Tag Archives: aktywizacja

Dajmy szansę.

Dnia wczorajszego, tego i tego o tej i o tej godzinie Rotria zyskała nowego Patriarchę. Nie ma co ukrywać, że Pius II włożył mnóstwo pracy w odbudowę Rotrii, energia zaprocentowała, dziś PKR to nie to samo małe państewko, które było popychadłem i pośmiewiskiem całego vświata. Dzisiejsze PKR to państwo dość stabilne i prosperujące.

Przejdźmy jednak po tym wychwalaniu do meritum. Nowym Patriarchą został Celestyn I, nieważne jakie imię przybierze, wiedzcie że jest nim von Liechtenstein. Ten samo, który jest sarmackim ministrem SZ , byłym Prokuratorem Generalnym. Meduza dowiedziała się, że tiara nie będzie Michałowi przeszkadzała w wykonywaniu pracy MSZ.

Więc władcę PKR jest Sarmata, który „wypracowuje atrakcyjne kompromisy”, jak sam się określił na forum RSiT. Oceniając jednak obiektywnie, należy stwierdzić, że Liechtenstein jest osobą, o której względy zabiegają różne nacje. Lichtenstein wybrał jednak Rotrię. Przypomnijmy, że Rotria kiedyś zawiązywała bliski sojusz z Elderlandem. Jednak tamto małżeństwo zaczęło się burzliwym ślubem i weselem, a skończyło się „hucznym” rozwodem i problemami informatycznymi. Trzeba dodać, że wyglądało nico inaczej od obecnego związku z Sarmacją. Przeto należy się zastanowić, czy KS szuka dodatkowej prowincji po utracie RSiT,a  może to PKR szuka oparcia w silnej partnerce?

Bądź co bądź, ale już widzę jak kręgom dworskim w Al Rajn eksplodują głowy z zazdrości.

Trzeba powiedzieć jedno: Dajmy szanse Celkowi i Rotrii.

PS: Pamiętacie opowieści o kalmarze?

1 komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze, Płynie Meduza płynie przez…

Polowacz na Sarmatów!

Mam wrażenie, że ostatnio organizowanych jest mnóstwo plebiscytów, rankingów i ankieta, a więc i Meduza gorsza nie będzie, znajdziecie sondażownię na samym dole. Dzisiejszy artykuł będzie i po części nawiązywał do rankingów.

Rządy Sułtan Senior w Federacji Al Rajn nie należały do udanych i najlepszych. Bez mrugnięcia okiem zgodzi się z tym stwierdzeniem większość zaznajomionych z rajńską sceną polityczną. Poczynani, które zakrawają na pieniactwo polityczne, nepotyzm i kumoterstwo. Powolne i flegmatyczne sposoby reformowania kraju i regionu, odseparowanie od obywateli oraz bywanie w kręgu wiecznie chwalącego dworu. Czarę goryczy przelał jeden post na „Klepisku”, który głosił „Postanowiłam założyć dynastię”, stosowny artykuł znajdziecie w Emirate News http://emiratenews.wordpress.com/.

Następcą dynastycznym został Ajatollah Osama bin Ramzani Wielki Mułła i pupil „szczęśliwej” gwiazdy. O wizji jego państwa pisaliśmy w poprzednim numerze, proszę jednak wybaczyć, jeśli jej tam nie znajdziecie, a przy okazji redakcja nie ponosi odpowiedzialności za tą ciągnącą się tezo-wypowiedzio-udowadniaczkę.

Jednak ciekawym zjawiskiem powszechnym na dworze sułtańskim jest kompleks orła. Pewnie myślicie na czym on ma polegać i co to jest za bajer?

Proste, jako ten drut. Od czasu „wielkiego konfliktu” pomiędzy prężnym Księstwem, a Federacją i zwycięstwie jednej strony, w kuluarach monarszych Al Many wypowiadanie słowa na K jest zabronione niemalże. Typowymi objawami tego kompleksu są:

1. w braku argumentów w dyskusji używanie określeń tj. „jesteś sarmackim szpiegiem”, „masz sarmacki punkt widzenia”, „jesteś jak Sarmata”, „podobnie podle zachowują się Sarmaci”.

