Nr 27
Arona 09.07.2003
PWW "PRASA"
© Dani v 3.0
kontakt: dani10@o2.pl

Wkładki:
redakcja
reklama / ogłoszenie
współpraca

archiwum    |    salon prasy

  strona  1  2  3  4  5  6

Jak osiągnąć sukces? - rozmowa z Bogusiem

Radosław Klimczak: Dziś w redakcji Głosu Weblandu goszczę pana Bogusia, nowego prezesa Moto Grand Prix. Witam serdecznie.

Boguś: Dzień dobry.

RK: Ile czasu jest Pan w Dreamlandzie?

Boguś: Niech pomyślę... Paszport mam podpisany 14 kwietnia 2003, czyli jestem Dreamlandczykiem od ponad 2 miesięcy.

RK: W ciągu tak krótkiego czasu objął Pan, jeśli dobrze liczę, 5 poważnych sta- nowisk. Jak się to Panu udało?

Boguś: Hmmmm, może nie udało, bo udać to się może wygrać w totka, ale poznane wyjątkowe osobowości i pewna przyjemność z wykonywania coraz to nowych obowiązków pozwoliły mi osiąg- nąć mój własny (malutki) sukces! Ale oczywiście to dopiero początek. Nie mam zamiaru spocząć na laurach! Za dużo sie- bie włożyłem we wspólne tworzenie Dreamlandu, aby teraz "przejść na eme- ryturkę". Mam jeszcze kilka ciekawych pomysłów, które skrzętnie realizuję. O większości oczywiście powiadomię na łamach Głosu Weblandu, choć nie tylko.

RK: No więc jest Pan prezesem Moto Grand Prix. Pański poprzednik był bardzo obiecujący, jednak zrezygnował po... miesiącu. Jak Pan myśli, co było powo- dem jego odejścia? Czyżby prowadzenie zawodów sportowych było tak nudnym zajęciem?

Boguś: Mój poprzednik przekazał mi pa- łeczkę prezesa z powodu braku czasu, ale wydaje mi się, iż był nieco zawiedziony małą popularnością zawodów. Niestety, ten brak zainteresowanych MGP jest do teraz. Ale cały czas, jak wszyscy pewnie zdążyli zauważyć, MGP jest solidnie rekla- mowane.

RK: W takim razie możemy być spokojni o przyszłość MGP? :-)

Boguś: Wydaje mi się, że tak, zaczynają się wakacje, będzie nas więcej, a co się z tym wiąże, więcej chętnych na pokaźne wygrane!

RK: W porządku. W momencie, gdy roz- mawiamy, trwa 4-tygodniowy Turniej Czterech Torów. Co było powodem zor- ganizowania go, w dodatku w samym środku pierwszego sezonu?

Boguś: Jest to specjalna prośba sponso- ra nagród, króla seniora TomBonda I, który przekazał na rzecz MGP aż 1000d! 500d jest przeznaczone na nagrody w tym turnieju, a druga połowa na nagrody na zakończenie sezonu. W tej chwili nie jest jeszcze powiedziane oficjalnie, że

takowe będą, ale już prawie na 100% będą nagrody dla najlepszych crossow- ców w Dreamlandzie. Poza tym drugi se- zon będzie przebiegał troszkę inaczej. Nie będzie ligi jak w tej chwili, tylko będą poszczególne puchary. Np. Puchar T4T (który na pewno zostanie) będzie miał 4 trasy i punkty będą liczone tylko do tego pucharu (tak jest w tej chwili). Nowością będzie to, że za każdy turniej będą wyp- łacane nagrody dopiero po jego zakoń- czeniu. Ta zmiana po pierwsze ułatwi mi troszkę administrowanie (wypłacanie nag- ród każdorazowo jest czasochłonne i le- piej ten czas wykorzystać na coś inne- go), a po drugie walka będzie ciekawsza, ponieważ np. pierwsze miejsce w tur- nieju będzie promowane nagrodą 350d (a jest to gigantyczna nagroda) i walka będzie trwała do ostatniej przeszkody na trasie. Będzie to również jakaś nowość i może skusi ona kogoś do włączenia się w zabawę. Nazwałem MGP zabawą, ponie- waż powinniśmy pamiętać, że pomimo wielkich wygranych, sport nadal jest sportem, czyli wspólną zabawą!

