|
||||||||||||||
|
|
LITURGIA
HISTORIA ELFIDY 1
POGANIE,
CHRZEŚCIJANIE Wiktor Koliński (Ariel Szual) Kondycja
ludzka w Starym Testamencie.
Ten artykuł jest pewną reakcją na wykład pt. „Człowiek
wobec śmierci. umieranie na przestrzeni wieków”
autorstwa p. prof. Armina
Mikos v. Rohrscheidt. Komentarz będzie dotyczył właściwie części,
dotyczącej poglądów na życie i śmierć w Izraelu.
W Izraelskiej religijności nie było miejsca na wiarę w życie
poza życiem realnym. Dopiero w okresie, gdy Judejczycy spotkali się z
filozofią grecką, która w sposób wyraźny dzieli osobę ludzką na ciało
(soma) i duszę (psyche),
ich poglądy zmieniły się w sposób zasadniczy[1].
Początkowo człowiek był postrzegany przez nich jako całość
niepodzielna. W Księdze Bereszit
(Rodzaju) 2,7 jest mowa o tym, jak Bóg stworzył człowieka: „I uformował Bóg człowieka, (jak) proch z gleby i tchnął w nozdrza
jego tchnienie życia i stał się człowiek istotą (nefesz) żywą”
(tłum. wł.)
Bóg uformował człowieka w ten sam sposób, jak garncarz formuje
naczynie gliniane (wskazuje na to czasownik, który oznacza właśnie taką
czynność). Wyraz natomiast nefesz
nie oznacza bynajmniej „dusza”, tylko człowieka jako całość,
jako konkretną istotę żywą. Bóg po prostu ożywił ulepiony przez
siebie posążek gliniany i właśnie w ten sposób rozumowali Hebrajczycy
biblijni. Od początku więc przeznaczeniem człowieka była śmierć. Pojęcie
natomiast szeol oznaczało po
prostu „głębiny ziemi”, czyli miejsce, w którym znajdują
się groby umarłych. Było to miejsce bardzo konkretne, a nie
abstrakcyjne, czy tajemnicze.
Ponieważ istotą człowieka jest jego forma (postać, którą
ulepił Bóg), Hebrajczycy wierzyli, że życie opuszcza człowieka
ostatecznie tylko w chwili, gdy niszczy się jego ciało. Stąd liczne
zwyczaje grzebalne, obowiązek grzebania, balsamowanie i szacunek dla
grobowców. Oczywiście Izraelici biblijni zdawali sobie sprawę, że
takie „życie po życiu” jest gorszej jakości, niż gdy człowiek
poruszał się, ale mimo wszystko było to jakąś formą życia i dlatego
ciału zmarłego należał się szacunek niemal taki jak osobie żywej.
Nie do pomyślenia było, aby „tchnienie życia” opuściło człowieka
zanim rozpadła jego forma, ponieważ człowiek był uważany za integralną
całość.
Biblia Hebrajska[2]
faktycznie nie odpowiada na pytanie o sensie śmierci, ponieważ uznaje śmierć
za naturalny porządek wszechświata jak np. wschód słońca, czy też
zmiana pór roku. Stąd też wynika obojętność Biblii Hebrajskiej w
kwestii poszukiwania sensu śmierci. Jedynym dobrem dla Hebrajczyka było
dobre życie, pełne radości i błogosławieństwa Bożego. Śmierć
stanowiła zakończenie wszystkiego. [1]
Widać to przykładowo w
cytowanych przez autora omawianego wykładu późnych pismach judaizmu
hellenistycznego, czyli w Księgach Machabejskich i w Księdze Mądrości,
które nawiasem mówiąc nigdy nie były uznawane przez autorytety
judaistyczne za natchnione. [2]
Biblią Hebrajską nazywa się zbiór ksiąg świętych
napisanych w języku hebrajskim i uznawanych przez wyznawców judaizmu
za natchnione przez Boga. Stanowią one trzon chrześcijańskiego
Starego Testamentu, którego skład jest nieco różny dla poszczególnych
wyznań chrześcijańskich.
|
|||||||||||||
|
|
||||||||||||||