Jeżeli chcecie znać moje podejście wobec służby naszych obywateli wobec jednego lub drugiego kraju. Uważam, że źle stało się, iż Rotria nie weszła w struktury państwa skarlandzkiego, tak samo, jak uważam, że wielu naszych mężów stanu wyżej cenić zaczęło swoje wygórowane ambicje kosztem interesów narodowych. To, że Skarland, Rotria czy też Austro-Węgry miały kryzysy obawiający się marazmem i ubogością działalności społeczeństw wynika niezależnie od sytuacji i umiejscowienia czasowego z winy przywódców. Tak, jak zjednoczona Europa sobie nie poradziłaby w trudnych czasach, gdyby nie jej jedność, tak też nasze państwa sobie nie poradzą. Wystarczyłoby, gdybyśmy zamiast ciągłej aktywności w polityce skupili się na gospodarce, edukacji i kulturze, z tymi państwami, jak też wieloma innymi byśmy mogli postawić na integrację gospodarczą, edukacyjną, wówczas zyskalibyśmy wszyscy razem na tym po przez potencjał ludzki i intelektualny. Niestety, kwestie przywództwa narodu na innymi narodami, barona na pozostałymi baronami zawsze w dyskusjach pozostają na pierwszym planie, a wizje schodzą na plan daleko w tyle. Cóż więc oczekiwać, Wasze Królewskie Mości, Zacni Panowie i Synowie Skarlandu, jeżeli w nas samych leży ten problem. My dzięki naszej interwencji w Rotrii otworzyliśmy okno na Orientykę i go wciąż nie wykorzystujemy, mimo chrześcijańskiej wspólnoty, koneksji naszego rodu z rodem Austro-Węgier, itd, itd. Sęk w tym, że gdy nie pójdziemy wszyscy ku integrowaniu się, tworzeniu nowej silnej struktury pełnej jakże wartości chrześcijańskich, jak też demokratycznych to w przyszłości będę czytać istniały takie państwa w Polskim Mikroświecie, jak Rotria, Skarland, Austro-Węgry. Tylko, że przy całym szacunku dla obecnie panujących w tych trzech państwach, nie mają żadnej wizji na miesiące, ani na lata. No teraz dopiero w naszym Imperium widać głos zmian w osobie Don Carlosa III i co mnie cieszy, ale ten głos musi być bardziej stanowczy i zasadniczy. Ja uważam, że Vaarland i Orientyka w przeciągu kilku miesięcy, a być może i kilkunastu będą musiały podjąć przedsięwzięcia ku budowie wspólnych działań w różnych dziedzinach, jednak marzenie marzeniem, a rzeczywistość rzeczywistością. Lepiej, jednak wyprzedzić fakty i nie ulegać wszelkim złym emocjom związanym z realną UE, którą niesprawiedliwie pod względem mniejszości jej słabości się ocenia po przez media, a nie przez wielkość jej siły. I ja jestem za tym, by tą integrację na polu gospodarczym, edukacyjnym podjąć. Jedni mają pomysł, drudzy mają zdolności prawotwórcze, inni stronotwórcze. Wydobądźmy razem ten potencjał, a nie przez tworzenie barier między państwami. Takim jest pomysł odbierania obywatelstwa.
A co do zmian w Skarlandzie. Niech ten kraj pójdzie nie ku wchodzeniu w Hiszpanię Królów Katolickich, ale Skarland Pełen Własnych Możliwych Realnych Możliwości. Jestem konserwatystką, ale uważam, że cofanie się w epokach z jednej na drugą nie pomaga, problem stagnacji zawsze się pojawiać i pojawiać się będzie, państwa będą ledwo dychać, jeżeli nie zrozumieją, jak ma działać Polski Mikroświat.