Tag Archives: kostnica

Hej, poczęstuję Cię dziś rozgoryczniem*

Nic dawno pisane nie było, a więc zasiądźcie wygodnie, wyłóżcie się na moich kozetkach. Zaraz włączę relaksującą muzykę, która pozwoli Wam przetrwać te cieżkie chwile w Waszym życiu:

Postanowiłem dziś z samego ranka zajrzeć na stronę „Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondlau”. Nie ma aktywności zbyt wielkiej, ale tak, tak pamiętam, że panuje wszem i wobec krwiożerczy kryzys, który zabrania udzielania się na forum. Więc największy ukłon w stronę np. Siedmiogrodu i innych państw, które odważyły się powstać w tej czarnej dziurze obecnych lat. Wróćmy jednakże do rzeczy głównej.

Wiadomo nie od dziś, że Kolegium Wykonawcze nierządem stoi, samo zjada kiełbasę wyborczą, miast rzucać nią w bogobojnych ludzi, którzy pokornie klękną przed władzą najwyższą. No nic, otworzyłem sobie dział w Zgromadzeniu Powszechnym, żeby jakieś perełki znaleźć, a tam nad zmianą ustroju [ min. utworzenie Kolegium Wykonawczego] również Pan Sokołowicz Marcin, dawny Komosiński, a dawniejszy Marcin I i VBóg wie kto jeszcze.

„Guru w szaliku z piór*” – Marcin Sokołowicz.

Jak wspominaliśmy wyżej Towarzysz Sokołowicz popierał reformy ustrojowe, zgadzał się z ich treścią, więc śmiało można z tego wnioskować, że uznał wcześniejszy system za błędny. Dołożył więc swoją cegiełkę w budowaniu ustroju słomy i siana, gdzie wszyscy zmierzają, pijani po wiejskiej potańcówce. Tańczył i sam Towarzysz Sokołowicz. Wytańczył sobie ciepłą posadkę MSZ. Nie omieszkam wspomnieć, ze wtedy nawiązaliśmy szalenie ważne traktaty zagraniczne, min. traktat z tak nienawidzoną w RSiT Suremnią.

Przesuńmy się dalej. Towarzysz Sokołowicz nie wywiązał się ze swoich obowiązków, a dokładniej je zaniedbał. Akt prawny głosi, że minister specjalny musi składać co pewien okres czasu raport ze swoich dokonań, czego w/w persona nie zrobiła dwa razy. Jakże wielkie rozgoryczenie trawiło eksKomosińskiego. Przecież, jako jedyna osoba potrafi tak idealnie układać popychadło – RSiT – na planszy Pollinu.

Ślepy los znów zadrwił z kraju zdechłych jednorożców i padniętych gwiazd, i orłów ze skręconymi głowami. Towarzysz Sokołowicz dostał do swej łapy najważniejszy urząd w państwie, został członkiem kolegium Wykonawczego, gdzie nadal pozostaje dumnym posągiem Aresa. Muszę nadmienić, że jest nadzwyczaj zapracowany, stawia sobie pomnik, mówi o potrzebie kolejnych zmian ustrojowych, kilka sobie po forach, pisze o ciężkiej doli chłopa na roli w krzykpudle. W ogóle jego cytaty są bardzo ciekawe, spójrzmy:

Ja się już tym nie zajmę. Przepisy towarzysza Marcela pozbawiły mnie funkcji ministra dyplomacji. – umierający brzytwy się chwyta,

Widzisz, Goebbels też mówił, że to naród niemiecki sam wybrał sobie taki los – jak widać nawet mikronacje mają swojego Goebbelsa, a konkretniej Hansa,

Chodzi mi o nawiązanie stosunków dyplomatycznych z tym „czymś”. Z jakim przystajesz takim się stajesz, więc wychodzi na to, że zależy nam na regresie do poziomu Siedmiogrodu. – fakt, przecież choćby Skarland, czy Francja ma zapewne milion razy więcej obywateli,

To tylko trzy cytaty, ale jest ich więcej, w celu zachęcenia do odwiedzania RSiT i zabawy w ciuciubabkę ze słowami „Sokoła ft Potoka”, oto adres:  http://forum.rsit.com.pl/index.php

Zapomniałem również powiedzieć, ze Sokołowicz nie odróżnia Jana Potockiego od Krzysztofa Polanda.

