Cóż, pomijanie zwrotów grzecznościowych w stosunku do duchownych Kościoła Rotryjskiego, jest nieco niepoważne.
My także załamujemy ręce nad Wami. Po pierwsze nie pomijamy zwrotów grzecznościowych, a zwroty zawodowe... Przecież mówię do Pana, "Proszę Pana", mówimy "dzień dobry", "dziękuję"itd. Pomijamy zwroty waszego statusu społecznego, ponieważ go nie uznajemy. To chyba proste...

nie widzę tutaj, żadnej nie powagi, a Rotria w naszych oczach nie jest niczym innym niż organizacja społeczeństwa, a mieszkańcy tego kraju są tylko osobami fizycznymi, połączonymi prawnie, bądź nie z tym krajem... Niepoważnym jest wywyższanie się ponad podziały państwowe i robienie z siebie pępków świata... :|
To tak jakby mówić do hrabiego "Ty chłopie", tylko dlatego, że pochodzi z kraju, którego nie lubimy 
Znów Pan nie rozumie... słowo "chłop" ma na celu upokorzenie, tutaj jest inaczej... Jeżeli powiedzielibyśmy do chłopa "Pan", byłby zadowolony... A jeżeli powiemy do hrabiego "Pan", może trochę mniej, ale to już jego sprawa... Jest to jak prawo jazdy, nieuznawane w innym kraju. Poza tym, dlaczego mamy sztucznie udawać i sami siebie okłamywać i wpajać wartości, ogólnie nieprzyjmowane ( a nawet odrzucane) przez grupę, do której należymy...
Bez urazy, ale kojarzy mi się to z takim szczeniackim buntem młodzieńczym, że jak widzę księdza na ulicy, nie daj Bóg w sutannie, to powiem mu na złość "Dzień Dobry!", zamiast "Szczęść Boże!"; to takie nieco śmieszne.
Dlaczego? To już ten Pan, o zawodzie księdza, pastora, popa, biskupa, papieża, kominiarza, czy co tam jeszcze, nie może mieć dobrego dnia? Dlaczego mówić księdzu na złość "Dzień Dobry"? Przecież jest to serdeczne okazywanie chęci do dobrego dnia, którego życzymy danej osobie... Jeżeli nie wierzymy w Boga, to po co mamy sobie wpajać tą wartość i strzelać pustymi słowami w tą osobę, a przy tym być przekonanym, że ten Bóg (który wg. nas nie istnieje) ma poszczęścić temu człowiekowi?
Tu już nie chodzi nawet o łamanie uczuć religijnych czy coś w tym stylu, ale o elementarny brak kultury dyskusji, o który w stosunku do siebie jak widzę opozycja aktualnego Rządu usilnie zabiega, nie potrafiąc jednocześnie zastosować tych zasad w stosunku do innych. No, ale cóż. Mogę jedynie załamać ręce nad Wami.
Przełamujemy bariery i usiłujemy zagłębiać się w to, co mówimy. Unikać oklepanych zwrotów, w które nie wierzymy i postępować zgodnie z filozofią i religią życia. Jeżeli czuje się Pan urażony tym, że nie mówię do Pana "per xiądz", nie mogę nic na to poradzić...