Category Archives: Poczytaj mi jeszcze

Za miedzą

Każdy orze, jak może, bronuje, sadzi i plewi również. Zakładamy tak często na swoje struchlałe krzyże, strzykające ramiona różnorakie narzędzia. Podążamy na swoje malutkie poletka wraz ze wschodem słońca, by poświęcić się oczyszczającej pracy. Jesteśmy na tym skrawku ziemi zupełnie sam. Odgrodzeni od innych grubą ścianą, często wypuszczamy do siebie znaki dymne, a to tylko po to, by wieczorem razem zakończyć ten masochistyczny obrzęd i ruszyć w wolność. Wdychamy ją całą piersią, unosimy się na jej prądach, czujemy jej ciepłe muskanie. Jest na wiele, mnóstwo, jesteśmy różni, ale mamy zmysł stadny, czujemy się wieloczłonowym organizmem, amebą z mnóstwem ramion.

A tymczasem za miedzą dzieje się zupełnie coś innego. Wielkie latyfundia, które powstały po krwawym wyszarpywaniu ziemi drobnym rolnikom upadają. Pompa propagandy, która zalewała wszystkich kolorami radości, tęczowym uśmiechem, cukierkami pękła, popsuła się. Ten donośny huk nadal jest słyszalny, magicznie zatrzymał się w powietrzu, łącząc się z nim w proporcjach idealnych, ułamkowych. Nawet słońce wyblakło pod wrażeniem tych wydarzeń, nadciągające wojska apokalipsy, bezwzględne i niszczycielskie szarżują tam, wszystko jest toczone przez szarańczę. Powód jest tylko jeden, stado bez głowy na wielkim latyfundium nic jest nie warte, jest ślepe, zagubione i zabłąkane. A pomoc niemożliwa jest…

4 Komentarze

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Poczytaj mi jeszcze

Procesja

Nie ma nic gorszego niż bezczynność i obojętność, nawet kłótnie dostarczają mnóstwa emocji i rozrywki, która jest bardzo ważnym elementem polskiego mikroświata i mikroświata w ogóle. Teza skądinąd nie jest odkrywcza, powstało na ten temat mnóstwo publikacji, ale ja dołożę swoją cegiełkę. Oscylować ona będzie wokół gmachu próżności, kompleksów i trumny Pollinu.

Adnotacja numerem pierwszym (1) oznaczona, czyli
„Gmach próżności”

W każdej gazecie, telewizji, biuletynie widnieje smutny obraz człowieka obdartego z szat, swojej inteligencji i innowacyjnego rozumienia. Wyciąga on drżącą dłoń do każdego obywatela z osobna i każdego państwa, żebrząc o pomoc, krztę jałmużny. Jego zapadnięte oczy zaszły już mgłą znudzenia, a wśród innych panuje błoga cisza, by nie zakłócić spokojnego zgonu i pozwolić duszy odejść spokoju do wirtualnych galaktyk. Obojętność obserwatorów to idealne miejsce do dalszego rozprzestrzeniania się choroby, która zapędzi do grobu kolejnych. Wszyscy zostaną pogrzebani w budynku wprost monumentalnym – gmachu próżności.
Cóż poradzić na to, skoro każdy zamyka się we własnym domku i zza okienka wygląda śmierci innych, odmawiając pomocy, a nie zważa na dżumę toczącą własny organizm. Gniją powoli kończyny, gnije kultura, siły obronne, a nawet usta zaczynają gnić. Panuje tylko błoga cisza, która zaprasza radośnie do Gmachu Próżności.

Adnotacja numerem drugim (2) oznaczona, czyli
„Kompleks”

Wszystko powinno zmieniać się mimo wszystko, na przekór wszystkiemu. Ale nie u Nas, nie na naszym dancingu. Taneczni osiemnastolatkowie, żarłoczni szesnastolatkowie, przepoczwarzają się w otyłych, gnuśnych, ciężarnych opasów, skaczących z nogi na nogę. Myśląc przy tym, że są królami parkietów, wodzirejowie imprezy, niegdyś rześcy i młodzi, z imprezowymi czapeczkami na głowach, zmienili się w struchlałych starców z ukoronowanymi koronami cierniowymi skroniami, z których broczy krew. Niezdolni do samopomocy, nie mówiąc o samoobronie, wydają łabędzi śpiew z swoich wnętrzności, próbując przykryć swój strach strojeniem piór.
Więc, bal trwa, połkościtrupy tańczą w ferworze, nie zważając na swoje zacofanie muzyczne, zacofanie taneczne, panikę przed nowym. Tak trwa ten danse macabre w nieskończoność, makabra bojaźni i taniec wstydu przed innymi, prowadząc czarną procesję.


