Category Archives: Uncategorized

Gra o skórę

Każdy z Nas, kto ma krztę zdrowego spojrzenia na świat, z drżącym i niecierpliwym oczekiwaniem wypatruje upadku kolosów na glinianych nogach. Lubujemy się się w skakaniu po gruzach rozdmuchanych do granic możliwości cywilizacji, wysyłamy pisma pełne bólu, które pakujemy w kolorowe koperty.   

Podobnie rzecz się ma, gdy upadają zagadkowe cywilizacje Piotrusiowa i państw satelickich. W odmienności do powyższego, nie chcemy dotykać ich zwłok, boimy się skazić trupim jadem błazenady. Wysyłamy sobie gratulacje i powinszowania, wracamy z tarczą do metropolii ogłaszając się jednocześnie pogromcą yoyonacji.

Inaczej ma się, gdy ku upadkowi schylają się państwa, które odcisnęły znaczące piętno w rozwoju myśli i rzemiosła w zamkniętym świecie mikronacji. Z jednej strony cieszymy się, a jednak zastawiamy pułapki na potencjalnych nowych obywateli, którzy są w stanie uzdrowić Nasz system. Z drugiej strony prawdziwie cierpimy do szpiku kości, widząc zbliżający się kres.

Nie tylko o Trizondalu tutaj mowa, ale o wszystkich twórcach świata, w którym staramy się żyć. Coraz bardziej stajemy się monolitem, w którym brakuje różnorodności. Wszyscy spotykamy się na tym samym forum, dyskutujemy na te same tematy, nic Nas nie zaskakuje, znamy się za dobrze.

Czasem Meduza zastanawia się, co się stało z szeroką paletą wyrazistych osobowości, które z biegiem czasu wyblakły, gdzie podział się młodzieńczy entuzjazm, który tlił się w sercach Obywateli.

Koniec końców stąpamy prawie po dnie.

1 komentarz

Filed under Uncategorized

Między ciszą a ciszą

Trizondal. Królestwo. Przedziwny twór. Niby cytateda monarchistów, która od niepamiętnych czasów stoi niewzruszona, królując nad równinami i depresjami czerwonych. Z drugiej strony podziemne tunele upchane są republikańskim duchem, spadkiem do świetnej RSiT. Nieudany twór alchemika, albo co gorsza strzyga młodego nekromanty. Tak wygląda sławetne KT.

„Dobrze”

Zapewne 3/4 czytelników już wie, że ten artykuł będzie krytyczny. Może.

Użyjmy lupy.

Trizondal cierpi na niedostatek młodej krwi. Krwiobieg pełen jest starych skrzepów pokroju Sokołowicza, cholesterolu pokroju Trydenckiego i nieraz oczyszczających erytrocytów pokroju Landsbergenów. Pomniejsze mikroelementy pławią się bezwiednie.

Jedni krzyczą. Potrzeba nam nowych, więcej nowych. Niech tętnice zaczną tętnić, a serce walić jak dzwon.

Drudzy krzyczą. Zamknijmy się na nowych. Dobrze nam jest, tak jak jest. Znamy się doskonale, dobrze, gorzej. Wiemy czego się można spodziewać.

Prawda jest taka, że nie potrzeba nam wurstobywateli. Potrzeba nam światłych mędrców, którzy swą naiwnością odpowiedzą na pytanie: „Quo vadis?”. Nie zawsze muszą to być niewinne i czyste istoty ze świata przedinternetowego. Mogą to być już staruszkowie, którzy dostatecznie mocno ukorzenili się w tej ciężkiej ziemi.

Inaczej wymrzemy, jak dinozaury. Na niebie widać już zbliżającą się asteroidę.

„I nic”

Jesteśmy za słabi. Stanowczo. Nie umiemy oprzeć się podmuchom arktycznego wiatru. Sięgamy za każdym razem dna. Nie potrafimy żyć w pojedynkę. Mimo posiadanych różnych poglądów, zielonych, niebieskich, czerwonych i czarnych, nie umiemy walczyć na arenie politycznej. Górę bierze strach przed wyrządzeniem bolesnej i jątrzącej się rany. Przecież znamy się wszyscy.

Sposób jest. Ekstrawagancki. Unia.

