Ależ to zły pomysł. Mikronacje nie są przeglądarowymi grami, w których expi się na następne levele.
Oczywiście, że tak, jednak pewne wymogi można wprowadzić. W końcu w realu biskupem nie zostaje 28-letni kapłan, lecz wybitny duchowny w starszym już wieku, zazwyczaj +45.
Przyszły biskup powinien być duchownym o nienagannej postawie, długim stażu pracy dla Stolicy Apostolskiej, wyróżniać się wiedzą w zakresie stosownym dla pracy kapłańskiej, być osobą bezdzietną. Tych rzeczy nie da się osiągnąć w miesiąc, dwa miesiące. Na to trzeba ciężkiej pracy.
Oczywiście nie należy tego rozumieć, że rok po wydaniu nominacji kapłańskiej będzie podstawą do wydania nominacji biskupiej. Oj, nie. Nie w tym rzecz, Kochani Ojcowie Soborowi. Osobiście nie widzimy przeszkód, aby nominację wydać i po pół roku, ale też i po półtorej roku. Wszystko zależy od aktywności przyszłego biskupa, może być on skromnym zakonnikiem ciężką pracą chwalącym Stwórcę, ale też i Prałatem Honorowym Jego Świątobliwości aktywnie działającym na naszym dworze. My z naszej strony możemy zaręczyć, że dopóki będziemy Patriarchą Rotrii, każdy przyszły biskup, któremu postanowimy wydać nominację będzie starannie rozliczony ze swoich osiągnięć i jeśli uznamy, że będą one wystarczające, obdarzymy go mitrą i pastorałem. To samo tyczy się niższych urzędów, lecz już nie na tak dużą skalę. Chcemy również - w celu wzmocnienia znaczenia kościołów patrymonialnych - upoważnić prymasów do wydawania nie tylko nominacji kapłańskich, lecz większej ilości godności honorowych.