RK: Z tego co zauważyłem, w skokach narciarskich bierze udział znacznie więcej zawodników niż w MGP. Czym spowodo- wana jest ta - olbrzymia - różnica?

Boguś: Rozkładam ręce... :( Niestety jest to prawda. Są dwa czynniki, które mogą za to odpowiadać. Po pierwsze lenistwo, bo aby skoczyć wystarczy trosz- kę poćwiczyć i oddać skok, który trwa kilka sekund (wiem to z własnego doś- wiadczenia), a trasy w MGP są różne i czasami zajmują 50 sekund, a czasami 3 lub 4 minuty, no i MGP jest znacznie trudniejszą dyscypliną (grą) niż skoki. Po drugie Dreamland cierpi na "żywe mar- twe dusze". Chodzi mi tu o to, że pomi- mo iż dużo z nas jest niby żywa, to jest całkowicie bierna. Jest to straszne i bar- dzo smutne. No i czynnik "reala", czyli brak czasu...

RK: Znamy się prawie od początku Pań- skiego pobytu w Dreamlandzie i z tego, co zaobserwowałem, w każdą pracę, mimo że jest ich ponad 5, wkłada Pan całe swoje serce. Tej pozytywnej cechy brakuje wielu Dreamlandczykom. Jako że ma Pan bardzo płodną wyobraźnię, zapy- tam: jak wyobraża Pan sobie świat, w którym wszyscy Dreamlandczycy wkładają w swoje zajęcia całe serce i starają się je wykonywać jak najlepiej tylko potrafią?

Boguś: Tak, Panie Radosławie, dłużej to

znam jedynie macieklimka oraz Juniora (skoczka narciarskiego, który pokazał mi Dreamland). Moja wyobraźnia jest stan- dardowa, tylko nie boję się jej używać i chce mi się jej używać, a Dreamland z 1200 osobami naszego aktywnego pok- roju widzę w różowych kolorach. Widzę Triglav v. 7.0, miasta pełne mieszkańców, turystów, widzę kulturę, politykę i wszystkie inne dziedziny na najwyższym, realowym poziomie! W obcojęzycznych v-państwach mieszka po 50000 realowych ludzi, oni również cierpią na różne bo- lączki, ale u nich 10% aktywnych jest ogromną liczbą! Ja, jako optymista, widzę również, że Dreamland czeka piękna przyszłość, nawet z 10% aktywnych jest co robić. DREAMLANDCZYCY OBUDŹCIE SIĘ!

RK: Z nieoficjalnych źródeł dowiedziałem się, że planuje Pan kandydować do Izby Poselskiej II kadencji. Czy to prawda?

Boguś: Haha, kiedyś raz komuś wspom- niałem, że może bym spróbował wystar- tować w wyborach, ale wieści się szybko rozchodzą! Nie jestem tego jeszcze pe- wien, ale najprawdopodobniej spróbuję. W Dreamlandzie nie tyle chodzi o bycie jakimś wielkim wykonawcą, nie trzeba posiadać umiejętności webmasterskich eMBe czy Folke, choć jest to duży plus. W Dreamlandzie trzeba być przede wszystkim aktywnym, a takim staram się być.

RK: Kilka minut temu Czytelnicy dowie- dzieli się, że jest Pan całkiem nowym mieszkańcem Królestwa. Jakiej porady, w jednym zdaniu, udzieliłby Pan nowemu mieszkańcowi, który chce coś osiągnąć?

Boguś: Z mojej przeszło dwumiesięcznej praktyki mogę śmiało powiedzieć, że nie powinniśmy się bać własnych pomysłów i nawet najbardziej dziwne mogą otrzymać poparcie. Trzeba szukać, rozmawiać z najbardziej znanymi nazwiskami z listy dyskusyjnej oraz pisać na listę dyskusyjną o wszystkich naszych pomysłach. Ktoś nas w końcu musi zauważyć, ale najważ- niejsze jest by CHCIEĆ I NIE PODDAWAĆ SIĘ PORAŻKOM!

RK: Dziękuję serdecznie za wywiad, roz- mawiało się bardzo przyjemnie :-) Życzę powodzenia na przyszłość.

Boguś: Dziękuję za wywiad i mam na- dzieję, że moja wypowiedź pomoże choć jednemu obywatelowi. Pozdrawiam.

         r               e               k               l               a               m               a