Author Archives: markosviktorjosigos

No więc – Demokracja

Stało się. Obywatele Królestwa Surmeńskiego zdecydowali, że nie chcą już monarchii i że miast tego wolą republikę. Nie komentowałem tego na większym forum aż do teraz – ale obecna sytuacja skłania mnie do publicznego wygłoszenia trzech ważnych stwierdzeń.

Po pierwsze: ja byłem za monarchią.

Dlaczego? Odpowiedź nasuwa się sama, ale nie jest poprawna – powodem nie był fakt, że nosiłem surmeńską koronę. Nieprzystojnie to, ale sobie pozwolę: chrzanić koronę. W realu wcale nie jestem monarchistą. Nic nie mam wspólnego z konserwatystami, a to wśród nich najczęściej znajdują się chyba monarchiści. Jej, byłem chyba najbardziej „lewackim” królem w historii Surmenii, gotów nieraz posunąć się dalej niż mój Czcigodny Dziadek, król Paulos Petrosigos. Szczyciłem się nie raz, w rozmowach z różnymi dyplomatami i oficjelami mikroświata, że jestem „królem najbardziej demokratycznej monarchii w mikroświecie”. Dlaczego zatem byłem przeciwko republice? Jest jeden powód: transformacja to kłopotliwa zmiana kosmetyczna. Kosmetyczna – bo prerogatywy Króla Surmenii ograniczone były od czasu restauracji monarchii do funkcji honorowych, symbolicznych – i to nie wszystkich! Król nadawał i odbierał (w przypadkach enumeratywnie wyliczonych w ustawie) obywatelstwo; nadawał ordery i odznaczenia. I tytuły szlacheckie (ja nadałem cały jeden). W zasadzie nic ponadto; Król był „protezą” dla Geruzji (jeśli było mniej niż 3 gerontów to wchodził w tzw. pełny skład geruzji; gdy nie było żadnego – sprawował funkcje Geruzji), miał wspomagać Radę Tesmotetów (która nie tylko mogła go kompletnie zignorować, ale też nie miała obowiązku wysłuchać); miał inicjatywę ustawodawczą (jak zresztą każdy członek Rady Tesmotetów czy Eklezjasta, a Eklezjastą mógł być każdy – wystarczyło zgłosić kandydaturę i zagłosować na siebie, bo wchodzi do Eklezji każdy, kto dostał choć jeden głos); zarządzał wybory (w sytuacjach, znowu, enumeratywnie wskazanych w ustawie); podpisywał ustawy (chyba, ze się zagapił; po 5 dniach bezczynności ustawa z mocy prawa była uznana za podpisaną); miał prawo weta (odrzucić je mógł Wiec, zgromadzenie obywateli, zwykłą większością); miał prawo skierować ustawę do Geruzji; mógł stosować prawo łaski (nigdy nie wykorzystane); wreszcie, powoływał gerontów za zgodą Wiecu (tak samo zresztą tylko za zgodą Wiecu mógł stworzyć listę sukcesyjną). Jak widać, brak tu nawet takich zwyczajowych funkcji głowy państwa, jak ratyfikowanie umów międzynarodowych czy też mianowanie i przyjmowanie ambasadorów (to robił szef rządu – Archont). Rząd kreował politykę zagraniczną i wewnętrzną. Król zatem mógł w sumie pogrozić palcem, pouczać w swoich orędziach – ale nic ponadto. Nie miał żadnego realnego wpływu na politykę państwa. Teraz jego skromne kompetencje przejął Archont – w praktyce zmienia się tyle, że inaczej nazywamy głowę państwa, ten urząd nie ma obsady ciągłej, lecz jest kadencyjny, no i kto inny nadaje obywatelstwa, podpisuje ustawy, nadaje ordery. Koniec. Oto cała wielka transformacja.

Ale dlaczego jest kłopotliwa? Bo nagle trzeba wykonać ogrom drobnych zmian. Na każdej podstronie trzeba pozmieniać dane; trzeba linki Królestwa podmienić na linki Demokracji; trzeba podmienić herby na każdej stronie, nagłówki na stronach i tak dalej. No i wreszcie najważniejsze: trzeba znowu zmienić prawo, tak, by nie było sprzeczne z Syntagmą. Republikanie prędko uchwalili ustawę weryfikacyjną, wywalili połowę dorobku prawnego (o efektach niżej), a Archont kieruje do Narodu słowa: czeka nas wiele ciężkiej pracy. Republikanie wtórują: tak, czeka nas mnóstwo pracy, ale wreszcie władza należy do Ludu. Jakby kiedykolwiek było inaczej!

To jednak nie wszystko. Byłem przeciwny także z bardziej praktycznych, przyziemnych powodów. Dotąd sprawa była jasna: Naród wręczył Zepom koronę królewską. Rodzina Królewska nigdy nie zapomniała, że pochodzi z Ludu, a w ich żyłach płynie krew taka sama jak żyłach każdego Surmeńczyka. Dewiza rodu brzmi: Z woli Ludu i dla Ludu. Od zawsze, na zawsze. Rodzina Królewska miała na swym sumieniu niejako dług wdzięczności względem Narodu, toteż bez sprzeciwu i po cichu go spłacała. Przede wszystkim pracą (sprawdzanie nowych w celu usunięcia klonów; wychwycenie klonów na szczytach władzy, jako że realnie zagrażały one surmeńskiej racji stanu; aktualizacja stron, bo mało która Rada Tesmotetów raczyła to robić; poprawianie publikowanych aktów prawnych, bo okazuje się, że kilka pogrubień i kursyw oraz wyśrodkowanie przerasta możliwości większości tesmotetów i Archontów jakich miała Surmenia), a największa z nich to ciche sprzątanie błędów Archontów w celu utrzymania pozytywnego wizerunku państwa na zewnątrz (rzecz jasna – nigdy z naruszeniem prawa!). Ale też całkiem dosłownie, w pieniądzu – opłacała serwer, wykonywała kopie zapasowe plików i bazy danych i tak dalej. Teraz nie ma tej stabilnej opoki, na której mogła się wspierać Surmenia, gdy niedomagały jej demokratyczne nogi. Co prawda za serwer dalej zobowiązałem się płacić, to najmniejszy problem. Ale nic już nie chroni Surmenii przed niekompetentnym Archontem.