Nie, nie, nie. Nie musi to być wchłonięcie dotychczas suwerennego państwa. Unia państw. Sojusz. Pakt. Porozumienie. Znajdźmy grupę dwóch, trzech, ośmiu państw, które mają takie same cele, podstawy i problemy. Zjednoczmy siły w ramach wspólnego związku. Pomagajmy, by tą pomoc otrzymać.

„Tylko fotografia”

Trwamy od ciszy do ciszy. Od ciszy offtopwej, gdy z naszych ust toczy się spam, trucizna i pozwy sądowe. Do ciszy, dźwięczącej, niemiłosiernej, trupiobladej, zupełnej pustki.

Nie pozwólmy, by z Trizondalu została tylko fotografia. To jest, to jest bardzo mało.

(-) ATP.

2 Komentarze

Filed under Uncategorized

eot, eot, eot!

Najlepiej jest zostać Prezydentem. Dlaczego?

Ano dlatego, że ma się odpowiedzialność za kraj, za poczynania, dlatego że zbiera się prestiż. Zapraszanie na międzynacyjne bankiety i spotkania to norma, bale, rozmowy z wysoko postawionymi ludźmi to rutyna.

Jeszcze lepiej jest być Sclavińczykiem. Dlaczego?

Ano dlatego, że można narzekać, że jest się uciśnionym, zaniedbanym, maltretowanym,  zapomnianym, poddawanym presji unifikacji. Bezczeszczenie flagi RSiT to dobra zabawa, która jest stałym punktem spotkań w bunkrach, tak by Trizondalczycy i Pięciopolanie nie byli zaszczyceni widokiem dumnych Sclavińczyków. Fajnie jest być też, bo można wypasać jednorożce, jeździć na nich i płakać nad światem.

Najfajniej za to jest zostać Prezydentem i Sclavińczykiem i być zapracowanym od rana do nocy, płakać, że jest się zaniedbanym i gorszym. Udawać, że ma się trąd i musi reprezentować wszystkie trzy narody, bronić uciśnionych, mimo że samemu jest się uciśnionym.

****

Podobno świnie mają najlepszy węch.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Modlitwa wiernych

Modląc się grzeczniutko, łapki składając równiutko, klęcząc na groszku i wpatrując się w obrazek, a czasem niechcący na rozgwieżdżone niebo mówię codzienną litanię:

By dobro górowało nad złem,

By dobro zwyciężało nad złem,

By dobro zawsze królowało nad złem,

By dobro górowało nad RSiT,

By RSiT górowała nad złem,

By dobro wszystkich górowało nad partykularyzmami,

By zaprzestali produkcji opakowań hermetycznych,

By mój kot nie miał parchów,

By moja sałata rosła szybciej,

By wszyscy się pozabijali,

Dopomóż tak nam niezidentyfikowany obiekcie latający z Rottery.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Chciałbym, aby RSiT było KS.

Siedzę na taborecie w mojej kuchni, wpycham do mych ślicznych usteczek placki ziemniaczane ze znanej rajńskiej plantacji, popijam wszystko pitnym miodem z Mikrosławii. W radio śpiewa nieznana wokalistka, a za oknem widać mnóstwo mew, nienawidzę mew.

Nagle przyszła ona Sławka, zepchnęła mnie z taboretu.

– Ty idioto, siedzisz na moim taborecie! – prychnęła.

– Ale dlaczego to nasz wspólny taboret – pocierając me lica odpowiedziałem. Na podłodze leżały pogryzione i wyplute kawałki placka.

– Oszalałeś idioto, on jest mój. To, że mieszkamy w jednym domu, nie oznacza, że muszę się z tobą dzielić. Nie chcę i nie będę. – Kopnęła mnie w brzuch i poszła.

Nie mogłem jej nic powiedzieć, ponieważ ona jest ziemią i wszystkiem przed mym idiotycznym, tatarskim pyskiem.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

622 upadki

Jestem cholerny, brudnym kundlem, jestem prochem i niczem, jestem perfidną ropuchą gnieżdżącą się w grzęzawisku. Jestem urodzony poza terenem RSiT, jestem dzikim zwierzem, który przemierza stepy w poszukiwaniu ludzkiego mięsa, bo nie jestem ze SCLAVINII!

Tylko RASA PANÓW – Sclavińczycy ma prawo poruszać się po boskim i świętym terenie państwa, tylko rasa panów Sclavinczyków z gorejącym na łbie krzyżem ma prawo wyrażać swoje zdanie. Tylko Sclavińczycy nie są dotknięci trądem amatorszczyzny, a szczególnie jeden z nich Szanowny, Czcigodny, Najjaśniejszy z Najdłuższym, Najbardziej Oświecony, bardziej niż Jaśnie Oświecony Arcyksiążę Al Rajn, Najcudowniejszy z Cudaków, Szanowny Pan  de Prymujący!

