Archive for the ‘Inne’ Category

La Barhonete Gesundheitwaltzer

Saturday, April 25th, 2009

La Barhonete Gesundheitwaltzer

[a propos: http://morbhan.org/aralt/wordpress/?p=652]

Ciągle w tańcu krążąc. W kwieciu pomarańczy.
Jak dwa świetliki oślepłe. Jak woj co na tarczy.
Baronet Perun. Perun BaronetTänzer. O-la la la!

Nie stawał mu, był wiecznie blady.
Nigdy nie kończył, bo nie dawał rady.
On i wróg jego, liebhaber von Lichtenszajn
Zawsze razem, jak dwie bazarowe baby
Raz z jednej to znów z drugiej. Strony barykady.

[Za Wandeą Ludu]

Perunizm

Thursday, April 9th, 2009

z Wandei Ludu

Jaśnie Pan baronet Perun i jego konszachty
Redaktorzenie w Bramie Sarmackiej
Wybory na stanowisko Marszałka Szlachty
Epatowanie Rewolucją, szastanie Wandą
Zjazdy na elektrodzie z neokidów bandą
Musisz wiedzieć, cny koteczku młody
Że Wanda nie dla kariery jest, wygody
Że Wanda to nie siermiężne “kurwa wypierdalaj”
To nie strzały z dupy, to nie złote jaja
To co innego, Parun, a Ty jesteś pozer
Świnia, szczur, tonący okręt, guano na wodzie
Dużo rzeczy się robi z miłości publiki
Krotochwile, grafiki, felietony, polemiki
Tylko jednego się nie robi, wiesz, że nie udaję
Nie obciąga się byle komu, dupy się nie daje

Tęsknota

Monday, February 16th, 2009

Rymowanka oftopikowa

Postawili u nas pod marketem Biedronka
Nowy wypasiony pomnik Karola Wojtyły
W telewizorze żem widział serial o księdzu
Co rowerem jeździł i nawet był miły
Nie ma żadnych wyborów, a i tak spoty PiS’u
Straszą czernią i bielą napisów

I tak se siedział i wspominał jak na poligonie
Jeździł kiedyś czołgiem
I tak se tęsknił za białemi skałami Dołwer
Tak bardzo boleśnie

Znowu ełro w górę poszło i funty też chyba
Bilety lotnicze nadal tanie jak smalec
Codziennie makaron z sosem, w piątek ryba
Umowa zlecenie, dupa, trzeci filar
Nie ma żadnych perspektyw, w radiu
Rodowicz, Niedźwiedzki i jebany Wojciech Kilar

I tak se siedział i wspominał jak mu ukradli rower
Obok siedziby Labour Party
I tak se tęsknił za białemi skałami Dołwer
Tęsknił nie na żarty

“Wolę murzynów”. Cała prawda o P.

Friday, January 23rd, 2009


DZIAŁ KULINARNY DZIENNIKA KRÓLEWSKIEGO MA CZELNOŚĆ PRZEDSTAWIĆ:
Paviel bar. von Thorn-Browarczyk na ostro.

Dział Kulinarny:
Czy lubisz pan trizondalskie syntetyczne cygara?

P.
Trizondalskie? Nie nie nie! Te tandetne podróbki niszczą nas. Przecież każde tropicańskie dziecko wie że najlepsze są te brugijskie. Z dodatkowym zapachem stechlizny.

Dział Kulinarny:
A co z z samudyjskim opium? Slyszalem ze często w Srebrnym Rogu, w tym miłym lokalu na ulicy kawalera Pornghotica wraz ze śmietanką sarmackiej bohemy raczysz się pan opium i natańskimi konopiami dyskutując kwestie społecznopolityczne.

P.
Drogi Panie. Jestem tylko politykiem- biorę państwowe pieniądze, oszukuje ludzi, pije i pale z podatków. Nie mam serca dalej brnąć w kłamstwa. Tak, to prawda.

Dział Kulinarny:
Czyli wspieracie mordercza komunistyczno-imperialną antysarmacką szajkę quasi-oficjalnych (lub nawet Kwazi-oficjalnych) przemytników morvańsko-wandejskich działających na zlecenie Waldemarii?

