Śmierć Archonta
Surmeński oficjalny Twitter (który, dodajmy, jest póki co prowadzony przez nas, dzielny zespół Fony) nadał całemu polskiemu mikroświatu wieść o niespodziewanej śmierci Dostojnego Sergjosa Dimitrosigosa (Σεργιος Δημητροσηγος). Komunikat Pałacu Jacyńskiego był nieco zdawkowy i wywołał zapewne uśmiech na wielu twarzach – nie, nie dlatego, że tak powszechną nienawiścią darzono Dostojnego Archonta! Usmiech wynikał raczej z przyczyny śmierci, która brzmiała tak głupio, że aż nieprawdopodobnie – a jednak, dnia 23 lipca 2014 roku o godzinie 21:35 zmarł VI Archont kontradmirał Sergjos Dimitrosigos w Pałacu Jacyńskim na skutek uderzenia w głowę przez spadający żyrandol. Lekarze stwierdzili natychmiastowy zgon (komunikat Pałacu Jacyńskiego).
Archont nie żyje – co oznacza także koniec jego rządu. Archont był Eklezjastą i posiadał ogromną większość mandatów – ich wygaśnięcie oznaczało ni mniej, ni więcej, a zajście okoliczności, które obligują Króla do skrócenia kadencji Eklezji. Kiedy tylko stwierdziła to Centralna Komisja Wyborcza, Król wydał odpowiedni akt, zarządzając nowe wybory.
Ruszyła machina wyborcza.
Mikronacyjne wojny: atak klonów!
Surmeńskie życie publiczne nie zostało jednak całkowicie zdominowane przez intensywną kampanię wyborczą. Owszem, pojawiały się zapowiedzi programowe i płomienne wystąpienia najbardziej energicznego kandydata, Dostojnego Stilianosa Markazenisa (Στηληανος Μαρκαζενης); zawrzało jednak od wystąpienia tego, który kandydować nie może: Jego Królewskiej Mości Viktorjosa Paulosigosa (Βηκτοριος Παυλοσηγος). Pełniąc obowiązki Efetii (Εφετηα), czyli surmeńskiej „prokuratury”, poinformował Surmeńczyków, że organy ścigania mają poważne podstawy do podejrzeń, iż popełniono czyn zabroniony z par. 14 pkt. 13 Kodeksu karnego Królestwa Surmeńskiego z zasadami Postępowania Sądowego – czyli że część obywateli surmeńskich działa w Królestwie pod kilkoma tożsamościami.
Oczywiście tego typu podejrzenie wywołało pełne zdecydowania deklaracje, że każdy ma czyste sumienie. Po upływie wyznaczonych przed Efetię dni opublikowana została lista podejrzanych, a Ci zostali wezwani do złożenia wyjaśnień. Zgodnie z wszelkimi przewidywaniami, okazało się, że każdy ma brata/siostrę/wujka/żonę/kolegę, który działa w Królestwie Surmeńskim i przypadkiem ma ten sam adres IP.
Jak poradzi sobie Efetia? Póki co Jego Królewska Mość z anielską cierpliwością i wielką skrupulatnością przesłuchuje podejrzanych. A ma pełne ręce roboty, bo prócz sprawy klonów pojawiają się także podejrzenia, że pewna grupa polityków surmeńskich chciała zakulisowo rządzić Surmenią i obalić monarchię Zepów.
O komentarz poprosiliśmy doktora net. nauk prawnych i Geronta (Γεροντ) Markosa Viktorjosigosa (Μαρκος Βηκτοριοσηγος).
Markos Viktorjosigos: Efetia radzi sobie doskonale jak na nasze warunki prawne. A te najlepsze nie są, bo surmeński Kodeks karny jest, powiedzmy to sobie uczciwie, dość… wiekowy. Przepis na temat działalności pod kilkoma tożsamościami nastręcza wielu trudności, bo ciężko tak naprawdę zbadać, czy dane „tożsamości” są „prowadzone” przez jedną, czy kilka osób. Przed Jego Królewską Mością stoi ciężkie zadanie, musi wykazać się uporem i żądać wszelkich koniecznych dowodów. Sądzę, że dobre rozwiązanie przyjęto w Sułtanacie Al Rajn: jedno konto=jedno IP. Chyba warto pomyśleć nad wprowadzeniem tego u nas.
Ciekawe, czy swoje sugestie Jego Królewska Mość Markos wcieli w życie, skoro wyniki wyborów do Eklezji prezentują się tak, a nie inaczej?
Wyniki wyborów już są!
Zakończyły się wybory do Eklezji XXXII kadencji (Εκλεζια να ΛΒʹ ορα). W dodatkowym dniu składania kandydatur, wyznaczonym przez Centralną Komisję Wyborczą z racji zgłoszenia się zaledwie dwóch kandydatów, co przewiduje Ordynacja wyborcza, zgłosił się i kandydat trzeci – Jego Królewska Mość Markos Viktorjosigos. W związku z tym na listach wyborczych znalazło się Jego nazwisko, oraz nazwiska: Dostojnego Stilianosa Markazenisa ze Stronnictwa Markazenistycznego oraz Dostojnego Mihaelosa Eligjosigosa (Μηχαελος Εληγιοσηγος) z Partii Socjaldemokratycznej. Wyniki wyborów przedstawiają się następująco:
Wyniki wyborów do Eklezji XXXII kadencji
Jak widać, zwycięzcą tych wyborów został Wicekról Surmenii, zgarniając prawie połowę miejsc w Eklezji. Nadal jednak nie jest w stanie rządzić samodzielnie – zgłaszając kandydaturę oznajmił zresztą, że nie zamierza zostać Archontem i chce dla siebie jedynie stanowiska Tesmotety Dyplomacji. Kto zatem zostanie nowym szefem rządu?