Oh, jakże me psie kostki uginają się przed jego jaśniejącym w nimbie świętości obliczem, albowiem powiedział on:

1. Prezydent bawi się w kumoterstwo i nepotyzm,

2. Sokołow powinien sprawować pieczę nad rozwojem, czego dowodem jest polandowa Kronika,

3. Tylko Sclavinia ma prawo rządzić vświatem, nie ma nikogo wspanialszego nad nimi!

4. Tylko on może oskarżać i twierdzić, ze tak jest naprawdę bez przytaczania dowodów!

O me lico okrywa się rumieńcem przed przemożnym autorytetem, oh, ah, oh!

1 komentarz

Filed under Uncategorized

Weźmiesz mnie? Ivette przemaiwa głosem

Moją cechą charakterystyczną są białe kozaczki, krótka mini koloru różowych neonów w Dzielnicy Czerwonych Latarnii. Na twarzy mam rozsmarowane masło orzechowe, koloru głębokiego brązu, na usta nakładam konfiturę z malin, by wyglądać bardziej słodko. Nie zwykłam nosić odzieży wierzchniej, „na sutki nakładam konfiturę” i zawieszam kiełbasy góralskie.

Uwielbiam stać pod słupem oświetleniowym, wszak wiadomo pod latarnią najciemniej, cały czas myślę, że nikt nie zauważy moich żabich dłoni i słomy wystającej z białych kozaczków. „Z uśmiechem patrzę w lustro, Boga się nie wstydzę, zmierzam do celów po trupach swych bliźnich. ”

Ups….mój „v-alfons” przyjechał….

NOTA IVETTE!

RSiT zamienia się w kraj kojarzący się z firmą wędliniarską Sokołów i żydami ze złotymi zegarkami szukającymi przygód u wirtualnych młódek. Forum zalewają żydowskie znaczki, shoutbox żydowska muzyka a niektóre nazwiska zostały zamienione na Sokołowicz. Doprawdy nie wiem, co się porobiło. Albo mamy do czynienia ze spotkaniem się w RSiT pracowników firmy Sokołów, albo żydzi postanowili zacząć rozprzestrzeniać swoją kulturę za pośrednictwem v-świata.

Nie, żebym widziała coś w tym złego, co to, to nie miłościwi czytelnicy mojego ziomala Adriana.

Wręcz stanowi to pewną innowację historyczną… Tylko czy naprawdę patrząc na nazwiska niektórych muszę czuć reklamę sokołowskiej kiełbasy?

Jeżeli już chcą ją wielebni pracownicy swojego szefa ją reklamować to proponuję redukcję pracowników z Krzysztofa Poldka Sokołowicza, jeżeli sokołowską szynkę robią ludzie tacy jak on to jej nie tknę.

A wracając do żydów… Sprawa ma się następująco: mój małzonek pewnego dbia (nie pamiętam już czy śłonko świeciło czy deszczyk padał), postanowił stać się żydem. Nie wiem gdzie uzyskał oświecene, ale zmienił imię na Azariasz i postanowił wszystkich nawracac. Chce zmieniać symbole narodowe, zaznajamia RSiTanczyków z żydowską kulturą… Nie wiem, może realnie zmienił dilera i stąd taka odmiana?

W każdym razie część RSiTańczyków niczym małpki w zoo podporządkowało się łapserdakowi i mamy do czynienia z I Żydopospolitą. Resztę jednak chcę pocieszyć. Zostaje firma Sokołów

W każdym razie część RSiTańczyków niczym małpki w zoo podporządkowało się łapserdakowi i mamy do czynienia z I Żydopospolitą. Resztę jednak chcę pocieszyć. Zostaje firma Sokołów. I gdy kadencja się mojego męża skończy, zawsze można podnieść kabanosa do góry głosując chociażby na Krzyśka.