Adnotacja trzecim numerem oznaczona (3), czyli
„Hebanowa trumna”

Heban, drzewo szlachetne, święte, wyłącznie dla najbogatszych. Jego trwanie jest niespisanie długie, idealnie przechowuje to co ma w swoim wnętrzu. Cztery proste hebanowe dechy ukrywają małą urenkę, a w niej kości i prochy Pollinu. Po jakże sądnym dniu, kiedy wszyscy w tanecznym uniesieniu pomarli na zawał serca, zostali wtłoczeni do prostej konstrukcji. Pewnie teraz się przewracają w swoim grobie, z powodu niewygody i wszechobecnych drzazg, wbijających się w ciało.
Żalu nie ma, przecież kolejnych wychudzonych żebraków jest więcej, powstaną nowi, nie uchroni od tego złoty tron, czy lekkie pióro, które stroszone jest na potęgę. Wszyscy w końcu odejdziemy z tego malowanego raju zwanego Pollinem, niczego zabierając do swojej hebanowej trumienki, bo wszyscy jesteśmy tutaj tacy sami. Próżni.

1 komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze, Płynie Meduza płynie przez…

Dajmy szansę.

Dnia wczorajszego, tego i tego o tej i o tej godzinie Rotria zyskała nowego Patriarchę. Nie ma co ukrywać, że Pius II włożył mnóstwo pracy w odbudowę Rotrii, energia zaprocentowała, dziś PKR to nie to samo małe państewko, które było popychadłem i pośmiewiskiem całego vświata. Dzisiejsze PKR to państwo dość stabilne i prosperujące.

Przejdźmy jednak po tym wychwalaniu do meritum. Nowym Patriarchą został Celestyn I, nieważne jakie imię przybierze, wiedzcie że jest nim von Liechtenstein. Ten samo, który jest sarmackim ministrem SZ , byłym Prokuratorem Generalnym. Meduza dowiedziała się, że tiara nie będzie Michałowi przeszkadzała w wykonywaniu pracy MSZ.

Więc władcę PKR jest Sarmata, który „wypracowuje atrakcyjne kompromisy”, jak sam się określił na forum RSiT. Oceniając jednak obiektywnie, należy stwierdzić, że Liechtenstein jest osobą, o której względy zabiegają różne nacje. Lichtenstein wybrał jednak Rotrię. Przypomnijmy, że Rotria kiedyś zawiązywała bliski sojusz z Elderlandem. Jednak tamto małżeństwo zaczęło się burzliwym ślubem i weselem, a skończyło się „hucznym” rozwodem i problemami informatycznymi. Trzeba dodać, że wyglądało nico inaczej od obecnego związku z Sarmacją. Przeto należy się zastanowić, czy KS szuka dodatkowej prowincji po utracie RSiT,a  może to PKR szuka oparcia w silnej partnerce?

Bądź co bądź, ale już widzę jak kręgom dworskim w Al Rajn eksplodują głowy z zazdrości.

Trzeba powiedzieć jedno: Dajmy szanse Celkowi i Rotrii.

PS: Pamiętacie opowieści o kalmarze?

1 komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze, Płynie Meduza płynie przez…

Powiesć cz. I

Wszystko było starannie zaplanowane,od początku do końca. Wiedziałem że to nie może być tylko niewinna zabawa.

Wszystko zaczęło się na początku maja 2006 roku, kiedy przeglądając portale internetowe natknąłem się na artykuł niejakiego

Avistaka. Avistak twierdził że bytuje w internetowym państwie zwanym Sarmacją. Nie wiedziałem co to,a jego artykuł nie rzucał

zbyt dużo światła na tą sprawę. Postanowiłem pogrzebać.