2. Paniczny strach i wysypka na wieści o sukcesach Sarmacji i zarzucanie im spiskowania i „mącenia”.

Chyba nie muszę mówić u kogo przejawia się najbardziej tenże syndrom.

1 komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami

Pif paf!

Kolejne anonimowe pogłoski, mówiące o tragicznym stanie Al Rajn, więc postanowiłem to sprawdzić.

Wita nas więc strona główna Al Rajn, a właściwie Federacji Al Rajn, co jest nader często zapominane. Federacja nie jest krajem jednolitym, a sam Sułtanat to tylko kropla w morzu. Pierwszym rzutem oko znajduje ukojenie w łagodnych i neutralnych kolorach strony:  http://alrajn.org/klepisko.php. Kierujemy swą źrenicę na dół, ku „Klepisku”. Miejsce bardzo pomysłowe, ciekawy sb, ale ze znikomą ilością odpowiedzi. Nie dajcie się zwieść kumulacji postów z dnia 3.07, przerzućcie tą klepaninę  na dni wcześniejsze, wtedy to znajdziecie nagie kości rajńskiej aktywności.

Jeśli mowa o aktywności to przenieśmy się na forum. Kolejna rzecz niebywała, Federacja mimo napływu kilku nowych osób, a nawet dwóch kobiet nie potrafi wykorzystać tego bonusu od ślepego losu. W rozmowie z jedną z dam dowiaduję się, że czuję się ona dyskryminowania i poddawana dziwnym represjom, poprzez zamykanie jej tematów, albo ich przenoszenia.

Być może warto przypomnieć niedoszłą w Federacji aferę z multikontami, według wysłanych mi informacji jedna osoba posiada kilka kont, z których wysyła wiadomości, nadmieńmy, że ta osobistość związana jest blisko z Hatem, czyli jedną z partii politycznych na rajńskim podwórku. W dzisiejszej rozmowie z kilkoma obywatelami Federacji dowiedziałem się, że aktywność w ich kraju jest „dziwna”. Dlaczego? Dlatego, że nawet przez okres miesiąca większość osób nie loguje się, nie udziela, a gdy nadejdzie dzień ich zmartwychwstania to siadają za klawiaturą, by napisać 2-4 posty i są zazwyczaj bardzo zorientowane w polityce wysokiej rangi.

Na dobrą cenzurkę według tych samych osób nie zasługuje praca dworu sułtańskiego i samego Władcy. Tylko jeden z rozmówców zdołał się wyłamać z nurtu krytycyzmu. Ramzani według tych pierwszych staje się zmurszały i leniwy, jak jego poprzedniczka. Gnuśność władzy monarszej staje się powoli znakiem rozpoznawczym Federacji.

W następnej kolejności zajmiemy się próbą rozszyfrowania zawiłej historii Federacji, ścinania eminencji, zatajania faktów i uległości DaHu wobec tych czynów i obecnej władzy.

5 Komentarzy

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała

Powiesć cz. I

Wszystko było starannie zaplanowane,od początku do końca. Wiedziałem że to nie może być tylko niewinna zabawa.

Wszystko zaczęło się na początku maja 2006 roku, kiedy przeglądając portale internetowe natknąłem się na artykuł niejakiego

Avistaka. Avistak twierdził że bytuje w internetowym państwie zwanym Sarmacją. Nie wiedziałem co to,a jego artykuł nie rzucał

zbyt dużo światła na tą sprawę. Postanowiłem pogrzebać.

