Ten "karzeł" jest bardziej treściwy i szczegółowy, niż co poniektóre dotychczas przyjęte Prawa Kardynalne, to po pierwsze. Po drugie, wprowadzenie monteskiuszowskiego, szablonowego podziału władz nijak ma się do realiów hiszpańskich, którymi mamy się inspirować. To co, może jeszcze konstytucję nowożytną uchwalmy, albo oktrojujmy, mimo że prawodawstwu hiszpańskiemu jest to znane dopiero po 1820 r. Nie widzę więc podstaw, by posuwać się do tak daleko idących rozwiązań, tylko dlatego, że wcześniej nie uwzględniono szerszego katalogu praw.
Co do dekretów, to jak wcześniej pisałem pomysł jest zły, gdyż problem leży u podstaw całej koncepcji. Poza tym taki pomysł wprowadziłby siłą rzeczy rozróżnienie rangi aktów prawnych na wyższe i niższe w ramach jednego aktu jakim jest dekret, co zrodziłoby kolejne sprzeczności.