Szybko natrafiłem na całą furę danych dotyczących państw wirtualnych,mikronacji. Były to małe społeczności internetowe zajmujące się

symulacją państwa w warunkach internetowych. Na początku wydawało mi się to śmieszne,do czasu. Działalność mikronacyjną rozpocząłem

w czerwcu 2006 roku. Już nie pamiętam w jakim państwie. W skali mojej opowieści nie miało to znaczenia. Znaczenie miało natomiast to co

wydarzyło się pomiędzy 2008 a 2010, kiedy to społeczność internetowych ministrów,królów i premierów rozrosła się do około 40 tysięcy aktywnych

użytkowników nie tylko z polski. Byli Czesi,Węgrzy,Ukraińcy i Niemcy. Wszyscy z pośród 40 tyś mieszkańców wirtualnego świata znali się w mniejszym

lub większym stopniu. Nie wydawało mi się to realne,sam mam problem z zapamiętaniem kilku nazwiska co dopiero 40 tysięcy. Co do nazwisk to tylko niewielki

procent z wszystkich „obywateli” posiadało prawdziwe imiona i nazwiska,większość zmyśliła je podszywając się pod kogoś kim nie są,kim chcą być.

W krótce zabawa zaczeła mnie pochłaniać.Poczułem obowiązek wobec piastowanego przezemnie stanowiska w państwie którego jedynym

dowodem istnienia była strona internetowa i grupa dyskusyjna na której codziennie pojawiały się nowe informacje. Żyłem tak do czasu,do czasu kiedy

dowiedziałem się o Federach. Federzy to grupa obywateli Czeskiej Republiki działający w wielu mikronacjach całego świata. Było ich kilkuset,lecz szybko

rozrastali się rekrutując nowych członków. Nazwę zawdzięczają Igorowi Tarasowiczowi Federowiczowi,Czechowi rosyjskiego pochodzenia który założył

stronę internetową nawołującą do secesji jednej z czeskich mikronacji w realnym świcie. Miał zwolenników. W dobie kryzysu gospodarczego ludzie uciekający

w wirualny świat coraz bardziej zatracali granice między światem realnym a wirtualnym. Chcieli lepszej opieki medyczne,dobrze płatnej pracy i stabilności. Mogły

to zapewnić tylko wirtualne państwa które były tylko iluzją. Były.

W marcu 2008 roku na jednej z grup dyskusyjnych dużej polskiej mikronacji pojawiło się ogłoszenie. Uchwała Rady Programowej Federów. Ogłaszali oni

wielką konferencję organizowaną w hotelu Mirage w Cieszynie na południu polski. Zwykle takie próby realnego spotkania kończyły się fiaskiem. Ludzi nie było

stać żeby przejechać pół polski a co dopiero pół europy. Teraz było inaczej. Fedorzy sponsorowali przejazd,nocleg,wyżywienie i wszystko czego gość spotkania

sobie zażyczył. Wydało mi się to podejrzane,mimo to postanowiłem zjawić się w Cieszynie.

Autor: Batts Cavayero

Dodaj komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze

W burdelu z Hansem

Trydencki: Jesteś świadom swojej wyższości?

Hans: Nie istnieje wyższość człowieka nad człowiekiem, no może poza wzrostem, a i ode mnie są wyżsi, z resztą lepiej być średniego wzrostu, zwłaszcza w autobusach.

T: Boisz się, że wyrzucą Cię z szeregu?

H: Jakiego?

T: Są różne szeregi, szeregi władzy, szeregi opozycji, szeregi autorytetów, szeregi złoczyńców…

H: Jeszcze szereg w wojsku. W ogóle to nie wiem czemu ludzie mylą stawienie się w szeregu i w rzędzie

T: Stoisz więc w rzędzie czy szeregu?

H: To jest dobre pytanie. Wydaje mi się, że to zależy od osób stojących w jednym lub w drugim w danej chwili

T: Myślisz, że w rzędzie stoją rządzący?

H: W rzędzie? Nie wiem. W rządzie raczej, chociaż czy stoją? To już raczej pytanie nie do mnie. Ja bym osobiście sobie usiadł pracując nad różnymi ustawami i pomysłami.

T: No właśnie, gdzie rząd?

H: No u mnie w szafie go nie ma, pod stołem także nie. W dzienniku praw jest i personalnie i urzędowo (poza MSZ).  A gdzie konkretnie przebywa? Nie mam pojęcia, właściwie to nie wiem czy w ogóle jeszcze istnieje czytając ostatni wywiad w Statku.

T: Mnie się wydaje, że obecnie rząd jest jak Bóg- wszyscy wierzą w jego istnienie, a nikt go nie widzie. Masz żal o to?

H: Hmm Bóg był w trzech Osobach, o to Ci chodzi też? Jejku, jak ja bym miał do wszystkich jakieś żale to chyba bym z domu nie wychodził. Każdy tak się wyśpi jak sam sobie pościeli i tyle.

