KUS

  |Teologia Chrześcijańska  | Filozofia Nowego Świata | Ekonomia Wirtualna | Historia | Internetowe Nauki Geograficzne | Wojsko | Stosunki Międzynarodowe | Prawo i Administracja | Kultura Scholandzka
 

NUMER I

NUMER II

NUMER III

NUMER IV


STRONA GŁÓWNA



 

JUDEOCHRZEŚCIJAŃSTWO          ZASADA WOLNOŚCI         KRYZYSY SPOŁECZNE   

KOLEJNE UWAGI NA TEMAT KULTURY ELFICKIEJ 

ROLA WIARY I NAUKI PIERWSZYCH CHRZEŚCIJAN          


Jerzy Gołowanow

Kryzys społeczny – kryzysem tożsamości

W arcyciekawym wykładzie prof. Armina von Rohrscheidt-Schwaben pt. Kryzysy wewnętrzne w wirtualnych państwach, zapobieganie im i przezwyciężanie ich autor zwraca uwagę miedzy innymi na kryzysy społeczne w państwie wirtualnym. Autor wyszczególnia następujące przyczyny tych kryzysów:

- silnie wykrystalizowane różnice światopoglądów i ich zderzenie;

- poczucie zagrożenia interesów grupowych przez inną grupę;

- utożsamianie działania aktywnych jednostek z ich całą społecznością;

- pozbawienie większości społeczeństwa jakiegokolwiek wpływu na życie i rozwój państwa.

            Warto dodać, że powyższe przyczyny są odbiciem jednego wielkiego kryzysu – kryzysu tożsamości obywateli państwa wirtualnego. W państwach realnych każdy z obywateli musi przejść przez długi proces socjalizacji. Wtedy poznaje on sposoby zachowania, podstawowe elementy kultury swojego państwa i to właśnie sprzyja jego poczuciu tożsamości, która jest ugruntowana na ciągłości i na tradycjach. Gdy natomiast taka osoba decyduje się na wyjazd do innego kraju, musi przejść ten proces od nowa. Oczywiście, w naszych czasach globalizacja niezmiernie ułatwiła ten proces ze względu na tendencję do stworzenia kultury globalnej, albo przynajmniej regionalnej.

            W państwie wirtualnym sytuacja wygląda nieco inaczej. Każdy obywatel jest „obcokrajowcem” na samym początku i musi przejść właściwy dla każdego v-państwa proces socjalizacji. Nie istnieje jednak tam (szczególnie na początku) czegoś takiego jak „tradycja”, albo też „ciągłość”. Proces powstania kultury jest długi, ale nawet gdy taka kultura istnieje, trudno się z nią utożsamić, albowiem obywatel wirtualnego państwa jest pozbawiony korzeni, natomiast tradycje dopiero się tworzą. Trudno znaleźć odpowiedź na pytanie: czym kultura Sarmacji (przykładowo) różni się od kultury Scholandii. Nie chodzi tu o to, aby wymienić liczbę instytucji i opisać ich działalność. Istnieje bowiem coś tak eterycznego i trudnego do zdefiniowania jak „tożsamość kulturowa”, która w nowopowstałych państwach realnych tworzy się czasami dziesiątki, albo też setki lat.

            W świecie wirtualnym nie istnieje również coś takiego jak „wzorce kulturowe”, czyli nie da się wzorować się na tradycjach kulturowych innych państw wirtualnych, albowiem nic takiego po prostu nie istnieje, lecz jest w ciągłym rozwoju. Powstaje więc kryzys tożsamości, wyjście z którego można znaleźć tylko w ciągłym stawianiu sobie pytania: co to znaczy: „być Scholandczykiem”?