Nie powalę szalonym programem, który miałby uczynić ze mnie w oczach Dostojnych Obywateli najlepszym kandydatem na Archonta. Wcale nie chcę nim być – uzyskanymi mandatami poprę kogo innego, z lub spoza Eklezji.
Markos Viktorjosigos w przemówieniu po zgłoszeniu kandydatury w wyborach
Kuluary pracują
Z pewnością, własnie teraz, zakulisowo rozgrywana jest przyszłość surmeńskiej polityki na najbliższe miesiące. Kto będzie decydował o osobie Archonta: Dostojny Stilianos Markazenis, zwolennik wprowadzenia republiki, czy też Jego Królewska Mość Markos Viktorjosigos, który przy całych swych liberalno-lewicowych sympatiach wydaje się całym sercem popierać monarchię (z uwagi na ekspektatywę korony bądź też z przekonania – zapewne wielu ma wątpliwości)? Z kim stanie w jednym szeregu Dostojny Mihaelos Eligjosigos, który będąc trzecią siłą może grymasić i wybierać do woli. Sprzeda poparcie za stołki? A może przeciwnie, okaże się człowiekiem idei i wybierze idąc za głosem sumienia i programu swojej partii? Ciężko stwierdzić. A co, jeśli to koalicja Viktorjosigos-Eligjosigos zdecyduje o osobie Archonta? Kto nim zostanie, skoro nie Wicekról? Czyżby Dostojny Eligjosigos? A może ktoś spoza Eklezji?
Nie tylko nad tym kuluary pracują. Jeśli w istocie miało dojść do zawiązania grupy trzymającej władzę, zakulisowo sterującej surmeńską polityką, to wobec pojawiających się oskarżeń w mrokach klubów, kawiarni i różnych spelunek pewnie ustalana jest spójna wersja zdarzeń – w obliczu wpadki trzeba się przecież wzajemnie kryć.
A klony? I tu opieramy się na zeznaniach. Czy kuluary już ustalają fikcyjne pokrewieństwa, powinowactwa, adres wspólnego zamieszkania? Sytuacja jest nieciekawa, bo Surmenia może stracić część cudownie przybyłych obywateli, co nie poprawi aktywności. Z drugiej strony – dura lex, sed lex.
Kuluary bez wątpienia pracują. I to ostro. Sporo w Surmenii odbywa się ostatnio pod stołem, za kotarą, w ukryciu. Czy układy i układziki ujrzą światło dzienne? Nasza redakcja ma nadzieję, że tak. Ostatecznie przecież nie o niszczenie chodzi; nie o władzę nad krajem, który się samemu tylko zamieszkuje, nawet pod pięcioma czy piętnastoma postaciami. Chodzi o budowanie własną pracą, o merytoryczny wysiłek w celu zdobycia władzy, o własny rozwój i rozwój ojczyzny. Mamy nadzieję, że wszyscy Surmeńczycy to (z)rozumieją.
w oficjalny sposob nie potwierdził Jego kandydatury. Ku zaskoczeniu wszystkich, ciężar rozpoczęcia dyskusji dot. wskazania pretendentów wziął w końcu na siebie sam ks dr Victorjos Paulosigos apo Zep. Efekt? Wypowiedź Dostojnego Tyrana na Wiecu spotkała się z wielką manifestacją poparcia dla jego osoby, jako jedynego obywatela zasługującego na godność Króla. Tylko prawdziwa tragedia mogłaby teraz zmniejszyć szanse objęcia przez niego tronu Surmenii. Obiektywnie jednak rzecz ujmując, zmarnotrawienie tak olbrzymiego zaufania jest wręcz niemożliwe.
my, Wiec rozpoczął dyskusję nad losem kandydatów do objęcia tronu Surmenii. Jako że propozycja zastosowania wolnej elekcji upadła niemal błyskawicznie, obywatele zwrócili się w stronę jedynej sensownej alternatywy: listy sukcesyjnej. Lista ta miałaby stanowić swoisty spis książąt i księżniczek Surmenii w kolejności obejmowania tronu. I choć idea przyświecająca stworzeniu tego typu dokumentu uznana została za uzasadnioną i szczytną, wciąż nie rozstrzygnięto kto zatwierdzać będzie jego brzmienie. Po kilkudniowych obradach, obywatele Surmenii opowiedzieli się za porządkiem w którym to Wiec akceptuje bądź odrzuca konkretną listę. System ten ma pozwolić na zachowanie pewnej kontrolę nad następstwem dynastii surmeńskich oraz zapobiegać walkom o tron w przyszłości.