Lądowanie
Datę lądowania wyznaczono na 11.11.1944. Do tego czasu lotnictwo i okręty codziennie "obrabiały" wyspę swoimi działami, bombami, działkami i rakietami. Gdy nadszedł "D-day" pogoda nie była najlepsza.
Deszcz nie padał co prawda, ale było pochmurnie, co trochę ograniczało działania lotnicze. Godzinę "H" wyznaczono na 6.05, czyli w czasie odpływu. Chodziło o to, aby łodzie desantowe nie natrafiły
na podwodne miny lub inne pułapki. Powodowało to co prawda inną niedogodność - oddziały lądujące na plażach miały być wtedy dłużej wystawione na ostrzał z umocnień nadbrzeżnych. Sektory lądowania dobrano
tak aby oddziały lądujące napotkały jak najmniejszy opór. Nikt nie będzie przecież ładował się pod lufy karabinów ukrytych w najpotężniejszych bunkrach.
Plan zakładał jednoczesne lądowanie na trzech odcinkach plaż. Ustalono, że:
- 32. Pułk Piechoty Morskiej baridajskiej 2. Dywizji Piechoty Morskiej miał lądować na odcinku "Biały", a jego rezerwą miał być 45. Pułk Piechoty Morskiej,
- 3. Pułk Szturmowy brugijskiej 27. Dywizji Piechoty miał lądować na odcinku "Żółty", jego rezerwą był 76. Pułk Piechoty,
- 1. Pułk Piechoty Morskiej 1. Gellońskiej Dywizji Piechoty Morskiej miał lądować na odcinku "Zielony", w rezerwie zaś zatrzymano 2. Pułk Piechoty Morskiej,
Jak się później okazało, siły te nie były wystarczające i w toku walk konieczne stało sie natychmiastowe uruchomienie rezerw. I nawet wtedy dowódcy lądowania nie byli pewni czy te siły wystarczą.
Opiszę sytuacje na każdym z sektorów lądowania oddzielnie.
"Biały"
Na odcinku "Biały" lądować miała 2. Dywizja Piechoty Morskiej. Oddziały miały dotrzeć na plażę dokładnie o godzinie 6.05. Pierwsze pod odcinek podeszły jednostki bezpośredniego wsparcia ogniowego, tj.
specjalnie przerobione barki desantowe, wyposażone w wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet niekierowanych. Efekt takiego ataku był prawdziwie piorunujący, wydawało się, że po obrońcach nie zostanie ani śladu. Gdy barki
desantowe i amfibie były w odległości ok. 500 m ogień otworzyły działa obrony przeciwdesantowej, a od ok. 300 m ogień rozpoczęły też cekaemy. Nie był to jednak zbyt silny ogień, jak się okazało wcześniejsze bombardowania
w tym sektorze poważnie przetrzebiły siły obrońców. Dokładnie o godzinie 6.05 pierwsi żołnierze dotarli na brzeg. Opór nie był tak silny jak się wydawało, dlatego chciano wykorzystać zaistniałą sytuację i uderzyć mocniej.
Jednakże, celny ogień z drugiej linii obrony skutecznie zatrzymał na kilka godzin baridajskich marines. Atakowali oni zaciekle i dopiero pod koniec dnia osiągneli pozycje na skraju lasku. Na południu niektóre kompanie nawiązały
kontakt z jednostkami atakującymi na odcinku "Żółty". Nie udało się jednak zająć od razu, szybkim uderzeniem, lotniska, co mogło lekko komplikować działania napastników. Straty w niektórych kompaniach dywizji wynosiły prawie 50%, dlatego
następnego dnia postanowiono uruchomić rezerwę dywizyjną. Dlatego oddziały lądujące pierwszego dnia miały pozostać bez uzupełnień i tak przetrwać noc.
