Niech to Perun…
(osoby wrazliwe na piekno jezyka polskiego ostrzegam przed brakiem znakow polskich w ponizszym tekscie)
Jakze pieknie bylo gdy w Sarmacji mieszkalem
Mialem dom i samochod, i szlachectwo mialem
Podziwiali mnie mlodzi mieszkancy juz od piaskownicy
Bylem Doda, bylem Poslem, bylem CELEBRITY
Lecz gdy nadszedl srogi czas pogardy
Spojrzalem wokolo, rzeklem “nie da rady”
Obywatelstwem pierdolnolem w imie piekna prawdy
Powrocilem byl pozniej, pragnac cos napawic
Ufny w sile swej slawy chcialem kraj ten zbawic
Z marszu Poslem zostalem, znowu podziwiany
Lecz wyrzucal mi Perun zdrade i banany
W glos krzyczal o kolobaroacji z Kedarem
Kefasem, Lichtensztajnem, Koniasem, Czekanem…
Na liscie dyskusyjnej Ludowego Kraju
Jechal byl po tych co sie koniu oddaja
Dlugie nocne rozmowy toczylem byl z Czarneckim
“Zostan, co ci szkodzi” mowil mi Radziecki
Winnicki nic nie mowil - Winnicki bawil sie dalej
Podjalem decyzje, dzieki Czarnuchowi
w duzej tez mierze wdziecznym Perunowi
co krzyczal i glsoil, szarpal sie i sapal
co Kefasa Sarmackiego oglosil non grata
W Kraju Wandy na dodbre zamieszkalem
Ordery, stanowiska i ID oddalem
Teraz siedze wkurwiony na Dekamerona
Oszukales mnie koles, wina to jest Twoja
Wiec kiedy na Genosse spojrzysz z swej Sarmackiej Bramy
pamietaj
Dal nam przyklad Czarnecki jak bic KONia mamy!