<statysta pokazuje baner ‚APLAUZ’ publiczność klaszcze i wiwatuje>
– Kalmar wyrecytuje nam piękną mowę o JW Sułtan, proszę Kalmarze.
<na scenie panuje grobowa cisza>
– No więc…eeee…. Najjaśniej Nam Oświecona, Ogarku od świecy edukacji, Sądzie Boży, Bramo Politycznego Zgorszenia, Opiekunko Pokrzywdzonego Stronnictwa Dworskiego, Matko Rajnska, Sufrażystko POmocna, Stalo Allahowa, Owco wysokomleczna!
W całej wspaniałości nie jestem wymienić Twych przymiotów! Jakże wspaniale rozdawałaś tytuły szlacheckie, z taką gracją i lekkością. Me kalmarze uszy chciałby usłyszeć ilu przyjaciół sobie kupiłaś.
O! Lustro pokoju i sprawiedliwości!
Jakżeż cudownie mąciłaś pokój w naszej ojczyźnie wydając sprzeczne decyzje, moje kalmarze uszy pragną usłyszeć ile na tym ugrałaś.
O! Opiekunko wiedzy i szpiegów!
Jak rewelacyjnie i drobiazgowo doszukiwałaś się dziur w całym, jak miło zawsze byłaś niedoinformowana.
O! Muzo artystów!
Jak miłosiernie nic nie robiłaś dla kultury!
O! Ostojo spokoju!
Jak spokojnie patrzyłaś na wegetację swojej ojczyzny.
O! Wspaniała…yyy…<kalmar upada i umiera>
Słyszeliście, do domu, bo krewetkami poszczuje!