A miała już takich! Dostojny Ioannis Avrampoulos był klęską dla kraju, zresztą został ostatecznie skazany za swe totalitarne zapędy. Dostojny Mikisigos lekką ręką podzielił ziemie Istokii jak swoje, od Państwa Kościelnego żądając dziedzicznego księstwa Mikisigosów w Rotrii. Co to innego, jeśli nie zdrada stanu? No cóż, wtedy była Rodzina Królewska, która posiadała prawa administratorskie na stronie, mogła prześwietlić klony (oczywiście z własnej woli, bo prawo tego nie nakazywało ani nie zabraniało; w zasadzie Rada Tesmotetów powinna dbać o bezpieczeństwo państwa, ale… cóż, kierował nią klon) i doprowadzić przed sąd takiego Avrampoulosa, miała też rozliczne kontakty w mikroświecie, dzięki czemu szybko dowiedziała się o machlojkach Mikisigosa. Teraz każda osoba na szczeblach władzy jest wybierana. Minus? Bardzo możliwe, biorąc pod uwagę populację surmeńską, że Archontem zostanie ktoś, kto w mikronacjach działa, powiedzmy, 3 miesiące. Nie tylko nie posiada kontaktów w mikroświecie – to jeszcze można odrzucić z rozważań, bo przecież jak się dowiem, że ktoś próbuje rozwalić Surmenię albo przehandlować ją za jakieś księstwo, to władzy nowej doniosę – ale przede wszystkim nie ma DOŚWIADCZENIA. I z wielkim powodzeniem może sadzić takie kwiatki, jak Dostojny Archont Mikisigos, który doprowadził do tego, że surmeńsko-austro-węgierskie relacje zawisły swego czasu na włosku, bo w kilku nieskładnych zdaniach zwyczajnie obraził Regenta Monarchii. Nie więcej taktu miał zresztą w sprawie Hasselandu (ani on, ani ówcześnie odpowiedzialna za dyplomację Dostojna Aspazja Bakojas). Kto sprawił, że zostaliśmy po takich cudach odizolowani na arenie międzynarodowej? Nie chodzi o to, żebym się chwalił, ale pokazuję, po co Surmenii monarchia – wtedy reagował o wiele bardziej doświadczony Król, który łagodził sytuację.

Wentyl bezpieczeństwa kraju, straż Syntagmy i wizerunku państwa, odrzucone zostały na śmietnik. Naród uznał, że to niepotrzebne.

Po drugie: republika już oblała swój test

Wywalenie dorobku prawnego, o którym wspomniałem, było bezmyślnym działaniem nowej władzy. Absolutnie niepotrzebnym i nieprzemyślanym. Co NALEŻAŁO zrobić? Przejrzeć ostrożnie całe prawo; unieważnić ustawy całkowicie nieprzydatne obecnie, jak na przykład ta o Surmeńskiej Rodzinie Królewskiej i liście sukcesyjnej; w ustawie weryfikacyjnej umieścić kilka ogólnych klauzul: we wszystkich ustawach i niższych aktach prawnych, aktualnie obowiązujących, ilekroć mowa o Królu Surmenii lub głowie państwa, należy przez to rozumieć Archonta Demokracji Surmeńskiej; ilekroć mowa o Królestwie Surmeńskim, należy przez to rozumieć Demokrację Surmeńską. Ewentualnie jeszcze uchylić pojedyncze przepisy, jeśli jest to konieczne. A nie wywalić na śmietnik całe prawo! Efekt? W Surmenii można spokojnie założyć partię faszystowską. Można niszczyć surmeńskie strony. Grozić, wyzywać, wstawiać linki do porno. Nie ma przecież kodeksu karnego, bo go unieważniono. Nie mam pojęcia, po kiego grzyba.

No i teraz prawdziwy kwiat republikańskich posunięć: mają przeprowadzić wybory Archonta i do Eklezji – unieważnili sobie Ordynację wyborczą. Więc nie wiadomo, co teraz zrobić, bo Eklezja się sypie. Dostojna Koppa zrzekła się mandatów, a według nowej Syntagmy – trzeba przeprowadzić wybory uzupełniające. Tych nie ma komu przeprowadzić i jak. Bo nie ma ordynacji – no i nie ma Centralnej Komisji Wyborczej! Według Ordynacji (tej unieważnionej) tworzyli ją gerontowie i Król. Króla nie ma. Gerontów też już nie (po mojej rezygnacji – wyjaśnienie poniżej). Syntagma nie stwierdza, jak ta monarchistyczna, że w razie braku aktywności Geruzji jej kompetencje sprawuje Król (teraz byłby Archont, gdyby rozsądnie weryfikować prawo), więc w zasadzie w Królestwie Surmeńskim nie istnieje żadna władza sądownicza.

To teraz szybko wyjaśnię, czemu zrezygnowałem z bycia gerontem. Dwa powody. Pierwszy – Dostojny Nikos Anastosigos mnie wkurzył, jego gadanina przelała czarę goryczy i w końcu stwierdziłem, że mam dosyć głupawych insynuacji republikanów (a było ich trochę – to w dalszej części). Drugi – nawet, gdybym tego nie zrobił, Demokracja zrobiła to za mnie. Bo oto Eklezja wysmażyła sobie nową ustawę o obywatelstwie Demokracji Surmeńskiej. Jedno z postanowień zakazuje wysokim urzędnikom, a w tym gerontowi, sprawowania m.in. funkcji głowy państwa obcego. A że jestem władcą RON – byłby psikus (co prawda nie wiem, co by się stało; traciłbym obywatelstwo z mocy prawa? Czy tylko urząd geronta? Cholera wie – ustawa sankcji nie określiła, kolejny błąd w tworzeniu prawa). To chyba wystarcza.

Republika już popełnia gafę za gafą. Dostojny Archont trzyma nadal fason, za co mu chwała, ale Ci, którzy stanowią jego polityczne zaplecze, nie mają już za grosz kompetencji ani wyczucia i jedyne, co potrafią, to oskarżać dawcą Rodzinę Królewską, że ściąga na młodą Demokrację burze z zagranicy i chce za wszelką cenę zniszczyć kraj.