T: O to, że Bóg jest niewidzialny, nie możesz go dotknąć, posmakować, policzyć, zmierzyć i zważyć, podobnie jest z rządem według mnie, choć mamy cud żywy w postaci nieistniejącego (sic!) MSZ. Sugerujesz klęskę wyborczą?

H: Hmm no tak, ale Bóg pozostawia po sobie ślady (dekalog, objawienia itd) – w związku z tym czy to porównanie jest dalej trafne sam zdecyduj. Komu miałbym sugerować? Klęskę wyborczą? Mowa o wyborach do Komisji Ustawodawczej, na które czekamy wciąż?  W końcu zauważ, ale rząd nie startuje w wyborach, tylko jedna osoba z niego.

T: Czy to na pewno ślady Boga? Może to ślady zaślepionych rządzą władzy śmiertelników? Wiadomo, że kandyduje jedna osoba, zazwyczaj jest to głowa rządu…a może hmmm…nierządu?

H: Nie wiem, teologia to jednak nie moja mocna strona (chyba jak większości Polaków). Z resztą dekalog raczej był anty niż pro dla władzy śmiertelników (np. 10 przykazanie, nie mówi dziel się, tylko nie porządaj). No właśnie. Przecież rząd można 92 razy przemianowywać i tworzyć od nowa (praktycznie codziennie przez 3 mc). Nierząd ma być przeciwieństwem rządu, tj. synonimem anarchii czy ma się kojarzyć z innym znaczeniem tego słowa w tym Twoim pytaniu?

T: Hmm wiesz nierząd ma różne oblicza, dla konsumenta jest czymś dobrym, satysfakcjonującym, a dla swiadczącego usługi niekoniecznie, często jest piętnem, powodem do wstydu. Zatem którą stroną jest rząd w nierządzie?

H: A więc chodzi ci o nierząd w tym znaczeniu. Nie wiem, nie korzystałem z usług tego rządu czy jak mówisz nierządu

T: Nie mówię, że rząd jest nierządem, ale pytam ciebie czy nim jest

H: Nie wiem, nie pracuję w nim od dawna, więc to nie mnie należałoby pytać. Z resztą czy istotnym jest jak co się nazywa? W końcu czy na stół będziemy mówił stół, czy blat z 4 nogami to nie zmienia postaci rzeczy, że dalej służy on do tych samych czynności.

T: Myślisz, że w burdelu bez nierządu dzieje się dobrze?

H: Nigdy nie byłem w burdelu i nie zamierzam tam się udawać w niedalekiej przyszłości. Myślę, że taki burdel jeszcze mógłby jakoś działać chociaż nie dawałby takich korzyści dla klientów, jednak burdel bez ciężko pracującej burdel-mamy to już nie burdel.

H: Jak taką burdel-mamę zapędzić do pracy?

T: Widzisz Adrian, gospodarka rynkowa polega na tym, że albo samemu ktoś bierze się do pracy, albo traci i pracę i płacę, ale to Ci chyba Marcin będzie jeszcze lepiej umiał wyjaśnić. A burdel działa zazwyczaj w gospodarce rynkowej.

H: Więc skoro nie ma burdel-mamy, nie ma dzikich żądz to co dalej? Burdel się stacza, widzisz jakieś deski ratunku?

T: Może warto rozszerzyć sutenerstwo?

H: Dopóki burdel istnieje zawsze ktoś oficjalnie jest burdel-mamą. W realu jest żądza pieniądza, u nas żądza aktywności i one będą zawsze (pomijając też inne dzikie żądze). Deski? Dobry budel jest z cegieł. Przez kogo?

T: Sutener działa faktycznie, a rzadko umocowana jest jego pozycja w prawie. Może warto więc wybrać aktywną burdel-mamę, która zastając burdel murowany zostawi go murowanym?

H: Czy to był błąd z Twojej strony z tym powtórzeniem murowania? Myślę, że w abstrakcji od v-świata, burdel-mamy się nie wybiera, no ale nigdy nie byłem to nie wiem. Jeśli by jednak to oczywiście należy wybrać burdel-mamę aktywną, z pomysłami i najlepiej młodą, żeby także pracowała wspólnie z innymi pracownikami.

KONIEC CZĘŚCI I.

1 komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze, Taniec z władcami

Żydzie, gdzie jesteś?