* Cytaty z „Piersi ćwierć” HEY.

12 Komentarzy

Filed under Głową w mur, Prześmiewcy, Za burtę z nim!

Śmiejemy się z RSiT.

W założeniu tekst ma pokazać niedogodności naszego życia w zatęchłym rejonie vświata, brud i ubóstwo naszego podwórka i zadżumione dzieci bawiące się na nim.

Niedogodności naszego życia,

Nie ma co mówić, na forum znów panuje nuda, leją się flaki z olejem, nikt nie ma pomysłu na tamowanie krwi cieknącej z tętnicy. Wykrwawiamy się, jak nic. Coraz mnie postów z dnia na dzień, coraz mniej osób się loguje, wszystko dokonuje się w układzie. Jak atomy krążą te same osoby, tylko po to, żeby powiedzieć, że jest ładna pogoda, albo kochany Reksio zawinął sobie uszko. Zapraszamy od czasu do czasu zagranicznych gości tylko po to, by poczęstować ich kawą i utwierdzić ich w przekonaniu, że jesteśmy groteską państwa. Małpujemy wszystko co się da, chcemy stać się potęgą, Chrystusem małych nacji, gdy się ich brzydzimy, boimy się ich pierwszego krzyku życia. Jesteśmy, jak dystyngowana kobieta z pudelkiem, która wyprzedaje swoje srebra rodowe, po ty by kupić kolejny płaszcz, w którym będzie wyglądać inaczej. Nie dana jest nam stabilność linoskoczka.
Istnieje jednak druga strona medalu. Lubimy cierpieć, wbijać sobie kolejne igły, by móc potem płakać i szukać winnych. Trawmy w tym sadomasochizmie znajdujemy istną jaskinię rozkoszy, której winna jest prawica, a którą lewica stara się naprawić. Uwielbiamy być ofermą, bo i tak wszystkiemu winna jest Sarmacja.

W zatęchłym rejonie vświata,

W tajemniczym danse macabre wraz z nami maszerują inne państwa, Austro-Węgry, Tyrencja i jakieś rozbitki RONem, Nordią, Francją zwane. Trzymamy się za naszcze szczuplutkie rączki i machamy nóżkami zgrabnemi, bo wypada się śmiać. Od dwóch lat słyszę jeden i ten sam slogan: „Jest kryzys!”, wszyscy go widzą, ale nie wiedzą czym jest. Toczy nas ta choroba, a my nie umiemy sobie z nią poradzić. Ciekawe, gdzie są te wszystkie mądre głowy, wieszczowie, szralatani i uzdrowiciele. Nie ma ich, nie widzicie? Pewnie zbiegli wraz z wędrówką niezaprawionych w boju plebejuszy, albo ulegli „kryzysowni”. Boją się kryzysu, boją się nieznanego, a przecież nie tak dawno nawoływali do dotykania, lizania i zaciągania się każdą nowością.

Brud i ubóstwo naszego podwórka i

Mam coraz to nowe wrażenia, jesteśmy słoikiem zakiszonych ogórów. Nie małych, zgrabnych i smakowitych ogóreczków, ale wielkimi, białymi ogórami z mnóstwem obrzydliwych pestek. Niesmaczni dla siebie, a co dopiero dla innych. Nie sprawdza się system naszego kisu, więc proponujemy nowy, nowe ziółka, chcemy ogórkowego króla. Mamy do wyboru dwa pierwsze z brzegu, wrzeszczące niemym krzykiem o dzielących je różnicach, pokazujące dłonią bez palców na wady drugiego. Opluwające się z wyimaginowanych ust kwasem solnym, próbujące zedrzeć z siebie nawzajem resztki przyzwoitości. Nie udaje im się to, zapomniali, że tylko jeden z nich ma zwoje neuronów i stoi przed lustrem patrząc się na siebie. Na swoje nieciekawe i monotonne odbicie, powtarzając notorycznie „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”, nie pojmując groteski swojej, a właściwie ich sytuacji. Ogórki.