Skoro już o tym mowa…

Po trzecie: nie, nie nakręcam spirali niechęci wobec republiki

Po ogłoszeniu referendum pewien obywatel sarmacki rozpoczął akcję wyrażania poparcia dla monarchii surmeńskiej w Sarmacji. Wiele osób się przyłączyło. Dowiedziałem się dopiero po czasie i bardzo mnie to wzruszyło – bądź co bądź, to były wyrazy sympatii i szczere wsparcie dla mnie, kiedy mój własny Naród chciał mnie wykopać z urzędu. Niemniej nie sądzę, by wyraz wsparcia dla A był od razu wyrazem nienawiści i wrogości do B. Ja też wspierałem ideę monarchii – w debacie i głosem w referendum – niemniej nie oznacza to, że nienawidzę republiki. Zresztą, ktoś w Sarmacji sensownie uargumentował, dlaczego chciał wspierać monarchię: surmeńska Rodzina Królewska zawsze była dobrym partnerem do rozmów. Cóż, nie, żebym sobie schlebiał, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, ze lepiej było wymieniać korespondencję dyplomatyczną z moim Czcigodnym Ojcem, zawsze uprzejmym, kulturalnym i składnie wysławiającym się, oraz ze mną. Dyplomacja łatwą nie jest i długo trzeba się uczyć, jak dobierać słowa. Potrafię bez trudu zrozumieć, ze lepiej byłoby omawiać jakąś inicjatywę z moim Czcigodnym Ojcem czy Bratem, niż z Archontem Mikisigosem, który nie dość, że miał fetysz szyku przestawnego, to czasem w ogóle nie było wiadomo, o co mu chodzi.

Potem Skarland zerwał traktat z Surmenią. Dlaczego? Bo mój syn, tamtejszy współwładca, tak chciał. To teraz publicznie, jawnie, raz na zawsze: moje stanowisko w sprawie. Z całą stanowczością i mocą potępiam zerwanie stosunków dyplomatycznych między Imperium Skarlandzkim a Demokracją Surmeńską i uważam ten krok za zupełnie niepotrzebny. Decyzja została podjęta rzecz jasna bez jakichkolwiek konsultacji ze mną – a gdyby do takiej doszło, odradzałbym takie działania. Wiem też, że nie tylko w Skarlandzie pojawiły się takie pomysły. Ale o tym innym kraju dowiedziałem się przed faktem (dowiedziałem się, że pewna ważna figura chce to zalecać władzy) i wyraziłem swój sprzeciw. Mam nadzieję, że do zerwania stosunków nie dojdzie.

W żaden sposób nie są prawdziwe insynuacje części republikanów, jakoby Rodzina Królewska próbowała pogrążyć Demokrację. Kim musiałbym być, jak żądną krwi i koron bestią, by pogrążyć dzieło, któremu nie tylko mój Czcigodny Dziadek poświęcił całe mikronacyjne życie (a więc kilka dobrych lat realnego), ale też i ja? I mój Czcigodny Ojciec i Brat? Jaki w tym cel? Odzyskanie korony? Gdzieś mam cholerną koronę! Mam polską koronę. I mitrę wielkoksiążęcą litewską. I koronę króla-małżonka Skarlandu. I w ogóle jak będę potrzebował to natrzaskam sobie wystarczająco dużo koron, do licha, chyba już udowodniłem, że umiem „się ustawić”.

Ale republikanie wiedzą swoje. Wiedzą lepiej.

Dlaczego zatem?

Skoro monarchia miała tyle zalet, jakim cudem zwyciężyła idea republiki? Dlaczego przegrałem, że tak odniosę się do realnego tygodnika i wywiadu z prezydentem Komorowskim po wyborach? Trzeba to przeanalizować.

Zatem przede wszystkim warto wskazać, że republika zwyciężyła głosami nowych obywateli. To znaczy takich, którzy obywatelstwo posiadali od kilku miesięcy maksymalnie. Ci, którzy już zdążyli swoją cegiełkę do wielkiej, surmeńskiej budowli dołożyć, otwarcie popierali monarchię. Tu wskazać trzeba całą Rodzinę Królewską, Dostojną Koppę a także Dostojnego Surmę. Z tych, którzy dłużej posiadali obywatelstwo, republikę popierało tylko dwóch: Dostojny Anastosigos i Dostojny Mikisigos junior. Anastosigos to ujadacz, który od długiego czasu już szczekał, że monarchia jest zła. Argumentów dla tej tezy nie przedstawił, domniemywam zatem, że ich nie ma. Dostojny Mikisigos chce kontynuować „wielkie dzieło Ojca”, czyli antyzepowską krucjatę. Zresztą, Mikisigos senior, nota bene martwy, odwiedził IRC-a po referendum, by mi oznajmić, że to on jest autorem tego wielkiego dzieła pogrążenia mojej rodziny, bo zaczął tę falę, która nas zmyła (nie, nie użył tak wyrafinowanego zwrotu, bez przesady). Poza nimi – młodzi.

Co więc z tymi młodymi? Idioci? Nie, w żadnym razie – nie mam podstaw, by tak brzydko ich oceniać. Nie, to zwyczajnie nowi mikronauci. Przybyli z wirtuala, z Polski, w której monarchia nie ma racji bytu, a republika to jedyna sensowna opcja. Przenieśli wartości z reala do mikroświata. Monarchia? Po co? No cóż, po to, żeby na szczytach władzy był przynajmniej jeden, doświadczony człowiek – Król. Taki, który wesprze Archonta, mikronautę od 3 miesięcy. Który mu wyjaśni, co i jak, pokaże, co w trawie piszczy. W realu ten argument jest bez znaczenia – trzeba latami pracować i nabierać doświadczenia na różnych szczeblach, by obywatele wybrali Cię na Prezydenta czy żebyś został szefem rządu. Ale w mikronacjach? Możesz być głową surmeńskiego państwa za miesiąc!