Szybko natrafiłem na całą furę danych dotyczących państw wirtualnych,mikronacji. Były to małe społeczności internetowe zajmujące się

symulacją państwa w warunkach internetowych. Na początku wydawało mi się to śmieszne,do czasu. Działalność mikronacyjną rozpocząłem

w czerwcu 2006 roku. Już nie pamiętam w jakim państwie. W skali mojej opowieści nie miało to znaczenia. Znaczenie miało natomiast to co

wydarzyło się pomiędzy 2008 a 2010, kiedy to społeczność internetowych ministrów,królów i premierów rozrosła się do około 40 tysięcy aktywnych

użytkowników nie tylko z polski. Byli Czesi,Węgrzy,Ukraińcy i Niemcy. Wszyscy z pośród 40 tyś mieszkańców wirtualnego świata znali się w mniejszym

lub większym stopniu. Nie wydawało mi się to realne,sam mam problem z zapamiętaniem kilku nazwiska co dopiero 40 tysięcy. Co do nazwisk to tylko niewielki

procent z wszystkich „obywateli” posiadało prawdziwe imiona i nazwiska,większość zmyśliła je podszywając się pod kogoś kim nie są,kim chcą być.

W krótce zabawa zaczeła mnie pochłaniać.Poczułem obowiązek wobec piastowanego przezemnie stanowiska w państwie którego jedynym

dowodem istnienia była strona internetowa i grupa dyskusyjna na której codziennie pojawiały się nowe informacje. Żyłem tak do czasu,do czasu kiedy

dowiedziałem się o Federach. Federzy to grupa obywateli Czeskiej Republiki działający w wielu mikronacjach całego świata. Było ich kilkuset,lecz szybko

rozrastali się rekrutując nowych członków. Nazwę zawdzięczają Igorowi Tarasowiczowi Federowiczowi,Czechowi rosyjskiego pochodzenia który założył

stronę internetową nawołującą do secesji jednej z czeskich mikronacji w realnym świcie. Miał zwolenników. W dobie kryzysu gospodarczego ludzie uciekający

w wirualny świat coraz bardziej zatracali granice między światem realnym a wirtualnym. Chcieli lepszej opieki medyczne,dobrze płatnej pracy i stabilności. Mogły

to zapewnić tylko wirtualne państwa które były tylko iluzją. Były.

W marcu 2008 roku na jednej z grup dyskusyjnych dużej polskiej mikronacji pojawiło się ogłoszenie. Uchwała Rady Programowej Federów. Ogłaszali oni

wielką konferencję organizowaną w hotelu Mirage w Cieszynie na południu polski. Zwykle takie próby realnego spotkania kończyły się fiaskiem. Ludzi nie było

stać żeby przejechać pół polski a co dopiero pół europy. Teraz było inaczej. Fedorzy sponsorowali przejazd,nocleg,wyżywienie i wszystko czego gość spotkania

sobie zażyczył. Wydało mi się to podejrzane,mimo to postanowiłem zjawić się w Cieszynie.

Autor: Batts Cavayero

Dodaj komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze

W burdelu z Hansem

Trydencki: Jesteś świadom swojej wyższości?

Hans: Nie istnieje wyższość człowieka nad człowiekiem, no może poza wzrostem, a i ode mnie są wyżsi, z resztą lepiej być średniego wzrostu, zwłaszcza w autobusach.

T: Boisz się, że wyrzucą Cię z szeregu?

H: Jakiego?

T: Są różne szeregi, szeregi władzy, szeregi opozycji, szeregi autorytetów, szeregi złoczyńców…

H: Jeszcze szereg w wojsku. W ogóle to nie wiem czemu ludzie mylą stawienie się w szeregu i w rzędzie

T: Stoisz więc w rzędzie czy szeregu?

H: To jest dobre pytanie. Wydaje mi się, że to zależy od osób stojących w jednym lub w drugim w danej chwili

T: Myślisz, że w rzędzie stoją rządzący?

H: W rzędzie? Nie wiem. W rządzie raczej, chociaż czy stoją? To już raczej pytanie nie do mnie. Ja bym osobiście sobie usiadł pracując nad różnymi ustawami i pomysłami.

T: No właśnie, gdzie rząd?

H: No u mnie w szafie go nie ma, pod stołem także nie. W dzienniku praw jest i personalnie i urzędowo (poza MSZ).  A gdzie konkretnie przebywa? Nie mam pojęcia, właściwie to nie wiem czy w ogóle jeszcze istnieje czytając ostatni wywiad w Statku.