Trydencki: Dlaczego nie działasz?

Potocki: Dlaczego nikt nie działa?

T: Dlaczego teraz optujesz za zbiorową odpowiedzialnością, którą krytykowałeś, dlaczego boisz się wyłamać?

P: Nie działam, bo jak zacząłem przygotowywać konstytucje to usłyszałem ze to bezsens i lepiej żeby zajęło się tym ZP. Wiec niech się zajmuje, bo poza podpisaniem członkostwa nie zrobiło nic. Co do innych płaszczyzn.. Odsyłam do stosownego tematu w Kancelarii.

T: Dlaczego nie działasz na forum, nie powołujesz rządu, wtrącasz się w chore spory?

P: Co nazywasz działaniem na forum? I skoro spory wg Ciebie są chore, to po co sam się w nie mieszasz?

T: Napędzaniem aktywności, krzyczeniem i nawoływaniem do działania. Są chore i to bardzo, dlaczego ja się aktywnie udzielam? Dlatego, jak powiedział pewien znaczący polityk UM, najwięcej osiągnąłem przez spiskowanie i mącenie, bo jestem w tym dobry. Może mam osobisty interes?

P: Napędzałem, krzyczałem, nawoływałem. Spełzło na niczym. Moja rola obecnie chyba jest juz inna.

T: Rolą posągu afrodyty?

P: Prędzej rola Rybaka (odsyłam do Ludzi Bezdomnych, obraz rybaka vs afrodyta   http://abzsm.files.wordpress.com/2010/01/puvis-de-chavannes-biedny-rybak1.jpg )

T: Rybak z swej natury jest bardzo zależny od innych..

P: Idę po kanapki.

KONIEC

Co z nowalijek z ogrodu botaniczno – rolniczego RSiT?

Mamy nowego MSZ, szacownego sir Guedesa de Limę, został on powołany przez Azariasza wczoraj, jednakże nie może obyć się bez wytknięcia błędu. Drogi Azariasz nie dodał odpowiedniego aktu do Dziennika Praw, reasumując mamy-nie mamy MSZ.

Zgromadzenie Powszechne działa, wczoraj przyjęto stosunkiem głosów 4 za, 1 wstrzymujący się Ustawę o kompetencjach ZP, oby tak dalej, a wszystko potoczy się w dobrym kierunku.

Ktoś chętny na wywiad?

Dodaj komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze, Taniec z władcami

+ 25% Gratis

Naród, jak lawa, skorupa na wierzchu, wrze w środku. Można i tak sparafrazować słowa poety, myślę że najlepiej oddaje to sytuację w kraju. Można parafrazować: „naród wspaniały, ale ludzie kurwy”, to jeszcze bardziej oddaje  zamieszanie. Wróćmy jednak do epicentrum, które wstrząsa długim, a wąskim podwórkiem RSiT. Po wielkiej aferze na temat żydostwa i masoństwa Prezydenta zaczęto nawiązywać kontakty z dwoma anglojęzycznymi nacjami. Według mnie jest to wielki sukces, nie wiem czy, któraś z „wielkich i starych” nacji ma zacięcie do polityki w obcym języku. Pokłony należy oddać Janowi Potockiemu i Guedesowi de Limie – brawo Panowie, jestem z Was dumny!

Kolejną sprawą, o której należy poinformować, jest niezwykle  pesymistyczny wynik ankiety, według głosów respondentów RSiT na zawsze ugrzęźnie w bagnie, w którym stoi jedną nogą. Wyniszczające kłótnie, quasi walka rodów, wszystko to utworzyło obraz podobny do Palestyny, co nadzwyczaj mnie śmieszy, gdyż znów niektórzy mogą znów czepiać się Żydów. Co z tą ankietą? Otóż dnia dzisiejszego zostały podjęte pewne kroki, które mają na celu uzdrownie sytuacji.

Głównym punktem może być rozmowa w Ministerstwie Rozwoju i Promocji oraz w siedzibie Zakonu Jednorożca. W MPiR sir de Lima zgłosił chęć zostania MSZetem. Nie moją rolą jest osądzanie osób, czy byłby to wybór dobry nie wiem, jeżeli tak będzie, będę z całego serca wspierać naszą politykę zagraniczną. Jednakże z rozmów z politykami polskiego vświata przed MSZ prowadzonym przez sir de Limę stoi duże wyzwanie „stąpania po kruchym lodzie”.