I tak oto przegrała sensowna opcja monarchistyczna, a zwyciężyła republika dla republiki. Nie ma za tym głębszej idei – nie dajcie się nabrać. Obóz Dostojnego Archonta Skitjosa nie ma absolutnie żadnego pomysłu na kraj, żadnych sensownych planów. Dlatego zmieniono formę rządów, by teraz przepisywać przez najbliższe miesiące monarchistyczne ustawy ze słowami „Demokracja Surmeńska” i chwalić się swą ciężką pracą i jej owocami. A rozwój kraju? Będzie z tego coś dla Surmenii jako takiej? Absolutnie nic. Będziemy stać za kilka miesięcy w tym samym miejscu, co przed referendum. Bo pomysłu na rządzenie nie było. Był tylko pomysł na transformację – zupełnie niepotrzebną zmianę formy rządów. Ale nie od dziś wiadomo, że to nakręca aktywność. Chwilowo – ale nakręca.

Co dalej?

W Surmenii jestem teraz obywatelem jak każdy inny. Nie, nie przeszkadza mi to – nie było mi trzeba, żeby mi zostawić Pałac Deński, gdzie będę mógł spokojnie skupić stronnictwo monarchistyczne (to takie… mikisigosowskie). Wcale nie chcę, żeby jakąś troskliwą opieką otoczono Zepów, Surmeńską Rodzinę eks-Królewską. A co to ja, delikatny kwiatuszek? Zmiana to zmiana – jestem obywatel Viktorjosigos; będę krytykował idiotów, chwalił zręcznych i zaradnych i wystawiał ocenę formalną w wyborach. W polityce działać nie zamierzam obecnie, bo nie mam na to ani czasu (realnie jestem dość zajęty po prostu), ani, tak szczerze, chęci. Jak mnie nie chcieli to mam się pchać na nowo, jako republikański urzędnik? Nie, dam wykazać się tym, którzy zdołali zyskać poparcie większości obywateli. Nastała ich godzina, ich chwila. Nie chcę zawadzać. Ale w przyszłości – kto wie? Na ile znam siebie, nie będę w stanie spokojnie stać i patrzeć jak kretyni rujnują mi kraj.

W końcu – to moja Ojczyzna. Niechaj Surmenia zawsze przemawia przeze mnie!

1 komentarz

Filed under Bez kategorii

Szantaż Archonta

2 Komentarze

Filed under Bez kategorii

Pałac Deński kontra Pałac Jacyński?

Ton i sposób wymowy w dzisiejszym artykule będzie zgoła odmienny – czas odciąć się od lekkości, z jaką do tej pory pisano. Dziś piszę jako redaktor naczelny, osobiście. Bo należy zabrać głos w sprawie mojego Archonta, w sprawie Rady Tesmotetów i w sprawie rzekomego konfliktu między Pałacem Deńskim a Pałacem Jacyńskim.

Pałac Deński odcina się całkowicie od postanowień ostatniego kongresu w Kaharonei. Postulaty Królestwa Surmeńskiego były samowolną inicjatywą Dostojnego Konstantinosa Mikisigosa. Nie, żeby nie miał do tego prawa – ale także i ja miałem prawo zabrać głos w tej sprawie, bowiem Paragraf XII Syntagmy Królestwa Surmeńskiego mówi:

7. Do wyłącznych kompetencji Króla Surmenii należy: wspomaganie rządu w prowadzeniu wewnetrznej i zewnętrznej polityki państwa (…)

W wykonaniu swojej prerogatywy kontaktowałem się z Dostojnym Archontem w sprawie kongresu. Wiedziałem o jego planach podziału ziem i stanowczo się im sprzeciwiłem, argumentując, że dzielenie pikseli na mapie nijak się ma do aktywności obywateli, nie wnosi absolutnie nic nowego, a w sytuacji, kiedy aktywność krajów Kontynentu pozostawia wiele do życzenia (zaznaczam, generalizuję; nie mówię, że wszędzie jest źle, ale mówię, że wszędzie mogłoby być o wiele lepiej – i lepiej bywało), przejmowanie nowych ziem pod zasiedlenie jest pomysłem pozbawionym sensu.Archont moje zdanie przyjął, po dłuższych namowach wręcz zaaprobował, a koniec końców, kiedy ja zajęty realem nie „pilnowałem” przebiegu kongresu – zrobił po swojemu. Powodów nigdy mi nie raczył wyjaśnić.

Wyjaśnijmy sobie krótko, jaki jest rys systemu panującego w Królestwie Surmeńskim, jednej z najbardziej demokratycznych monarchii mikroświata. Król jest głową państwa. Jest wraz z Narodem suwerenem Królestwa Surmeńskiego. Jego funkcje w rzeczywistości są ograniczone do reprezentowania państwa, wypełniania zadań z zakresu honorowych, względnie działanie w zastępstwie Geruzji lub Efetji, pełnienia funkcji doradczych i mediacyjnych. Żałuję, ale okrojenie królewskich kompetencji skutkuje w Królestwie Surmeńskim całkowitym brakiem szacunku dla pozycji Króla. Nie, nie mówię tu bynajmniej o zwracaniu się do Króla, kłanianiu się i okazywaniu wiernopoddańczego stosunku – zdaję sobie sprawę, że nie byłoby to zgodne z surmeńskim klimatem i tradycjami i sam sprzeciwiłbym się takim tendencjom. Mówię tu jednak o traktowaniu Króla niejednokrotnie jako wroga Narodu, jako tego, kto podstępnie chciałby ograniczyć kompetencje Wiecu (zgromadzenia wszystkich obywateli), Eklezji (wybieranego przez Wiec parlamentu) i Rady Tesmotetów (rządu powoływanego przez Eklezję). Coraz częściej logując się na stronach surmeńskich muszę przełknąć niezłą dawkę goryczy; z jednej bowiem strony od Króla wymaga się całkowitego oddania sprawom państwa, odpowiedzialności, bezstronności, spokoju i godności, a z drugiej atakuje się go raz po raz, stawiając go w opozycji do Ludu. 