T: Mnie się wydaje, że obecnie rząd jest jak Bóg- wszyscy wierzą w jego istnienie, a nikt go nie widzie. Masz żal o to?

H: Hmm Bóg był w trzech Osobach, o to Ci chodzi też? Jejku, jak ja bym miał do wszystkich jakieś żale to chyba bym z domu nie wychodził. Każdy tak się wyśpi jak sam sobie pościeli i tyle.

T: O to, że Bóg jest niewidzialny, nie możesz go dotknąć, posmakować, policzyć, zmierzyć i zważyć, podobnie jest z rządem według mnie, choć mamy cud żywy w postaci nieistniejącego (sic!) MSZ. Sugerujesz klęskę wyborczą?

H: Hmm no tak, ale Bóg pozostawia po sobie ślady (dekalog, objawienia itd) – w związku z tym czy to porównanie jest dalej trafne sam zdecyduj. Komu miałbym sugerować? Klęskę wyborczą? Mowa o wyborach do Komisji Ustawodawczej, na które czekamy wciąż?  W końcu zauważ, ale rząd nie startuje w wyborach, tylko jedna osoba z niego.

T: Czy to na pewno ślady Boga? Może to ślady zaślepionych rządzą władzy śmiertelników? Wiadomo, że kandyduje jedna osoba, zazwyczaj jest to głowa rządu…a może hmmm…nierządu?

H: Nie wiem, teologia to jednak nie moja mocna strona (chyba jak większości Polaków). Z resztą dekalog raczej był anty niż pro dla władzy śmiertelników (np. 10 przykazanie, nie mówi dziel się, tylko nie porządaj). No właśnie. Przecież rząd można 92 razy przemianowywać i tworzyć od nowa (praktycznie codziennie przez 3 mc). Nierząd ma być przeciwieństwem rządu, tj. synonimem anarchii czy ma się kojarzyć z innym znaczeniem tego słowa w tym Twoim pytaniu?

T: Hmm wiesz nierząd ma różne oblicza, dla konsumenta jest czymś dobrym, satysfakcjonującym, a dla swiadczącego usługi niekoniecznie, często jest piętnem, powodem do wstydu. Zatem którą stroną jest rząd w nierządzie?

H: A więc chodzi ci o nierząd w tym znaczeniu. Nie wiem, nie korzystałem z usług tego rządu czy jak mówisz nierządu

T: Nie mówię, że rząd jest nierządem, ale pytam ciebie czy nim jest

H: Nie wiem, nie pracuję w nim od dawna, więc to nie mnie należałoby pytać. Z resztą czy istotnym jest jak co się nazywa? W końcu czy na stół będziemy mówił stół, czy blat z 4 nogami to nie zmienia postaci rzeczy, że dalej służy on do tych samych czynności.

T: Myślisz, że w burdelu bez nierządu dzieje się dobrze?

H: Nigdy nie byłem w burdelu i nie zamierzam tam się udawać w niedalekiej przyszłości. Myślę, że taki burdel jeszcze mógłby jakoś działać chociaż nie dawałby takich korzyści dla klientów, jednak burdel bez ciężko pracującej burdel-mamy to już nie burdel.

H: Jak taką burdel-mamę zapędzić do pracy?

T: Widzisz Adrian, gospodarka rynkowa polega na tym, że albo samemu ktoś bierze się do pracy, albo traci i pracę i płacę, ale to Ci chyba Marcin będzie jeszcze lepiej umiał wyjaśnić. A burdel działa zazwyczaj w gospodarce rynkowej.

H: Więc skoro nie ma burdel-mamy, nie ma dzikich żądz to co dalej? Burdel się stacza, widzisz jakieś deski ratunku?

T: Może warto rozszerzyć sutenerstwo?

