Strict Standards: Declaration of Walker_Comment::start_lvl() should be compatible with Walker::start_lvl(&$output) in /usr/home/sarmacja/domains/vonthorn.sarmacja.org/public_html/galeria/archive/sarmacja.org/korab/wp-includes/comment-template.php on line 0 Strict Standards: Declaration of Walker_Comment::end_lvl() should be compatible with Walker::end_lvl(&$output) in /usr/home/sarmacja/domains/vonthorn.sarmacja.org/public_html/galeria/archive/sarmacja.org/korab/wp-includes/comment-template.php on line 0 Strict Standards: Declaration of Walker_Comment::start_el() should be compatible with Walker::start_el(&$output) in /usr/home/sarmacja/domains/vonthorn.sarmacja.org/public_html/galeria/archive/sarmacja.org/korab/wp-includes/comment-template.php on line 0 Strict Standards: Declaration of Walker_Comment::end_el() should be compatible with Walker::end_el(&$output) in /usr/home/sarmacja/domains/vonthorn.sarmacja.org/public_html/galeria/archive/sarmacja.org/korab/wp-includes/comment-template.php on line 0 Biuro Michała Łaskiego » Blog Archive » Kluczowe referendum

Kluczowe referendum

Jack O'Neill • 10 luty 2009 • News

W dniach 16-22 lutego obywatele Królestwa Dreamlandu oraz Królestwa Scholandii odpowiadać będą w referendum na pytanie „Czy jest Pan/Pani za utrzymaniem w mocy Traktatu Sojuszniczego podpisanego w dniu 15 czerwca 2003 roku pomiędzy Królestwem Dreamlandu a Królestwem Scholandii?”. Dlaczego jest to istotne dla Księstwa Sarmacji?

Na wstępie zaznaczę, że jestem w miarę biegły w sprawach stosunków sarmacko-scholandzkich w okresie od kwietnia 2008 r. do stycznia 2009 r., kiedy to pełniłem wpierw urząd Ministra Spraw Zagranicznych, a później Kanclerza. W trakcie tych miesięcy odbyłem szereg rozmów na temat stosunków sarmacko-scholandzkich tak wewnątrz Księstwa Sarmacji, jak i z urzędnikami wysokiego szczebla Królestwa Scholandii. Konkluzją tych rozmów najczęściej było stwierdzenie, iż istnieje dziwna sytuacja. Z jednej strony obowiązujący sojusz dreamlandzko-scholandzki, którego działanie można by scharakteryzować krzywą, która w wielu momentach przekładała się na brak współpracy, oraz drugi sojusz — sarmacko-scholandzki, który jest sojuszem nieformalnym, ale w naszych sercach.

Sojusz sarmacko-scholandzki stworzył się samoistnie, poprzez wzajemną sympatię ludzi, współpracę samorządów, pomoc dobrosąsiedzką — nie tylko na poziomie władzy centralnej. Jako Kanclerz Księstwa Sarmacji nigdy nie odmówiłem pomocy osobom z Królestwa Scholandii, które zwracały się do mnie z różnorakimi prośbami. Zależało mi osobiście, by sytuacja ta przełożyła się również na sojusz formalny, który to umożliwiłby pogłębienie współpracy na poziomie centralnym. Odrzucałem przy tym możliwość nierównego sojuszu, który byłby bardziej korzystny dla którejkolwiek ze stron oraz zapisywania martwych porozumień, jak to się często czyniło.

Księstwo Sarmacji wielokrotnie proponowało Królestwu Scholandii podpisanie układu, czy deklaracji o wzajemnej współpracy. Ze strony Królestwa Scholandii padało jednak stwierdzenie, że z powodu istnienia sojuszu dreamlandzko-scholandzkiego podpisanie formalnej umowy jest niemożliwe. Po paru miesiącach w dyplomacji miałem już mieszane uczucia względem stosunków sarmacko-scholandzkich. Z jednej strony nic nie zmieniło się w stosunkach międzyludzkich. Z drugiej ostatnia zmiana rządu zaowocowała nowym Premierem Królestwa Scholandii, wyraźnie niechętnym Księstwu Sarmacji, czego dowodem był brak odwiedzin przez niego Księstwa Sarmacji, pomimo zaproszenia — przy jednoczesnym braku odwzajemnienia zaproszenia oraz upominaniu ludzi na liście dyskusyjnej Królestwa Scholandii, by nie pisali o nas w sposób pozytywny. Było to dla mnie osobiście pewnym bolesnym przeżyciem, o które w dyplomacji nietrudno.

Pod koniec urzędowania zastanawiałem się nad tym, czy przypadkiem nie pora zrewidować kierunku polityki zagranicznej, w której to Sarmacja poniekąd stała się niewolnikiem sojuszu scholandzko-dreamlandzkiego. Nadzieją dla stosunków sarmacko-scholandzkich jest referendum, w którym to sami obywatele Królestwa Scholandii zadecydują o kierunku własnej polityki zagranicznej. Będą mogli powiedzieć „nie” dla obecnego sojuszu, jednocześnie dając zielone światło dla sojuszu z nami. Jestem przekonany, że obecne referendum będzie miało bardzo duży wpływ na stosunki sarmacko-scholandzkie i być może na dłuższy czas zadecyduje również o kierunku naszej, sarmackiej polityki zagranicznej.

Artykuł nie reprezentuje stanowiska Księstwa Sarmacji i jest przedstawieniem mojej osobistej opinii w tej kwestii.

4 Comments →

  1. Karol Keane Says:
    luty 10th, 2009 at 20:18

    Myślę, że nie należy przeceniać nawet zerwania sojuszu, bo rezerwa scholandzka do ewentualnego sojuszu na nowo i innym v-partnerem politycznym będzie tym większa, im bardziej będzie spolaryzowany wynik. Wydaje się, że zarówno Scholandia, jak i Dreamland chcą po prostu mieć wolne ręce, ale czy do nowych sojuszy? Wątpliwe.

  2. “Sojusz nieformalny, ale w naszych sercach.” Cudne. Muszę zapamiętać.

    Scenariusz w wypadku rozpadu Sojuszu jest chyba dość jasny - Scholandia powoli staje się sarmacką marionetką (dla poprawnych politycznie - “wchodzi w sojusz formalny”), a Dreamland ożywia kontakty z Wandystanem, Nowalem, Elderlandem, prawdopodobnie Natanią.

  3. Michał diuk Łaski Says:
    luty 11th, 2009 at 20:35

    Nie wiem komu mogłoby zależeć na osłabianiu przyjaciół. To jest polityka zagraniczna, która ma krótkie nogi.

  4. Strasznie Panowie polaryzujecie w komentarzach :) Jak nie z Dreamlandem, to przeciw niemu itd. To referendum się do tego nie sprowadza, nie głosujemy na zasadzie love or hate. Właściwie to zadecydujemy jedynie nad rozwiązaniem prawnym krępującym obie strony i tyle. Paradoksalnie po rozwiązaniu sojuszu stosunki między Dreamlandem i Scholandią mogą ulec poprawie, bo przestaną się sprowadzać do dyskusji (sporów?) proceduralnych.

    Tym bardziej rozwiązanie sojuszu nie prowadzi do podziału v-świata, a mam wrażenie, że go bardziej otwiera na współpracę wszystkich ze wszystkimi.