Dzieci bawiące się na nim.

Jesteśmy bezdomnymi, którzy nie mają co robić, szlajamy się po dworcach, gramy w kulki i kapsle. Zbieramy żetony z chipsów i żujemy Mambę, nie zdając sobie sprawy z dramatyczności sytuacji. Codziennie wspinamy się po górach spamu, łamiemy sobie na nich nogi i nadgarstki. Często oglądamy te góry przez lornetkę, ale nich ich nie jest w stanie ogarnąć wzrokiem, bo ciągną się tam, za horyzont, aż do przepastnego morza, na którym pływa wolna Meduza ze swoim nibykapitanem. Tam jest prawdziwa-liberalno-socjalistyczna wolność.

(-) Ezechiel Samozwaniec

3 Komentarze

Filed under Głową w mur, Prześmiewcy, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami, Za burtę z nim!

Za miedzą

Każdy orze, jak może, bronuje, sadzi i plewi również. Zakładamy tak często na swoje struchlałe krzyże, strzykające ramiona różnorakie narzędzia. Podążamy na swoje malutkie poletka wraz ze wschodem słońca, by poświęcić się oczyszczającej pracy. Jesteśmy na tym skrawku ziemi zupełnie sam. Odgrodzeni od innych grubą ścianą, często wypuszczamy do siebie znaki dymne, a to tylko po to, by wieczorem razem zakończyć ten masochistyczny obrzęd i ruszyć w wolność. Wdychamy ją całą piersią, unosimy się na jej prądach, czujemy jej ciepłe muskanie. Jest na wiele, mnóstwo, jesteśmy różni, ale mamy zmysł stadny, czujemy się wieloczłonowym organizmem, amebą z mnóstwem ramion.

A tymczasem za miedzą dzieje się zupełnie coś innego. Wielkie latyfundia, które powstały po krwawym wyszarpywaniu ziemi drobnym rolnikom upadają. Pompa propagandy, która zalewała wszystkich kolorami radości, tęczowym uśmiechem, cukierkami pękła, popsuła się. Ten donośny huk nadal jest słyszalny, magicznie zatrzymał się w powietrzu, łącząc się z nim w proporcjach idealnych, ułamkowych. Nawet słońce wyblakło pod wrażeniem tych wydarzeń, nadciągające wojska apokalipsy, bezwzględne i niszczycielskie szarżują tam, wszystko jest toczone przez szarańczę. Powód jest tylko jeden, stado bez głowy na wielkim latyfundium nic jest nie warte, jest ślepe, zagubione i zabłąkane. A pomoc niemożliwa jest…

4 Komentarze

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Poczytaj mi jeszcze

Procesja

Nie ma nic gorszego niż bezczynność i obojętność, nawet kłótnie dostarczają mnóstwa emocji i rozrywki, która jest bardzo ważnym elementem polskiego mikroświata i mikroświata w ogóle. Teza skądinąd nie jest odkrywcza, powstało na ten temat mnóstwo publikacji, ale ja dołożę swoją cegiełkę. Oscylować ona będzie wokół gmachu próżności, kompleksów i trumny Pollinu.

Adnotacja numerem pierwszym (1) oznaczona, czyli
„Gmach próżności”