H: Dopóki burdel istnieje zawsze ktoś oficjalnie jest burdel-mamą. W realu jest żądza pieniądza, u nas żądza aktywności i one będą zawsze (pomijając też inne dzikie żądze). Deski? Dobry budel jest z cegieł. Przez kogo?

T: Sutener działa faktycznie, a rzadko umocowana jest jego pozycja w prawie. Może warto więc wybrać aktywną burdel-mamę, która zastając burdel murowany zostawi go murowanym?

H: Czy to był błąd z Twojej strony z tym powtórzeniem murowania? Myślę, że w abstrakcji od v-świata, burdel-mamy się nie wybiera, no ale nigdy nie byłem to nie wiem. Jeśli by jednak to oczywiście należy wybrać burdel-mamę aktywną, z pomysłami i najlepiej młodą, żeby także pracowała wspólnie z innymi pracownikami.

KONIEC CZĘŚCI I.

1 komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze, Taniec z władcami

Wywiad z Żydem

Trydencki: Dlaczego niepodległa RSiT jest porażką, która nie wykorzystuje swoich szans?

Potocki: Gdyż zamiast skupiać się na budowaniu kłócimy się. Miało być ZP*, jest cisza i lenistwo.

T: Nieudolnych i nieprzydatnych starców zrzucano ze skały w antycznej Grecji…

P: .. zatem może warto i u nas kogoś zrzucić.. tylko jakie miało by być kryterium?

T: Nowoczesne narodowościowe? Choć może lobby byłoby za silne?

P: Nie, narodowość jest dobra, wzbudza aktywność, nawet ta skrajna. Ja to bym prędzej zrzucał nierobów.

T: Oni też są pożyteczni, można ich krytykować, krzyczeć. Poza tym, kto jest nierobem? zaatakowałbym rząd, ale takiego nie mamy.

P:  Taak, pojęcie rząd w RSiT w dniu 05.06.2010 ogranicza się już tylko do Prezydenta. Zawsze można na niego wszystko… zrzucić 😉 Ja raczej wskazywałbym na chętnych do wielkiej, wytężonej, wspólnej pracy, teraz milczących.

T: Chciałbyś zrzucić ze skały również zapalonych do pracy? Co nie tak jest z ludźmi, a może z Prezydentem, skoro nikt nie chce objąć teki, albo prezydent nie chce nikogo powołać?

P: Ja chciałbym zrzucić tylko tych, którzy są mocni w mówieniu jak to będą działać, słabi w dzialaniu. Wydaje mi sie, ze mało kto chce brać odpowiedzialność  za swoje czyny obecnie.

T: Dlaczego się boją brać odpowiedzialności, z czego to wynika? jakiś „kompleks niewolniczo-sarmacki”?

P: Raczej nie tyle kompleks, co branie odpowiedzialności za coś w wirtualu zaczyna być.. odstraszające? Dziala to chyba na zasadzie „mam coraz wiecęj problemów w realu, a tu jeszcze odpowiedzialność w wirtualu?”

T: Powiedzmy jednak szczerze, tej odpowiedzialności właściwie nie ma, nie można jej obiektywnie zmierzyć, bo zawsze można wyciągnąć tarczę z napisem ŚWIAT REALNY, wtedy wyciąganie konsekwencji jest moralnie niedozwolone, bo jak kogoś można przykuć kajdanami do komputera. Więc może jest głębsza przyczyna lekkoducha wśród Rsitańczyków?

P: Może takie dziwne poczucie „przecież znajda się ludzie, którzy to zrobią, mogę wiec położyć na to kijaszka”? Tzw odpowiedzialność zbiorowa, czyli nawoływanie do całej grupy osób kończy sie tym, ze nie robi tego nikt, bo każdy stwierdza „zrobi to X”.

T: Więc może warto iść za przykładem Winków i stworzyć system zadań prezydenckich, gdzie prezydent nakłada na daną osobę konkretne, jedno zadanie?

P: A co jeśli tuz przed upływem terminu taka osoba wyciągnie wcześniej wspomniana tablice „REAL”?

T: Może wtedy zastosować odpowiedzialność zbiorową?