Naród, który w Surmenii może w zasadzie wszystko, bardzo krótką ma pamięć i bardzo wybiórczo stosuje poznawczy proces uwagi. Nikt jakoś nie jest skłonny zauważyć, że KAŻDY z dotychczasowych królów – i nieskromnie nie wyłączę siebie z tego grona – okazał więcej odpowiedzialności, godności i sumienności niż jakikolwiek Archont (z wyłączeniem może Dostojnej Sinalenno/Nassau; nie odnoszę się do Kanclerzy poprzedniego Królestwa i czasów Demokracji)! Puste słowa? Weźmy pod uwagę najświeższe, aktualne: ukracanie zakulisowych gierek klonów; regularne opłacanie serwera; ostatnie załatwienie domeny, kiedy wygasała stara, a wcześniej – próby jej odzyskania; pilnowanie kalendarza wyborczego, kalendarza świąt, aktywności obywateli i zawieszanie nieaktywnych; uaktualnianie rejestrów – co zresztą jest zdaniem RADY TESMOTETÓW, a jednak do tej pory mało który Tesmoteta Administracji raczył się tym przejąć, zawsze robię to ja, król-senior lub Wicekról; no i, czy oskarżeni kiedykolwiek członkowie Rodziny Królewskiej umierali nagle by uniknąć sądu? Nie pisze tego, by się dowartościować albo publicznie popłakać nad swym losem. Piszę to, by unaocznić, że jak dotąd prócz pustych zarzutów i pretensji nikt nie wykazał Rodzinie Królewskiej złamania prawa, a z kolei złamanie prawa udowadniano już Archontom.

Cały ten artykuł jest odpowiedzią na ostatni artykuł z Gazety Surmeńskiej, w którym napisano:

Surmeńczycy są podzieleni przez konfliktu Pałacu Deńskiego z Pałacem Jacyńskim. Archont jest człowiekiem kochającym niezależność, która jako cecha u Archonta jest solą w oku królewskiego rodu. Jak potoczy się kampania wyborcza?

I stąd piszę ten artykuł, aby wskazać jedno: nigdy Pałac Deński nie próbował ograniczyć kompetencji Pałacu Jacyńskiego. Nigdy dotąd Pałac Deński nie walczył z żadnym Archontem – prócz tych, którzy łamali prawo, jak Dostojny Avrampoulos. Żaden Archont też nie był solą w oku Pałacu Deńskiego – Bóg mi świadkiem, modlę się wreszcie o Archonta, po którym nie będzie trzeba sprzątać i poprawiać, a który będzie rządzić samodzielnie i mądrze; którego będę musiał ewentualnie wspomóc radą gdy poprosi, a nie próbować wyłuszczyć podstawowe zasady prowadzenia polityki; takiego, który będzie faktycznie kierował tym państwem, a nie popisywał się kompetencjami bez sensu! I na Boga, jednego, który nie zostawi mi w spadku (jako władzy sądowniczej) kolejnej, dziadowskiej ustawy… Królowie Surmenii w istocie stoją na straży Syntagmy Królestwa Surmeńskiego – i jeśli ktoś z obywateli jest w stanie udowodnić, że Rodzina Królewska kiedykolwiek działała na szkodę Królestwa, proszę, przemówcie! To byłoby zresztą bez sensu; jako Rodzina Królewska mamy prawnie gwarantowaną sukcesję tronu w obrębie naszej rodziny. Kto byłby na tyle głupi, by prowadzić to, co ma przekazać swoim synom, braciom czy jego potomkom, ku katastrofie? Takich ograniczeń nie mają jednak niektórzy demokratycznie wybrani – co napawa smutkiem. I nie, nie jest to argument, by poszerzyć królewskie kompetencje, ale jest to argument, by powalczyć o lepszą demokrację. Taką, w której nie zwycięża ten, co głośniej ujada, ale ten, co mówi mądrzej.

Dziś Surmenia przypomina Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Nie, nie tę wirtualną, w której mam zaszczyt jeszcze przez krótki czas panować; tę realną. Szlachta zbierała się na Sejmie Walnym i decydowała o wszystkim w państwie. Miast jednak podejmować decyzje, które przyniosłyby ojczyźnie korzyść, woleli walczyć z rzeczywistymi lub urojonymi ambicjami polskich królów do poszerzenia ich kompetencji. Nie ważny był los ojczyzny; biedna, poniżona, słaba, obnażona przed wrogami, rozkładająca nogi przed każdy Moskalem, Szwedem, Turkiem czy Tatarem – byle wspólna, byle Nasza, byle ani ciut królewska! Ja nie mam ambicji, by poszerzać swoje kompetencje – i tak nie mam czasu by je wykonywać… Ale mam ambicję, żeby się pozbyć – wszystkimi legalnymi środkami – każdego, kto przynosi szkodę mojemu Królestwu. Bo spędziłem na jego budowaniu więcej czasu niż jakikolwiek Archont – i zależy mi na nim. Dlatego mam nadzieję, że krucjata Mikisigosa (swoją drogą, to nazwisko jest całkowitą kpiną z języka surmeńskiego…), który nie raczy nawet znać prawa kraju, którym usiłował rządzić (przywołam, chociażby, US-3/2015 o uznaniu Jej Arcychrześcijańskiej Mości Eleonory I za prawowitą pretendentkę do tronu Francji, która wydana została z naruszeniem wszelkich procedur przez stronnictwo Archonta w Eklezji), który wykazuje całkowitą ignorancję wobec faktów (jak, chociażby, to, że moja Umiłowana Małżonka nigdy nie pretendowała do tronu Francji… Patrz: przywołana uchwała) i który zarzucając Rodzinie Królewskiej dążenie do obsadzania wszystkich stanowisk w państwie swoimi członkami dla powiększenia chwały rodu, sam… został wybrany Archontem przez swoją żonę i zięcia, syna uczynił Nomarchą, a rząd złożył wyłącznie ze swoich krewnych i powinowatych.

Niechaj Królestwo Surmeńskie ponownie obierze dla siebie parlament – kolejny, który Rodzina Królewska wszystkimi dostępnymi środkami będzie usiłowała zniszczyć, by rządzić… pustą stroną w internecie :)

1 komentarz

Filed under Bez kategorii

UWAGA! NOWY ADRES STRONY!

Strona Królestwa Surmeńskiego ponownie uruchomiona pod NOWYM ADRESEM:

Dodaj komentarz

Filed under Bez kategorii

UWAGA! Awaria strony – orędzie królewskie

Dostojni i Dostojne!

Ważność domeny, która wskazywała na serwery surmeńskie, wygasła. Niestety, w związku z utratą dostępu do panelu administracji u operatora domeny, to jest w serwisie strefa.pl, nie byłem w stanie opłacić domeny surmenia.org

Na problem z domeną nałożył się także problem z serwerem, którego ważność także upłynęła. Został on opłacony w ostatniej chwili, jednak co najmniej do wtorku strony Królestwa będą niedostępne.