W każdej gazecie, telewizji, biuletynie widnieje smutny obraz człowieka obdartego z szat, swojej inteligencji i innowacyjnego rozumienia. Wyciąga on drżącą dłoń do każdego obywatela z osobna i każdego państwa, żebrząc o pomoc, krztę jałmużny. Jego zapadnięte oczy zaszły już mgłą znudzenia, a wśród innych panuje błoga cisza, by nie zakłócić spokojnego zgonu i pozwolić duszy odejść spokoju do wirtualnych galaktyk. Obojętność obserwatorów to idealne miejsce do dalszego rozprzestrzeniania się choroby, która zapędzi do grobu kolejnych. Wszyscy zostaną pogrzebani w budynku wprost monumentalnym – gmachu próżności.
Cóż poradzić na to, skoro każdy zamyka się we własnym domku i zza okienka wygląda śmierci innych, odmawiając pomocy, a nie zważa na dżumę toczącą własny organizm. Gniją powoli kończyny, gnije kultura, siły obronne, a nawet usta zaczynają gnić. Panuje tylko błoga cisza, która zaprasza radośnie do Gmachu Próżności.

Adnotacja numerem drugim (2) oznaczona, czyli
„Kompleks”

Wszystko powinno zmieniać się mimo wszystko, na przekór wszystkiemu. Ale nie u Nas, nie na naszym dancingu. Taneczni osiemnastolatkowie, żarłoczni szesnastolatkowie, przepoczwarzają się w otyłych, gnuśnych, ciężarnych opasów, skaczących z nogi na nogę. Myśląc przy tym, że są królami parkietów, wodzirejowie imprezy, niegdyś rześcy i młodzi, z imprezowymi czapeczkami na głowach, zmienili się w struchlałych starców z ukoronowanymi koronami cierniowymi skroniami, z których broczy krew. Niezdolni do samopomocy, nie mówiąc o samoobronie, wydają łabędzi śpiew z swoich wnętrzności, próbując przykryć swój strach strojeniem piór.
Więc, bal trwa, połkościtrupy tańczą w ferworze, nie zważając na swoje zacofanie muzyczne, zacofanie taneczne, panikę przed nowym. Tak trwa ten danse macabre w nieskończoność, makabra bojaźni i taniec wstydu przed innymi, prowadząc czarną procesję.


Adnotacja trzecim numerem oznaczona (3), czyli
„Hebanowa trumna”

Heban, drzewo szlachetne, święte, wyłącznie dla najbogatszych. Jego trwanie jest niespisanie długie, idealnie przechowuje to co ma w swoim wnętrzu. Cztery proste hebanowe dechy ukrywają małą urenkę, a w niej kości i prochy Pollinu. Po jakże sądnym dniu, kiedy wszyscy w tanecznym uniesieniu pomarli na zawał serca, zostali wtłoczeni do prostej konstrukcji. Pewnie teraz się przewracają w swoim grobie, z powodu niewygody i wszechobecnych drzazg, wbijających się w ciało.
Żalu nie ma, przecież kolejnych wychudzonych żebraków jest więcej, powstaną nowi, nie uchroni od tego złoty tron, czy lekkie pióro, które stroszone jest na potęgę. Wszyscy w końcu odejdziemy z tego malowanego raju zwanego Pollinem, niczego zabierając do swojej hebanowej trumienki, bo wszyscy jesteśmy tutaj tacy sami. Próżni.

1 komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze, Płynie Meduza płynie przez…

Wywiad z Żydem

Trydencki: Dlaczego niepodległa RSiT jest porażką, która nie wykorzystuje swoich szans?

Potocki: Gdyż zamiast skupiać się na budowaniu kłócimy się. Miało być ZP*, jest cisza i lenistwo.

T: Nieudolnych i nieprzydatnych starców zrzucano ze skały w antycznej Grecji…

P: .. zatem może warto i u nas kogoś zrzucić.. tylko jakie miało by być kryterium?

T: Nowoczesne narodowościowe? Choć może lobby byłoby za silne?

P: Nie, narodowość jest dobra, wzbudza aktywność, nawet ta skrajna. Ja to bym prędzej zrzucał nierobów.

T: Oni też są pożyteczni, można ich krytykować, krzyczeć. Poza tym, kto jest nierobem? zaatakowałbym rząd, ale takiego nie mamy.

P:  Taak, pojęcie rząd w RSiT w dniu 05.06.2010 ogranicza się już tylko do Prezydenta. Zawsze można na niego wszystko… zrzucić 😉 Ja raczej wskazywałbym na chętnych do wielkiej, wytężonej, wspólnej pracy, teraz milczących.

