Był rok 1844. Noc. W domu kowala rozległ się dziecięcy płacz noworodka. Na świat przyszedł Janusz Sąski. Jego rodzice jeszcze nie wiedzieli, że ich syn dokona wielkich rzeczy w Teutoni.
Sam ród Sąskich nie był ważnym rodem. Byli to mieszczanie, od wieków trudniący się kowalstwem i taki sam los szykował Januszowi jego ojciec, Sławomir (nazywany Dębem, był ponoć ogromnej siły i wzrostu). Ale los chciał inaczej.
Janusz rósł, rósł i w wieku 10 lat zaczął pomagać ojcu w warsztacie, jednak jego zainteresowania były całkowicie odmienne niż kowadło i młot. Mały Janusz kochał doświadczenia i uwielbiał zadawać pytania. Na pewno Sławomir często słyszał z ust syna: Tato, a dlaczego...
Był rok 1860. Umiera ojciec Janusz. Pozostała mu tylko jego schorowana matka. Siedemnastoletni Janusz jako głowa rodziny postanawia wynająć warsztat, a sam zatrudnia się jako pomocnik w jednej z bibliotek w naszym mieście. Teraz cała wiedza stanęła przednim otworem. Był dobrym pracownikiem, ale często zaczytywał się w książkach głównie o tematyce fizycznej, chemicznej i mechanicznej. Często też wiele zabierał do domu. Sam szybko się uczył. Pojął fizykę, chemię i aerostatykę.
W roku 1866 dochodzi do pożaru. Spłonął dom, warsztat i co w tym najgorsze matka Janusza. Powodem pożaru najprawdopodobniej był warsztat, gdzie doszło do zaprószenia ognia. Nasz bohater był sam jak palec, bez domu i bez matki.
Wbrew pozorom do tej chwili szczęście zaczęło się do niego uśmiechać. Janusz znalazł pracę jako mechanik w pewnej fabryce włókienniczej. Jako utalentowany mechanik udoskonalił maszyny tkające, przez co były bardziej wydajniejsze. Jego udoskonalone maszyny zostały opatentowane i rozprowadzone po całej Teutoni. Dwudziestotrzyletni Janusz odniósł swój pierwszy sukces. Ze sprzedaży maszyn napływały pieniądze, dzięki którym Janusz założył manufakturę mebli. Nasz bohater nareszcie mógł poświęcić się nauce.
W domu przeprowadzał wiele doświadczeń, ale najbardziej interesowały go maszyny latające. W jego domu można było znaleźć stosy notatek i projektów takich maszyn.
W roku 1870 nasz bohater ożenił się z córką pewnego dość bogatego właściciela fabryk. Jego żona nazywała się Andrea. Byli bardzo udanym i kochającym się małżeństwem. Z tej miłości w następnym roku urodzili się bliźniacy: Józef i Dobromir. W tym samym roku zmarł teść Janusza, który mu wszystko zapisał w testamencie, przez co Janusz stał się bogatym człowiekiem.
Był kolejny rok (rodzina Sąskich powiększyła się o kolejne dziecko: Zbysława). Nasz bohater i jego rodzina opływali w luksusie, a sam Janusz opublikował swoją książkę Wykład o maszynach latających. Książkę przeczytał ówczesny cesarz Tacjusz Mądry (kochał wszelkie nowinki naukowe) i natychmiast chciał zobaczyć Janusza.
Posłał posłańca do jego domu i już wieczorem Janusz stał przed cesarzem.
- Witaj Januszu, czytałem twoją książkę i bardzo się nią zachwyciłem. ~ zapewne takie słowa usłyszał nasz bohater z ust Tacjusza. ~ Postanowiłem, że ty zbudujesz mi latającą maszynę. Sowicie cię wynagrodzę. ~ zapewne rzekł cesarz.
- Ja? ~ zapytał z niedowierzaniem Janusz.
- Ty. ~ odpowiedział mu cesarz.
Janusz nie miał wyboru, zabrał się do pracy. Pracował dniami i nocami, aż skonstruował pierwszy w Teutoni balon.
Był listopad 1871. Przed pałacem stał balon, a w nim Janusz czekał na cesarza, który sam zadowolony i podniecony wszedł do kosza. Wystartowali i wznieśli się wysoko, podziwiając z góry Srebrny Róg. Cesarz był zachwycony wynalazkiem i chwalił Janusza. Po wylądowaniu sam Tacjusz nadał szlachectwo Januszowi i oczywiście sowicie mu zapłacił (3.000 slawek co daje ok. 1.700 libertów).
Janusz wymyślił jeszcze wiele innych ciekawych wynalazków, ale to już inne historie. Zapewne niektórym może się wydawać, że Janusz szedł po trupach do kariery, ale tak nie było. Gdy zdobył szlachectwo założył wiele fundacji dla biednych i stał się gorliwym katolikiem.
Dodane przez Vladimir
dnia 13 March 2008 15:28:20
| 2 Komentarzy ·
309 Czyta� ·
|
|