Sytuacja zostanie opanowana. Na łamach Fony, a także za pośrednictwem surmeńskiego Twittera, na bieżąco będą podawane informacje. Tymczasowym kanałem komunikacji Surmeńczyków ze mną niechaj będzie forum Rzeczypospolitej Obojga Narodów, na którym został utworzony osobny dział tymczasowy. Tam też Surmeńczycy mogą porozumiewać się ze sobą nawzajem. Adres to: http://www.rzeczpospolitaobojganarodow.pl/forum/viewforum.php?f=370

Proszę Was o cierpliwość i wytrwałość. Systemy informatyczne Królestwa Surmeńskiego w nadchodzącym tygodniu na pewno zostaną uruchomiona – bez względu na wszystko, z końcem przyszłego tygodnia Surmeńczycy będą mieli swoje forum i swoją stronę. Może ulec zmianie adres tej strony i forum – informacja o tym zostanie podana do publicznej wiadomości na łamach Fony, Twittera i najpewniej innych gazet.

Wierzę, że ten przejściowy problem nie będzie w stanie złamaś surmeńskiego ducha.

Z surmeńskim pozdrowieniem – zdravo!

Markos Viktorjosigos
Król Surmenii, Pan na Archipleagu Surmeńskim

Dodaj komentarz

Filed under Bez kategorii

Kuluary pracują

Śmierć Archonta

Surmeński oficjalny Twitter (który, dodajmy, jest póki co prowadzony przez nas, dzielny zespół Fony) nadał całemu polskiemu mikroświatu wieść o niespodziewanej śmierci Dostojnego Sergjosa Dimitrosigosa (Σεργιος Δημητροσηγος).  Komunikat Pałacu Jacyńskiego był nieco zdawkowy i wywołał zapewne uśmiech na wielu twarzach – nie, nie dlatego, że tak powszechną nienawiścią darzono Dostojnego Archonta! Usmiech wynikał raczej z przyczyny śmierci, która brzmiała tak głupio, że aż nieprawdopodobnie – a jednak, dnia 23 lipca 2014 roku o godzinie 21:35 zmarł VI Archont kontradmirał Sergjos Dimitrosigos w Pałacu Jacyńskim na skutek uderzenia w głowę przez spadający żyrandol. Lekarze stwierdzili natychmiastowy zgon (komunikat Pałacu Jacyńskiego).

Archont nie żyje – co oznacza także koniec jego rządu. Archont był Eklezjastą i posiadał ogromną większość mandatów – ich wygaśnięcie oznaczało ni mniej, ni więcej, a zajście okoliczności, które obligują Króla do skrócenia kadencji Eklezji. Kiedy tylko stwierdziła to Centralna Komisja Wyborcza, Król wydał odpowiedni akt, zarządzając nowe wybory.

Ruszyła machina wyborcza.

Mikronacyjne wojny: atak klonów!

Surmeńskie życie publiczne nie zostało jednak całkowicie zdominowane przez intensywną kampanię wyborczą. Owszem, pojawiały się zapowiedzi programowe i płomienne wystąpienia najbardziej energicznego kandydata, Dostojnego Stilianosa Markazenisa (Στηληανος Μαρκαζενης); zawrzało jednak od wystąpienia tego, który kandydować nie może: Jego Królewskiej Mości Viktorjosa Paulosigosa (Βηκτοριος Παυλοσηγος). Pełniąc obowiązki Efetii (Εφετηα), czyli surmeńskiej „prokuratury”, poinformował Surmeńczyków, że organy ścigania mają poważne podstawy do podejrzeń, iż popełniono czyn zabroniony z par. 14 pkt. 13 Kodeksu karnego Królestwa Surmeńskiego z zasadami Postępowania Sądowego – czyli że część obywateli surmeńskich działa w Królestwie pod kilkoma tożsamościami.

Oczywiście tego typu podejrzenie wywołało pełne zdecydowania deklaracje, że każdy ma czyste sumienie. Po upływie wyznaczonych przed Efetię dni opublikowana została lista podejrzanych, a Ci zostali wezwani do złożenia wyjaśnień. Zgodnie z wszelkimi przewidywaniami, okazało się, że każdy ma brata/siostrę/wujka/żonę/kolegę, który działa w Królestwie Surmeńskim i przypadkiem ma ten sam adres IP.

Jak poradzi sobie Efetia? Póki co Jego Królewska Mość z anielską cierpliwością i wielką skrupulatnością przesłuchuje podejrzanych. A ma pełne ręce roboty, bo prócz sprawy klonów pojawiają się także podejrzenia, że pewna grupa polityków surmeńskich chciała zakulisowo rządzić Surmenią i obalić monarchię Zepów.

O komentarz poprosiliśmy doktora net. nauk prawnych i Geronta (Γεροντ) Markosa Viktorjosigosa (Μαρκος Βηκτοριοσηγος).

Markos Viktorjosigos: Efetia radzi sobie doskonale jak na nasze warunki prawne. A te najlepsze nie są, bo surmeński Kodeks karny jest, powiedzmy to sobie uczciwie, dość… wiekowy. Przepis na temat działalności pod kilkoma tożsamościami nastręcza wielu trudności, bo ciężko tak naprawdę zbadać, czy dane „tożsamości” są „prowadzone” przez jedną, czy kilka osób. Przed Jego Królewską Mością stoi ciężkie zadanie, musi wykazać się uporem i żądać wszelkich koniecznych dowodów. Sądzę, że dobre rozwiązanie przyjęto w Sułtanacie Al Rajn: jedno konto=jedno IP. Chyba warto pomyśleć nad  wprowadzeniem tego u nas. 

Ciekawe, czy swoje sugestie Jego Królewska Mość Markos wcieli w życie, skoro wyniki wyborów do Eklezji prezentują się tak, a nie inaczej?

Wyniki wyborów już są!