T: Chciałbyś zrzucić ze skały również zapalonych do pracy? Co nie tak jest z ludźmi, a może z Prezydentem, skoro nikt nie chce objąć teki, albo prezydent nie chce nikogo powołać?

P: Ja chciałbym zrzucić tylko tych, którzy są mocni w mówieniu jak to będą działać, słabi w dzialaniu. Wydaje mi sie, ze mało kto chce brać odpowiedzialność  za swoje czyny obecnie.

T: Dlaczego się boją brać odpowiedzialności, z czego to wynika? jakiś „kompleks niewolniczo-sarmacki”?

P: Raczej nie tyle kompleks, co branie odpowiedzialności za coś w wirtualu zaczyna być.. odstraszające? Dziala to chyba na zasadzie „mam coraz wiecęj problemów w realu, a tu jeszcze odpowiedzialność w wirtualu?”

T: Powiedzmy jednak szczerze, tej odpowiedzialności właściwie nie ma, nie można jej obiektywnie zmierzyć, bo zawsze można wyciągnąć tarczę z napisem ŚWIAT REALNY, wtedy wyciąganie konsekwencji jest moralnie niedozwolone, bo jak kogoś można przykuć kajdanami do komputera. Więc może jest głębsza przyczyna lekkoducha wśród Rsitańczyków?

P: Może takie dziwne poczucie „przecież znajda się ludzie, którzy to zrobią, mogę wiec położyć na to kijaszka”? Tzw odpowiedzialność zbiorowa, czyli nawoływanie do całej grupy osób kończy sie tym, ze nie robi tego nikt, bo każdy stwierdza „zrobi to X”.

T: Więc może warto iść za przykładem Winków i stworzyć system zadań prezydenckich, gdzie prezydent nakłada na daną osobę konkretne, jedno zadanie?

P: A co jeśli tuz przed upływem terminu taka osoba wyciągnie wcześniej wspomniana tablice „REAL”?

T: Może wtedy zastosować odpowiedzialność zbiorową?

P: Tylko jak rozróżnić czy ktoś faktycznie miał  problem w realu czy tez doszedł do perfekcji w wymigiwaniu się tymże?

T: Zaangażowaniem?

P: Ciężko tez karać kogoś za to, ze faktycznie coś poszło nie tak w realu. Zaangażowanie jest zbyt subiektywna miara by po nim oceniać chyba.

P: Znasz jednak powiedzenie, że cel uświęca środki?

T: Znam wiele powiedzeń, również to.

T: Myślisz, że warto je zastosować w nasze Porażce?

P: Jaki wymiar kar? Ostrzeżenie? Wrzucenie do grupy „śmierdzący lenie”?

T: Może pójdziemy za poglądami humanitarystów i zróżnicujemy kary?

P: Oczywiście ze powinny być zróżnicowane, ale ja pytam jakie. Kara, jak wiemy, ma być dotkliwa. Co dotkliwego może nas spotkać w wirtualu?

T: Wykluczenie ze wspólnoty?

P: Zamykam przeglądarkę i rejestruje się w dowolnej innej mikro.

T: Tak, ale nie rejestrujesz się w tej, w której masz tylu znajomych, gdzie włożyłeś mnóstwo pracy. Swoją drogą może warto wypracować vlisty gończe?

P: vlist gończy jedynie by utrudnił (czy aby?) życie uciekinierom, nic więcej.

T: Utrudnianie życia jest jednak bardzo przyjemne, chyba nie możesz zaprzeczyć?

P: Oczywiście ze nie byłbym  w stanie zaprzeczyć. Zwłaszcza, jeśli jesteś urodzonym złośliwcem.

T: Może to być również zaleta nabyta, która może spełnić się w vświecie, skoro nie można nikogo „vposadzić” to może go gnębić. Jest kilka dowodów na powodzenie tej metody, choćby sprawa Alaha -Alana. Masz kogoś już na muszce, któremu chcesz utrudnić życie w Porażce?