Co do wegetacji Prezydenta będziecie mogli wieczorem przeczytać z nim wywiad, w którym zwierza się z „chorej sytuacji” oraz zadawania ciosów prosto w plecy, a właściwie nawet kos.

Reasumując dostaliście 25% za dużo dobrych informacji, nie powtórzy się to więcej. Idę jeść Milkę i oddawać się hedonizmowi.

1 komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze

Czekoladowa RSiT + tekst Lichtensztajna!

Ludy, narody RSiT są bardzo dumne, udowadniano to tysiące razy. Najlepszym i najjaskrawszym przykładem tego jest ostatnie odłączenie się od Sarmacji, mam sentyment do Sarmacji, ponieważ po tysiąckroć nazywano mnie sarmackim szpiegiem. Niestety dla niektórych nie byłem szpiegiem, choć KS mogłoby wiele zyskać dzięki temu. Ostatnio na podwórku vświata zdarzyło się wiele, a najwięcej w bramie nr.76 przy ulicy Postsarmacka. Suwerenność i niepodległość to małe symptomy wbijanie sobie do głowy pawich piór i wypinania muskuł przed Rsitańczyków.

Najwspanialszym przykładem dziwactw, pstrokacenia i wystawiania sztuki pt. „wieś tańczy i śpiewa” jest nowy nabytek Jana Dmowskiego, prywatnie mojego vojca. Na początku swej kariery funkcjował, jako w/w persona, w amoku koligacji wstąpił do rodziny Potockich, a od niedawna stał się prawdziwym vŻydem. Jest AZARIASZEM, tak ma na imię. Mamy więc niebywały, unikalny twór imiennonazwiskowo-literacki na skalę vglobu. Jana Azariasza Dmowkyego i Potockiego.

Kolejnym wysublimowanym osobnikiem jest Krzysio Poland. Niegdyś nieporadny i zagubiony, a dziś robiący karierę, jako członek męskiego rodu – SOKOŁOWICZÓW. Niemal, jak w Rotrii, tam również ojcami, matkami, dziadkami i babkami są mężczyźni. Twór niezwykle ciekawy, lecz przegrywamy w pierwszeństwie z PKR.

Reasumując RSiT jest jak czekolada, albo zjemy ją od razu w całości, zakrztusiwszy się jej klimatem, albo będziemy ją w skupieniu konsumowali po kawałku.

Tekst dla Liechtensteina

Harce i swawole, hulanki i przytupy,a w tle wybory elektora.

Przybywając na uroczystość w futrze z piżmowoła i kapeluszu z najprzedniejszego rodzaju norem i butach z ekoskóry, chciałem zaprezentować bogactwo RsiT, która niedługo się odłączy od świętego przybytku, przybyłem by wesprzeć partyzantkę teutońską i  głównie pod dyktando Michaela v. L.

Nastrafiłem na wspaniałe przywitanie,  w którym dowiedziałem się, że nie warto mieć PC, a tylko lapka, bo znim, jak z najwierniejszym przyjacielem, będzie można używać na dachu w czasie burzy oraz listwa jest bardzo użyteczna, bo posiada bezpieczniki.

Następnie przeprowadzono ciężkostrawne przemówienie, pełne pompatycznych określeń i słów przysługujących tylko arystokracji i ludziom dobrze sytuowanym.

Najpierw na piedestał przedostał się kaxiu *wpisz dane poprawne, bo ja poza słowem Wojciech wsyztsko pomylę*stwierdził, że należy „lać gellońskich chujów w pysk”, bo :

  1. Mają najbardziej zabagnione bagna w v-świecie,
  2. Babka Skarbniq’owa „koza matylda” (aż ciśnie mi się na usta, by powiedzieć Skarbnikowa) puściła się z gellońskim dziadkiem.  Tym samym Skarbniqow jest hybrydą.
  3. Są pro – kefaszystowscy i – starosarmaccy.

Następnie przyjaciel Teutonii  v. L. wyrzekł się swojego gellonizmu, dlatego że teutońskie zwierzęta i teutońska  przyroda doznawały wielu obelg od gellońskich Gellonów.

Po czym zbulwersowany Votus stwierdził, że Gelloni to dendrofile i nekrofilie i najlepiej ich [Gellonów przyp. Red.] jeść w panierce. Wtórował mu Kwazi, który znany ze swej znajomosci medycyny stwierdził, że gellonstwo to inaczej „zajebiście popierdolona przypadłość gelloństwo pospolite”.

