
I znowu przyjdzie mi zanudzać czytelników prostowaniem bzdur wypisywanych o mnie i SCLAVie na lamach bloga UKL. Jestem jednak cierpliwy.
“(…) Wreszcie to, że nazwiemy siebie dziennikarzem, nie oznacza wcale, że swą pracę wykonujemy rzetelnie, sumiennie, zgodnie z podstawowymi zasadami etyki zawodowej.”
Szanowny redaktorze, nie szczycę się mianem dziennikarza i nigdzie tak o sobie nie napisałem, proszę więc mi nie zarzucać łamania etyki zawodu do którego nie należę, albo ja zacznę zarzucać panu łamanie etyki zawodu ginekologa. Zawód swój, czyli pracę polityka wykonuje rzetelnie i sumiennie.
“Jeśli zaś Jaśnie Wielmożny Pan Redaktor uważa, że mój poprzedni tekst był zajadłym atakiem, niech raz jeszcze przeczyta poprzedni akapit. Zaznaczam, że to także nie jest (jeszcze) zajadłe.”
Widać szanowny redaktor nie zauważył że moje słowa o “zajadłym ataku” były hiperbolą (takie trudne słówko) słów Pana redaktora. Cóż…
“Pisze, Pan, że Panu nie wstyd, Jaśnie Oświecony Panie Redaktorze. I w tym momencie to mnie autentycznie zrobiło się wstyd. Za Pana, który taką opinię środowisku dziennikarskiemu dajesz.”
Jeszcze raz, jak dziecku - nie jestem dziennikarzem, a SCLAV nie jest obiektywną gazetą.
“Jakież to gazety są od obiektywizmu? Bo chyba nie partyjne organa propagandowe. Wypisuje Pan takie brednie w niezależnej teoretycznie gazecie.”
Niezależna to ona jest tylko od Pana readktora - ode mnie jest zależna.
“Tym się różnimy, że ja moje brednie wypisuję nie w Gońcu, jako że leży mi na sercu jego wizerunek, ale tutaj. Bo tu jest miejsce na takie teksty. Na Pański tekst miejsce jest w Sarmackim Demokracie. I szkoda, że nie zaznaczył Pan, że artykuł będzie tak ordynarnie stronniczy. Wypadałoby.”
Mea Culpa. Zaznaczam, zarówno poprzedni atrykuł, tan jak i wszystkie następne będą stronnicze.
“A sygnaturki nie znalazłem, ciekawsze i ważniejsze rzeczy do robienia miałem, niż analizowanie Pańskiego Jaśnie Oświeconego dossier.”
Skoro się Panu nie chciało poświęcić czasu na przeanalizowanie sytuacji przed wsmażeniem tekstu, to tylko do Sibie może mieć Pan pretensję.
“Chce Pan przykładów. Dowodów, taśm, nagrań, bilingów, konferencji.”
Nie, chcę tylko przykładów.
“Przykładów na Pańskie oszczerstwa wobec nas. Ubolewam nad Pańskimi umiejętnościami w zakresie czytania ze zrozumieniem i zapewniam, że przy odrobinie wysiłku i chęci znajdzie Pan te wszystkie oszczerstwa. Najwyraźniej rzucanie nimi przychodzi Panu z taką łatwością, że nawet ich Pan nie zauważa…”
Oszczerstwa znajduję niestety tylko w Pańskim tekście. Wyników czytania ze zrozumieniem Panu nie podam, bo jestem na długo sprzed czasów nowej matury…
“Czas teraz, abym się tłumaczył z mej naiwności. Nie dziwię się, że moje słowa o sferach życia zamkniętych dla polityki wywołały Pańskie oburzenie.”
Ja się tak łatwo nie oburzam. Wywołały co najwyżej moje rozbawienie, nic więcej.
“Będąc tak nią przesiąkniętym widzi się ją wszędzie, nawet tam, gdzie jej nie ma… Pan włączy TVP1, tą realną, i poogląda Wiadomości.”
Uśmieje się Pan. ”Wiadomości” są zbyt stronnicze nawet dla mnie…
“Niech Pan poczyta prasę, ale nie Nasz Dziennik. Oto, do czego prowadzi upolitycznianie wszystkiego, co się rusza. Chce Pan tego w Księstwie? Ja nie.”
Niestety z braku czasu nie czytam już “Naszego Dziennika”, ale jak tylko będę miał mozliwośc to wróce do lektury, nic mi rano nie poprawia tak nastroju jak czytanie tego periodyku. Choć Pan redaktor stara mi się go zastąpić jak widzę. Co do upolitycznienia - nie, daleki jestem od upolityczniania wszystkiego. Natomiast nie zmienia to faktu że to upolitycznienie ma miejsce - i o tym pisałem. To tak a propos czytania ze zrozumieniem
“ To Pan zaczął, my możemy tylko skończyć. Z obłudą, chamstwem, zakłamaniem i bezczelnością.
Wieniawa-Leszczyński”
Trzymam Pana za słowo
Aaron Rozman, uniżony sługa Waszmości.