P: Myślę że znalazłaby się taka persona, jednak z natury jestem pokojowy, zatem nie zamierzam jej dręczyć. Jeszcze.

T: Jeszce, brzmi trochę groźnie.

P: Dobry Prezydent to groźny Prezydent. To tłumaczy czemu jestem łagodny.

T: Łagodność w dzisiejszych czasach oznacza brak zdania i powolne stawanie się  masochistą.

P: Taak, czuję i widzę to.

* ZP – Zgromadzenie Powszechne – tymczasowe ciało ustawodawcze RSiT!

Dalsza część wywiadu jutro!

Dodaj komentarz

Filed under Taniec z władcami

+ 25% Gratis

Naród, jak lawa, skorupa na wierzchu, wrze w środku. Można i tak sparafrazować słowa poety, myślę że najlepiej oddaje to sytuację w kraju. Można parafrazować: „naród wspaniały, ale ludzie kurwy”, to jeszcze bardziej oddaje  zamieszanie. Wróćmy jednak do epicentrum, które wstrząsa długim, a wąskim podwórkiem RSiT. Po wielkiej aferze na temat żydostwa i masoństwa Prezydenta zaczęto nawiązywać kontakty z dwoma anglojęzycznymi nacjami. Według mnie jest to wielki sukces, nie wiem czy, któraś z „wielkich i starych” nacji ma zacięcie do polityki w obcym języku. Pokłony należy oddać Janowi Potockiemu i Guedesowi de Limie – brawo Panowie, jestem z Was dumny!

Kolejną sprawą, o której należy poinformować, jest niezwykle  pesymistyczny wynik ankiety, według głosów respondentów RSiT na zawsze ugrzęźnie w bagnie, w którym stoi jedną nogą. Wyniszczające kłótnie, quasi walka rodów, wszystko to utworzyło obraz podobny do Palestyny, co nadzwyczaj mnie śmieszy, gdyż znów niektórzy mogą znów czepiać się Żydów. Co z tą ankietą? Otóż dnia dzisiejszego zostały podjęte pewne kroki, które mają na celu uzdrownie sytuacji.

Głównym punktem może być rozmowa w Ministerstwie Rozwoju i Promocji oraz w siedzibie Zakonu Jednorożca. W MPiR sir de Lima zgłosił chęć zostania MSZetem. Nie moją rolą jest osądzanie osób, czy byłby to wybór dobry nie wiem, jeżeli tak będzie, będę z całego serca wspierać naszą politykę zagraniczną. Jednakże z rozmów z politykami polskiego vświata przed MSZ prowadzonym przez sir de Limę stoi duże wyzwanie „stąpania po kruchym lodzie”.

Co do wegetacji Prezydenta będziecie mogli wieczorem przeczytać z nim wywiad, w którym zwierza się z „chorej sytuacji” oraz zadawania ciosów prosto w plecy, a właściwie nawet kos.

Reasumując dostaliście 25% za dużo dobrych informacji, nie powtórzy się to więcej. Idę jeść Milkę i oddawać się hedonizmowi.

1 komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze

„Jesteś wyżętą szmatą!”

Upalny dzień, pływalnia miejska w Trizopolis.

Marianna, trzydziestoośmioletnia sprzątaczka, wykształcenie zawodowe. Ukończyła zawodówkę o profilu: cukiernik. Pracuje na pływali od dziesięciu lat. Ubrana w roboczy, pomarańczowy fartuch, wyraźna wada wymowy i brak jedynki w żuchwie.

—” Bo wiecie z tą unią to o kant psiej budy rozbić, ino paplanina. Konkretów nie ma, planują i planują, a efektu nie ma. To jak tu na basenie, ino myję w koło, a syf wszędzie. Mówię, że z tą unią będzie tak samo. Jeden z drugim sie zbiero parę ustaw ogłoszą i se pójdą. A problem, jak był tak będzie. Bo czego się więcej spodziewać? Tak było jest i będzie, troche żyła to wiem, niejednom widziała. Dobrze jes, jak jes, opieka w porządku, nikt się nie wtrąca, po co to łamać, jak trzciny nad stawem?”