1 komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Głową w mur, Poczytaj mi jeszcze, Prześmiewcy, Taniec z władcami

Cyrk dwa

Ohh! Prosz Państwa, niech Państwo spojrzą, jakże ta scena wiruje dokoła. Czyż te kolory nie wybałuszają Wam oczu? Ta męta biel, ciemny niebieski i krwista czerwień w szaleńczym tańcu przyprawia Was o mdłości? Odskoczmy teraz na lewo, spójrzmy! O! W tej klatce stalowej, szarej widzimy zdechłego orła. Fetor jego rozciąga się po całej arenie, wydzierając się dyskretnie na osiedla.  Nie jest tak najgorzej, przecież dumnie nad nim prostuje się śnieżnobiały jednorożec. W całej swej okazałości z przytupem kopytem w pręty manifestuje swą cudowność.

Po prawej stronie, lekko podpita biega cudaczna tchórzofretka. Jej szyję spowija tajemnicza, złota obroża. Dzierżmy w dłoniach lornetki i lunety Mości Państwo i skierujmy je na ten przedziwny twór natury. O mamma mia! Krzyknijmy! Przecież pisze tam „Wściekła tchórzofretka Felix „, uciekaj kto zdrów jeszcze i cały. Szybko na trapez, znajdziemy tam bezpieczne miejsce dla Mości Państwa.

Nieoficjalne wyniki
Głosowało:41
Na pytanie „Czy wyrażasz zgodę na rozwiązanie unii Księstwa Sarmacji i Rzeczypospolitej Sclavinii i Trizondalu?” obywatele odpowiedzieli:
Na Tak: 30
Na Nie: 9
Wstrzymało się: 2
*Wynik referendum NIE JEST wiążący poprzez frekwencję poniżej 50%.

Nawet jakby było 100% to by był niewiążący – bo decyduje Książę jako suweren RSiT a nie Naród Sarmacki. Więc to tylko konsultacje od samego początku.

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Głową w mur, Poczytaj mi jeszcze, Prześmiewcy

A bo Liechtensteina wyślą!

Wczoraj odbyła się uroczysta uroczystość pięciolecia Austro – Węgier, zjechały się doń największe umysły, królowości, sułtańskości, dostojności, sprawiedliwości i religijności całego v-świata. Nie można tego jedynie powiedzieć o kobiecości, która była jedna i objawiła się w osobistości panny Belli.

Program był również zachwycający, mogliśmy zobaczyć Franciszka Józia II, który w dystyngowanej czapie z mnóstwem piór strusich wizytował wojska oraz mnogość tłumów na ulicach Wiednia. Starych i schorowanych inwalidów wojennych, wykładowców w starodawnych garniturach, tułaczy, lekarzy i pielęgniarki, pielgrzymki do Medjugorie, ciprofloksich sabotażystów i kobiety kupujące kalie na straganach. Zapędzono nas potem na wykwintny występ cyrkowy, a następnie wgoniono nas do pałacu na poczęstunek i kuluarowe rozmówki.

Jedynie Pius II nie chciał tańczyć z powodu, jak to sam ujął, wielu warstw kiecek na sobie, choć słyszałem, ze tej wiosny ubieranie się na cebulkę jest bardzo modne, byle czosnku nie jeść. Trzeba przyznać, że uroczystość była fantastycznie dopasowana, zgrana i dopięta na ostatnio guziczek przy kołnierzyku.

Jednakże zdarzeniem równie ważnym, ili nie ważniejszym jest dzisiejsze wypowiedzenie ‚Traktatu o unii” między RSiT i KS. Przy 100% frekwencji 20 obywateli opowiedziało się za zerwaniem unii z KS, a jeden za jej podtrzymaniem. Jakiż to stan błogosławiony i cudowny, znów Pollin został zasilony przez „nowe – stare” państwo, zdolne kreować swoją politykę zagraniczną, jak i wewnętrzną. Cała RSiT raduję się i wznosi okrzyki. Co robi KS? Nic nie robią. Może płaczą potajemnie, może cieszą się potajemnie. Ważne że oddają nam suwerenność i niepodległość!

Gratulacje i propozycje zaczęły spływać z całego vświata, dotarła też  skromna uwaga, by mieć oczy i uszy szeroko otwarte, bo „KS Liechtensteina wyśle, by groził zerwaniem traktatów”. Koniec i kropka.

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Poczytaj mi jeszcze, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami