państwie. Między dymisją Khadila, a powołaniem Antera uniemożliwił sformowanie nowego gabinetu rozwiązując Radę Narodową, tym samym przejmując władzę ustawodawczą. Prezydent narusza fundamenty demokracji. Eskwilinia latami szczyciła się jakością swojej polityki i wysokimi standardami demokratycznymi. W co gra świeżo upieczona głowa państwa? Czy zamiarem de Wilczyno jest stworzenie faktycznej dyktatury?
De Wilczyno uniemożliwiając funkcjonowanie ustępującej Radzie Rządowej Cheewaza Khadila i blokując powołanie rządu Tomasza Antera, wchodzi w konflikt z prawem. Prezydent gra w zawiły i niejasny układ pod pozorem ratowania kraju. Jak jest naprawdę? Czy de Wilczyno chce zmienić Eskwilinię w kolejną bananową republikę? Dopuszcza się on radykalnych i poważnych decyzji bez wyraźnych konsultacji społecznych. Czy to racja stanu czy już dyktatura w rękawiczkach?
Eskwilińczycy powinni przyjrzeć się działaniom de Wilczyno i nań uważać. Pierwsze kroki poczynione przez nowego prezydenta już wzbudzają kontrowersje. A dalej może być gorzej. Nie wiemy jak potoczą się wybory do Rady Narodowej, być może trzeba będzie szczególnie i szczegółowo zadbać o ich uczciwość. Znajdujemy się w krytycznych momentach i jedynym gwarantem demokracji jest w tym momencie uczciwość prezydenta de Wilczyno. Uczciwość nie ma jednak mocy prawnej. Prezydent po wyłonieniu nowych Rad Narodowej i Rządowej powinien zostać postawiony w stan oskarżenia przed Sądem Najwyższym. Prawnicy i konstytucjonaliści powinni orzec, czy doprowadził on do nadużyć władzy i naruszenia konstytucji. Po liście otwartym premiera Khadila do prezydenta de Wilczyno wnioski wydają się bowiem proste.
Uczciwość i rzetelność nowej głowy państwa podważają fakty. Ktoś, kto może zostać oskarżony o gwałt na demokracji, nie może posiadać mandatu społecznego do kierowania państwem. Jeśli prezydent zostanie jednak oskarżony, dla czystości i klarowności powinno dojść do referendum nad jego odwołaniem bądź przyspieszonych wyborów. Innymi słowy – owocami ostatnich wydarzeń powinny być impeachment i postawienie de Wilczyno w stan oskarżenia. Jeśli de Wilczyno nie obawia się społecznego osądu i jest pewien swych racji i niepodważalnej uczciwości, powinien poddać się wymiarowi sprawiedliwości. Jeśli osąd będzie dla niego łaskawy – na jego dalszej prezydenturze nie pozostanie żadna skaza. Jeżeli jednak jego działania będące, jak sam to ujął, „prostszym wyjściem” okażą się niezgodne z prawem, winny jest opinii publicznej dymisję. To kwestia honoru i uczciwości.
Polityk nie ma prawa tłumaczyć swoich nagłych i radykalnych działań „prostszym wyjściem”. Praca dla państwa to kwestia poważna, podparta racjonalnymi i twardymi podstawami prawnymi, o czym z resztą prezydent powinien wiedzieć, jako jeden z najwybitniejszych eskwilińskich prawników. Liczymy na dona, donie prezydencie. Proszę się nie bać sprawiedliwości. Jeśli jest don czysty – nie powinien się don lękać niczego.
Liczymy, że dowiedzie don swoich racji i udowodni, że to my się myliliśmy. Inaczej – może być kiepsko. Nie tylko dla dona – ale i dla całego państwa. Proszę o tym pamiętać.
Syzyf