P: Tylko jak rozróżnić czy ktoś faktycznie miał  problem w realu czy tez doszedł do perfekcji w wymigiwaniu się tymże?

T: Zaangażowaniem?

P: Ciężko tez karać kogoś za to, ze faktycznie coś poszło nie tak w realu. Zaangażowanie jest zbyt subiektywna miara by po nim oceniać chyba.

P: Znasz jednak powiedzenie, że cel uświęca środki?

T: Znam wiele powiedzeń, również to.

T: Myślisz, że warto je zastosować w nasze Porażce?

P: Jaki wymiar kar? Ostrzeżenie? Wrzucenie do grupy „śmierdzący lenie”?

T: Może pójdziemy za poglądami humanitarystów i zróżnicujemy kary?

P: Oczywiście ze powinny być zróżnicowane, ale ja pytam jakie. Kara, jak wiemy, ma być dotkliwa. Co dotkliwego może nas spotkać w wirtualu?

T: Wykluczenie ze wspólnoty?

P: Zamykam przeglądarkę i rejestruje się w dowolnej innej mikro.

T: Tak, ale nie rejestrujesz się w tej, w której masz tylu znajomych, gdzie włożyłeś mnóstwo pracy. Swoją drogą może warto wypracować vlisty gończe?

P: vlist gończy jedynie by utrudnił (czy aby?) życie uciekinierom, nic więcej.

T: Utrudnianie życia jest jednak bardzo przyjemne, chyba nie możesz zaprzeczyć?

P: Oczywiście ze nie byłbym  w stanie zaprzeczyć. Zwłaszcza, jeśli jesteś urodzonym złośliwcem.

T: Może to być również zaleta nabyta, która może spełnić się w vświecie, skoro nie można nikogo „vposadzić” to może go gnębić. Jest kilka dowodów na powodzenie tej metody, choćby sprawa Alaha -Alana. Masz kogoś już na muszce, któremu chcesz utrudnić życie w Porażce?

P: Myślę że znalazłaby się taka persona, jednak z natury jestem pokojowy, zatem nie zamierzam jej dręczyć. Jeszcze.

T: Jeszce, brzmi trochę groźnie.

P: Dobry Prezydent to groźny Prezydent. To tłumaczy czemu jestem łagodny.

T: Łagodność w dzisiejszych czasach oznacza brak zdania i powolne stawanie się  masochistą.

P: Taak, czuję i widzę to.

* ZP – Zgromadzenie Powszechne – tymczasowe ciało ustawodawcze RSiT!

Dalsza część wywiadu jutro!

Dodaj komentarz

Filed under Taniec z władcami

+ 25% Gratis

Naród, jak lawa, skorupa na wierzchu, wrze w środku. Można i tak sparafrazować słowa poety, myślę że najlepiej oddaje to sytuację w kraju. Można parafrazować: „naród wspaniały, ale ludzie kurwy”, to jeszcze bardziej oddaje  zamieszanie. Wróćmy jednak do epicentrum, które wstrząsa długim, a wąskim podwórkiem RSiT. Po wielkiej aferze na temat żydostwa i masoństwa Prezydenta zaczęto nawiązywać kontakty z dwoma anglojęzycznymi nacjami. Według mnie jest to wielki sukces, nie wiem czy, któraś z „wielkich i starych” nacji ma zacięcie do polityki w obcym języku. Pokłony należy oddać Janowi Potockiemu i Guedesowi de Limie – brawo Panowie, jestem z Was dumny!

Kolejną sprawą, o której należy poinformować, jest niezwykle  pesymistyczny wynik ankiety, według głosów respondentów RSiT na zawsze ugrzęźnie w bagnie, w którym stoi jedną nogą. Wyniszczające kłótnie, quasi walka rodów, wszystko to utworzyło obraz podobny do Palestyny, co nadzwyczaj mnie śmieszy, gdyż znów niektórzy mogą znów czepiać się Żydów. Co z tą ankietą? Otóż dnia dzisiejszego zostały podjęte pewne kroki, które mają na celu uzdrownie sytuacji.