Zofia, osiemdziesięcioletnia żona powstańca, sama w powstaniu brała udział, jako łączniczka. Ubrana w dystyngowane stroje minionej epoki, przyjmuje mnie w przytulnym, małym pokoiku, urządzonym w stylu retro. Na wytapetowanych w lilie ścianach wisi mnóstwo obrazów i fotografii różnych rozmiarów. Po powstaniu ukończyła kulturoznawstwo na uniwersytecie w Scholandii.

— ” Proszę Szanownego Pana Redaktora, niepodległość jest nam potrzebna! Nie można wiecznie żyć w cieniu hegemona, powiem więcej, hegemona, który więcej odbiera niż daje. Popatrzmy na całą sytuację jasno, opieka wojskowa – kiedy ostatni raz była wojna, zamieszanie? Dyplomatyczna – nie możemy prowadzić własnej polityki zagranicznej, więc nie możemy ani narazić się na sympatię, a tym bardziej na antypatię. Patrząc na obywateli wyraźnie widać, ze chcą niepodległości i suwerenności, dajmy im tego czego chcą. Władza dla ludu przez lud”

Miron, rolnik. Nie ukończył żadnej szkoły, w metryce wpisane 50 lat, jednak sam twierdzi, że ma lat czterdzieści.

— ” Panie! Co bedziemy godać, te trąby ino jak co trza to do nas przychodzo, idź pan!”

Jerzy, student stosunków międzynarodowych, interesuje się sytuacją geopolityczną, znawca rejonu Mikrooceanii. Wolnościowiec. Lat dwadzieścia cztery, kilka podróży na koncie.

— ” Gdyby nie wieczne marzenie suwerenności to państwo dawno, by upadło. Tylko to podsycało nasz potencjał i mnogość reform. Każdy kiedyś chce wylecieć z gniazda i zbudować swoje, nie można być całe życie wyżętą szmatą trzymaną przez basenową sprzątaczkę, szmatą którą wykonał prosty chłop, jak to powiedziała pewna dumna kobieta”

Dodaj komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze

Więcej unii, więcej unii!

W Sarmacji nastał nowy trend! Nosi on nazwę „więcej unii, więcej unii, jeszcze więcej unii!!!” Wygłodniałe tłumy wybiegły na ulice w geście tworzenia unii. Lud odziany w łachmany i strzępy koszul ze spawarkami i lutownicami grasuje po ulicach, sarmackie siły zbrojne nie dają już rady, sam książę dzierży w dłoni dumnie spawarkę światłowodową!

Otumaniony wizją łączenia naród rozbija szyby w sklepach, wynosi towary, by połączyć je ze swoimi żołądkami, telewizory z oczami, a MP3 z uszami. Rozszalałe ruszenie połączyło również dwa bieguny. Jednakże najstraszliwsze dopiero przed nami!

Oto miotany pokusą lutowania poprzez lutownicę transformatorową do RSiT wpadł zdyszany Korab, który dumnie zaświecił lutownicą i przekazał traktat, na podstawie którego chce zlutować RSiT z Sarmacją. Poważni i zdecydowani tubylcy jednakże nie przystali na propozycję lutowania. Korab ściągnął za to swego odwiecznego przyjaciela od spawarki Michała F., który postanowił za pomocą światłowodowej spawarki posztorcować RSiT i uciec nagle. Po tajemniczym zniknięciu Michała „Spawarki” na jego miejsce wytypowano z gorącego krzesła Dżaka Onila!

O patrzcież to me oczy! Wyjmuje on zza pazuchy lutownicę transformatorową, narzędzie grozy i zaczyna mówić: ” Za to bez podpisu JKM RSiT może wiele stracić m.in. ciągłość.” W tym momencie jego lutownica zamienia się w świecącą od majestatu plombownicę! O butni i zagorzali w swych błędach rsitańczycy do unii marsz!

