Rozmowa nocna przy blasku kominka czyli wywiad z Aleksandrem Hergemon-Euskadim
Wczorajszego wieczora do naszej redakcji przyszło niesłychane zaproszenie od Aleksandra Hergemon-Euskadiego. Nasza redakcja została zaproszona do Siemianowic do stolicy BRC (Biednej Republiki Ciprofloksji). Aleksander Hergemon-Euskadi postanowił udzielić naszej gazetce wywiadu z czego ogromnie jesteśmy dumne.
Plotkara: Dobry wieczór Panu. Dziękujemy za wyrażenie zgody na udzielenie wywiadu dla naszej gazetki, a także za zaproszenie do Siemianowic.
Aleksander Hergemon-Euskadi: Witam. Proszę się rozgościć. Kamienica może jest dość mała, ale bardzo lubię przyjmować w niej gości, zwłaszcza z uwagi na rzeźbiony kominek z brzozy szczyńskiej. Niestety, ale jedna z postaci nie ma twarzy, gdyż kominek uległ zniszczeniu w 1939 przez mającego tutaj swoją siedzibę w tamtym okresie jenerała srumeńskiego.
Plotkara: A czy ta kamienica ma jakiś sentyment dla Pana?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Oczywiście. Została ona zbudowana w 1917 roku dla Mihaila Kvintesnecu. Po jego bezpotomnej śmierci została sprzedana mojej rodzinie i obecnie służy mnie jako kamienica dla spotkań.
Plotkara: BRC powstała całkiem niedawno. Proszę powiedzieć nam co skłoniło Pana do załozenia tak zacnego kraju i czym on się wyróżnia na tle innych?
Aleksander Hergemon-Euskadi: W zasadzie nie ja jestem założycielem Ciprofloksji. Ojcami założycielami są Elena Petrescu, Mihail Nani i Manea Manescu. Notabene miałem okazję poznać w tzw. realu całą trójkę, zaś część z nich, nie powiem jaką i konkretnie kogo [śmiech] znałem już przed 14 lutego.
Plotkara: A czym według Pana Ciprofloksja wyróżnia się na tle innych krajów?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Biedna Republika wniosła pewien powiew świeżości. Pozwolę sobie nawet na komentarz, że jest państwem, które każdemu przynosi profity. Nawet nasi zaprzysiężeni wrogowie, srumeńcy, mogą napędzać swoją aktywność w oparciu o wzajemną niechęć. Oprócz tego, nie istnieje dla nas granica absurdu. Dlatego codziennie można znaleźć na forum coś zaskakującego.
Plotkara: A dlaczego taka nazwa Biedna Republika Ciprofloksji? Czy to coś ma wspólnego z tym, ze nie znajdziemy w niej przepychu czy bogactwa?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Szczerze powiedziawszy nigdy nie pytałem o to ojców założycieli i pozostaje nam się jedynie domyślać.
Plotkara: Conducator BRC to poważna rola, jak Pan ocenia swój dorobek i co się udało zdziałać w BRC, a nad czym trzeba popracować jeszcze?
Aleksander Hergemon- Euskadi: Cóż, z pewnością moim sporym sukcesem było uzyskanie terenu dla Ciprofloksji. Ale niestety, w późniejszym okresie mojego urzędowania wytraciłem impet pracy i końcówka okazała się być zwyczajnym utrwalaniem ustroju.
Plotkara: Czy BRC w obecnym zastoju ma szansę na ponowny sukces?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Z pewnością, gdyż potencjał Ciprofloksji jest ogromny. Ale do tego konieczne jest świeże przewodnictwo. Ja po tak długim, bo prawie rocznym pełnieniu funkcji, którą stworzyłem w ramach reformy ustroju czuję się zwyczajnie wypalony.
Plotkara: Za niedługo wybory w BRC na nowego przywódcę, czy ma Pan swego kandydata na to stanowisko?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Mam, ale z oczywistych przyczyn nie wyjawię swojego typu. Niech zadecyduje lud.
Plotkara: Dobrze, dość tych pytań o poważne sprawy, przejdźmy teraz do pytań mniej ważnych. Proszę powiedzieć coś o swej rodzinie.
Aleksander Hergemon-Euskadi: Moja rodzina to prawdziwy temat rzeka. Dość powiedzieć, że ze strony ojca wywodzę się od Hergoliena Wielkiego, pierwszego Cesarza Teutończyków. Ze strony matki zaś jestem spokrewniony z wieloma rewolucjonistami i ideologami ruchu biedy, częstokroć bardzo utytułowanych, jak JKW Daniel Krótki, który niestety zginął męczeńsko w Katastrofie Szczyńskiej, a był moim wujem.
