"Statek Meduzy"

„Ja już przestałem pokładać nadzieje w to zadupie.”

Reklamy

Nie ma co ukrywać tego. Czas ukazać światu prawdę, tę prawdę, która do tej pory była skrzętnie skrywana pośród aksamitnych, karmazynowych szat. Korytarze królewskiej posiadłości są na tyle kręte, długie i przepastne, że doskonale zatuszowały do tego czasu to tabernakulum.

Nasze korzenie sięgnęły już skał nieprzepuszczalnych. Nie możemy dalej penetrować zasobnej w pomysły gleby, czerpać pełnymi garściami z wysoko zmineralizowanej ideami wody gruntowej. Niezniszczalna przeszkoda stanęła na naszej ścieżce rozwoju, skutecznie hamuje żądzę rozrostu, potęgi i władzy. Na nic zdaje się produkcja trujących enzymów apeli i rozporządzeń, tworzenie zrośli i bulw – ostatnich bastionów zapytań o język słowacki, czy gry w skojarzenia.

Do życiodajnych soków, które kiedyś z całą pompą krążyły w łykowatej autostradzie, wdziera się torujący ruch lukier dobroci, fantastyczności. „Do dzieła”, „Tak trzymaj” stoją w poprzek jezdni, „Dziękuję”, „Proszę” niczym ostre, stalowe noże przecinają konspiracyjne kanały  sensownej dyskusji.

Dorodne i rozłożyste liście z całym impetem zajadają pasożyty spambotów, które tuzinami wlewają się do naszego ustroju. Lawina głuchoty i smutku przytłacza nas z dnia na dzień. Ogłoszenia o Kanadzie, USA, tajemne kuce oblepiają nas poorany bruzdami czasu pień.

„Wkładacie między wargi śmiech
Smucicie o ideałach
Nad wami sztandar w którym krew
Kochacie w niej umierać
A ja problemów nie mam bo
Cierpienie nie jest w cenie
Jedyne co polecam to
Ponowne narodzenie”

R. Przemyk – „Problemów nigdy nie mam”

Reklamy

Reklamy