Dodaj komentarz

Filed under Głową w mur, Prześmiewcy, Taniec z władcami, Za burtę z nim!

Jak ludzie mogli tak głosować?!

„Masakra! Jak ludzie mogli tak głosować?!”* dzisiejszego dnia podano wyniki wyborów parlamentarnych w Federacji Al Rajn. Do tej pory trzon sceny politycznej stanowiły dwie partie centrowe: HaT pod rządami obecnego Sułtana i MHR pod przywództwem Księcia Malika – al – Mulka. Ranek AD 2012.04.05 przyniósł ze sobą nową mieszankę polityczną, a mianowicie miażdżący sukces MHR i umiarkowany sukces PO. Moim zdaniem to najlepsze rozwiązanie dla Federacji Al Rajn pogrążonej w wegetacji.

Najciekawsza jest jednak frekwencja: 35 osób zagłosowało na 45 obywateli, jest to około 78%.  Co w tym dziwcznego? Ano moi Drodzy wydaje mi się, że w Federacji dojrzewa spisek szyty grubymi nićmi. Zapytacie mnie pewnie, jakie mam podstawy? Już Wam odpoiwadam, głosuje 35 osób, a forum co dzień leży odłogiem, pojawia się kilka postow w tym jeden – dwa monarchy. Wspaniałe dialogi:

A: – Co za koszmarny dzień dziś miałem,

B: – Co sie stało?,

A: – Wolę nie mówić.

stanowią trzon rajńskich dyskusji.  Władca pojawia się rzadko, prowadzi zmienną politykę, powtarza błędy Sułtan Seniorki, obywatelei, jeśli oni naprawdę istnieją, nie obchodzi los ojczyzny, nie są aktywni.

Czy to już schyłkowy okres Federacji? Czy mieszkają w niej dzieci „NEO”, które mają po kilka kont? Czy Sułtan wie o tym, czy może sam nakręca tą spiralę? Nie umiem Wam odpowiedzieć na  te pytania, pewnie niedługo poznamy prawdę.

* Cytat JE Sezera.

2 Komentarze

Filed under Poczytaj mi jeszcze, Prześmiewcy, Taniec z władcami, Za burtę z nim!

JW, Kalmar oddaje Ci swoje serce

Zapraszam na scenę naszego teatru wybitnego retora i mówcę: Kalmara.

<statysta pokazuje baner ‚APLAUZ’ publiczność klaszcze i wiwatuje>

– Kalmar wyrecytuje nam piękną mowę o JW Sułtan, proszę Kalmarze.

<na scenie panuje grobowa cisza>

– No więc…eeee…. Najjaśniej Nam Oświecona, Ogarku od świecy edukacji, Sądzie Boży, Bramo Politycznego Zgorszenia, Opiekunko Pokrzywdzonego Stronnictwa Dworskiego, Matko Rajnska, Sufrażystko POmocna, Stalo Allahowa, Owco wysokomleczna!

W całej wspaniałości nie jestem wymienić Twych przymiotów! Jakże wspaniale rozdawałaś tytuły szlacheckie, z taką gracją i lekkością. Me kalmarze uszy chciałby usłyszeć ilu przyjaciół sobie kupiłaś.

O! Lustro pokoju i sprawiedliwości!

Jakżeż cudownie mąciłaś pokój w naszej ojczyźnie wydając sprzeczne decyzje, moje kalmarze uszy pragną usłyszeć ile na tym ugrałaś.

O! Opiekunko wiedzy i szpiegów!

Jak rewelacyjnie i drobiazgowo doszukiwałaś się dziur w całym, jak miło zawsze byłaś niedoinformowana.

O!  Muzo artystów!

Jak miłosiernie nic  nie robiłaś dla kultury!

O! Ostojo spokoju!

Jak spokojnie patrzyłaś na wegetację swojej ojczyzny.

O! Wspaniała…yyy…<kalmar upada i umiera>

Słyszeliście, do domu, bo krewetkami poszczuje!

Dodaj komentarz

Filed under Głową w mur, Prześmiewcy