Głównym punktem może być rozmowa w Ministerstwie Rozwoju i Promocji oraz w siedzibie Zakonu Jednorożca. W MPiR sir de Lima zgłosił chęć zostania MSZetem. Nie moją rolą jest osądzanie osób, czy byłby to wybór dobry nie wiem, jeżeli tak będzie, będę z całego serca wspierać naszą politykę zagraniczną. Jednakże z rozmów z politykami polskiego vświata przed MSZ prowadzonym przez sir de Limę stoi duże wyzwanie „stąpania po kruchym lodzie”.

Co do wegetacji Prezydenta będziecie mogli wieczorem przeczytać z nim wywiad, w którym zwierza się z „chorej sytuacji” oraz zadawania ciosów prosto w plecy, a właściwie nawet kos.

Reasumując dostaliście 25% za dużo dobrych informacji, nie powtórzy się to więcej. Idę jeść Milkę i oddawać się hedonizmowi.

1 komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze

„Ale Patryk I Labacki urwał”!

Moimi wielkimi idolami, których należy naśladować były:

1. Piotrusiowo,

2. Alahonowo, Edeland, itp.

3. Samunda.

Dlaczego trzeba ich naśladować? Otóż moi Mili nikt nie zaskakuje tak surrealistycznymi pomysłami, ideami, zasadami i normami. Nie każdy robi mnóstwo błędów ortograficznych i interpunkcyjnych, nie każdy chce rozpętać  v-światową zawieruchę oraz nie każdy modli się do baobaba.

Wczorajszego wieczoru dostałem wiadomość, dziś ją odczytałem. Niby zwykły mail, wysłany na zwykły adres mailowy. Nadawca: przyjacielmeduzy@interia.pl temat : cześć.W dalszej części mogę się dowiedzieć o nienawiści do Komorowskiego (tego z reala), „chujni w RSiT” oraz co najciekawsze o NATANII!!

Więc powiedzmy sobie co nieco właśnie o niej. Nie można ukrywać, że państwo to powoli zbierało się do odpłynięcia, a może właściwie odpłynęło w mikroświatową przestrzeń dla zamarłych państw. Unia Mikrooceanii nie zdołała jej wskrzesić, OPM również się nie popisało. Wszystko wskazywało na uroczysty pogrzeb prochów w owiniętych w królewską, natańską flagę.

Jednakże wspaniały mail od „Fana Meduzy” mnie sprowadził do pionu i wytarł brutalnie łzy z moich zapuchniętych policzków i czerwonych od płaczu oczu. Otóż słuchajcie:

1. Patryk I Labacki urwał urwaną nazwę urwanego kraju, który teraz przez swą urywaśność powinien się zwać „Ktoś powiedział, że: jak Natania reaktywuje się po raz 3 to Patryk I Labacki nazwie ją – Wielkie Święte W Kosmos Wyjebane Cesarskie Królestwo Natanii”.

2. http://www.natania.idl.pl/- nowa strona Natanii, a wróćżesz CESARSTWA NATAŃSKIEGO! czego się możemy dowiedzieć z przygód frywolnych na forum? Ani tego, że Patryk I Labacki jest pokeminem, jak sam się określił i ewoluował z króla w cesarza. Ważną informacją, która musi być podana do wiadomości publicznej jest fakt” puchnięcia rzyci” Szanownemu von Lue.

3. Wnioski:

Wniosek jest jeden, no może dwa. Do Ces. Natańskiego płynie Meduza, by mącić, kręcić i szydzić. Wniosek dwa: cieszę się, że Natania powraca, bardzo się cieszę 😉

4. PS: Fanie Meduzy możemy zostać przyjaciółmi. Ohhh, jakież to słitaśne, c’nie?

5 Komentarzy

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami

A bo Liechtensteina wyślą!

Wczoraj odbyła się uroczysta uroczystość pięciolecia Austro – Węgier, zjechały się doń największe umysły, królowości, sułtańskości, dostojności, sprawiedliwości i religijności całego v-świata. Nie można tego jedynie powiedzieć o kobiecości, która była jedna i objawiła się w osobistości panny Belli.