"Żółty"
Na odcinku "Zółty" miała lądować 27. Dywizja Piechoty. Tak samo jak na odcinku "Biały", desant miał się rozpocząć o 6.05. Pierwszym akcentem na odcinku "Żółty" był huraganowy ostrzał rakietowy, wykonany przez barki rakietowe.
W tym sektorze lądowanie nieznacznie się opóźniło, bo pierwsze barki desantowe dotarły na brzeg o godzinie 6.10. Obrońców plaży nie było zbyt wielu - myślano, że to dzięki tak "gorącemu przywitaniu" ze strony barek rakietowych. Nic bardziej mylnego.
Dowódca obrony w tym sektorze, płk. Feifer, postanowił wycofać jednostki stacjonujące na pierwszej linii umocnień i przesunąć je na linię drugą. Wiedział, że na przednie okopy i bunkry spadnie huraganowy ogień artyleryjski, nie było więc sensu niepotrzebnie wykrwawiać
swoich żołnierzy. Jakież było zdziwienie Brugijczyków, gdy pierwsi żołnierze wychodzący z plaż zostali skoszeni celnym ogniem maszynowym. Do akcji wkroczyła też artyleria obrony przeciwdesantowej. Obrońcy wzieli też czołowe brugijskie plutony w ogień krzyżowy
masakrując je niemiłosiernie. Wydano rozkaz natychmiastowego uruchomienia rezerwy dywizyjnej. I tak o 12.00 wylądowały oddziały pułku rezerwowego, od razu wspierając natarcie. Po całym dniu ciężkich walk, Brugijczykom udało się dotrzeć do skraju lasku i nawiązać kontakt
z Baridajczykami na północy. Zginęło lub zostało rannych ok. 30% atakujących. Taka zażarta obrona nie wróżyła łatwego zwycięstwa.
"Zielony"
O tyle o ile na innych odcinkach nie było zbytnich komplikacji, tak na odcinku "Zielonym" nie obyło się bez problemów. W tym sektorze lądowała 1. Gellońska Dywizja Piechoty Morskiej, zaprawiona w bojach jednostka, która walczyła już nie jeden raz. Tak jak na pozostałych plażach,
tak i na plaży "Zielony" pierwsze do akcji weszły barki rakietowe. Na innych odcinkach nie było kontrakcji ze strony przeciwnika, tak tutaj okręty wsparcia zostały przywitane przez artylerię obrony wybrzeża. Nadspodziewanie celny ogień odpędził napastników i zatopił 2 barki. Widząc to,
dowódca lądowania poprosił o zneutralizowanie wykrytych stanowisk artylerii, nie chciał bowiem, aby desant w tym rejonie zakończył się jeszcze przed brzegiem. Do akcji wkroczyły krążowniki - celny i szybki ogień okrętów odebrał obrońcom wolę walki. Jednakże stracono na tym całą godzinę
i dopiero o 7.10 pierwsi Sarmaci dotarli na brzeg. Wiedząc o sytuacji na innych odcinkach, postanowiono falami wysłać oby dwa pułki przeznaczone do ataku. Sarmatów na plaży przywitał krzyżowy ogień karabinów maszynowych, szybko jednak artyleria niszczycieli zlikwidowała stanowiska cekaemów.
Jednakże to pierwsze przywitanie spowodowało duże straty wśród atakujących. Dowódca oddziałów na plaży "Zielony" postanowił szybko wydostać się z plaży, dlatego zmontowano szybkie uderzenie na wyjścia z plaż. Furia z jaką Sarmaci uderzyli na obrońców sprawiła, że Scholandczycy zostali odrzuceni
na drugą, a potem trzecią linię obrony. Szybko zajęto nie bronioną bazę w zachodniej części wyspy, dostarczono też artylerię dywizyjną. Pod koniec dnia skonsolidowano już ptzyczółek i oczekiwano nocnych ataków. Jednakże straty wśród atakujących na odcinku "Zielony" były najwyższe ze wszystkich.
|