Ha! milczysz pan – na pewno jesteś pan cyklista!

P.
Drogi Panie, ja tak naprawdę kocham się w towarzyszce Waldemarii. Wszystko co robię to robię z miłości do niej. Ale muszę panu przyznać że najlepszy towar mają w Baridasie. Niestety, tam produkcja już padła.

Dział Kulinarny:
No, po tym jak cofnęliście kraj do okresu średniowiecza ciężko im wyprodukować pełnowartościowy koksik Sami sobie jesteście winni!

P.
Nie zaprzeczam. Ale co ja, zwykły polityczny złodziej mogłem zrobić mając naprzeciwko KONia, a nawet kwaziKONika

Dział Kulinarny:
Wypowiedz się pan jeszcze czy nie czujesz pan wyrzutów sumienia z powodu przechlewania publicznych pieniędzy zakulisowych machinacji, pornografii, delegacji i chęci totalnej dominacji?

P.
Z powodów totalnej dominacji tak. A za resztę to już siedzi mój sekretarz więc niech je mu będzie wyrzutów sumienia mieć czy jakoś tak.

Dział Kulinarny:
Czyli nadal masz pan czyste, nieużywane sumienie?

P.
Białe jak pańska baridajska skóra.

Dział Kulinarny:
A powiedz mi pan jeszcze czy lubisz pan parówki?

P.
To zależy drogi panie. Jeżeli czarne to tak. A te dreamlinki to tak naprawdę lekki badziew. I to są słowa największego znawcy parówek, Michasia W. !

Dział Kulinarny:
Jakie są lepsze? Grube czy długie? Czy nie ma to większego wpływu na jakość doznań? Od tego ćpania pewnie i tak pan nie masz kubków smakowych…

P.
Mam i to w doskonałym stanie. Siódma operacja robi swoje. Co do meritum pytania. Ja akurat mam głębokie gardło więc mi sarmalotto ale podobno grube i do 20 max są idealne

Dział Kulinarny:
Czy to prawda, że najlepsze papryki są w Brugii i Rhadmor lubi je zwłaszcza wieczorem? Czy masz pan pociąg do wilczyc?

P.
Nie nie nie, wolę murzynów.

Dział Kulinarny:
(rumieni się) Naprawdę?

P.
No tak. Murzyn to jest chyba szczyt marzeń erotycznych każdego sarmaty.

Dział Kulinarny:
Lubię zwłaszcza kiedy jęczą. A pan, panie von Thorn-Browarczyk, hę?

P.
To zależy. Jeżeli z rozkoszy to tak. Jeżeli z cierpienia to też tak.

Dział Kulinarny:
Czy w najbliższym czasie będziesz się pan ubiegał o elekcję na stanowisko?

P.
Nie mam pojęcia, całkiem możliwe. Z tego miejsca chce zaprosić wszystkich w sobotę do klubu Naga Ziuta w Soli na wspólną erekcje przy dźwiękach kobzy.

Dział Kulinarny:
W imieniu wiernych czytelniczek Działu Kulinarnego Dziennika Królewskiego dziękuję. A teraz wybaczysz pan ale nie chce mi się z tobą gadać. Kup pan cegłę i do zobaczenia!

P.
Bananów i słodkości!

(Imi)

Krotochwile czarnoleskie

Thursday, December 11th, 2008

Anonimowym alkoholikom

Jęczy, jęczy ten tron w kwieciu umajony
Tron tyranów i despotów, tron przeciążony
Nie jeden Książę, lecz dwa nań siedzą Księcie
Jeden nominalny, drugi zaś rządzi zawzięcie
Wciąż trwa ta putinada jak marazm w Wandystanie
Bo mawiał towarzysz Żenada: “Co się stało to się nie odstanie”

Kebabowi

Leci kukuł nad lotniskiem
Żwawo sobie leci
Do kukuła zaś w zachwycie
Wymachują dzieci
Oczka mają przymrużone
Patrzą prosto w słońce
Łzy im z oczu płyną
Jak wybory uzupełniające

