Krotochwile czarnoleskie
Jęczy, jęczy ten tron w kwieciu umajony
Tron tyranów i despotów, tron przeciążony
Nie jeden Książę, lecz dwa nań siedzą Księcie
Jeden nominalny, drugi zaś rządzi zawzięcie
Wciąż trwa ta putinada jak marazm w Wandystanie
Bo mawiał towarzysz Żenada: “Co się stało to się nie odstanie”
Kebabowi
Leci kukuł nad lotniskiem
Żwawo sobie leci
Do kukuła zaś w zachwycie
Wymachują dzieci
Oczka mają przymrużone
Patrzą prosto w słońce
Łzy im z oczu płyną
Jak wybory uzupełniające
Wanderowi
Wiele było bab na bazarze w Grodzisku
Pozwól proszę się obłapiać, całować po pysku
Jesteś miły i zalotny niczym turkaweczka
Wielum chłopów miał lecz tyś najpiękniejsza
Kedarowi
Na łąki w okolicach Feru zdesantował się Dudziec
Uśmiechnął się promiennie, witali go ludzie
Śmierć upozorował zostawiwszy długi
Won poszły Scholandy, paszli jeden z drugim!
Dziwił się wylewnej, sarmackiej gościnności
W Genosse go zgwałcili, tam nie jeździ w gości
Spadochron spakował w etui w szachownicę
Nic nie pił, nie zakąszał - pcha się na mównicę
Pożyjemy, zobaczymy mówi gospodyni Hania
Czy to Iwan zna Dudźca czy Dudziec zaiwania?
Bananów i słodkości moje drogie Siostry!
(Imi)