Plotkara: Rzeczywiście temat rzeka. A Pańska matka? Czy ma Pan z nią jakikolwiek kontakt?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Callisto diuszesa Kami-Chojnacka. Obecnie nie ma jej w Sarmacji. Wypoczywa na plaży w Monderii. Nie dalej jak przedwczoraj odwiedziła mnie w Kołczygłowach, gdzie odbywałem wizytę gospodarczą i kontrolowałem hodowlę kóz. Nawiasem mówiąc, to co tam zobaczyłem, to będzie prawdziwa rewolucja. Kozy, które nie dają w ogóle mleka i beczą dwa razy głośniej niż te zwykłe. Idealne do Sejmu!
Plotkara: Pański ojciec ożenił się po raz drugi z Natalią Heleną von Lichtenstein-Hergemon. Co Pan sądzi o niej jako swojej macosze?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Ma ładny biust. Ale powinna palić jakieś normalne papierosy, żeby można było ją obsępić. Niestety, pali slimy i to w dodatku miętowe. Jakby się jadło pastę do zębów.
Plotkara: A co z Pańską żoną bo tak nic Pan o niej nie mówi?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Ostatnio mało się widujemy, ale to bardzo ciepła i pogodna osoba. Prawdziwy wulkan pozytywnej energii. Tak bardzo potrzebny w naszej rodzinie [śmiech].
Plotkara: Jak się Panu teraz żyje?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Całkiem przyzwoicie. Nie są to luksusy do jakich przywykłem w Bytowie, ale nie mogę narzekać. Jak pani widzi, w tej kamienicy są nawet dębowe meble. Jednakże mimo wszystko trochę tu ciasno. Zdecydowanie więcej przestrzeni jest w mojej willi pod lasem w Constipatie. Meble też są dużo lepsze [śmiech].
Plotkara: Nie tęskni Pan za rodziną?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Tęsknię za rodziną, ale odwiedza mnie regularnie. Co czwartek udajemy się do proktohemolańskiej ateiżnicy p.w. Rebecci Black.
Plotkara: Dlaczego wiec Pan postanowił wrócić do Siemianowic a nie pozostać w swej villi pod lasem w Constipatie?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Zawsze przyjmuję gości w Siemianowicach. Niestety, ale do Constipatie da się dojechać tylko własnym samochodem, a droga po wiosennych roztopach jest zawsze w kiepskim stanie. W zasadzie, to ona zawsze jest w kiepskim stanie. A do Siemianowic z lotniska jest kilkanaście minut tramwajem. Jak pani redaktor wyjrzy przez okno to zobaczy także tory kolejowe. Nie dalej jak dwa kilometry stąd jest stacja kolejowa.
Plotkara: Rzeczywiście, tory kolejowe to spory sukces w BRC, ale także wiele rezydencji powstało. Czy wie Pan kiedy zostały wybudowane i do kogo obecnie należą? Bo jak widać po niektórych z nich są opuszczone i zaniedbane?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Niestety, pozostaje mi się jedynie domyślać kto tam mieszka. Nie znam Siemianowic na tyle, by to określic. Cóż, większość zaniedbanych rezydencji to stare kamienice stojące w większości puste. A szkoda, bo mają olbrzymi potencjał. Myślę, że najlepszym wyjściem byłaby ich nacjonalizacja.
Plotkara: Może kiedyś to się w przyszłości stanie, miejmy taką nadzieję. Bytów, prywatne miasto, które powstało w systemie Złota Wolność, dowodzone przez Pana, proszę powiedzieć dlaczego akurat Bytów i jak Pan ocenia swoje miasto?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Szczerze powiedziawszy, mam sentyment do miasta w tzw. realu. Posiadamy tam coś, co z braku lepszego słowa określam mianem daczy i lubię spędzać tam wakacje. Jeżeli chodzi o ocenę tego miasta, to z pewnością nie da się ukryć, że w krótki czasie miasto znikąd stało się największym i oferującym najlepszą cenę skupu miastem. Co istotne, miasto to powstało praktycznie bez finansowych sterydów, jakimi karmiono np. Grodzisk.