NOTA IVETTE NO. II

RSiT zamienia się w kraj kojarzący się z firmą wędliniarską Sokołów i żydami ze złotymi zegarkami szukającymi przygód u wirtualnych młódek. Forum zalewają żydowskie znaczki, shoutbox żydowska muzyka a niektóre nazwiska zostały zamienione na Sokołowicz. Doprawdy nie wiem, co się porobilo. Albo mamy do czynienia ze spotkaniem się w RSiT pracowników firmy Sokołów, albo żydzi postanowili zacząć rozprzestrzeniać swoją kulturę za pośrednictwem v-świata. Nie, żebym widziała coś w tym złego, co to, to nie miłosciwi czytelnicy mojego ziomala Adriana. Warto się integrować – powiadam! Tylko czy naprawdę patrząc na nazwiska niektórych, muszę w tym widzieć reklamę sokołowskiej kiełbasy? Zresztą… Niech robią co chcą, pupilkowie swojego szefa! Tylko dla jego własnego dobra proponuję redukcję pracowników takich osób jak Krzysztof „Poldek” Sokołowicz. Jeżeli sokołowską szynkę robią ludzie tacy jak on to ja jej na pewno nie tknę.

2 Komentarze

Filed under Uncategorized

Zdechniesz

„”Mama umierając przepisała mi cały swój majątek. Łącznie z domem, działką, malutkim poletkiem obok wodospadu i akcje kolei. Dowiedziałem się również, że w skład majątku wchodzi las, a właściwie puszcza.  Po kilku dniach mama zmarła, cierpiała na nieznaną chorobę, nikt nie zdołał jej pomóc, nawet wróżka z Winktown.

Odczekałem okres żałoby, załatwiłem wszystkie formalności i wyruszyłem do lasu, z myślą, że jeżeli drzewa w nim okażą się zdrowe i silne, będę mógł je wykorzystać do przemysłu kolejowego. Oczywiście wścibska sąsiadka wychylała się zza okna i non stop biadoliła, że moja matka też tam chodziła i w końcu umarła. Puściłem jej paplaninę mimo uszu.

Założyłem wygodne buty trekkingowe, plecak ze stelażem i ruszyłem przed siebie.

Las był mroczny, ciemny, gęsty. Co dziwne nie było w nim wielu ptaków, ale za to z lubością harcowały dziki, na co wskazywały wyrywy w ściółce. Zapuszczałem się coraz głębiej, malownicze prześwity słońca muskały mnie w oczy, a nos rozkoszował się sosnowymi olejkami eterycznymi. Czułem, że oddycham, że żyję.

Im dalej w las tym więcej drzew. Nagle, zobaczyłem w oddali wielkie ognisko i tańczących ludzi wokół niego. Nad ogniskiem wisiał garniec, a w garncu ktoś się gotował, słychać było krzyki:

Gotujący: – Smaż się w piekle, smaż idiotko!

Gotowana: – Tom przecież ja, ta co uciśnionych ratuje i wyzwala,

Gotujący: – Zdechniesz w garncu tym!!

Gotowana: – LIBERTAS OMNIA VINCIT!!

Gotujący: Zdechła, idziemy.

I poszli.

*****

Z informacji najświeższych książĘ sarmacjI na forum RSiT zapowiedział, że wizja odłączenia mu się nie podoba i nie pozwoli tak „łatwo” odjeść RSiT, więc w całym swym majestacie stwierdził, że to obywatele sarmacjI, a nie RSiT mają prawo decydować o zerwaniu unii. Do tego pokracznego, kaczego tańca dołaczył koraB, który po wynikach referendum zaskarżył prezydenta RSiT, Jana D. Potockiego o to, że działa na szkodę sarmacjI, chce zniszczyć jej ciągłość, suwerenność i jedność, wniósł wniosek do prokuratora oraz złożył wniosek o pozbawienie Jana D. Potockiego szlachectwa.

***

Co na to Meduza?

Cześć Knotom Starym!