Wanderowi

Wiele było bab na bazarze w Grodzisku
Pozwól proszę się obłapiać, całować po pysku
Jesteś miły i zalotny niczym turkaweczka
Wielum chłopów miał lecz tyś najpiękniejsza

Kedarowi
Na łąki w okolicach Feru zdesantował się Dudziec
Uśmiechnął się promiennie, witali go ludzie
Śmierć upozorował zostawiwszy długi
Won poszły Scholandy, paszli jeden z drugim!
Dziwił się wylewnej, sarmackiej gościnności
W Genosse go zgwałcili, tam nie jeździ w gości
Spadochron spakował w etui w szachownicę
Nic nie pił, nie zakąszał - pcha się na mównicę

Pożyjemy, zobaczymy mówi gospodyni Hania
Czy to Iwan zna Dudźca czy Dudziec zaiwania?

Bananów i słodkości moje drogie Siostry!
(Imi)

Futra kultury

Thursday, December 11th, 2008

25 centów razy 2

Doktorowi Kedarowi

Nie żebym się teraz rozmieniał na drobne
Niosą mi naręcza kwiecia panny nadobne
Alem liczne futra ujrzał, a w nich kulturę
W marszu wojskowym wyczuwam chałturę
Szachiści przygrywają im do nagłego szturmu
W Czarnolasie i Grodzisku wyłaniam się z tłumu
W budżecie Księstwa pojawiły się ziejące dziury
Teutoński Instytut Historyczny
Fundusz Wspierania Kultury

(Imi)

http://www.sarmacja.org/strona,news,3964#2

Złota Linia

Saturday, October 18th, 2008

Razu pewnego pokazał mi Kwazi CV Czekańskiego
Co mnie w nim ujęło to średnia znajomość języka angielskiego
Dokładność, lojalność oraz mobilność jego
Idąca w parze z doświadczeniem z Uniwerku Toruńskiego
Zamiłowanie do przyrody, podróży i nowych technologii
Oraz zwyżkująca ścieżka kariery w telefonii

Zaprawdę dokładność autocharakterystyki Roberta
Tak mną wstrząsnęła że chcę z nim zamieszkać

Męzczyzna z niego postawny, przystojny i wierny
Przycupnął na kamieniu w pozie luźnej, otwartej
Aż chce się powierzyć stanowiska kierownicze, rzeczy ważne
Skromność bije z jego papierów aplikacyjnych i siła
Poczucie humoru, wysoka kultura osobista
Aż się chcę Roberta Czekańskiego poznać dogłębniej, z bliska

na tym konczę me zachwyty, elaboraty i pienia
Trzymaj się Robercie, kocham Cię, do zobaczenia!

Przyjechali i… pojechali

Saturday, September 20th, 2008

Tym razem tradycyjny zjazd Sarmatów odbył się na ziemi krakowskiej. Tradycyjnie międzynarodowo, tradycyjnie w akademiku, tradycyjnie bez znieczulenia i tradycyjnie z poprawinami. Jak było? Podobno fajno. Zresztą – zobaczcie sami. (more…)

Sarmacja jeden, Wandystan pięć

Saturday, September 20th, 2008

Pierwszy w historii realny mecz wirtualnych drużyn przeszedł do annałów mikroświatowego futbolu jeszcze zanim się odbył. Naprzeciwko siebie stanęły doborowe reprezentacje Sarmacji i Wandystanu. Moc walki, grad bramek, naprawdę prawdziwe emocje, czyli to, co najpiękniejsze w piłce pokazali wirtualni piłkarze. Wszyscy uznali tę inicjatywę za udaną mimo blamażu Sarmatów – porażki 1 – 5. (more…)

Nieustraszeni poskramiacze

Tuesday, August 19th, 2008

undefined

Moje wielokrotne apele są jak głos wołającego na puszczy… A dwuosobowe “imperium” Radetzkiego ma się tak dobrze, że próbuje dyktować warunki Wandystanowi…