Z pamiętnika espedczyka


Grodzisk, 20.IX.2007

Zaspałem. Chyba zaraziłem sie od Aviego jakąś gorączką. Ale to pewnie efekt przemęczenia. Trzy dni stałem przy Księciu po kilkanaście godzin na dobę. Niekiedy jest to trudne zwłaszcza kiedy Książe uprawia kajakarstwo i wspinaczkę górską. Jakby nie Avi to bym wogóle nie spał. Michaś obiecał ze mnie zastapi i postoi do poniedziałku. Może będę miał jak odwiedzic wszystkie swoje nieslubne pociechy od Natanii po Trizondal… Ciagle przemówienia, pomówienia i zamówienia. Zaciskam zęby i wpatrzony w portret Diuka Kościńskiego podnosze głowę! Oni są przeciw nam ale MY ZROBIMY! Zrobimy tak żeby nieśmiertelny Duet Kanclerski Konias-Makowski, żeby Browarczyk i Czekański… Ich portrety też zamówiłem. Zwłaszcza Czekańskiego w mundurze białym, gwardyjskim wprost ubóstwiam.

Zrobiłem sobie herbaty. Dobrze, że mi ten dom po Mamie w Grodzisku został. Zbankrutowałbym na tych lotach z Almery. Trochę mi go tylko zdewastowali towarzysze wandejscy którym go udostępniłem w celu wywrotowej, anygrodziskiej agitacji komunistycznej. “Po czym poznać że wandejczyk wbił ci się do chaty? - Kibel zapchany, śmieci wyżarte, pies w ciąży…”. Wrzucam do herbaty torebkę baridajskiego cukry z trzciny cukrowej. Mieszam. Mieszam w sobie dużo baridajczyka, po trochy sarmaty i wandejczyka. Ot taki ze mnie kosmopolita. Ale przy księciu, Diuku Kościńskim, markizie Figlu i nade wszystko przy Koniasie-Makowskim stał będę. Zawsze jak ich zobacze to wstaje. Tak już mam. kwestia wychowania. Babcia Winnicka dość ostro z Mamą pracowały nad edukacją patriotyczna. Wrzucam do herbatki mało patriotyczną tropikanską cytrynke. Wypijam zimna już ciecz.

Zakładam płaszcz skórzany, butki do jazdy konnej, czapke cyklistówkę i różowy szalik. Pod kilt wkładam ciepłe gacie bo poranki bywają zimne zwłaszcza kiedy się jedzie motocyklem z przyczłapnikiem. Jadę oddać sam na siebie głos “pierwszej preferencji”.

Ivo Maria bnt de Folvil

Comments are closed.