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Swimming

Pokój był oblepiony zewsząd secesyjnymi reprodukcjami obrazów, z szerokim parapetem, gdzie stały w nieładzie ksiażki, a obok nich parowała herbata owocowa, roznosił się słodki zpach dało się wyczuć specyficzny tylko temu miejscu charakter. Okno było również okazałe, otwierało się na peerelowskie budynki oraz na skwer z ławeczkami. Pogoda nie była łaskawa tego dnia, o szyby dzwonił deszcz i głaskał je zimny śnieg. Ptaki umilkły, życie zamarło. Tylko kilka nowoczesnych aut dawało sobie radę na arterii miasta, raz na jakiś czas przebiegała drobna istota ludzka z parasolem, z którego przyroda zrobiła lejek. Zamknięty w klatce dla ludzi machałem nogami czując wzrastające pragnienie wolności i zmian. Poczułem to coś, gdy wchodzisz go morza co raz to głębiej, gdy woda zakrywa Cię całego, gdy zatracasz się w jej pięknie i bezwiednie unosisz. Możesz dryfować i marzyć bez końca, bo wiesz, że woda nigdy Cię nie zdradzi, dlatego że już przyjęła Cię całego, takim jakim jesteś. Nie wahasz się, czy zrobiłeś dobrze, nie myślisz o przykrościach, ufasz sobie i jej. Dlatego ja też podjąłem decyzję o wskoczeniu do bezkresu oceanu wraz z moimi meduzami, chcę odkryć z nimi zakamarki i sekretne miejsca, tak by kiedyś wrócić jeszcze mocniejszy i doskonalszy. Kolejnym krokiem jest odpłynięcie ‚Statkiem Meduzy’ w dalekie krainy, do których nie sięga Wasz wzrok, tam gdzie nie był nikt. Chciałbym podziekować:

1. Monarchii Neverwerl, za możliwość rozwijania dziennikarskich doznań,

2. Malikowi – al – Mulkowi, za pracę w Emirate News,

3. Paulinie Ivette, za upicie mnie dziennikarstwem,

4. Marcelowi Hansowi i Janowi D-P, za inspiracje.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Panimajesz?

Jeszcze w ‚starej’ Meduzie pisałem o magii języków w v-świcie /http://nowagazeta.blox.pl/2009/06/Srebro-zloto-i-rekrutacja.html /. Czy ten wspaniały scenariusz się spełni?

Na bizonach po bizońsku!

Na wyróżnienie zasługuje tutaj Okoczia, która mimo swojej wiekowej zawieruchy była w stanie obronić „Reala” etc. Szosozoinski język jest ciekawy, od razu kojarzony z państwem, pełni rolę wyróżnika, cechy charakterystycznej, a na pewno napawa dumą rodaków. Nikt nie odważy się go zanegować, bo pewnie spotka się z riposta całego v-świata.

Czy Okoczia i Szoszoini to wyjątek?

Nie, kolejnym państwem jest Surmenia. Według niektórych „opanowana” przez Rotrię. Oprócz swojego języka posiada własny alfabet stylizowany na grece. W przeciwieństwie do języka rodem z Państwa Bizonów, spotkałem się z krytyką surmeńskiego, mianowicie zbyt silne nawiązanie do świata realnego i „niszczenie greki”. Bowiem  wyrazy w KSu [Królestwo Surmeńskie] są niejako składane po literce, tłumaczyć trzeba dosłownie. Oczywiście są tego plusy, ponieważ każdy, kto zna choć słabo alfabet grecki jest w stanie odczytać pismo. Jednak i tak dla wielu jest ono zagadką.

Paulina i  trizondalski – a to Ci heca!

Mimo, że w RSiT nie jestem na tyle długo, żeby się dowiedzieć wszystkiego, to nie sposób nie usłyszeć o ojczystym języku. Pisanie wspak, przypomina raczej tajemny kod Enigmy, niż prosty sposób komunikowania się. Jednak i tutaj należy się pochwała, inwencja Pauliny jest ogromna i zaprawiona wielką łyżką humoru. Co prawda obecnie „trizondlaski” zamarł, ale kto wie, może kiedyś wróci na salony?

Trilingwa – nowomowa?

Wczoraj, a właściwie dziś kilka minut po północy swoista Komisja Lingwistyczna opracowała nowy język. W jej skład wchodzili I Prezydent RSiT Marcel v-hr. Hans i redaktor popularnej Meduzy Adrian Marcin Trydencki. Nowy język został nazwany Trilingwą i w pewnym stopniu przypomina gwarę śląską. Podstawowe trzy czasy to: Presentus, Lelok, Rutuf. Zainteresowanych odsyłamy na forum: http://rsit.sarmacja.org/forum/viewtopic.php?f=16&t=2330 .

Czy v-świat ma szansę na stworzenie swojego klimatu? Czy państwa zaczęły stawiać na folklor rodem z powiedzenia „wieś tańczy i śpiewa”? Czy ważniejszy stał się swój interes czy może interes ogółu? Czy koniec globalnej współpracy?

****

4 Komentarze

Filed under Uncategorized