Naprawdę chciałbym się użalać nad Samundą, mam ku temu szczere chęci ku temu. Zaparzyłem sobie koper włoski, by rozpocząć pełne boleści udręczenie od środka, w odtwarzaczu włączyłem Dodę, by się nie cieszyć, a płakać odmawiałem sobie przez cały dzień pokarmów, by poczuć, jak to jest być biednym i zapomnianym mieszkańcem Samundy.
Nic z tego, poszedłem dalej, klęczałem pół dnia na grochu -nic, uderzałem głową w kaloryfer – nic, wziąłem lodowaty prysznic – też nic. Wyprowadziłem więc wniosek, że nie ma nic gorszego niźli bycie Samaudczykiem.
Dlaczego?
1. Nikła aktywność w państwie,
2. Brak sojuszników strategicznych,
3. Opinia krzykacza i pieniacza,
4. Porównania literackie typu: Svensson = Alah, Alan i reszta,
5. Samunda to Samunda.
Dlatego, by wspomóc los bratniej Samundy postanowiłem nadać im nagrodę miesiąca:
SAMUNDA ZOSTAŁA SMALCEM MIESIĄCA