|
|||||
|
|
|||||
100% Pietraczuka
Podziwiany i nienawidzony.
Bu-dzący strach oraz śmiech. Jaki jest naprawdę Pietraczuk? Przedstawmy jego
kawałek życia i oceńmy.
Któżby
nie znał posła Łukasza Isha Pietraczuka. Starsi obywatele jeszcze pewnie
pamiętają nachalne reklamy jego Dreamlandzkiej Platformy Finansowej.
Przedstawiał w nich kursy wymienialnych walut w jego swoistym kantorze. Zrobił z
tej kampanii swoistą antyreklamę, ku swojej zgubie. Tak na marginesie to
wła-śnie jego intensywna kampania „anty-reklamowa” stała się pretekstem do
usta-nowienia limitu reklam na liście dysku-syjnej. Potem sprzedał swoją DPF na
gieł-dzie za wprost niewyobrażalną sumę 45 000
dreamów. Wkrótce został wybrany na Ministra Finansów. Jednym z jego pierwszych
kroków jako nowego ministra, była próba reformy giełdy pa-pierów wartościowych,
na której przecież zarobił majątek. Nagle chciał zmienić coś, na czym najwięcej
zyskał ze wszystkich dreamlandczyków. Chciał przeprowadzić istną rewolucję, co
wkrótce posunęło za sobą odpowiedź Senatu, przez którego wniosek został
odwołany. Decyzja chyba bez precedensu w historii Dreamlandu. Czy była słuszna?
Dla mnie wystarczają-cym argumentem przemawiającym za je-go odwołaniem była
chęć przeprowadze-
nia reform bez jakiejkolwiek publicznej debaty. W międzyczasie Król dokonał za-blokowania jego konta, zapewne w ten sposób chciał naprawić swój błąd, który popełnił w czasie wyceny akcji DPF. Jak się okazało na jego koncie nie było już kwoty jaka otrzymał ze sprzedaży akcji. Co by było gdyby Król jeszcze czekał z tą decyzją? Tego nigdy się nie dowiemy. Pan Pietraczuk natychmiastowo ogłosił, iż Król ukradł mu pieniądze. Rzeczywiście, można było to nazwać kradzieżą. Oczy-wiście Łukasz wystąpił do sądu z powódz-twem przeciwko Królowi. Trzeba jednak pamiętać, że w Dreamlandzie panuje Mo-narchia. W Średniowieczu Król mógł robić co chciał i był właściwie odpowiedzialny tylko przed Bogiem i historią, ale nie żyje-my w Średniowieczu, czego dowodem jest wyrok Sądu w tej sprawie. Pietra-czuk po długim procesie wygrał. Wkrótce potem rozpoczęła się kampania wyborcza, a Pietraczuk zaczął ostro najeżdżać na monarchistów. Wyraźnie było widać, ze chce się odegrać na swoich niedawnych ciemiężycielach. Wraz z jego kolegą z Uni-wersytetu, profesorem Jasińskim tworzyli opozycję do monarchistów. Jego duża aktywność polityczna była jedną z przy-czyn odwołania go ze stanowiska Rektora Uniwersytetu. Dostał się w końcu do Izby Poselskiej (nawet z całkiem niezłym wynikiem).
Wkrótce jednak jego poglądy się zradykalizowały. Żądał wręcz rewolu-cyjnych zmian w Konstytucji i w składzie władz, odszedł od niego Jasiński, na wez-wanie Piotra Mirochy utworzył wraz z nim międzynarodówkę lewicową. Program partii, której treść interpretuje z wypo-wiedzi ich liderów, jest wyraźnie nasta-wiony na przejęcie władzy. Łukasz wraz z Piotrem zaczęli domagać się zmian w rządzie, często umieszczając siebie jako kandydatów na ministrów. Premier zareagował dość szybko i niespodziewa-nie. Niespodziewanie, ponieważ wygląda-ło to jakby Rząd ugiął się pod presją lewi-cy i ogłosił zmiany w swoim składzie. Od 4 lipca, po roku kadencji, nowym premie-rem zostanie Edward Krieg, dotychcza-sowy Minister Kultury. Z kolei obecny Premier Pavel obejmie kierownictwo nad Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Po-wołany zostanie też nowy minister finan-sów i gospodarki. Być może ministerstwo zostanie nawet ponownie rozdzielone na dwa. A co do Ministra de Brolla, to jeżeli nie da znaków życia będzie zmuszony pożegnać się z pracą. Czyżby sukces no-wej partii? Chyba jednak nie, zmiany były konieczne i każdy mądry dreamlandczyk widział ich konieczność. Co będzie kolej-nym krokiem pana Pietraczuka? Czekam z niecierpliwością bym mógł go znów opi-sać na łamach GW. (Zakrza)