Plotkara: I z naszych informacji wynika, że rozwija się bardzo dobrze i ciągle wznosi się na wyżyny. Oprócz tego miasto Bytów ma swój Uniwersytet. Czy możemy zaryzykować stwierdzenie, że Uniwersytet to rodzinna inwestycja?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Uniwersytet Bytowski to nie tyle inwestycja rodzinna, co inwestycja w Sarmację. Jest to miejscem, w którym Sarmaci z długim stażem mogą przekazywać swoje wiedzę i doświadczenie młodym. Osobiście chciałbym, by w przyszłości stał się on kuźnią kadr i elit.
Plotkara: Czy każdy może studiować w Uniwersytecie Bytowskim?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Oczywiście. Jedynym warunkiem jest ochota do nauki i wola przyswojenia sobie wiedzy.
Plotkara: A jak ocenia Pan kadrę wykładowców. Czy posiadają należytą wiedzę niezbędną do przekazania jej swoim studentom?
Aleksander Hergemon-Euskadi: W rzeczy samej. Oprócz długiego stażu w Sarmacji są także w tzw. realu studentami prestiżowych kierunków na różnych uczelniach.
Plotkara: Jak się dowiedzieliśmy na uniwersytecie oprócz podstawowych kierunkuch są również języki obce takie jak angielski, niemiecki czy ciprofloksjański. Dlaczego akurat takie języki?
Aleksander Hergemon-Euskadi: W zasadzie nie wiem jaka idea przyświecała dziekanom podczas wprowadzania tych przedmiotów do programu studiów. Ja osobiście byłem temu niechętny. Tym niemniej wyraziłem na to zgodę. A dobór języków jest nieprzypadkowy. Dysponujemy kadrą znającą akurat te języki. Logiczne zatem, że nie będziemy wykładali innych.
Plotkara: Dokładnie. Troszkę odskoczyliśmy od pytań związanych z Pańską osobą, a więc proszę powiedzieć jakie Pan pali papierosy i jaki alkohol Pan pije?
Aleksander Hergemon-Euskadi: Obecnie palę papierosy R1. Z alkoholi gustuję w czerwonych winach, najlepiej aby zawierały w sobie nutkę wanilii lub truskawki. Chociaż dobrym piwem nie wzgardzę.
Plotkara: A czy ma Pan zamiar wyjechać na zasłużone wakacje sam czy z rodziną i gdzie?
Aleksander Hergemon- Euskadi: Jeszcze nie jestem pewien, ale z pewnością wybiorę się na dłuższe wakacje.
Plotkara: Tak więc życzymy tego Panu z całego serca i bardzo dziękujemy za udzielenie wywiadu a także za miłe zaproszenie do Siemianowic.
Aleksander Hergemon-Euskadi: Ja również dziękuje za tak wspaniały wywiad. Pozdrawiam czytelników Plotkary.
Kominki stały się bardzo popularne… ;-)
A do ZW nie łaska wrzucić? :)
*już się prawie przestawiłem :P
Kryspinie dokładnie. Wywiad przy kominku jest bardzo uroczy i uspokajający :D
Panie Ignacy ja jeszcze nie potrafię wrzucać artykułów z Zielnyborskiej Plotkary na ZW. Jak tylko Natalia pojawi się w redakcji dzisiaj to zaraz ją poproszę. Pozdrawiam Pana.
ok, ok :) Taką sugestią walnąłem :P Po prostu części Sarmatów wygodniej odpalać ZW niz główna. Za reakcje dziękuję :D
Ciprofloksja straciła ikre a Yaraeh to wielki przegrany mikroświata :D
Panie Lolek a właśnie że nie. BRC może jest w chwilowym zastoju ale to minie i znów wzniesie się na wyżyny a co do Yaraeha (mojego męża) to nie jest wielkim przegranym mikroświata tylko właśnie wygranym ot co :P
Mnie nie wywalili na zbity pysk z KS :D
I co w związku z tym, ja się pytam. To według Pana kogoś kto jest wyrzucany z KS na zbity pysk ma od razu być przegranym. Jak Pan ocenia ludzi w takich kategoriach a ocenia, to gratuluje nawet bardzo gratuluje, bo Pan nawet go nie zna a juz ocenia.
Moge bo ten gość pochodzi z Samundy :D
Tak mój mąż pochodzi z Samundy ale to nie oznacza, że może go Pan oceniać nie znając, a najwidoczniej go Pan nie zna. Pozdrawiam
Chodzi o to, ze skoro pochodzi z Samundy to Graf alias Lolek go zna :P