Zakończyły się wybory do Eklezji XXXII kadencji (Εκλεζια να ΛΒʹ ορα). W dodatkowym dniu składania kandydatur, wyznaczonym przez Centralną Komisję Wyborczą z racji zgłoszenia się zaledwie dwóch kandydatów, co przewiduje Ordynacja wyborcza, zgłosił się i kandydat trzeci – Jego Królewska Mość Markos Viktorjosigos. W związku z tym na listach wyborczych znalazło się Jego nazwisko, oraz nazwiska: Dostojnego Stilianosa Markazenisa ze Stronnictwa Markazenistycznego oraz Dostojnego Mihaelosa Eligjosigosa (Μηχαελος Εληγιοσηγος) z Partii Socjaldemokratycznej. Wyniki wyborów przedstawiają się następująco:

Wyniki wyborów do Eklezji XXXII kadencji

Wyniki wyborów do Eklezji XXXII kadencji

Jak widać, zwycięzcą tych wyborów został Wicekról Surmenii, zgarniając prawie połowę miejsc w Eklezji. Nadal jednak nie jest w stanie rządzić samodzielnie – zgłaszając kandydaturę oznajmił zresztą, że nie zamierza zostać Archontem i chce dla siebie jedynie stanowiska Tesmotety Dyplomacji. Kto zatem zostanie nowym szefem rządu?

Nie powalę szalonym programem, który miałby uczynić ze mnie w oczach Dostojnych Obywateli najlepszym kandydatem na Archonta. Wcale nie chcę nim być – uzyskanymi mandatami poprę kogo innego, z lub spoza Eklezji.
Markos Viktorjosigos w przemówieniu po zgłoszeniu kandydatury w wyborach

Kuluary pracują

Z pewnością, własnie teraz, zakulisowo rozgrywana jest przyszłość surmeńskiej polityki na najbliższe miesiące. Kto będzie decydował o osobie Archonta: Dostojny Stilianos Markazenis, zwolennik wprowadzenia republiki, czy też Jego Królewska Mość Markos Viktorjosigos, który przy całych swych liberalno-lewicowych sympatiach wydaje się całym sercem popierać monarchię (z uwagi na ekspektatywę korony bądź też z przekonania – zapewne wielu ma wątpliwości)? Z kim stanie w jednym szeregu Dostojny Mihaelos Eligjosigos, który będąc trzecią siłą może grymasić i wybierać do woli. Sprzeda poparcie za stołki? A może przeciwnie, okaże się człowiekiem idei i wybierze idąc za głosem sumienia i programu swojej partii? Ciężko stwierdzić. A co, jeśli to koalicja Viktorjosigos-Eligjosigos zdecyduje o osobie Archonta? Kto nim zostanie, skoro nie Wicekról? Czyżby Dostojny Eligjosigos? A może ktoś spoza Eklezji?

Nie tylko nad tym kuluary pracują. Jeśli w istocie miało dojść do zawiązania grupy trzymającej władzę, zakulisowo sterującej surmeńską polityką, to wobec pojawiających się oskarżeń w mrokach klubów, kawiarni i różnych spelunek pewnie ustalana jest spójna wersja zdarzeń – w obliczu wpadki trzeba się przecież wzajemnie kryć.

A klony? I tu opieramy się na zeznaniach. Czy kuluary już ustalają fikcyjne pokrewieństwa, powinowactwa, adres wspólnego zamieszkania? Sytuacja jest nieciekawa, bo Surmenia może stracić część cudownie przybyłych obywateli, co nie poprawi aktywności. Z drugiej strony – dura lex, sed lex.

Kuluary bez wątpienia pracują. I to ostro. Sporo w Surmenii odbywa się ostatnio pod stołem, za kotarą, w ukryciu. Czy układy i układziki ujrzą światło dzienne? Nasza redakcja ma nadzieję, że tak. Ostatecznie przecież nie o niszczenie chodzi; nie o władzę nad krajem, który się samemu tylko zamieszkuje, nawet pod pięcioma czy piętnastoma postaciami. Chodzi o budowanie własną pracą, o merytoryczny wysiłek w celu zdobycia władzy, o własny rozwój i rozwój ojczyzny. Mamy nadzieję, że wszyscy Surmeńczycy to (z)rozumieją.

Dodaj komentarz

Filed under Surmenia

„Fona” znów nadaje!

Pierwsze kroki nowego rządu

Nowy rząd surmeński pod kierownictwem Dostojnego Sergjosa Dimitrosigosa (Σεργιος Δημητροσηγος) został zaprzysiężony 12 lipca. Zaczęło się bezprecedensowo, bo Kollaną Orderu Śpiącego Lwa (insygnium władzy Archonta) nowego szefa rządu udekorował nie Efor (gospodarz parlamentu), ale Protoefor (jego zastępca) i to pośpiesznie wybrany; urząd Archonta, Efora i Protoefora pełnił bowiem wówczas ten sam człowiek! Ceremonii jednak dopełniono i nowy Archont ruszył do pracy.

W Eklezji trwa debata na temat ustawy o języku surmeńskim, którą opracowała Rada Języka Surmeńskiego; projekt, jeszcze podczas kadencji poprzedniego rządu, złożył Jego Wysokość książę Adrjanos Viktorjosigos. Sprzeciw Eklezjastów wywołały przepisy karne, które za nieprzestrzeganie ustawy (np. odnośnie zapoznania się przez obywateli z obowiązkowymi lekturami nt. języka) przewidywały możliwość zawieszenia praw obywatelskich. O prawo zabrania głosu zwrócił się w imieniu projektodawcy Król Viktorjos Paulosigos.

A jak zapatrują się na to sami obywatele? Redakcja Fony przeprowadziła na ulicach Kaharonei sondaż.

Petra Stefanoskori: Oczywiście! Zawieszenie praw obywatelskich – jak najbardziej! Ja rozumiem, że polski i surmeński są równorzędnymi językami urzędowymi, ale przecież surmeński nam zaniknie, jak się go wcale nie będzie używać. Wypada, by obywatel znał jakieś podstawy, prawda? W pełni popieram, by zawieszać w prawach!

Petros Ioannisigos: Całym sercem popieram surmeński i sam, idąc do urzędu, posługuję się wyłącznie tym językiem. Wyłącznie po surmeński mówi się też u mnie w domu. Czy jednak należy od razu zawieszać w prawach obywatela, jeśli ktoś nie przeczyta lektur? Zresztą: jak to sprawdzimy? Mam mieszane odczucia.