Program był również zachwycający, mogliśmy zobaczyć Franciszka Józia II, który w dystyngowanej czapie z mnóstwem piór strusich wizytował wojska oraz mnogość tłumów na ulicach Wiednia. Starych i schorowanych inwalidów wojennych, wykładowców w starodawnych garniturach, tułaczy, lekarzy i pielęgniarki, pielgrzymki do Medjugorie, ciprofloksich sabotażystów i kobiety kupujące kalie na straganach. Zapędzono nas potem na wykwintny występ cyrkowy, a następnie wgoniono nas do pałacu na poczęstunek i kuluarowe rozmówki.

Jedynie Pius II nie chciał tańczyć z powodu, jak to sam ujął, wielu warstw kiecek na sobie, choć słyszałem, ze tej wiosny ubieranie się na cebulkę jest bardzo modne, byle czosnku nie jeść. Trzeba przyznać, że uroczystość była fantastycznie dopasowana, zgrana i dopięta na ostatnio guziczek przy kołnierzyku.

Jednakże zdarzeniem równie ważnym, ili nie ważniejszym jest dzisiejsze wypowiedzenie ‚Traktatu o unii” między RSiT i KS. Przy 100% frekwencji 20 obywateli opowiedziało się za zerwaniem unii z KS, a jeden za jej podtrzymaniem. Jakiż to stan błogosławiony i cudowny, znów Pollin został zasilony przez „nowe – stare” państwo, zdolne kreować swoją politykę zagraniczną, jak i wewnętrzną. Cała RSiT raduję się i wznosi okrzyki. Co robi KS? Nic nie robią. Może płaczą potajemnie, może cieszą się potajemnie. Ważne że oddają nam suwerenność i niepodległość!

Gratulacje i propozycje zaczęły spływać z całego vświata, dotarła też  skromna uwaga, by mieć oczy i uszy szeroko otwarte, bo „KS Liechtensteina wyśle, by groził zerwaniem traktatów”. Koniec i kropka.

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Poczytaj mi jeszcze, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami

O Polandzie słów kilka

Narodową cechą Rzpospolitej Sclavini i Trizondalu jest ponoć demokracja i poszanowanie ideałów szeroko pojętych. Ideologie mają grać jedną z ról pierwszoplanowych, a artystycznym tłem mają być obywatele. Problem w tym, że nigdzie nie ma ani scenarzysty, ani reżysera.

Aktorzy, jak zwierzątka biegają po scenie wykonując śmieszne ruchy i wykrzywiając głupiutkie mordki, a na tło składa się czerwono-niebieski szalik zarzucony na uschły patyk. Wszystko ma być szalenie oryginale i nietuzinkowe. Poniekąd jest tak, nie da się tego ukryć, czy zabrać rsitańczykom. Czasem oryginalność stała się rutyną.

Krzysztof Poland, bo o nim ma być ten artykuł zaskakuje mnie swoją upartością, wytrwałością i silną wolą. Niewiele osób ma te szlachetne cechy, często nie są pożądane, bo liczy się szybkie dopasowanie do sytuacji, zmiana poglądów jest wtedy czymś wskazanym. K.P natomiast ma niemal na twarzy wypalone znamiona swoich niewzruszalnych decyzji, jest jak uczony torturowany przez XVI – o wieczną inkwizycję.

Ileż to pomysłów zrodził, które wyskoczyły, jak Atena z głowy Zeusa? Ileż z nich zrealizowano, a ile zapominano i wyśmiano?  Co największym jest paradoksem, że idee były bardzo oryginalne, swoiste nowinki ze świata przyszłej generacji. Smutnym doprawdy jest to, że jak wszystko co warte zauważenie zostanie dostrzeżone na końcu, przez przyszłą ekipę,a może przez scenarzystę.

Dodaj komentarz

Filed under Głową w mur, Poczytaj mi jeszcze