Irena Papadimos: Co to w ogóle za bzdurny pomysł? Przecież nie wolno nikogo zmuszać. Surmenia jest krajem wolnych ludzi – to umiłowanie naczelnych wartości z Syntagmy, a nie znajomość lektur czy języka, czyni człowieka Surmeńczykiem.

Zdania są podzielone. Ciekawe, jak wybrnie z tego nowy Archont, który ma poparcie całej Eklezji? A może Rada Języka Surmeńskiego (w osobie przede wszystkim księcia Adrjanosa) wycofa się z pomysłu?

Tymczasem, rząd VI Archonta przygotowuje już kolejny projekt: ustawa o związkach małżeńskich i adopcjach ma otworzyć drogę do instytucji małżeństwa parom jednopłciowym. Biorąc pod uwagę układ sił w Eklezji (po śmierci Dostojnej Albertosigi, 100% mandatów znajduje się w ręku socjalistów) ustawa raczej na pewno przejdzie w tym kształcie przez proces legislacyjny. Nie spodoba się to, oczywiście, siłom konserwatywnym.

Czy pojawią się głosy, że ustawa ta godzi w prawa gwarantowane przez Syngatmę? Zapytaliśmy i opinię Jego Królewską Mość Markosa Viktorjosigosa (Μαρκος Βηκτοριοσηγος), Wicekróla i Geronta (sędziego).

Markos Viktorjosigos: Dopuszczam możliwość, że do Geruzji wpłynie wniosek o zbadanie zgodności ustawy z Syntagmą. Co bardziej zagorzali przeciwnicy małżeństw jednopłciowych mogą doszukiwać się tu godzenia w wartości chrześcijańskie, a co za tym idzie – naruszenie wolności religijnej. Nie sądzę, by taka argumentacja została wzięta pod uwagę, chociaż oczywiście nie mogę ferować wyroku przed rozpatrzeniem sprawy – wszystko zależeć będzie od argumentacji. 

Będziemy monitorować legislacyjne inicjatywy rządu i informować o nich na bieżąco.

Oskarżenia o nepotyzm

Nowopowstała koalicja partii politycznych Delegacja Surmeńska, współtworzona przez Akcję (liberalna; liderka: Aspazja Bakojas [Ασπαζια Βακοιας]) oraz Sojusz Ludowy (konserwatywno-liberalna; lider: Veniamin Israelines [Βενηαμην Ησραεληνες]), zaczęła swój byt przebojem. W deklaracji ogłaszającej powstanie wskazano na cele Delegacji: Jesteśmy […] przeciwni nepotyzmowi, który popularny jest w surmeńskiej polityce wśród członków Partii Socjaldemokratycznej, jak też w mniejszym stopniu u członków Surmeńskiej Rodziny Królewskiej. Chcemy także rządu reform, demokracji i pluralizmu oraz uczciwości.[…]

Słowa Dostojnej Bakojas wywołały sprzeciw. Przede wszystkim oskarżenia o nepotyzm, uznane za bezpodstawne, już ściągnęły na Delegację gromy ze strony Archonta Dimitrosigosa oraz członków Surmeńskiej Rodziny Królewskiej. Nerwy puściły najbardziej chyba Wicekrólowi, Jego Królewskiej Mości Markosowi Viktorjosigosowi, który w gniewie podniósł głos i stwierdził: No pewnie. Czy wy ludzie wiecie w ogóle KTO W WASZYM PAŃSTWIE MIANUJE NA TE URZĘDY?! Ja to narysuję. Ja to zwyczajnie narysuję bo krew mnie zalewa. Potem… uraczył Delegację takim oto rysunkiem:

No cóż, wybitnym grafikiem nasz następca tronu nie jest, ale fakt, informacje w grafice zawarte są prawdziwe (chociaż redakcja nie daje głowy za fragmenty o squashu i piciu herbaty/kawy przez Jego Królewską Mość, nasze źródła milczą na ten temat). Zapytaliśmy Jego Królewską Mość Markosa o jego wybuch:

Markos Viktorjosigos: Ja wiem, ja rozumiem, że mi nie wypada się unosić i żałuję, że dałem się sprowokować. Ale męczą mnie te działania, bardzo nieudolne, rzekomej surmeńskiej „opozycji”, która chce być traktowana serio, a robi takie cuda i rzuca tego typu oskarżenia. Chcą się zajmować polityką, innych krytykują za populizm, a sami rzucają takie kwiatki, nawet nie sprawdziwszy faktów?! Przecież rozporządzenia o powołaniu Nomarchów są publicznie dostępne. Wyszukanie ich zajęło mi minutę. Znajomość Syntagmy i głównych ustaw też chyba jest na miejscu, skoro ktoś tu startuje w wyścigu po władzę? 

Nasza redakcja bardziej zastanawia się jednak, jak miałyby wyglądać rządy reform?
[…]Chcemy także rządu reform, demokracji i pluralizmu oraz uczciwości.[…]

Słowo od redaktora naczelnego: 

Po odzyskaniu dostępu do portalu, jako urzędujący Archont, pytałem, kto jest chętny do prowadzenia portalu. Zasugerowałem, że w braku innych ja sam zgłaszam się do prowadzenia Fony.

I tak się stało! Fona stała się „moja”. Na publikowanie czegokolwiek nie było jednak czasu – realioza bywa straszliwą przypadłością i sądzę, że Akademia Medyczna apo Zepów musi koniecznie wznowić swoją działalność, aby szukać leku na tę chorobę. Kiedy jednak nadeszły wakacje, a ja złożyłem po upływie kadencji urząd Archonta, mam wreszcie czas, by coś napisać.

Mam nadzieję, że tekst będzie znośny, a każdy kolejny lepszy; obawiam się,że od czasu, gdy coś popełniłem, minęło trochę czasu! Trening czyni jednak mistrza, więc witając się, zaczynam :)

Dodam jeszcze jedno: to, co tu publikuję, pisane jest z punktu widzenia osób trzecich. Tym sposobem zamierzam przemycić tu czasem swój punkt widzenia, zaprezentować swoje stanowisko jako Wicekróla, oraz zyskać większą swobodę pisania. Mam nadzieję, że osoby ewentualnie urażone publikowanymi treściami zrozumieją tę grę :)

 

Markos Viktorjosigos

4 Komentarze

Filed under Bez kategorii